Dodaj do ulubionych

dzisiaj sterylka mojej kici...

14.02.06, 10:33
ach sad boję się, ale wiem, że będzie dobrze, musi być dobrze
Obserwuj wątek
        • beali Re: dzisiaj sterylka mojej kici... 14.02.06, 11:21
          Napisz,jak już będzie po. Twoja kicia i moja
          w tym samym czasie będą przechodzić rekonwalescencję.
          Ja jeszcze nie wiem,czy kaftanik będzie potrzebny,
          jak będzie się zachowywać,kiedy zacznie jeść,noo
          trochę nerwówki jeszcze przed nami.
          W imieniu śpiącej Majuśki dziękuję za życzeniasmile
            • pluszowa Re: ? kaftanik ? 14.02.06, 12:09
              mozna zrobic z damskiej ponczochy, jakiejs elastycznej i grubszej troche.
              wycinasz dziurki na lapki i pakujesz rekonwalescentke. co prawda ja jeszcze
              tego nie stosowalam, bo sterylka jeszcze przede mna, ale czytalam na forum
              miau, ze tam dziewczyny z powodzenie stosują takie kaftaniki domowej roboty dal
              swoich kotek po operacji.
              a jakby co to gotowy kaftan mozna kupic u weta. pewnie w sklepie zoologicznym
              tez.
              pozdrowka! i glaski dla koteczek smile
            • beali Re: ? kaftanik ? 14.02.06, 12:09
              Pixi,ja co prawda kaftanik mam z rękawa
              i nie jestem z W-wy,ale coś mi się po
              głowie kołacze,że kiedyś Wrexham proponowała
              komuś na forum,że może taki profesjonalny
              kaftan kupić u swojego weta i przesłać-
              mam nadzieję,że dobrze pamiętam,bo sama
              zastanawiałam się wtedy nad zaopatrzeniem
              w taki kaftan.Jak coś pomyliłam z góry przepraszam!
              Kaftaniki powinny być do nabycia w większych lecznicach.
              • pixie65 Re: ? kaftanik ? 14.02.06, 12:13
                Dzięki za odzew. Poszukam w Wawie...Taki "domowej roboty" już przerabiałam, ale
                chyba nie jestem zręczną krawcową, bo efekt był...raczej mizerny, a kaftanik
                kompletnie nieskuteczny
    • kasiaa11 Re: dzisiaj sterylka mojej kici... 14.02.06, 14:20
      Jesteśmy już w domu. Kicia wygląda strasznie, bidulka taka, ale wiem, że ma tak
      wyglądać. Widziałam już kotkę po zabiegu u weterynarza. Odebrałam ją jak się
      wybudzała z narkozy, teraz śpi owinięta w kocyk pod kaloryferem. Miała
      wyciągnięty język, teraz już zamknęła buziunię, trochę się wierci przez sen,
      rusza wąsami. Szew ma niewielki, aczkolwiek była operowana tradycyjną metodą.
      Pani weterynarz powiedziała, że wszystko miała łatwo dostępne i nie było
      potrzeby mocniej ciąć. To na razie na tyle. Jutro trzeba pomyśleć o ubranku dla
      kotki. Napisze jeszcze,
      pozdrawiam,Kasia
      • beali Re: dzisiaj sterylka mojej kici... 14.02.06, 14:55
        Uff,dobrze,że jesteście już w domu.
        Moja nadal śpi,przebudza się,patrzy smutno,
        przejdzie chwiejnie jeszcze parę kroków,
        napiła się wody i znów lulu.
        Widzę po moich kotach,że jednak każda
        inaczej przechodzi sterylkę,a raczej wybudzanie
        i dochodzenie do siebie później.
        Zawsze taką oznaką,że coraz lepiej się czują jest,
        jak zaczynają jeść i myć się.Czekam na to teraz.
        Pogłaszcz swoją biedulkę ode mnie.
    • kasiaa11 Re: dzisiaj sterylka mojej kici... 14.02.06, 18:29
      Kiciunia już po 16.00 wypełzła z łazienki gdy została tam sama. Przewracała się
      co chwilę. Nie chce leżeć na kocyku, tylko na kolanach, wtedy śpi. Cały czas
      jest okryta, ale zimna, łapunie też. Masuję jej podobno poprawia krążenie i
      robi się cieplej. Ciągle przeszkadza jej własny język, źrenice ma duże, zwilżam
      jej języczek, sama nie chce pić. Ach ciężko patrzeć na cierpiące zwierzę...
        • joanna.c Re: dzisiaj sterylka mojej kici... 14.02.06, 20:10
          Będzie dobrze!!! Trzymajcie się kociki-koleżanki i koledzysmile Mnie to czeka
          gdzieś za miesiąc. I mojego kompana MIśka też. Będziemy pewnie razem
          nieprzytomni i bez sił. Nasza pani już się martwi, jak to będzie.
          Pozdrawiam
          kocia Misia, mój kompan Misiek i nasza pani Joannasmile
          • mist3 Re: dzisiaj sterylka mojej kici... 14.02.06, 20:29
            potwierdzam - wrexham przeslala nam bardzo ladny kaftanik dla kitki - przydal
            sie juz w nocy po operacji, poniewaz kitka jak tylko w miare doszla do siebie -
            rozpoczela toalete i natychmiast chciala sobie wyrwac szwy. poza tym w kaftaniku
            poruszala sie tylko do toalety i na kroykie spacery kiedy juz wszyscy lezeli w
            lozkach - nie bylo mowy o szalenstwie, a wiec i o niebezpieczenstwie ze cos tam
            sobie uszkodzi. oczywiscie zal bylo patrzec na taka futrzana kukielke, ale jak
            scianelam jej kaftanik - wszystko wrocilo do normy smile
            pozdrawiam ciebie i kiciunie od siebie i mojej malej (z ladnie zarozowiona
            blizna), ktora lezy na mojej prawej rece, stad brak polskich liter.
    • beali Re: dzisiaj sterylka mojej kici... 14.02.06, 21:11
      A ja zaczynam się martwić;-( Maja cały czas śpi,
      przebudza się,ale nawet nie wstaje,ewentualnie usiądzie.
      Sama dopołudnia weszła na łóżko i od tej pory tam leży.
      Nie była w kuwecie,raz tylko napiła się wody.
      Żadna z moich kot nie była taka spokojna po zabiegu
      tak długo-mineły już 24h.Dziwne,bo Majka to żywioł
      i rozrabiaka.
      Jak tak dalej pójdzie,to noc mam z głowy,nie zostawię
      jej bez opieki,a jeśli nie skorzysta z kuwety,nie napije się,
      to będę musiała czuwać.Gdybym wiedziała,że potrzeby ma
      zaspokojone,włożyłabym ją na noc do kosza.
      Ona bezpieczna,a ja spokojna,ale nici z tego chyba.
