mist3
05.12.05, 21:29
Najgorsza rzecz w moim życiu - złapać Kicię i wsadzić do transporterka po
pierwszej nieudanej próbie. Kicia płacze żałośnie, ja się trzęsę, moja mama
płacze... Po prostu szok. Jak przyjdzie mi ją zawieźć do sterylizacji to chyba
przez kilka dni przed nie będę spała.
Napiszę Wam, co moja wet mi powiedziała i może Wy mi napiszecie co o tym
sądzicie. Jesteście bardziej doświadczone - a ja będę wdzięczna.
Otóż p. wet powiedziała mi, że można mieszkanie wysprzątać dla własnego
spokoju, ale wszystkiego się i tak nie usunie, bo Kicia po mieszkaniu biega,
potem sobie futro myje i tak czy tak się zaraża. Dała mi pastę do
zaaplikowania po 2. tygodniach i powiedziała, że trzeba ją odrobaczać co 3
miesiące jak jest młoda, potem można rzadziej. Nie kazała żadnej parafiny
dawać stwierdzając, że leki nowszej generacji tego nie wymagają, a po
zaaplikowaniu takiej substancji Kicia jeszcze bardziej się zniechęci do medycyny.
No i na koniec o odrobaczaniu rodziny - stwierdziła, że dla ludzi dorosłych
nie jest to konieczne, jednak można to zrobić dla własnego spokoju. Jednak ten
bezreceptowy lek na P.... nie działa, ponieważ kocia i psia glista i tak się
nie rozwija u ludzi do postaci dojrzałej. Trzeba więc wziąć jakiś lek na receptę.
Ja mam do niej zaufanie (raczej) - bo nigdy nie było problemów z jej
podejściem do Kici. Tylko martwi mnie to odrobaczanie co 3 miesiące bo
czytałam, że nie jest to dobre dla żołądka kotków. A co Wy o tym sądzicie? Z
góry dziękuję za pomoc.
A przed następnym wsadzaniem Kituli do transporterka muszę chyba małej coś dać
na uspokojenie (może i jej i sobie)...