umfana
11.06.06, 20:07
Dziewczyny wklejam dramtyczny post z innego forum:
Moi długoletni klienci - amerykanie wyjeżdżają na stałe do stanów . to jest
matka i syn. Kilkanaście dni temu szczepiłam po raz kolejny i przygotowywałam
do podróży dwie kotki, które u nich są. Wzięli je jako maleńkie kociaki za
schronu, to są siostry, zwykłe, bure kotki, które różią się wyłącznie
kolorami obróżek, z tym, że bardzo zadbane. Obie wysterylizowane, całe życie
nie wychodzące. Maja po 3 lata. Wczoraj zadzwoniła do mnie Pani Patrycja z
płaczem i powiedziała, że w ostatniej chwili okazało się, że kotów zabrać ze
soba nie może. Ona wie o tym od tygodnia, obdzwoniła i obpytała wszystkich
znajomuych - na próżno. Wszyscy chętnie pomogą ale wziąć nie chcą. Nie możemy
sobie ani ja ani Patrycja wyobrazić sytuacji, kiedy prosto z domu trafiają do
schronu.Nie są to kotki z wyglądu rwane jak ciepłe bułeczki. Nie mogę ich
wziąć do siebie, bo mam 7 dorosłych , agresywnych wobec intruzów kotów i
jutro idę sama ze sobą na operację do szpitala, nie będzie mie kilka dni.
krótko ale akurat tyle, że ich czas dobiegnie koca, maja czas do połowy
następnego tygodnia. Błagam pomóżcie!!!!!. Prowadzę je od początku, są fajne
tylko takie zwykłe z wyglądu, jeśłi nikt nie pomoże zostana uśpione. Może
ktoś może je wziąć do siebie chociaż na tymvczas, potem na spokojne będzie
łatwiej znaleźć im domek.
Agata tel. 501448864
Moi drodzy, przesylam wolanie o pomoc mojej znajomej-weterynarza, proszę
rozeslijcie te informacje w formie maila dalej, jeżeli nie macie możliwości
pomoc inaczej - dziekuje.
Dzis jest 8 czerwca – sprawa wciąż aktualna i bardzo pilna, zostalo tylko
kilka dni.
Agata jest w tej chwili po operacji ale odbiera telefony, jest zrozpaczona ta
sytacja, pomozcie.
Pozdrawiam
Marzena
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=664&w=43279048