dokarmianie piwnicznych kotów - mam dylemat

20.05.06, 15:18
kilka dni temu odkryłam, ze w okolicach mojej klatki schodowej blokowej
(pewnie w piwnicy) mieszkają koty. zaczelam je dokarmiac, codzienie wieczorem
wynosze miske suchego i mokrego. co prawda kotow jedzacych z tej miski nie
widzialam, ale zawsze raniutko nastepnego dnia miska jest pusta, wiec chyba
zjadaja, co im wynoszę.
w bloku tym jednak będę mieszkać jeszcze tylko kilka mieisecy, potem sie
wyprowadzam. wczoraj rozmawialam o tym ze znajomymi, ktorzy zasiali we mnie
niepokoj. stwierdzili, ze karmiac codzienie te koty przyzwyczaję je do
codziennej porcji jedzonka i jak sie wyprowadzę, to zrobie im krzywde, bo
nagle tego jedzenia zabraknie. ze dokarmiajac je spowoduję, ze przestana
polować na myszy (a propos czym zywią sie dzikie koty? myszami z piwnic?) i
ze je zawiode, zabiję ich instynkt lowny, etc. ja samia nie wiem co myslec..
chce je dokarmiac, bo mi ich szkoda, ale nie chcę na dluższą metę zrobic im
krzywdy.
co wy o tym myslicie? ja jestem nowicjuszką w temacie dokarmiania piwnicznych
kotów.
    • olifanta Re: dokarmianie piwnicznych kotów - mam dylemat 21.05.06, 13:11
      Też w sumie nie mam doświadczenia w karmieniu dziczków, ale wydaje mi się, że
      dużej krzywdy im nie zrobisz.
      Czasy, kiedy koty łapały i żywiły się głównie myszami i innymi gryzoniami
      minęły. Teraz stołują się głównie na śmietnikach - to dużo mniej wartościowe
      pożywienie sad Jedzą też to, co wykładają im dobrzy (a czasem niestety i źli)
      ludzie. Dając im dobrą karmę na pewno im pomożesz - nie tylko będą miały pełne
      brzuszki, ale i więcej potrzebnych substancji odżywczych. A przed wyprowadzką
      może uda Ci się znaleźć kogoś życzliwego, kto pociągnąłby Twoje dzieło? Spróbuj,
      czasem okazuje się, że otaczają nas wspaniałe osoby, tylko nie mieliśmy o tym
      wcześniej pojęciasmile
      Powodzenia.
      • umfana Re: dokarmianie piwnicznych kotów - mam dylemat 21.05.06, 13:21
        Pluszowa a może przy karmieniu, poznasz jakąś sąsiadkę i zaszczepisz w niej
        miłość do tych Dziczków? Albo nawiążesz kontakt z jakąś kociarą, która przejmie
        po Tobie pałeczkę? U mnie na osiedlu jest trochę kociarzy, którzy partyzancko
        dokarmiają Koterię Dziką. Gdy nie karmiłam Dziczków to nic o kociarzach nie
        wiedziałam! A teraz wiem, że jest nas trochę. W tylko mojej klatce są aż trzy
        rodziny które pomagają kotom wolno żyjącym :o)
        • pluszowa Re: dokarmianie piwnicznych kotów - mam dylemat 21.05.06, 15:21
          spiesze donieśc wieści z frontu. sytuacja jest bardzo dobra smile
          okazalo sie, że na moim osiedlu jest bardzo duzo karmicielek i koty piwniczne
          są regularnie dokarmiane. ponad 60% tych kotów jest także już wysterylizowana smile
          dowiedzialam się o tym wszystkim wczoraj i sa to bardzo dobre wieści, prawda? smile
          nie boję się więc juz, że skrzywdze koty i niedługo dostanę namiary na jedną z
          karmicielek i będę jej mogła regularnie podrzucać karme, nawet wtedy, gdy nie
          będę tu juz mieszkac.
          pozdrawiam smile
          • umfana Re: dokarmianie piwnicznych kotów - mam dylemat 21.05.06, 23:22
            Cieszę się że masz jasną sytuację :o)
Pełna wersja