      Biedna malutka pszczółka;-(
        • mist3 Re: dzisiaj sterylka mojej kici... 14.02.06, 22:56
          Moja Kicia po narkozie była za to hiperaktywna - koniecznie chciała schodzć z
          łóżka, wchodzić na parapet, itp. W związku z tym też miałam noc z głowy (tzn.
          spałam od 4 - 7, kiedy w końcu mała się wykończyła).
          Na pewno jesteś bardziej doświadczona, ale z tego co pamiętam to moja weta
          powiedziała mi, że nawet przez 48 h kotka może nie mieć ochoty na wstawanie,
          jedzenie - ważne żeby jej wodę dawać. Ze swoich doświadczeń (jako człowieka)
          wiem, że 3 dzień po operacji jest najgorsza. W każdym razie trzymamy za Was kciuki.
      • beali Re: dzisiaj sterylka mojej kici... 14.02.06, 23:15
        Podstawiłam ją do wody i już dwa razy piła i to sporo.
        Musiałam założyć jej rękaw,bo za bardzo zaczęła
        interesować się raną-koszmarnie się w tym czuje,
        wywraca się i leży na boczku,choć kaftanik wygodny.
        Była wściekła,jak zakładałam,co mnie cieszy,bo znaczy
        to,że już wie o co chodzi.Nie wiem jednak jak będzie dalej;-(
        Martwi mnie najbardziej teraz ta kuweta,wszystkie moje
        już dawno siusiały;-( Czekam dalej na siku.

        Kasiaa, a co u Was???
        Teraz dopiero pomyślałam,że tak głupio podłączyłam się do Twojego wątku-
        wybacz proszę,to emocje!W każdym razie dotyczy tego samego i można
        porównać,a nawet uspokoić się mam nadzieję,bo forumowe ciotki pomagają jak zwykle,za co dzięki serdeczne,bo się człowiek martwi i każde słowo chłoniesmile
        • kasiaa11 Re: dzisiaj sterylka mojej kici... 14.02.06, 23:28
          Beali nie mam nic przeciwko temu, że się "podłączyłaś", razem zawsze raźniej.
          Moja kicia dużo chodzi,na początku przewracała się, teraz już zachowuje
          równowagę. Zrobiła siku do kuwety, ale 4 razy zwymiotowała śliną. Nie chce pić
          ani jeść. Widać, że cierpi, że ją bolicrying Właśnie naszykowałam sobie spanie na
          podłodze i ubrałam się w dres, coby ciepło było. Razem przez to przejdziemy,
          jestem to jej winna
          Trzymajcie się, spokojnej, dobrej nocy
          Kasia
          • beali Re: dzisiaj sterylka mojej kici... 15.02.06, 00:51
            Dziękuję za wyrozumiałość i zostanę,bo faktycznie razem raźniej.
            Kota może wymiotować śliną,Kacper tak miała i wet mówił,że tak
            może być.Dobrze,że była w kuwecie,ale szkoda,że nie piła nic.
            Myślę,że jutro już napije się.
            Moja nadal śpi,sama wyłazi na łózko,a siku jak nie było tak nie ma.
            Nie położę się na podłodze,bo ona i tak wejdzie na łózko,a tak
            zupełnie wolno jej też nie zostawię.Kurczę,czekam na ten sik.
            Śpijcie dobrze obydwie
    • kasiaa11 Re: dzisiaj sterylka mojej kici... 15.02.06, 09:23
      Jak tam beali? U nas nieciekawie. Kitka wymiotowała w nocy 4 razy żółcią, nadal
      nie pije. Wpuściłam jej trochę wody do pyszczka strzykawką. W nocy spała po 2 h
      i się przemieszczała. Dzwoniłam do weterynarki, kazała podać coś przeciw
      wymiotom, a jeśli do 16 się nie poprawi to przywieźć ją do lecznicy. Martwię
      sięsad
      • beali Re: dzisiaj sterylka mojej kici... 15.02.06, 11:03
        Hej! Rzeczywiście nie dobrze,że tak dużo wymiotuje
        i w dodatku zółcią.Żołądek pusty,nie ma czym,a ciągnie ją
        na wymioty;-Takie są skutki narkozy niestety u niektórych kotów.
        I ta niespokojna noc.Mam nadzieję,że nie będzie konieczności
        jechania do weta.Wodą nie martw się,Majson też długo nie piła,
        więc Twoja powinna dziś zacząć-dostawiaj ją do wody,palcem pomocz
        pyszczek,przytrzymaj przy misce-Majce pomogło.
        U nas do 3.30 zmian nie było,siku również,położyłam się,a Majkę
        zapakowałam do kosza.Tak potwornie spać mi się chciało,że nie dałam
        rady dłużej czuwać,tym bardziej,że mała spała.
        Dziś rano nawet nie miała ochoty wyjść z kosza,nie piła,jedzenie
        powąchała,nie była w kuwecie.Zdjęłam kaftan,bo czuła się w nim fatalnie,
        byłoby mi ciężko zorientować się,jak się czuje.
        Lizanie brzucha okrutne brrr, przyprawia mnie o dreszcze;-(
        Dzwoniłam do weta,pytałam o ten sik,powiedział,że jak pije,
        mam się nie martwić,bo będzie sikać,czyli ważne,by kota piła!
        Zresztą pierwsze co zrobił,to pytał,czy pije.
        No nic,zobaczymy obydwie Kasiu,jak dalej sprawy się potoczą.
        Mam dość tak szczerze mówiąc.He,he,ja gorąca zwolenniczka sterylizacji.
        Pozdrawiam Was sereczne i trzymam,by mała czuła się coraz lepiej.
    • kasiaa11 Re: dzisiaj sterylka mojej kici... 15.02.06, 12:33
      Zaraz minie doba od zabiegu, chyba pojawiło się światełku w tunelusmile Kikunia
      poszła do swoich miseczek, napiła się sporo wody. Podałam jej po 10.00
      Avriomarin od wymiotów jak radziła pani weterynarz. Jak na razie spokój, poszła
      asystować z kuchennego chodnika mamie przy robieniu obiadu
      • pixie65 kasiaa... 15.02.06, 12:43
        Trzymaj się cieplutko! Wszystko będzie dobrze, jestem o tym przekonana!A obrazek
        pooperacyjnego kota nie jest niczym przyjemnym...Wiem coś o tym i uważam, że
        JESTEŚ BARDZO DZIELNA!!!!Pozdrawiam!
        • beali Re: kasiaa... 15.02.06, 13:18
          No to cieszę się bardzo,że mała dochodzi do siebiesmile))
          Kasia,Ty piszesz dużo? Hm,ma mi się głupio zrobić?wink
          Wielu uznałoby nas za idiotki,ale na szczęście nie tu.
          Ja też nie mam z kim pogadać,siedzę sama w domu,mąż w pracy,
          ale nawet jak jest,to pożytek marny,bo z reguły uważa,że przesadzam.
