misia007 Re: Ale szok przeżyłam przez te moje koty 07.01.06, 14:39 jeszcze się trzęsę.Siedzieliśmy sobe z mężem spokojnie a tu jakiś rumor w dużym pokoju.Mąż pracował więc na swoje nieszczęście pierwsza tam przyleciałam i co widzę.Wszystkie trzy koty jeden przez drugiego usiłują wepchnąć się za sofę. Pomyślałam naiwnie, że mysz im wpadła i usłużnie odsuwam a tam ptak czarny skrzydłami lopoce.Taki wrzask wydałam, ze koty zwiały, mąż przyleciał iptaka ocalił.Był to kos i na szczęście nic mu się nie stało, bo wypuszczony ładnie odleciał.Ale jak te bestie go z balkonu przywlokły, kiedy jedyne otwarte wejśćie to malutka kocia klapka.KOty przerażone do tej pory siedzą w tapczanie(oprócz Koksa) mąz twierdzi, że z powodu moich wrzasków ale ja myślę ,że z poczucia winy.Wiem ,że dla właścicieli kotów wychodzących to pewnie chleb powszedni tak sytuacja,ale dla mnie 1 pietro w środku miasta, koty niewychodzące, istny szok. Odpowiedz Link
barba50 Re: Ale szok przeżyłam przez te moje koty 07.01.06, 14:58 Zdolne masz koty - nie ma co... U mnie koty "adorują" karmiki dla ptaków, ptakom na szczęście krzywdy nie robią Pepek znalazł sobie nawet miejsce, żeby poprzeszkadzać ptaszkom w trakcie śniadania. Włazi na środkową półkę karmika stojącego na tarasie i .... czeka na okazję)) A karmik wygląda tak: img460.imageshack.us/img460/3342/b94a1me.jpg Odpowiedz Link
wrexham barba :) 07.01.06, 15:29 aaaale superkarmik; zastanawialam sie zawsze dlaczego wszyscy mowia karmnik, a nie karmik, bo przeciez tam sie karmi ptaki, a nie karmni )))))) my w domu ustalilismy wersje karmik i milo mi widziec, ze ktos tej nazwy tez uzywa ))))) pozdrawiam m. Odpowiedz Link
barba50 Wrex... 07.01.06, 16:02 KarmNik robił własnoręcznie ubiegłej zimy mąż wg wszelkich zasad sztuki. To jest karmNik heski. No właśnie - karmik czy karmnik.Sama miałam wątpliwości więc spytałam córki polonistki. Odpowiedziała - karmik. Ale teraz zajrzałam do "Małego Słownika Języka Polskiego" i niestety okazało się, ze jednak karmnik. Również "Słownik ortograficzny PWN" wyd.2004 mówi też to samo. Bardzo mi przykro: ten karmnik brzmi mi jako dziwnie. Wolałabym mówić karmik po prostu... Ale i tak ptaki wolą malutki k. /znów to słowo - wrrrrr.../ zawieszony na drzewie. Do tego prawie nie przylatują. Pewnie nie są bardzo głodne... Odpowiedz Link
beali Re: Ale szok przeżyłam przez te moje koty 07.01.06, 16:34 Niby znam to,bo koty wychodzące i wieś,ale wrzeszczę za każdym razem. Jeśli to możliwe ratuję ptaszynę.Jednak najgłośniejszy wrzask wydałam, gdy nagle zobaczyłam Sylwię z naszą zeberką w zębach.Kota natychmiast wypuściła ptaka z paszczy,a ja mogłam odnieść ją do klatki.Nic pticy na szczęście nie stało się i już po pięciu minutach śpiewała.Stres trwał krótko, bo zna nasze koty,które czasem śpią na klatce. Odpowiedz Link
misia007 Re: Ale szok przeżyłam przez te moje koty 07.01.06, 16:52 Od paru dni pod moim balkonem siedzi na drzewie mnóstwo kosów, w ogródkach na parterze dużo karmików(pal diabli slownik jakoś to logiczniej brzmi) i pewnie to je przyciągnęlo. Są też sikorki i dudka rano widziałam.Który to był taki zdolny i kosa złapał nie dojdę, chóc Wacka najmocniej podejrzewam,bo naturę huligańską ma,ale myślę, ze to sie juz nie powtórzy,Koty sie tak zestresowały, że siedziały do tej pory pochowane jak trusie, oprócz Koksa, który chyba nie brał w tym udziału. Odpowiedz Link
misia007 Re: Ale szok przeżyłam przez te moje koty 07.01.06, 16:54 ale z tym chuliganem plamę dałam, wszystko przez koty. Odpowiedz Link
wrexham Re: Ale szok przeżyłam przez te moje koty 07.01.06, 20:20 jak sie tak czlowiek napatrzy na te napisy "hooligans" na murach to nie dziw, ze mu sie w glowie miesza (koty niewinne) pozdrawiam wrex Odpowiedz Link
misia007 Re: Ale szok przeżyłam przez te moje koty 08.01.06, 12:29 Dzieki wrex za wyrozumialość,ale ja więcej błędów strzeliłam, bo ten ptak co wpadł to nie kos tylko szpak.Wróciły rano gromadnie więc mogłam sprawdzić.Co do niewinności kotow inne mam zdanie bo o malo zawału nie dostałam,a potem w histerii głupoty wypisywałam, przez te m oje futrzaki.Klapka zamknięta, otworzę po zmroku jak ptaki odlecą. Odpowiedz Link
uwazna Re: Ale szok przeżyłam przez te moje koty 07.01.06, 19:40 Dudka? To niemożliwe. Dudki spędzają zimę w ciepłych krajach. Odpowiedz Link
misia007 Re: Ale szok przeżyłam przez te moje koty 07.01.06, 20:05 Masz racje, na ptakach sie zbytnio nieznam ale te ktore uważalam za dudki zazwyczaj widuje dwa.Sprawdzilam przed chwilą,w książce "Nasze ptaki" i sa to sójki.Sliczne kolorowe ptaszki, gdybys mi nie zwróciła uwagi dalej bym myślala, ze to dudki .Dzięki Odpowiedz Link
basia553 Re: Ale szok przeżyłam przez te moje koty 07.01.06, 19:11 musze Cie rozczarowac Misiu: jak sie kotom nadarzy nastepna okazja, beda lapac nastepnego ptaszka. Taka ich kocia natura. Przezywam to od czasu do czasu na czwartym pietrze i to przy balkonach z siatka. Zauwazylam, ze takie mniejsze, kolorowe ptaszki (nie znam sie na ptasich nazwach) bezwstydnie wlatuja przez te male oczka siatki. One po prostu prowokuja moje koty. Nie wiem dlaczego je potem ratuje. Üp jakims czasie przylatuja mianowicie znowu. Odpowiedz Link
misia007 Re: Ale szok przeżyłam przez te moje koty 07.01.06, 19:33 U mnie jakos ptaszki trzymały się z daleka od balkonu.Mam jednak nadzieję, ze to sie nie powtórzy.Zreszta po tym incydencie znikły, moze ten ocalony ostrzegł przed konfrontacja z kotami.Nie mam sil na takie przeżycia. Odpowiedz Link
umfana Re: Ale szok przeżyłam przez te moje koty 08.01.06, 15:11 Ja kiedyś zrobiłam wymówkę TalizManowi, że ja muszę mu wiecznie przyności wałówki a on nie dba o mnie... i co? Po tym Kocisko przyniosło mi do nóg ptaszko upolowane przez siebie W życiu może tylko pare ułomnych ptaków upolował. Koty jednak rozumieją co do nich mówimy :o) Trzeba uważać! Odpowiedz Link