pomózcie bo nie wiem co robic ....

11.11.05, 17:24
mam kotka od sierpnia tyle tylko , co opisałam w spisie, kotek jest bardzo chory , prawdopodobnie w wyniku infekcji którą przeszedł ma problem z poruszaniem się- nie może utrzymać równowagi i ma niedowład tylnich łapek , ma problem z sikaniem -nawracajace zapalenia -od 2 dni nie dochodzi do kuwety, trzęsie mu sie łepek i w związku z tym musimy mu pomagac przy jedzeniu. Jednocześnie widzę ze ma dużą wolę i chęć życia. Nie mam serca go uśpić chociaż wiem że nie ma ratunku.powiedzcie czy to tylko mój egoizm że go nie usypiam , jestem w kropce.
    • umfana Re: pomózcie bo nie wiem co robic .... 11.11.05, 17:58
      Ja bym nie mogła uśpić tego koteczka sad((
      • ninka71 Re: pomózcie bo nie wiem co robic .... 11.11.05, 18:04
        ja tez ,ale wyobraz sobie rozpaczliwy miauk przy robieniu siku , że nie wspomne że musze go trzymac bo sie przewraca, a z drugiej strony ładuje sie na kolana i mruczy i ufnie w oczy patrzy
        • umfana Re: pomózcie bo nie wiem co robic .... 11.11.05, 20:01
          Nika ja to przerabiałam przy moim Talizmanie... Miał 15 lat jak zachorował na
          nerki. Potwornie męczył się przez 2 debilne przychodnie weterynariane. Odszedł
          po pół roku tej potwornej choroby sad((
    • beali Re: pomózcie bo nie wiem co robic .... 11.11.05, 18:08
      Ninka,a wiesz na pewno,że nic w jego stanie nie zmieni się,co mówią weci?
      Myslę,że każdy z tego forum ratowałby swojego kotka wszelkimi sposobami i tak długo,jak to byłoby mozliwe.Decyzja o uśpieniu jest bardzo trudną i ja musiałabym wiedzieć,że kotkowi nie pozostało juz nic prócz cierpienia,a i tak męczyłabym się potwornie o ile w ogóle podjęłabym ją,bo jak do tej pory nie miałam takiej konieczności i nie wiem,jak zachowałabym się.
      Jest na forum wątek o Szafirku idusi_i,robi wrażenie,choć Szafir już jest w lepszym stanie,ale nadal wymaga stałej opieki.
      • ninka71 Re: pomózcie bo nie wiem co robic .... 11.11.05, 18:12
        Objechalismy wszystkich specjalistów łacznie z tym ze zostały nawiazane kontakty z wet. z Polski-bo przypadek Ryśka niezwykle rzadki- ustalono,ze mozna tylko niepogarszac jego stanu podajac lekarstwa - co czynimy_ ale kotek rosnie i jest coraz gorzej
        • beali Re: pomózcie bo nie wiem co robic .... 11.11.05, 18:45
          Nie wiem,co mogłabym napisaćcrying Stawiam się w Twojej sytuacji i wiem,że miałabym taki sam dylemat.Serce jedno,rozum drugie. Nic mi innego nie pozostaje,jak ciepło o Was mysleć.No,nie wiem,zupełnie nie wiem...
          W naszej lecznicy spotykalismy niedawno starszych państwa,którzy rodzinnie,bo wraz z dorosłym synem przyjeżdżali na chemię dla ich starszego juz psa.Rozmawialiśmy,widać było jak bliski był im ten pies,członek rodziny od lat,niesamowicie go kochali,tak pięknie o nim potrafili mówić/jak mówią właściciele zakochani w swoich futrzakach-zawsze to wyczuję/.Dotykaliśmy w rozmowach ciężkiego tematu śmiertelnej przecież chorby,rak z przerzutami,psina po kilku operacjach.Powiedzieli,że chcą,by był z nimi do momentu,kiedy już nic nie da się zrobić,w żaden sposób mu pomóc,kiedy wet powie,że on cierpi,że go boli.Nie chcieli aby cierpiał.
          Nie mam własnych doświadczeń w tym względzie,ale może ktoś inny...
          • ninka71 Re: pomózcie bo nie wiem co robic .... 11.11.05, 18:51
            Dziekuje Ci bardzo za słowa otuchy, myślę że nadchodzący tydzień bedzie decydujacy......... dam znać co postanowimy my i weterynarze - bo prawdę mówiac Ryś jest dla nich wyjatkowym przypadkiem - nie powinien życ juz od dawna. A tak przy okazji proszę sobie wyobrazic ze kota przyniósł mój mąż - ze śmietnika -prawdopodobnie ktoś kalekiego kotka wyrzucił. Mówię tak bo znam wszystkie koty osiedlowe i kotne kotki i nie uświadczysz rudego, ani żadna kotka się nie kociła
        • misia007 Re: pomózcie bo nie wiem co robic .... 11.11.05, 18:53
          Ninka to trudna decyzja, sama musiałam taka podjąc, ale byłam pewna, że ratunku
          nie ma,a mimo to walczyliśmy z choroba do końca.Dopiero gdy juz wiedziałam,że
          pomimo leków cierpi,że zanikaja podstawowe funkcje życiowe,zdecydowalismy o
          uśpieniu.To straszna decyzja ale przychodzi taki moment,że staje sie ona jedynym
          wyjściem,że się wie, że już nic nie można zrobić i że nie można biernie patrzec na
          cierpienie.Ale tego Ci nie doradzam, sama zrozumiesz o czym piszę gdy to
          przeżyjesz.Mam nadzieję, ze z Twoim Ryskiem tak nie bedzie.Pozdrawiam
    • idusia_i Re: pomózcie bo nie wiem co robic .... 11.11.05, 21:53
      Ninka, chyba najwazniejsze - upewnij sie czy nie cierpi..
      I zrob tak, jak podpowiada Ci serce. Obojetnie co robisz - musisz byc w zgodzie
      z soba. Wyobraz sobie czas, w ktorym kocio bedzie uspiony, a Ty bedziesz meczyc
      sie z myslami - a moze byla szansa, moze chcial zyc, moze on nie uwazal, ze
      zycie nie jest nic warte..

