ewung
05.04.06, 13:46
Tak się czasem zastanawiam nad moimi kiciami.
Są domowe, niewychądzące. Były takie od zawsze nie licząc czasów
przedschroniskowych - nie wiem co z nimi było. Mieszkały troszkę w bloku,
teraz w domu. Ale też nie wychodzą bo ulica obok i wiele kotów już tam
zgineło. One siedzą i tak tęsknie patrzą przez okna, na ptaki. I czasem mi
żal, że nie wychodzą, ale w pewnym sensie to mógłbybyć dla nich wyrok śmierci.
Druga sprawa to karmienie. Czytam o tym jak wasze koty wcinaja Royale i też
mi dziwnie. Moje Royale dostają jako dodatek do tańszej karmy bo kaski troche
przymało. W sumie mogłam mieć jednego kota i wtedy wcinałby Royale. A tak mam
trzy kicie i Royale od święta. Ale tak sobie myslę, że chyba jednak lepiej
dla kitków nie mieszkać w schronisku (tam tym bardziej Royali by nie jadły) a
wśród kochających je ludzi.
Mam nadzieje poprostu, że mimo takich ograniczeń moje kitki są szczęśliwe. Są
śliczne, zdrowe, mruczą na potęgę. Uwielbiają przytulanki, pieszczoty,
zabawy. Więc chyba mimo tęsknych spojrzeń za okno ich życie nie jest
najgorsze

A wogóle to dzieki za wasze posty forumowe. Dużo się dowiedziałam o kotach i
zawsze zagladam tu z przyjemnością. Pozdrowienia dla wszystkich kociaków.