          Majka już bez kaftana nadal śpi,wylizała się dokładnie i lulu.
          Widzę,że ten mój wulkan energii szybko się męczy;-(
          Nic nie piła dziś nawet.Buuu,kiedy zacznie mniej więcej
          normalnie zachowywać się,kamień spadłby mi z serca.
          Dobrze,że Twoja ma się lepiej,jakoś mi lżej.
          Czy interesuje się szwem?
            • kasiaa11 Re: beali 15.02.06, 18:49
              Super!!! Gratulujęsmile Cieszę się razem z Tobą i rozumiem co przeżywałaś. U nas
              też dobrze, o ile można mówić, że w takiej sytuacji jest dobrze. Kikunia
              zrobiła malutkiego qpala, wypiła ciepłego mleczka, spaceruje po domu pomalutku,
              wskoczyła na kanapę sama, więc chyba jest lepiej. A przynajmniej nie spradzam
              czy oddycha, jestem już spokojniejsza.
              Trzymajcie sięsmileGłaski dla koteczki. Dziękuję Ci,że się "podłaczyłaś", nawet
              nie wiesz ile to dla mnie znaczy, że nie jesteśmy same. Jesteśmy z Wami myślami.

              www.voila.pl/zugo5/
              • beali Re: kaisaa 15.02.06, 19:26
                Super,że Kikunia tak szybciutko nabiera ochoty do życiasmile
                Mleko to właściwie pokarm,a nie napój i skoro toleruje,
                to dobrze,że wypiła,już coś ma w brzuszku.
                Majson coś cięzko przechodzi to wszystko,zero zainteresowania
                i sił,nadal śpi,kurczaka powąchała tylko.
                Tak dziwnie mlaska chwilami i jeszcze czasem ma dreszcze.
                Prawie 48h po,a ona taka słabiutka,ale widzę,że jest coraz
                lepiej.Brakuje mi kolankowca i rozbójnika,jaki jest z niej
                normalnie.Ważne,że sik był,toksyny wylazły choć trochę
                z organizmu.
                Kasiu,to że mogę wymienić info,podzielić się,a nawet
                martwić o drugą kicię,patrząc na swoją, też bardzo wiele
                dla mnie znaczy,inaczej nie pisałabym tylesmile
                My również myślimy o Was przez ten cały czas.
    • kasiaa11 Dzisiaj mogę powiedzieć, że sterylka to nic... 16.02.06, 11:52
      strasznegosmile A wczoraj o tej porze zalewałam się łzamitongue_out Kiki obudziła się
      dzisiaj o 1.00 w nocy zaczęła pałaszować jedzenie, myć się!!! i o zgrozo
      interesować szwami. W środku nocy pocięłam bluzkę i próbowałam zrobić jej
      kaftan, niestety, tył mi nie wyszedł, i Kiki za nic nie chciała chodzić w takim
      brzydkim. Potem było wciskanie jej do pończochy (moim zdaniem zły pomysł).
      Następna myśl - kołnierz. Pojechałam do hurtowni po 8.00, bo sklepy zoologiczne
      od 10.00. Impreza moim zdaniem droga, kawałek plastyku, a kosztuje tyle co
      kilogram mięsa dla kota tongue_out Kici dała go sobie założyć, nie jest zachwycona, nie
      mieści się w drzwiach, a jak zaczepi się o szafkę to tak stoi aż się
      ją "wypcha", chodzi tyłem ale innego wyjścia nie widzę. Mam nadzieję, że się
      przyzwyczai.
      Tak więc, podjęcie decyzji o sterylizacji jest trudne, opieka w pierwszych
      godzinach jeszcze trudniejsza zwłaszcza jeśli tak jak w moim przypadku traci
      się zimną krew, ale jak powiedział wczoraj mój kolega, kobietę i kota trudno
      zabićsmile

      Beali jak u Was się mają sprawy?


      Pozdrawiam,
      Kasia
      • beali Re: a ja mam dość sterylko Majki 16.02.06, 14:03
        Cieszę się,że Kikunia ma się tak dobrzesmile)
        Pomęczy się troszkę w abażurku,ale nic jej nie będzie.
        Majka za to źle znosi posterylkowy czas.
        Nie spodziwałam się takiej reakcji po niej,tym
        bardziej,że przeszłam juz 4 sterylki i wydawało
        mi się,że już wszystko wiem.Pomyłka.
        Wczoraj wieczorem skusiła się na kęs kuraka,chwilę
        nawet pomruczała,jak ją głaskałam.Dziś też odrobinę
        skubnęła jedzonka,ale jest tak potwornie smutna,
        spokojna,chodzi jakoś tak ostrożnie,a jak wchodziła
        po fotelu na parapet/potem schodziła/to jakby się
        wyjątkowo oszczędzała.Smutno mi i martwię się;-(
        Adelkę na trzeci dzień musiałam już z firanek ściągać,
        bo dyndała sobie beztrosko pod sufitem,a Maja szkoda gadać.
        Nie włożę jej kaftanika,bo już do końca załamie się.
        Liże brzuś,ale nie wyciąga szwów na szczęście.
        Wyjątkowo delikatny kot z tej mojej kolorowej chyba.
        Dziwne,bo szybciej zbierała się po uszkodzeniu czaszki
        niż po tak niby lekkim zabiegu.Jednak wydaje się,że
        nic jej nie jest,nie ma temperatury,a przed chwilą
        przeniosła się do gościnnego pokoju/gościnny dla ludzi i zwierząt/,
        poszła tam,bo tam akurat zebrało się całe kocie i psie towarzystwo.
        Eh,dość,dość,ja chcę moją Majuuuśkę rozbrykaną,chcę ją
        ściągać z kuchennych mebli,z klatki ptaka...Smutno mi;-(
        Pozdrawiam Was gorąco,wygłaskaj czule Kikunię.
        • barba50 Re: a ja mam dość sterylko Majki 16.02.06, 14:12
          Ty się tak nie zamartwiaj! Będziesz mieć swoją rozbrykaną Majuśkę, tylko daj
          jej czas na wydobrzenie. Jeśli potrzebuje spokoju to niech go ma. Sama wiesz,
          że koty są różne - ona widać tak jak moja Lolka. Była po zabiegu cicha, powolna
          i jakby smutna, ale to minęło. Teraz jest jak nowa. I Maja też taka będzie.
          Czasu, czasu i cierpliwości potrzeba. Trzymaj się, na pewno będzie dobrzesmile
      • beali Re: do beali... 17.02.06, 17:08
        Hejsmile
        Kasiaa,a co u Was? Jak Kikunia się miewa,czy weselsza??
        Całe szczęście coraz lepiej,mała choć nadal bardzo
        spokojna, jednak nabiera sił powoli.Coraz więcej je,
        ale wybreda straszna,do tego siura do palstikowej miski,
        kuwetami gardząc.Śmieszna ta moja Majuśka-zachowuje się tak,
        jakby wszem i wobec pokazywała,że ona w trakcie rekonwalescencji,
        po operacji i w ogólewink)Dziś w nocy już nie zamykałam kosza
        i choć zasnęła w nim,to jak obudziłam się kota spała ze mnąsmile
        Powoli kamol z serca mi spada.
        W Dniu Kota specjalne myziańska,głaski dla Kikunismile
        • kasiaa11 Re: do beali... 17.02.06, 18:14
          Uff, cieszę sięsmile
          Kiki była już dzisiaj na kuchennej szafce jak odwróciłam głowę na moment, ale
          chyba sama uznała, że to nie był dobry pomysł. Przed krzesłem, kanapą - jej
          ulubionymi miejscami do wylegiwania się postawiłam podwyżeszenia do
          wchodzenia;P Apetyt też jej dopisuje. Jedyną udręką jest kołnierz, ale widać,
          że radzi sobie. Nauczyła się chodzić tak, żeby nie zaczepisać się o meble,
          futryny itp. Spałyśmy dzisiaj pierwszą noc w łóżku:]
          Wydaje mi się, że ma troszę spuchnięte brzuszko w miesjcu gdzie zaczynają się
          szwy, ale jak ją dotykam tam,to nie reaguje więc chyba to nie jest niepokojące,
          w końcu to był zabieg. Dała mi dzisiaj posmarować ranę maścią Tribiotic. Jest
          dobrzesmile
          To dzisiaj jest Dzień Kota?smile Gdybym wiedziała wcześniej zamówiłabym torcik w
          kształcie myszkiwink
          Głaski dla Majusi
          pozdrwiam,
          Kasia
          • capuccino_days Re: do beali... 17.02.06, 21:02
            cześć
            fajnie, że już dochodzicie do siebiewink
            moja kicia po sterylizacji też miała troszkę opuchnięty brzuch przy szwie - nic
            jej nie było, nie miała żadnych komplikacji
            świąteczne głaski dla kici wink)
            • beali Re: Kasiu 22.02.06, 01:36
              Co słychać? Jak Kikunia się miewa i kiedy zdejmujecie szwy??

              Moje diablątko trójkolorowe powróciło w całej swej krasiewink
              Dziś byliśmy u weta na przeglądzie i zdjął jej szwy-wszystko okwink
              Bardzo chce wyjść do ogrodu,ale jeszcze długo jej nie puszczę,
              najpierw musi porządnie szew wyglądać i zarosnąć trochę sierściuchemwink
              Pozdrawiam i głaski
              • kasiaa11 Re:do beali 22.02.06, 12:41
                Witajsmile
                U nas wszystko w porządku. Na zdjęcie szwów jedziemy w piątek, dwa Kiki już
                sobie sama wyjęła, mimo że jest cały czas w abażurkusmile Ma wilczy apetyt, skacze
                na najwyższą szafę, biega.
                Pozdrawiam,
                Kasia
    • kasiaa11 c.d 24.02.06, 12:24
      Enter za szybko wcisnęłam. Pojechałam dzisiaj na zdjęcie szwów, a okazało się,
      że szwy zostają do wtorku i kicia ma przepuklinęsad Zdecydowałam się od razu we
      wtorek na kolejny zabieg, mam już dość chorego i mniej chorego kota, kota w
      kołnierzucrying
      • beali Re: c.d 25.02.06, 12:15
        Kurczę,Kasia przestarszyłaś mnie!
        Dopiero teraz wyszła ta przepulkina?? Nic wcześniej
        nie było widać? Ja nie znam się na tym,ale przecież przepuklina
        nie robi się z dnia na dzień-przynajmniej u dzieci.
        Napisz, co Ci powiedzieli i czy tak szybki zabieg/choc niesądzę,by poważny jakoś bardzo/może byc tak szybko po sterylce. No,martwię się teraz o Kikulca;-(
        Poza tym czy mała tak często choruje i co jej było do tej pory?
        Pozdrawiam gorąco Was obydwie.
        • kasiaa11 Re: c.d 25.02.06, 20:26
          Witaj beali
          Nie wiem czy pamiętasz jak napisałam któregoś dnia po sterylce, że kotka ma
          taką opuchliznę gdzie jest umiejscowiony pierwszy szew. Myślałam, że to po
          prostu spuchnięcie po zabiegu, ingerencji w jamę brzuszną. Zignorowałam to,
          zwłaszcza, że z dnia na dzień to się zmniejszało. Pojechałyśmy za zdjęcie szwów
          i weterynarka wyczuła przepuklinę. Pewnie poszły szwy wewnętrzene jak po
          zabiegu Kiki wymiotowała, a wymiotowała bardzo dużo. Szwy zostały do wtorku.
          Zabieg na przepuklinę miał być trochę później, ale ja nalegałam,że jeśli nie ma
          żadnych przeciwskazań żeby zrobić to jak najszybciej. Chcę już mieć to wszystko
          za sobą. Poza tym kotka przyzwyczaiła się chyba do myśli, że spędzi resztę
          życia w kołnierzu. Boję się znowu, chociaż weterynarka powiedziała,że kota
          znisoła dobrze narkozę i że ten zabieg to pesta przy sterylizacji, będą góra 3
          szwy. Więc we wtorek o 12.00 mam powtórkę z rozrywkisad Wyjdzie na to, że kotka
          w kołnierzu spędzi prawie miesiąc. Proszę trzymaj za nas kciuki. A jak Twoja
          kicia?
          • beali Re: c.d 25.02.06, 23:15
            Pamiętam,że pisałaś o tym-ja też myślałam,że to po sterylce,
            tym bardziej,że zdarzają się takie opuchlizny.
            Jedyne dobre w tym wszystkim to,że zabieg prosty-trzeba
            wierzyć wetce,bo skoro przy sterylce pestka,a sama sterykla
            też niby prosty,to powinno być dobrze.
            Oczywiście,że trzymam kciuki z Was i to mocno,cały czas
            myślę,a teraz już wzmogę ciepłe myślenie na maxa!!!
            U nas niby ok,ale Majson w ostatnim dniu z szwami namiętnie
            chyba wgryzała się,w efekcie wet zauważył rakę,ale
            i tak było dobrze i wyjął szwy.Do dziś mała ma rankę taką na jeden szew,
            którą non stop molestuje i tak rano jest zasklepiona ,a w dzień ponownie mokra.
            Nie wiem,czy nie wsadzę jej do kaftana bezpieczeństwa na kikla dni.
            Pozdrawiam mocno i czekam na wieści.
            • beali Re: dzisiaj zabieg na przepuklinę... 28.02.06, 16:39
              Kasiu,musisz się trzymać.Kikunia z tego co widać,źle znosi
              narkozy,więc ważne by podawać jej leki przeciwwymiotne-
              wetka chyba wie o tym/?/,podała jej czopek w końcu.
