Dodaj do ulubionych

szczepionki "zabite" a szczepionki "zywe"

28.06.06, 09:28
Czy slyszeliscie
o czyms takim jak szczepionki "zabite" i szczepionki "zywe"?
Na forum weterynaria otrzymalam taka rade, aby szczepic kotka tylko
tymi "zywymi", nie powoduja one bowiem ryzyka powstania zmian nowotworowych.
Gdzies mozna sobie o tym wiecej poczytac?
Obserwuj wątek
    • boe_ Re: szczepionki "zabite" a szczepionki "zywe" 28.06.06, 11:25
      szczepionki mozna przygotowac ze szczepow atenuowanych (zywych), albo
      inaktywowanych (zabitych)...atenuowany ustrój chorobotwórczy jest nadal żywy,
      ale na skutek mutacji niezdolny do wywołania choroby
      najlepsze zdolności wywoływania odporności mają szczepionki przygotowane z
      żywych, osłabionych szczepów drobnoustrojów czyli atenuowane
      wrzuc sobie oba terminy w google i powinnas znalezc mase informacji
        • boe_ Re: szczepionki "zabite" a szczepionki "zywe" 28.06.06, 16:57
          na moj "chlopski rozum" bzdura i tyle
          po pierwsze, siedze tu i mysle na jakich zasadach taki martwy wirus czy
          bakteria, czyli de facto kupka bialka, moze wywolac nowotwor i jakos nic mi nie
          przychodzi do glowy...co innego zywy wirus, ale 1a. znamy zaledwie kilka
          nowotworów, których powstawanie wiąże się z infekcją wirusową, 1b. to
          inaktywowane szczepionki maja byc kancerogenne, a nie atenuowane...moze chodzi
          o formaldehyd, ktorego uzywa sie do zabicia drobnoustrojow? ten na pewno moze
          sie przyczynic do powstania nowotworu, podejrzewam jednak ze trzeba by sie bylo
          nim nacierac i poic, ewentualnie jeszcze wdychac, przez kilka dobrych lat
          po drugie, dlaczego u kotow moga dane szczepionki wywolac nowotwor a u ludzi
          nie? w koncu Di-Per-Te jest z zabitych bakterii, szczepionka przeciwko polio to
          tez martwy wirusik, i co tak sie beztrosko niemowleta naraza?

          ale ja jestem (prawie) doktor od roslin i na wszystkim sie nie znam, jezeli
          ktos sobie chce isc do weta i domagac takiej szczepionki a nie innej to jego
          swiete prawo

          zanim jedan zaczniemy grupowo histeryzowac, jeszcze ciut rozwazan "na chlopski
          rozum" - oby dwa rodzaje szczepionek maja swoje wady i zalety i nie ma tak, ze
          jedne sa super a drugie do niczego...to ze jedne szczepionki sa dostepne w
          takiej formie, a inne w innej, zalezy najprawdopodobniej od przyczyn
          technicznych i nie sadze, zeby mozna bylo pojsc do lekarza, czy to z dzieckiem
          czy to z kotem, i domagac sie szczepionki atenuowanej albo inaktywowanej w
          zaleznosci od widzimisie...ale jak ktos chce sprobowac, to prosze bardzo, sama
          jestem ciekawa jaka bedzie reakcjasmile
          • cleo_1 Re: szczepionki "zabite" a szczepionki "zywe" 28.06.06, 18:16
            przeklejam odpowiedz pani doktor z forum weterynaria.
            moze nabija sie ze mnie, bo jest zla, ze jej napisalam, zeby nie bronila swojej
            kolezanki po fachu, ktora na kocie rozwolnienie przywalila antybiotyk, ktorym
            leczy sie koty schodzace z tego swiata i nawet nie uprzedzila (i o to mam
            najwiekszy zal), ze zastrzyki sa bardzo powazne i bardzo bolesne, i nie
            zapytala, czy sie na taka terpaie zgadzam, do czego mam swiete prawo.
            A to, ze niektore szczepienia (teraz juz wiem, ze w ogole iniekcje niektorych
            innych lekow) powoduja bowotwor, powtierdzilo wielu lekarzy; zwlaszcza chodzi o
            szczepienia p-ko bialaczce. Ponoc tylko koty tak reaguja, ze po lilku latach
            moze w tym miejscu pojawic sie nowotwor; dlatego "ryzykowne" szczepienia daje
            sie w lapke, ktora mozna w razie najgorszego bez problemu amputowac, zas nie
            daje sie miedzy lopatki, bo wtedy dla kota to jest smierc (jesli nieszczesliwie
            wystapi nowotwor). Powtarzam tylko to, co czytalam w kilku artykulach i co
            powiedzieli lekarze - sama tego nie wymyslilam.
            Oto nasz ostatni list:
            cleo_1 napisała:
            > czy moge cos zrobic
            > (jesli tak, to co), aby zapobiec / wykryc ewentualny nowotwor?

            O zapobieganiu napisze za chwilę.
            Żeby wykryć - jest on widoczny gołym okiem w postaci szybko-rosnącego twardego
            guza na grzbiecie między łopatkami.

            Skoro kotka jest
            >
            > taka wrazliwa na iniekcje, kazde szczepienie moze spowodowac taka reakcje -
            > dobrze rozumiem?

            Tak.

            > Jak sie ustrzec przed ponowieniem takiej sytuacji, jak sie ustrzec przed tym
            > wlokianiakomiesniakiem?

