A moje bure koty jeszcze nic...

24.11.05, 21:49
nie przeczuwają, że jutro "coś" się wydarzy...
Jeszcze wariują, ganiają po dworze, ściągnęły w ramach ostatniego posiłku
kawałek wędliny i ogryzły kotleta zostawiony nieopatrznie w kuchnismile
Niby wiem, że tak trzeba, z Ksiką przechodziliśmy "to" dwa i pół roku temu,
ale czuję się nieswojo. Potrzymacie kciuki? Jutro o 11-tej wyjazd do wetasad
Może to trochę śmieszne, ale bardzo obawiam się jutrzejszego ranka - no co mi
powiedzą jak im nie dam żarcia??? Mam strasznie miękkie serce, chyba założę
nauszniki i ciemne okulary na oczy żeby nie słyszeć i nie widzieć...
    • aankaa i za Ciebie, i za bure :) 24.11.05, 22:27

    • groha Re: A moje bure koty jeszcze nic... 24.11.05, 23:53
      Barbo, trzymam kciuki za burasy i za Ciebie, żebyś jutro była twarda, jak
      żelazobetonsmile Będzie dobrze! W przyszłym tygodniu też czeka mnie taka
      przyjemność. Niby kot mojej mamy (kolejny), ale emocje wcale nie mniejsze.
      Jeszcze mamę i tatę będę musiała uspokajać...
      • joanna.c Re: A moje bure koty jeszcze nic... 25.11.05, 07:42
        Będzie dobrze. a po wszystkim będą szczęsliwe,że dostają smakołykismile
        Trzymammy kciuki za kociki i ludzikówsmile
        Pozdrawiam
    • dzingiel Re: A moje bure koty jeszcze nic... 25.11.05, 09:30
      powodzenia smile
      • barba50 Właśnie wróciliśmy od weta 25.11.05, 15:26
        Już po. Koty jeszcze podsypiajace, Pepek przy chodzeniu zatacza się jak
        pijany, Lolka przemieszcza się ruchem posuwistym prawie przy ziemi.
        Zostałam mocno zrugana przez weta za totalne przekarmianie Lolkisad No owszem
        chuda to ona nie jest, ale co ja poradzę, że do michy zawsze jest pierwsza?
        Pepek na tych samych prawach, a opasły nie jest...
        Idę dogladać pacjentówsmile
        Dzięki za kciukismile))

        • barba50 Komunikat z ostatniej chwili 25.11.05, 16:57
          W domu dwa komputery, więc dwa monitory. Na piętrze. Trzeba wejść po schodach.
          Na obu monitorach dwa pooperacyjne koty...
          Pepek to Pepek, jemu niedługo odejdzie narkoza i pewnie nie będzie pamiętał
          o całej sprawie. Ale Lolka? Na dodatek jest w plastikowym kołnierzu /wet się
          uparł/ I jak ona na ten monitor wlazła?
        • misia007 Re: Właśnie wróciliśmy od weta 25.11.05, 16:58
          Bardzo sie cieszę, że masz to juz za sobą i z kociakami ok.
          • barba50 Dzień po 26.11.05, 11:47
            Właściwie nie minęła jeszcze doba od zabiegów, a w zachowaniu Pepka nie ma nic
            co by wskazywało, że wczoraj był kastrowany. Chodzi, biega, wskakuje na różne
            sprzęty, zjadł, ze trzy razy był już na dworze i wcale nie chciał wracać...
            No normalny kocur jak codzień.
            Z Lolką sprawa trochę inna. Po pierwsze ma założony kołnierz, więc chodzi
            nieporadnie potykając się o przeszkody, porusza się jakby w zwolnionym tempie.
            Zjadła trochę, niewiele popiła. Ale nie denerwuje się, nie usiłuje zerwać
            kołnierza, ani lizać rany. Jest jak zawsze cichutka /ma normalnie takie
            usposobienie/. W pamięci mamy Ksikę, która bardzo protestowała, usiłowała
            pozbyć się kołnierza, lizała się biedna po nim...
            Zastanawiam się cały czas czy założyć Lolce kubraczek w miejsce kołnierza.
            Chyba jeszcze poczekam, co najmniej do wizyty jutro u weta. Zrobi zastrzyk,
            obejrzy szew. Ale chyba idzie ku dobremusmile
            • jessica84 Re: Dzień po 26.11.05, 16:19
              tak bylam przejeta moja kota ze nie doczytalam Twojego watkusad czyli nasze koty
              mialy zabieg w tym samym czasie. Ciesze sie ze Pepek ma sie juz dobrze i
              szczegolnie nie widzi roznicysmile Moja Balbinka tez byla spokojna i spala az sie
              zaczelam wykanczac nerwowowink dzisiaj byla u weta po zastrzyk przeciwbolowy i
              antybiotyk i takiej furi dostala ze trzy osoby ja trzymaly przez recznik zeby
              zastrzyk dostala a i tak cala trojka miala sporo krwi spuszczonejsad tez juz je i
              o dziwo nawet sie napila (moj kot jest niepijacy) teraz spi obrazona na fotelu a
              w poniedzialek znowu do weta... oj bedzie wscieklasad wczoraj tak sie balam i w
              sumie zalowalam bardzo ale dzisiaj sie ciesze ze juz po wszystkim i teraz
              kwestia dojscia do siebiesmile ach te nasze kotysmile
    • groha Re: A moje bure koty jeszcze nic... 26.11.05, 17:03
      No, czyli jest dobrze, jutro będzie jeszcze lepiej, a pojutrze już całkiem
      normalniesmile Cieplutkie głaski dla Waszych rekonwalescentek/ówsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja