po.prostu.ona
02.12.05, 22:43
wieczorna pora szaleństw z kocurem. Ja pędzę przez mieszkanie z pluszową
myszą na wędce (ostatnio zabawka numero uno) a tygrys mnie ściga. I nagle
pięknym zwodem kociego cielska podcina mi nogi. Straciłam kontakt z matką
ziemią i wycięłam całą sobą w szafkę w przedpokoju. Jak kot w trakcie
wczorajszego szaleństwa wywalił w kuchni stolik i taboret, to jeszcze było do
przejścia, ale jak już mnie zaczyna przewracać - to nie jest dobrze