            Aby zapobiec włókniakomięsakowi- nie podawac kotu żadnych szczepionek zabitych
            (czyli np. nie szczepić na wśiekliznę i na białaczkę oraz na inne choroby
            szczepionkami zabitymi), żadnych zawiesin typu depot, żadnych środków
            antykoncepcyjnych w iniekcji i w ogóle żadnych gęstych roztworów do iniekcji.

            >jak teraz mam ja szczepic?

            Najlepiej szczepionkami żywymi.

            czy taka reakcja orgnizomu
            > kotki moze sie ponawiac?

            Tak.

            >czy to w ogole jest czeste?

            Lokalne odczyny poiniekcyjne - tak, częste. Włókniakomięsaki - bardzo rzadkie.

            > I jeszze jedno: czy ja to boli / drazni / swedzi?

            Trudno mi powiedzieć nie widząc tej zmiany ani nie widząc zachowania kota.
            Sądzę, że to właściciel najlpiej potrafi ocenić, czy kota coś swędzi/boli
            patrząc na zachowanie swojego pupila.
            • boe_ Re: szczepionki "zabite" a szczepionki "zywe" 28.06.06, 18:47
              aaa no to troche zmienia postac rzeczy...to znaczy ze u kotow tego miesniaka
              moze spowodowac wprowadzenie (przez iniekcje) gestej zawiesiny w miesien, czyli
              czynnik czysto fizyczny (szczepionka, czy kazdy inny zastrzyk)...w takim
              przypadku wiaze sie to pewnie ze sposobem przygotowania takiej szczepionki, z
              jakiegos powodu szczepionka atenuowana ma inne wlasciwosci fizyczne niz
              inaktywaowana...nie ma to natomiast, tak jak podejrzewalam, zadnego zwiazku z
              tym, czy mikroorganizm jest zywy czy nie

              wszystko to mozliwe, moja immunologia ograniczona byla do czlowieka, widocznie
              koty nie sa az takie proste smile)

              tylko o ile mi wiadomo, to szczepionka przeciw wsciekliznie (ludzka) jest tylko
              inaktywowana, wiec w takich przypadkach wyboru nie ma
              a jak jest z kocimi szczepionkami?
                • suche Re: szczepionki "zabite" a szczepionki "zywe" 28.06.06, 21:54
                  Jak dla mnie brzmi to dość dziwnie. Szczepie moja kotke na wścieklizne gdyż jest
                  zwierzakiem wychodzącym i nigdy mi wet o czymś takim nie mówił.

                  Po drugie dziwi mnie wzmianka o szczepionce p-ciw białaczce... NIe wiem może
                  jestem nieuświadomiona i białaczka u kotów znaczy zupełenie co innego niż u
                  ludzi, ale z tego co wiem białaczka u ludzi nie jest chorobą ani wirusową ani
                  bakteryjną więc jak można się na nią szczepić??

                  Może jednak jestem w błedzie wiec czekam na to az ktos mnie uświadomi smile
                  • boe_ Re: szczepionki "zabite" a szczepionki "zywe" 28.06.06, 23:08
                    zaintrygowana tematem zrobilam maly research w necie i znalazlam taka oto
                    strone, ktora bardzo wyczerpujaco opisuje problem nowotworu indukowanego
                    szczepieniem
                    www.marvistavet.com/html/body_vaccine_associated_fibrosarcom.html
                    i jeszcze
                    www.cvm.uiuc.edu/petcolumns/showarticle.cfm?id=287
                    okazuje sie ze koty sa pod tym wzgledem dosyc wyjatkowe
                    dla tych ktorym sie nie chce przez to brnac, podsumowanie:

                    -ten rodzaj nowotworu moze sie pojawic spontanicznie, jak kazdy inny, pod
                    wplywem zakazenia wirusowego, lub pod wplywem dlugotrwalego stanu zapalnego
                    zlokalizowanego w jednym miejscu; poniewaz szczepionki ze zdechlych wirusow nie
                    wywoluja odpowiednio silnej odpowiedzi immunologicznej, dodaje sie do nich
                    pewnego rodzaju wzmazniacza i to on jest POTENCJALNIE odpowiedzialny ze ten
                    stan zapalny..poniewaz miesniak pojawia sie najczesciej miedzy lopatkami
                    PRZYPUSZCZA sie ze ma to wszystko zwiazek
                    - ryzyko zachorowania kota po szczepieniu jest EKSTREMALNIE male - 1 na 1000-
                    10.000 kotow..inna strona podaje 1 na 100.000
                    -rozni producenci szczepionek uzywaja roznych "wzmacniaczy" i tak naprawde nikt
                    nie wie czy ktorys z nich jest bardziej szkodliwy niz inne
                    - mimo potencjalnych zagrozen ABSOLUTNIE NALEZY szczepic kota, bo ryzyko
                    zlapania choroby jest nieporownanie wieksze niz ryzyko powstania nowotworu na
                    skutek szczepienia..wszyscy to podkreslaja...szczepienie przeciwko wsciekliznie
                    jest jednym ze szczepien ktore szczegolnie laczy sie z powstaniem nowotworu,
                    ale mimo to stowarzyszenia weterynarzy sa calkowicie przekonane ze NALEZY koty
                    na nie szczepic..to samo zreszta dotyczy kociej bialaczki
                    - dodatkowo mozna sie zabezpieczyc przez niewykonywanie niepotrzebnych
                    szczepien (nadgorliwosc!), wkuwanie sie w odpowiednio dobrane do danego
                    szczepienia miejsce, generalne ogladanie kota po szczepieniu

                    czyli trzeba byc czujnym, ale nie wpadac w panike

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka