pluszowa
20.05.06, 15:18
kilka dni temu odkryłam, ze w okolicach mojej klatki schodowej blokowej
(pewnie w piwnicy) mieszkają koty. zaczelam je dokarmiac, codzienie wieczorem
wynosze miske suchego i mokrego. co prawda kotow jedzacych z tej miski nie
widzialam, ale zawsze raniutko nastepnego dnia miska jest pusta, wiec chyba
zjadaja, co im wynoszę.
w bloku tym jednak będę mieszkać jeszcze tylko kilka mieisecy, potem sie
wyprowadzam. wczoraj rozmawialam o tym ze znajomymi, ktorzy zasiali we mnie
niepokoj. stwierdzili, ze karmiac codzienie te koty przyzwyczaję je do
codziennej porcji jedzonka i jak sie wyprowadzę, to zrobie im krzywde, bo
nagle tego jedzenia zabraknie. ze dokarmiajac je spowoduję, ze przestana
polować na myszy (a propos czym zywią sie dzikie koty? myszami z piwnic?) i
ze je zawiode, zabiję ich instynkt lowny, etc. ja samia nie wiem co myslec..
chce je dokarmiac, bo mi ich szkoda, ale nie chcę na dluższą metę zrobic im
krzywdy.
co wy o tym myslicie? ja jestem nowicjuszką w temacie dokarmiania piwnicznych
kotów.