              Przepuklina jest wynikiem wymiotów i...złego szycia??
              Bo tak napisałaś,że nie wiem,co myśleć.
              Mała doszła jednak do siebie szybko po sterylce i teraz
              też powinno tak być.
              Wiem,jaki to przyry widok wybudzającej się koty-wszystkie
              moje panienki odbierałam zaraz po zabiegach,więc wyobrażam
              sobie,co przeżywasz;-( To mija na szczęście.
              Pisz na bieżąco,jak sobie radzicie i pamiętaj,że koty
              to silne zwierzątka.
              • kasiaa11 Re: dzisiaj zabieg na przepuklinę... 28.02.06, 16:57
                Weterynarka powiedziała,że najprawdopodobniej od wymiotów ta przepuklina. Ale
                jak czytam na forach, że niektóre kotki po zabiegu skaczą na parapet, wysoką
                szafę i nie kończy się to przepukliną to zaczyna mi się nasuwać pytanie czy aby
                na pewno ją odpowiednio zszyła.
                Były wymioty po raz 3, zadzwoniłam do niej, kazała podać pół tabl. Avriomarin.
                Podałam, zobaczymy jak będzie. O nic się nie martwię jak o to, żeby tym razem
                szwy wytrzymały. Ma taką opaskę na brzuszek, ściskającą lekko, ale ten
                brzucholek tak jej się rusza podczas wymiotów, że już mam czarne myślisad
                • beali Re: dzisiaj zabieg na przepuklinę... 28.02.06, 17:18
                  Hmmm,nawet jeśli była to wina wetki,nie powie Ci prawdy.
                  Pierwsza sterylka u nas-Bambiśka+Kacper-wet świetny chirurg
                  na moje pytanie,co robić z nimi po przywiezieniu do domu,
                  odpowiedział,że dać im spokój i że sobie same poradzą.
                  Tak zrobiłam i było ok.Żołądek miałam w gardle,doświadczenie
                  zerowe,a Kacper natychmiast próbowała skakać na parapet
                  /jeszcze nietrzeźwa/,same wskoczyły półprzytomne na łóżko.
                  Nic im nie było,momentalnie doszły do siebie.Kacper miała
                  kilka razy torsje.Jak pytałam teraz weta/inny/, czy zakładac Majce
                  kaftan, powiedział,że juz nauczył się tak zakładać szwy żeby trzymały.
                  Adelka bardzo szybko zaczęła próby swoich akrobacji na firankach
                  i tez było dobrze.
                  Różne mogą być opcje,mogła jej źle załozyc szwy,ale także mógł
                  być to wynik wymiotów...choć dużo kotów wymiotuje po zabiegach
                  i jak mówił ten chirurg nie jest to nic dziwnego,uprzedzał mnie
                  o tym,abym się nie przestraszyła,więc weci wiedzą o tym i mają
                  to na uwadze przy szyciu.
                  Tak czy inaczej już po sprawie i nic nie da dociekanie,jeśli jednak
                  wcześniej było to winą wetki,jestem pewna,że drugi raz już pilnowała się,
                  więc nie zamartwiaj się i wyrzuć z łebka czarne myśli.
                  Już po 17-tej-jak Kikulec?
                  • kasiaa11 Re: dzisiaj zabieg na przepuklinę... 28.02.06, 18:52
                    Avriomarin podałam jej chyba ok. 16.30, wymiotów nie ma. Ufff, oby już nie
                    było. Przyszła z łazienki do pokoju gdzie siedziałam, potrzymałam ją ponad
                    godzinę na rękach, pospała sobie, ale jak ją bardzo delikadnie, wsuwając ręce
                    pod kocyk chciałam przełożyć zaczęła buczeć na mnie z bólu. Po sterylce nie
                    spała tak dużo, szybciej zaczęła chodzić sama. Ale może to wynik tego, że jest
                    teraz słabsza, w końcu druga narkoza w ciągu 14 dni. Dzięki beali za wsparcie i
                    zainteresowaniesmile
                    • beali Re: dzisiaj zabieg na przepuklinę... 28.02.06, 20:03
                      Zabieg po zabiegu,nie ma co się dziwić,że słabsza.
                      Adela zachowywała się identycznie-spokojna była
                      tylko na rękach/ona bardzo nerwowo wybudzała się,
                      trzepało nią,drżała itd/,może Kikunia ma teraz podobnie.
                      Nie dziękuj,wiem jak to jest,ja w dodatku mam
                      tendencję do panikiwink.
                            • beali Re: i znowu;( 28.02.06, 22:31
                              Kasia,może ten aviomarin jej nie pomaga za bardzo.
                              Masz możliwość skontaktowac się teraz z wetem-
                              całodobowa klinkia,ambulatorium tam,gdzie mieszkasz?
                              Jak nie ma,to mozna zadzwonić do innego miasta-
                              choćby do krakowskiej Arki na Chłopskiej tel. 12-658-83-65
                              Podaję,bo nie wiem skąd jesteś.
                              Ja juz dzwoniłam w sroku nocy i bardzo fachowo udzielono mi porady,
                              moze jej trzeba podac cos innego...
                              A wetka nic nie zaleciła prócz aviomarinu.
                              To tak,jakbyś się za bardzo denerwowała,zawsze można zadzwonić,
                              nawet kupic lek w nocnej aptece.
                              No,nic nie pomogę niestety,ale jestem sercem z Wami.
                              • kasiaa11 Re: i znowu;( 28.02.06, 22:42
                                Dziękuję Ci beali. W aptece nic oprócz Avriomarinu nie sprzedadzą bez recepty.
                                Przy ostatnich wymiotach myślałam,że farmaceutka zapropnuje mi coś lepszego od
                                Avriomarinu a okazało się, że wszystko jest na receptę. Jestem z Suwałk, nie ma
                                u nas całodobowej kliniki. Ale jak rozmawiałam ze swoją "wetką" przez tel.
                                dzisiaj to powiedziała,że widoczenie taka kici uroda...
                                Dostała czopek, powinien był zadziałać, może rzeczywiście pozostaje tylko
                                czekać aż wszystko samo ustąpi? Jeśli się powtórzy chyba podam jej jeszcze 1/4
                                tabl.
                                • beali Re: i znowu;( 28.02.06, 23:52
                                  Kasiu,czy powiedziałas w aptece,że to dla kota?
                                  Mówi się że to dla zwierzaka,że weta już nie ma,zamknięte,
                                  wet chory, cokolwiek,a zwierzak potrzebuje i doniesiesz receptę,
                                  prosisz gorąco o pomoc i na 99% dostajesz lek!
                                  Kiedyś koleżanka mi powiedziała,że zwierzakom pomagają,sprzedadzą lek nawet na receptę,jesli trzeba i stosuję,ba nawet,jak
                                  dla siebie potrzebuję coś,a nie mam recepty/wiadomo,że nie jakies dziwne
                                  leki,ale np.furaginę na zapalenie pęcherza mąż kupił niby dla psa,bo w kilku aptekach dla człowieka nie sprzedali,w pierwszej zaś do której wszedł kupić dla Verki dostał od razu.Furagina była dla mnie.
                                  Jesli w Suwałkach jest nocna apteka,a jest na pewno gdzieś dyżur,to zadzwoń
                                  w razie czego do Krakowa,powiedz co i jak i spytaj o lek.
                                  Piszę to,bo szkoda by Kikulec męczyła się,choć może już jej ustały
                                  te wymioty-mam nadzieję,że tak.
                                  Jutro będzie nowy dzień,na pewno lepszy niż dziśsmile
                                  Dobranoc Dziewczyny!
                                  Ps.Jutro od razu napisz
                                  • beali Re: i znowu;( 01.03.06, 00:00
                                    Jeszcze jedno,na Twoim miejscu zmieniłabym weta.
                                    Powinna była dać Ci leki przeciwwymiotne,skoro wiedziała,
                                    że kotę bardzo wymiotuje.Pomijam już tę troche niepewną
                                    jak dla mnie przyczynę przepukliny.Powiem wprost,
                                    wydaje mi się teraz bardzo wątpliwe,że przyczyną pęknięcia szwu
                                    były wymioty,bo gdyby tak było wetka po drugim zabiegu
                                    dałaby małej leki do domu na powstrzymanie wymiotów.
                                    Wg.mnie ona źle załozyła szwy po sterylce.
                                    To są tylko moje przypuszczenia i osobista ocena całej tej sytuacji.
                                    • kasiaa11 Re: i znowu;( 01.03.06, 06:31
                                      Skończyło się!!!!smile Kamień z serca. Kiki nie daje zdjać mi tej opaski więc nie
                                      wiem czy nic się nie stało. Może się namyśli, albo sama zdejmie wtedy się
                                      okarze. Wstałyśmy o 5.00 i gdzie nas cztery łapy poniosły? Do miseczek, to
                                      chyba dobry znak. Napiła się ciepłego mleka, nie jadła, ale po sterylce o wiele
                                      dłużej nie jadła ani nie piła. Nie chodzi taka obolała jak poprzednio. Nie jest
                                      obrażona, jak siedziałam na ziemi, weszła mi sama na kolana. Siusiu było 2 razy
                                      do kuwety. Sytuacja opanowana, jestem spokojnasmile
                                      Rzeczywiście wtedy w aptece mogłam poprosić leki dla kota. Nie pomyślalam. A co
                                      do lecznicy to nabrałam po tym wszystkim niesmaku. Kiki jest u mnie stosunkowo
                                      niedługo, przywiozłam ją od babci na leczenie. Miała straszny katar, kichała. I
                                      tak została u nas. Lecznicę wybrałam akurat tą (z 3 w mieście, przy czym jedną
                                      mi odradzano)bo było najbliżej, a Kiki nie lubi jeździć samochodem i chodzić
                                      codziennie na zastrzyki było mi tam najwygodniej. Pod lecznicą , w kolejce,
                                      słuszałam wiele dobrego o weterynarkach. Mają dużo pacjentów. Ale od początku
                                      wydawało mi się, że jest tam za mało "sterylnie". Gdy decydowałam się na zabieg
                                      to wolałam zawieźć ją tam, bo panie już nas znały, fajnie się obchodziły z
                                      kotką, niż do zupełnie obcego gabinetu. Przyznam, że gdy będzie potrzeba wizyty
                                      w lecznicy to się zastanowię czy tam pójść...Mam mieszane uczucia, szwy mają
                                      trzymać, przecież niektóre koty tego samego dnia zaliczają skoki na parapet,
                                      szafę itp. prawda?
                                      Pozdrawiam i ściskam
                                      Kasia
                                      • beali Re: i znowu;( 01.03.06, 10:58
                                        Ufff,cieszę się bardzo!smile))Wczoraj martwiłam się dość mocno,
                                        ale jest jak wetka powiedziała-zabieg lżejszy od poprzedniego.
                                        Najważniejsze,że Kikunia ma się dobrze!smile))))))))))))
                                        Jeśli masz do wyboru tylko trzy lecznice to niestety niewiele,
                                        w tym jedną odradzają to już dwie;-( Ciężko trafić na takiego weta,
                                        do którego ma się całkowite zaufanie,a nawet jak my mamy,to niekoniecznie inni
                                        darzą go tym samym.Odwiedziłam sporo lecznic i miałam tylko jednego takiego,
                                        dałabym się mu sama pokroić,ale już nie żyje;-((( Teraz mam dobrego,ale już
                                        nie mam takiego zaufania.Ważne jest by wet znał zwierzaka,by był rodzinnym.
                                        A pomyłki,błędy zdarzają się każdemu lekarzowi,to trudny zawód i dodatkowo
                                        jeszcze praktyka jest tu ważna,im dłuższa tym lepiej,jeśli oczywiście idzie w parze z otwartością i chęcią uczenia się cały czas.
                                        Wetka leczy małą już jakiś czas,pomogła jej,zna ją,może przesadziłam!
                                        Absolutnie nie chcę nikogo obrazić czy osądzać,bo nie styka mi wiedzy
                                        w tym temacie!
                                        Może zapytasz na forum Weterynaria,czy możliwe jest puszczenie szwów
                                        w wyniku wymiotów po narkozie podanej podczas sterylki,przepuklina z kolei wynikiem tego puszczenia,tak bez opisywania
                                        sytuacji,by niczego nie sugerować.Jak nie chcesz,ja napiszę tam-nie traktuję
                                        tego forum jak wyroczni,ale dużo dobrych rad dają tam weci i są obiektywni.
                                        Wiedziałybyśmy od fachowców,bo nie wiem tak naprwdę,co myśleć,a przypuszczenia można sobie zawsze do kieszeni schować.
                                        Kasiu,teraz tylko kilka dni i Kikunia będzie skakaćsmile
                                        Masz może jej zdjęcie-tyle myślę o niej,że chętnie zobaczyłabym.
                                        Pozdrawiam seredznie.
                                        • kasiaa11 Re: i znowu;( 01.03.06, 11:53
                                          www.voila.pl/zugo5/ tutaj są zdjęcia Kiki, te w niebieskim to z dzisiaj,
                                          zrobione specjalnie dla Ciebiewink
                                          Mam wyrzuty sumienia, że Cię tak wciągnęłam w tą operację, martwiłaś się. Ja to
                                          w ogóle wczoraj spanikowałamtongue_out A Kiki ma się dobrze, ma apetyt, pije, nawet
                                          kilka razy trąciła łapką kulkę z folii aluminiowej, merda ogonem ze złości,
                                          przychodzi na głaski. Tylko, że nie wiem co znajduje się pod tą opaską, nie
                                          daje nawet dotknąć. Ale może wie lepiej, że to ma tam jeszcze zostać?winkNie będę
                                          jej stresować, jak chce z tym chodzić to niech chodzi. Wierzę, że jest wszystko
                                          dobrze pod spodem, musi być!!!