      Ale nie jest latwo. Ja takiej decyzji nie potrafie podjac. Uciekam przed tymi
      myslami. Z Szafirem jest rzeczywiscie lepiej - ale tylko jesli chodzi o jego
      sposob przemieszczania sie. Nadal sam nie wydala, nie siusia. (A lekarze
      powiedzieli mi tydzien temu, ze "raczej nie ma szans", ze kiedykolwiek zacznie
      sam..)
      Musisz sobie rowniez zadac pytanie, czy dasz rade - czasowo i psychicznie,
      zajmowac sie niepelnosprawnym kotem, walczyc o niego.
      A nie jest latwo. Dla mnie to czeste dolki i wlasnie to pytanie - czy to
      przypadkiem nie moj egoizm.. Jak to jest dla niego..
      Skonsultuj przypadek kota z kilkoma lekarzami i podejmij decyzje. Jesli szanse
      sa niewielkie - zadbaj i o siebie - czym dluzej o niego wlaczysz (z minimalna
      szansa dla niego) tym bardziej przywiazujesz sie do niego, tym bardziej Ty
      cierpisz przy nieodwolalnej decyzji.
      ech.. Szkoda gadac. Trudny temat.
      • ninka71 Re: pomózcie bo nie wiem co robic .... 11.11.05, 22:18
        z tego co napisałas wynika ze twój kocio cierpi na podobna dolegliwosc- powiedz jak sobie radzisz z prozą typu siusianie-wysadzasz go? Ryś ma ogromna wole zycia dlatego nie moge...
        • groha Re: pomózcie bo nie wiem co robic .... 12.11.05, 00:01
          Ninko, jak ja Cię rozumiem... To są chyba najtrudniejsze decyzje, jakie
          przychodzi nam podejmować. Ale sam fakt, że walczycie do ostatniej szansy, jest
          budujący, naprawdę. Pozostaje mi tylko trzymać za Was kciuki, żeby starczyło
          Wam sił i odporności psychicznej. A może ta ogromna wola życia Rysia, to cień
          nadziei na poprawę? Podobno cuda zdarzają się nie tylko wśród ludzi, choć
          trudno w to uwierzyć, gdy patrzy się na takie biedne stworzenie. Żeby tylko nie
          cierpiał, bo to okrutne. I trudne do przeżycia dla Was, szczególnie, gdy się
          wie, że nie ma już żadnych szans na wyleczenie. Coraz częściej życie stawia nas
          przed koniecznością podjęcia decyzji o uśpieniu zwierzaka i zawsze jest to
          potworny dramat. Wcale nie stajemy się przez to twardsi i odporniejsi
          psychicznie. Powiedziałabym, że odwrotnie...
          Trzymaj się mocno! Pozdrawiamsmile
    • yoma Re: pomózcie bo nie wiem co robic .... 12.11.05, 18:59
      Ninka, ty może z Wawy? Bo we Wawie jest jedna genialna weterynarz
      • ninka71 Re: pomózcie bo nie wiem co robic .... 12.11.05, 19:17
        yoma napisała:

        > Ninka, ty może z Wawy? Bo we Wawie jest jedna genialna weterynarz
        Niestety ,Szczecin. Zaliczyłam tutejszą "sławę" tak nafaszerował, bez zrobienia wyników kota sterydami, ze kotek wątrobę ma uszkodzoną.Dzięki Bogu trafiłam do młodej , konkretnej pani. wet. która wyniki wszystkie zrobiła, wet. z kraju obdzwoniła no tratujemy kocinę jak mozemy
        • yoma Re: pomózcie bo nie wiem co robic .... 12.11.05, 19:19
          Szkoda, bo ja w rzeczoną wierzę jak w obraz święty, odkąd mi Zippera
          wyciągnęła. Zresztą i inni twierdzą, że czyni cuda. Gdybyś chciała, to mam
          telefon, a za kociaka trzymam kciuki.

          Jak on ma taką wolę życia, to może wyzdrowieć. Tylko musi czuć, że go kochają.
          To nie ironia.
          • ninka71 Re: pomózcie bo nie wiem co robic .... 12.11.05, 19:27
            jakbyś mogła przysłać kontakt będę wdzieczna -przekażę mojej wet- może się skonsultują.
            a Ryśo, oj bradzo o kochamy
            • yoma Re: pomózcie bo nie wiem co robic .... 12.11.05, 19:37
              Jutro, bo komórki pod ręką nie mam - OK? Na gazetowego maila pójdzie.
              • ninka71 Re: pomózcie bo nie wiem co robic .... 12.11.05, 21:02
                yoma napisała:

                > Jutro, bo komórki pod ręką nie mam - OK? Na gazetowego maila pójdzie.
                OK wielkie dzięki
                • yoma Re: pomózcie bo nie wiem co robic .... 14.11.05, 12:33
                  Poszło, przepraszam, że nie wcześniej
            • babka71 A ja się pomodlę !!! 12.11.05, 19:53
              Św Franciszek zawsze pomaga ....., nawet bezboleśnie umrzeć jeśli nie ma
              wyjścia,
              ale może akurat się uda????ninka71 masz taka samą liczbę w nicku jak ja.....
              • ninka71 Re: A ja się pomodlę !!! 12.11.05, 21:06
                babka71 napisała:

                > Św Franciszek zawsze pomaga ....., nawet bezboleśnie umrzeć jeśli nie ma
                > wyjścia,
                > ale może akurat się uda????ninka71 masz taka samą liczbę w nicku jak ja.....
                św. Franciszek- już mu zrobiłam awanturę ,że jak daje nam chorego zwierzaka to nie po to żeby zabrać. A co do liczby - to faktycznie - a to oznacza że Kociarskie pokolenie jesteśmy i babki fajne .Niezwykle fajne.
                • babka71 głupie przy okazji...ale z drugiej 12.11.05, 22:01
                  strony Świety Franciszek chyba tam w Niebie o Nas do SZEFA listy wysyła I
                  jakiś plusik jak umrzemy nam kotki i psy zapodają...
    • dominkadg Re: pomózcie bo nie wiem co robic .... 12.11.05, 23:43
      Przypomina mi to sytuację z jednym z moich podopiecznych, którego się nie udało
      uratować.
      Też jestem ze Szczecina. Napisz mi na priva, gdzie teraz leczysz i gdzie
      leczyłaś.
      Jakie badania były dokładnie robione i co wet stwierdził.
      Co do kota - napiszę Ci w ten sposób: jeżeli kot się męczy i jego stan się
      pogarsza a nie poprawia to sama wola życia tu nic nie da.
      Nie można przedłużać tego cierpienia. Szczególnie, że wątroba jest rozwalona -
      tylko jak bardzo? W tej chwili jest całkowicie uzależniony od Was.
      Wiem, że może się wydawać że łatwo mi się pisze takie słowa, ale dla mnie liczy
      się dobro zwierzaka. Dlatego ważne jest co wykazały badania, jaka jest
      diagnoza, czy kot cierpi, co mówią inni weci. Bo u nas w Szczecinie i pewnie w
      innych miastach znajdzie się trochę lekarzy, którzy dla wyciągnięcia kasy będą
      leczyć przypadki beznadziejne.
      • idusia_i a propo odsiusiania kotka.. 13.11.05, 20:32
        ninka, ja Szafirkowi uciskam pecherz, bo on sam w ogole nie potrafi.., i tu nie
        chodzi o utrzymanie sie na tylnych lapkach, a o (najprawdopodobniej) utrzymujacy
        sie obrzek na rdzeniu. Szafir lezy na pieluszce, na nia wyciskamy mocz..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja