nadepnęłam na łapę ;(((

08.11.05, 11:53
pierwszy raz odkąd mam Rudego nadepnęłam mu na łapę, tak możno że aż zapłakał
i schował sie przede mną pod łóżko crying(( jak kucnęłam i zawołałam przyszedł,
ale jak tylko zobaczył że poruszyłam nogami to uciekał.... o matko kochana,
złapałam go na ręcę i przepraszałam- idiotka, a on akurat rozumiał (?), ale
mruczał. To było wczoraj, na szczęscie dziś nie reaguje nerwowo na moje
nogi.. moze zapomniał?
    • umfana Re: nadepnęłam na łapę ;((( 08.11.05, 11:59
      Esterka pewnie jeszcze nie raz będziesz miała taką kolizję sad(( Nie jesteśmy
      doskonali...
      • esterka8 Re: nadepnęłam na łapę ;((( 08.11.05, 12:01
        oj mam nadzieję, ze juz nie będę miała, jakoś oczy mi mgła zaszły, Rudy ma 7-8
        lat, do tej pory nigdy sie to nie zdarzyło... pewnie dlatego tak sie
        wystraszył..
        • umfana Re: nadepnęłam na łapę ;((( 08.11.05, 12:18
          Ja lekko jestem ślepa... Ciemny korytarz i dwa czarne koty wijące się pod
          nogami- groza. Muszę się przebijać do kontaktu... Talizman też były czarnulem!
          Mam trochę tych kopnięć na koncie. Staram się chodzić poślizgowo po ciemnym
          przedpokoju wieczorem!
    • joisana Re: nadepnęłam na łapę ;((( 08.11.05, 12:28
      Ja jeszcze nie nazdepnęłam, staram się chodzić posuwiście, ale mój Rudolf już
      kilka razy przejechał przez cały salon wprawiony w ruch przez moje zbyt
      zamaszyste widać kroki. Nie mówiąc już , że kiedy zaczyna biegać jak
      wyścigówka, to zawsze nam wpada pod nogi i cudem obu stronom udaje się wyjść z
      tego bez szwanku. Koty z reguły przewidują takie sytuacje i są szybsze od tych
      nieszczęsnych ludzkich nóg, a jak nie to muszą się tego nauczyć, aby
      przetrwać wink. Cóż przez jakiś czas, bedziesz bardziej uważała, Kocisko też wink.
    • groha Re: nadepnęłam na łapę ;((( 08.11.05, 12:58
      Rany, Esterko, jak to możliwe, że nigdy wcześniej nie zdarzyła Wam się taka
      kolizja? Szczerze podziwiam lekkość Twoich ruchów i przezorność Rudego,
      naprawdęsmile U nas tylko Frotka, dzięki własnej gracji, zwinności i umiejętności
      trzymania się z dala od nóg, uniknęła z nimi kontaktu. Natomiast Frycek, z
      uporem maniaka, podstawia wszędzie swój czarny ogon i żeby nie wiem, jak szurać
      i patrzeć pod nogi, zawsze się go nadepnie. Ale najdziwniejsze jest to, że on
      prawie w ogóle na to nie reaguje! Być może dlatego, że oprócz posuwistego kroku
      w mięciutkich paputkach, nauczyliśmy się prawie nie dotykać podłogi, hehe, a
      poza tym podejrzewam, że ogon, z natury czuły i mocno unerwiony, u Frycka nie
      miał wyjścia i po prostu przystosował się do otoczenia. Bo sztuczny nie jest,
      sprawdzałamsmile)
      • claire_de_lune Re: nadepnęłam na łapę ;((( 09.11.05, 10:05
        potwierdzam to, co napisaly moje przedmowczynie. Moje koty potrafia sie wiercic
        w takim tempie, ze juz wielokrotnie niestety zdarzylo mi sie szurnac noga w bok
        ktoregos z nich. mam jednak wrazenie, ze one wiedza, ze to przez przypadek.
        Potem dostaja pare glaskow, mowie im przepraszam smilei wszystko jest w porzadku.
        • misia007 Re: nadepnęłam na łapę ;((( 09.11.05, 16:03
          Nieraz na łapę nadepnęłąm i na ogony też, ale i one ze dwa razy tak mnie
          podcięły,że wywaliłam się jak długa więc wydaje mi się, że jest remis, bo
          człowiek tak miekko jak kot nie ląduje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja