po.prostu.ona
20.11.05, 11:34
Ja nie wiem, czy to tylko ja mam pecha do zabawek. Mój kocik miał mysz na
wędce, mysz luzem i mysz w kulce. Z myszy na wędce - po rozpruciu jej w
trzecim dniu zabawy wysypały się jakieś plastikowe strzępy. Zbierałam, żeby
pies się nie nachlał - ma różne pomysły. Mysz w kulce - kot wydłubał łapą,
odgryzł ogon i memlał - odebrałam zanim zdążył połknąć. Mysz luzem miała
zamiast ogona pióra, które kocurro oczywiście też już wyrwał i musiałam mu z
pyska wyciągać. Cholera mnie bierze, bo te gówienka kosztują jak by były ze
złota i diamentów, a rozwalają się w drobny mak i jeszcze stwarzają
zagrożenie. Czy możecie polecić coś sensownego oprócz piłek? Kupiłam
skarpetkę z kocimiętką, też już musiałam zszywać, bo kocio rozpruł, a poza
tym również były do niej przyczepione jakieś pompony, które odpadły

A
piłeczką z kocimiętki namiętnie bawi się pies i próbuje się w niej tarzać