                                          Jeśli masz zdjęcia swoich dziewczynek też chętnie obejrzę, zwłaszcza Majuśkismile

                                          • kasiaa11 Re: i znowu;( 01.03.06, 12:02
                                            A i zapomniałam, jeśli masz czas i ochotę to możesz zapytać na forum
                                            weterynaria o te szwy, ja spadam się uczyć. W niedzielę mam egzamin, a tylko
                                            trochę poczytałamsmile
                                            Zdjęcia jeśli będziesz wysłać, to na gazetowy.
                                            Milego dnia, buziaczki
      • beali Re: dzisiaj sterylka mojej kici... 01.03.06, 12:25
        Śliczna Kikunia,ma taką okragłą buźkęsmile
        Widać,że dziewuszka,słodka taka jest.
        Wygląda z buzi na spokojną kotę,romantyczną duszę,
        choć lubi się bawić.Te oczy,hmm lubię kocie oczy,
        niby takie same,a jednak każdy kot ma inne.
        Ja nie mam zdjęć;-( Jak będą w końcu/zabieram się
        do tego x czasu/wyślę Ci.
        Zapytam na forum,a Ty ucz się,zdać trzeba.
        W nic mnie nie wciagnęłaś,to dobrze,że jeszcze
        człowiek potrafi się martwić nie tylko o siebie-
        nieprawda?winkTym bardzie panikarz jak jawink))
        • kasiaa11 :) 01.03.06, 16:53
          Wydobyłam ją z tego opatrunkusmilePodstępem oczywiście, usnęła mi na kolanach a ja
          nożyczki z kieszeni i na grzbiecie przecięłam. Szwy piekniutkie,
          żadnych "obrzęków". Wytrzymały!!!smile Od razu kołnierz jej założyłam. Mam
          nadzieję, że nie zacznie zbyt szybko brykać w niebiosawink Jednak ten opatrunek
          całekiem dobry był, była nim ściśnieta, podtrzymywało pewnie trochę przy
          wymiotach
            • kasiaa11 Re: :) 02.03.06, 15:00
              Beali coś wszczepili mojej kociewinkJaka przytulaszczka się zrobiła,jak mnie
              uwielbia i kochasmile Nie schodzi ze mnie. Już po sterylizacji była milsza, ale
              teraz to już przesada, uczyć się nie mogę;]
              Pojawił się obrzek malutki wzdłuż szwa, ale to normalne, no nie? Nie dam się
              sama sobie zastraszyćwink
              Apetyt dopisuje, kucyka z kopytami by zjadła. Pobawiła się dzisiaj kuleczką z
              folii aluminiowej. Tylko śni jej się coś niedobrego.
              • kasiaa11 Re: :) 02.03.06, 19:19
                Beali weszłam na weterynarię (dziękuję Ci). Widzę, że jest odzew. I jak
                myślisz? Mogły być i wymioty, ale też zbyt żadki "ścieg", cienkie nici. Ale z
                drugiej strony za zabieg przepukliny wzięła tylko 40 zł, może poczuwała się do
                winy?? Za sterylizację zapłaciłam 150. Zostają mi tylko przypuszczenia...
                Chcialabym wierzyć, że nie kroiła drugi raz Kiki kosztem zaoszczędzenia kilku
                cm nici. Myślisz drogie takie niteczki?smile
                • beali Re: :) 02.03.06, 20:30
                  Tez byłam i czytałam.Obawiam się,że nie stwierdzimy jak było.
                  Wie to tylko Twoja wetka.Mam nadzieję,że biorąc 150zł na niciach
                  nie oszczędzawinkWiemy w każdym razie jakie mogły byc przyczyny.
                  Pojęcia nie mam ile kosztuje zabieg małej przepukliny,ale
                  jak nie zapomnę i będę kiedys u mojego weta,nie omieszkam spytaćwink
                  Za sterylkę Majuśki płaciłam 90zł,a rok temu u niego kosztowała 80,
                  za moje dwie koty wziął wtedy 150zł wink)
                  Piszesz,że kota milusia-fajnie,z jedna przylepą wytrzymaszwink
                  Ja mam dwie, a pozostałe tez muszą dzienną porcję dostać-
                  w efekcie mam ich czasem dość,bo nie mogę usiąść,żeby nie mieć
                  od razu kota na kolanachwink
                  Ciekawe czy jej tak zostanie,czy wróci do poprzedniego zachowania.
                  Opuchlizna pojawia się choc nie wszystkie moje miały.
                  Kiedy masz ją wetce pokazać?
                  Jak idzie Ci nauka?
                  Pozdro
                  • kasiaa11 Re: :) 02.03.06, 20:42
                    Zapraszała mnie na zdjęcie szwów za 10 dni. Myślisz, że powinnam pojechać, żeby
                    ją obejrzała?
                    Nauka całkiem dobrze, z kotem na kolanachsmile
                    • beali Re: :) 02.03.06, 20:50
                      Tylko jakby coś Ci się niepodobało.Wiesz ja juz dmucham na zimne
                      jak na panikarę przystało.Ale serio,gdyby cos Cię niepokoiło,
                      to zawsze można kotę pokazać dla świętego spokoju i pewności.
                      Czy po sterylce wetka kazała Ci smarować maścią Trybiotic,czy sama
                      chciałaś? Mnie weci mówili,że nie ma takiej potzreby,jeśli kota dostała
                      antybiotyk.
                      Ucz się w takim razie dalej,może i Kikunia coś skubnie tej wiedzywink
                      Wygłaszcz małą ode mnie,niech jej miło będzie,bo taka czuła terazwink
                      • kasiaa11 Re: :) 03.03.06, 12:22
                        Tą maścią kazała mi smarować, ona ma dobre właściwości gojące, ma antybiotyk
                        neomecynę. Ale udało mi się posmarowac może z 3 razy. Te "sreberko" szybko się
                        wyciera, a antybiotyk Kiki dostała tylko w dniu zabiegu. Wiem z forum, że
                        praktykuje się wizytę kontrolną i antybiotyk za 2 - 3 do po sterylizacji. My
                        nie miałyśmy propozycji takiej wizyty.
                        Dzisiaj Kikulec doprowadził mnie do wściekłości, miałam ochote dac jej klapsa,
                        myślałam,że się poryczę ze złości. Wykorzystała ułamek sekundy mojej nieuwagi i
                        wskoczyła na szafę, ale chyba trochę się przeliczyła, bo spadła najpierw na
                        monitor, potem na biurko i w moją kawę. Kawa rozprysła się po całym pokoju.
                        Musiałam sprzątać,a ona rozpruje się na życzenie. Trochę się pogniewałam na
                        nią, dałam jej to odczuć, ale już przyszła do mnie. Całe szczęście nic jej się
                        nie stało.
                        • beali Re: :) 03.03.06, 14:11
                          Cześć!
                          Tak to jest z kotami,nie ma szans na upilnowanie.
                          Nie złość się na nią widocznie dobrze się czuje,
                          a rozumek jakby nie było ograniczony kotowate mająwink
                          Znam Tribiotic bardzo dobrze i stosuję,ale nie
                          wiedziałam,że nadaje się na rany pooperacyjne.
                          Żadna z moich nie dostawała dodatkowego antybiotyku,
                          ani ten swietny chirurg,ani teraźniejszy wet nie podawali,
                          więc nie jest to konieczne,jeśli wszystko gra.
                          Czasem jak czytałam,że koty dostają jeszcze raz,
                          a wiem,że nie muszą,zastanawiałam się,czy to nie dodatkowa
                          kasa dla weta.Wiadomo,że nie oszczędza się na ukochanym zwierzaku.
                          Każdy wet inne zasady ma.
                          He he Kasia,uważasz,że Kiki zrozumiała Twoją obrazę na niąwink
                          O jak bardzo lubię to uczłowieczanie sierściuchówwinkSama tak robię,
                          ale tylko psica wie o co chodzi,bo to wyjątkowo tęga głowa,
                          taka na poziomie 2,5 -3 letniego dzieckawink Koty nie łapią chyba,
                          a może mają to gdzieś po prostuwink
                          Pozdro
                            • beali Re: :) 04.03.06, 12:09
                              smile
                              Nie mam kompa,wczoraj walnął monitor,podłączyłam stary,
                              a dziś system,albo twardy...To pisze od sąsiadów,tak na wszelki
                              wypadek,gdtbys coś ważnego napisała,a nie byłoby odpwiedzi ode mnie.
                              Jestem wściekła,bo dodatkowo mam zepsutą lodówkę/nowa/
                              i awarię wody;-(((
                              Szlak mnie trafia.
                              Pa
      • beali Re: Dziś sterylka Lusieczki 10.03.06, 11:12
        Witaj!
        No to trzymamy za kolejną kotę i Ciebie,
        aby wszystko było dobrze.
        Kilka trudnych dni,a potem już każdy stwierdza,
        że to nie takie straszne.Oczywiście łatwo mi
        tak piasać,bo Majson już zapomniała o zabiegu
        i szaleje,ale naprawdę tak jest.
        Głaski dla Lusi.
            • kasiaa11 huraaaaaaaaaaaaa 10.03.06, 13:41
              Wszystko dobrze, szwy wyjęte, a kiki chodzi po kątach i cichaczem myje
              brzuszek, pewnie myśli,że jak to zauważę nałożę kołnierzsmileJestem bardzo
              szczęśliwa, że mamy juz wszystko za sobą.
              Beali jak Majuśka? Pewnie wypuszczasz już ją na spacerki? O ile dobrze pamiętam
              masz ogródsmile

              Kotbert trzymam kciuki! Wszystko będzie dobrze i wiem co mówię:]
              Pozdrawiam,
              Kasia
              • beali Re: huraaaaaaaaaaaaa 10.03.06, 14:30
                Ufff,teraz mamy już pewność,że brzuś Kiki ma się dobrze.
                Bardzo się cieszęsmile))
                Majson siedzi nadal w domu i czeka na ocieplenie.
                Zbyt długo była w domu/od stycznia/ i boję się,że może
                przeziębić się.Pewnie przesadzam,ale nic na to nie poradzęwink
                Już miałam w tym roku przeziębione kocie pęcherze.
                Myziańska dla Kikulca
                • kasiaa11 Re: huraaaaaaaaaaaaa 10.03.06, 15:09
                  Wcale nie przesadzasz, jest zimno. Ja też od razu zamykam okno jak Kiki siada
                  przy otwartymsmile I obawiam się czy nie zmarznie jak niosę ją w koszu do
                  samochodutongue_out
                  Dziękujemy za myziańska.
        • kotbert Lucy 11.03.06, 11:20
          wczoraj wyglądała strasznie, do tego stopnia, że jak wróciłam wieczorem z pracy do domu i ją zobaczyłam, to zamiast jej mówić, jaka jest dzielna i twarda, po prostu się nad nią rozryczałam. Nie można było patrzeć, jak próbuje się podnosić, ale zamiast iść, znowu się przewraca. Albo jak zastyga ze zwieszonym łebkiem, jak jakaś śmiertelnie zmęczona. Najlepsze jest to, że przy całym swoim osłabieniu, półprzytomnie ale uparcie zaczęła udowadniać, że jednak jest twarda, próbując wskakiwać na łóżka, krzesła, kolana itd. Skutek był raczej mizerny, ale trzeba było ją dosłownie nie spuszczać z oka, żeby nie próbowała gdzieś się wyżej (bądź niżej) pakować. W nocy siedziała w kontenerku z kilkoma przerwami, bo jej się to nie podobało. Rano o piątej została z niego wypuszczona i teraz głównie śpi, ale już trochę zjadła i generalnie widać, że ożywa, zwłaszcza po tym, jak ruszyła kłusem z kuchni do pokoju, gdzie akurat się coś działo smile
          Za to Bieska nudzi się potwornie, bo nie ma się z kim bawić big_grin
          Reasumując - przetrwaliśmy i mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej. Dzięki za całe wsparcie i życzliwość!
          • beali Re: Lucy 11.03.06, 12:02
            Najgorsze już za Wami. Wiem,jaki to smutny widok
            wybudzającej się koty,ale jak już jest całkiem przytomna,
            jest coraz lepiej.Pilnuj jej nadal przez pierwsze dni,
            aby nie skakała za wysoko-tak na wszelki wypadek.
            Jeśli je,to tylko się cieszyćsmileOznaka,że wraca do siebie.
            Pozdr.
            • kasiaa11 Re: Lucy 11.03.06, 19:10
              Beali ma rację, jak kot je to już tylko się cieszyć. Moja kota po sterylce nie
              jadła i nie piła długo ponad dobę. Będzie coraz lepiej, a za kilka dni wszystko
              pójdzie w niepamięćsmileTrzymajcie się!
              Pozdrawiam,
              Kasia
              • kotbert Re: Lucy 11.03.06, 19:27
                Dzięki smile Trzymamy się, a nasz kot jest z pewnością twardszy ode mnie big_grin
                Lucy dziś większość dnia przespała, ale poza tym zachowuje się dość normalnie - je, chodzi do kuwety... Tylko przytulasta jest ponad miarę, ale to nam akurat zupełnie nie przeszkadza.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka