barba50
24.11.05, 21:49
nie przeczuwają, że jutro "coś" się wydarzy...
Jeszcze wariują, ganiają po dworze, ściągnęły w ramach ostatniego posiłku
kawałek wędliny i ogryzły kotleta zostawiony nieopatrznie w kuchni

Niby wiem, że tak trzeba, z Ksiką przechodziliśmy "to" dwa i pół roku temu,
ale czuję się nieswojo. Potrzymacie kciuki? Jutro o 11-tej wyjazd do weta

Może to trochę śmieszne, ale bardzo obawiam się jutrzejszego ranka - no co mi
powiedzą jak im nie dam żarcia??? Mam strasznie miękkie serce, chyba założę
nauszniki i ciemne okulary na oczy żeby nie słyszeć i nie widzieć...