po.prostu.ona
14.05.06, 16:05
Idąc do pracy spotkałam kocurka, którego znam z widzenia i zobaczyłam ze
zgrozą, że nieborak jest poważnie chory. Jedno oczątko ognistoczerwone i
przymknięte, sączy się wydzielina, kocię kicha. Okropne

Biedak na mój
widok miauczał żałośnie, jakby prosił o pomoc. Dzwoniłam do schroniska,
powiedziałam, że jestem gotowa finansować leczenie, tylko czy jest możliwe
skontaktowanie mnie z wolontariuszem, który gotów jest przyjąć kota na czas
choroby. Niestety - w schronisku mają wysyp kociąt-sierot, osesków
wymagających opieki i szukają rozpaczliwie dla nich domów tymczasowych.
Dowiedziałam się też, że biedaka czeka prawdopodobnie uśpienie. Powiedzcie mi
proszę, czy jest możliwe leczenie tego kocurka w warunkach polowych? No i
jakie jest ryzyko, że zarażę mojego osobistego kocura? Co w ogóle robić?