Dodaj do ulubionych

baby w drodze - jak przygotować na to koty??

01.07.06, 12:00
Hej, wreszcie sie udało i spodziewam się dzieckasmile))) Mam jednocześnie dwa
kocie "maleństa" 3 letniego Puśka i 2 letniego Dyzia-niewychodzace,
kastrowane, odrobaczane, szczepione-krążę po różnych forach dyskusyjnych i
szukam jakby tu kota przygotować "psychicznie" na przybycie nowego członka
rodziny. Zaznaczam że "dobre" rady z serii - pozyć się kotów bo zagryzą
dziecki i tym podobne bzdury ignoruję. Chodzi o to że Pusiuś ma silnie
wykształocony terytorializm i Dyzio nizły dostawał wycisk zanim zostali
kumplami, zresztą jest ustawiany do właściwej pozycji do dziś, ale już w
ramach kumplowskich przepychanek. Jedyno co mi przyszło do głowy to wszystkie
rzeczy dla maleństwa zostawić na jakiś czas na wierzchu, niech kociarstwo
obwącha, prześpi się pare razy na nich, wyprać potem i pochować. To samo z
wózkie, łożeczkiem i innymi "niezbednymi" gratamiwink,Ale co z samym
maleństwem? Jak to było u was? Proszę o praktyczne rady.
Obserwuj wątek
      • misia007 Re: baby w drodze - jak przygotować na to koty?? 01.07.06, 13:32
        U mnie najpierw były dzieci a potem za ich sprawą koty.Słyszalam jednak na ten
        temat interesująca wypowiedz dr Suminskiej.Otóż wg niej nalezy maleństwo kotom
        pokazać aby zaakceptowały je jako nasze "młode" i jak najwiecej przebywać z
        dzidziusiem w ich towarzystwie.Wydaje mi się to b.sensowne.pozdrawiam z miją trójką.
        No i oczywiscie gratulacje dla przyszlej mamusi.
    • kejt35 Re: baby w drodze - jak przygotować na to koty?? 01.07.06, 14:39
      Miniu miał 13 miesięcy, jak pojawił się nasz synek.Przed narodzinami dziecka
      kocur obejrzał i obwąchał zgromadzone rzeczy, przespal się nawet w wanience do
      kapania dziecka, a mimo przeżył szok, jak przekroczyłam próg domu z synkiem na
      rękach.Dziecko w tym momencie zakwiliło a Miniu osłupiał. Obraził sie na mnie
      śmiertelnie na ok. miesiąc.Traktował mnie jak powietrze, pomimo że wcześniej
      byłam ukochaną Pańcią.Istniał dla niego tylko mój mąż.Dziecko oglądał z wielkim
      zaciekawieniem i strachem,czekał na chwilę kiedy synek zostawał sam i wtedy
      kocur podchodził i obwachiwał małego.Był bardzo zazdrosny ale dziecku nic nigdy
      nie zrobił. Wszystko skupiło sie na nas.Ale też jak dziecko głośno płakało(na
      szczęście rzadkosmile)Miniu leciał od razu sprawdzić co się dzieje i patrzył na
      nas z niepokojem, chyba myslał, ży to my coś małemu robimy.Potem się trochę
      wyluzował, aż do chwili kiedy dziecko zaczęło raczkować i chodzić (prawie
      jednocześnie). Wtedy Miniu przeżył kolejny szok, że ten dziwny stwór się
      porusza.Juz w skrócie powiem, że do teraz Kuba ( prawie 3 lata) jest traktowany
      przez Minia z wielkim dystansem jak zło konieczne, a nawet obawą, chociaż Kuba
      od maleńkiego uczony jest przez nas szacunku do kota i do zwierząt w ogóle.Ale
      już koty moich rodzicow mają do dziecka całkiem inny stosunek, chociaż widzą go
      rzadziej. pozwalają się przytulać, głaskać, bawią się, itp.
      Między Miniem a Kubą nie ma przyjaźni, mimo że kot absolutnie nie był
      zaniedbywany z chwilą pojawienia się dziecka.Ale Miniu nie lubi sie dzielić.
      Po prostu wszytko zależy od kota, od jego charakteru, nasz należy do
      typu "bandyckiego" i tak to wygląda. Piszę trochę chaotycznie, jakbyś miała
      jeszcze jakieś pytania, to z przyjemnością odpowiem.
      No i przede wszytkim gratuluję serdecznie!!!
      Pozdrawiam
      • misia007 Re: baby w drodze - jak przygotować na to koty?? 02.07.06, 12:20
        Yupii, po tym co przeczytałam widzę, ze dzidzius z Twoimi kotami bedzie miał
        slodko i miło.Myslę, ze problem w tym, zeby to nie byl jeden kot.Gdy sa juz dwa
        to maja swoje sprawy, sa bardziej uspolecznione i chętniej przyjmą nowego przybysza.
        Potwierdza to link seniority i post keit, gdzie pisze, ze koty mamy sa bardziej
        przyjaznie nastawione do jej synka niz jej Minio.Pozdrawiam
    • mierzejka Re: baby w drodze - jak przygotować na to koty?? 02.07.06, 13:52
      witaj yuppii1, ja jestem na podobnym etapie jak Ty, tez mam dwa koty- jeden
      zresztą także Dyzio łobuziaksmile i na zimę przybędzie dziecko.
      Moją największą obawą nie są układy na linii kot-dziecko, bo to na pewno jakoś
      się ułoży, (jak nie akceptacją, to chociaz ignorowaniem), ale najbardziej
      martwię się kocimi kłakami, które sa najwiekszym naszym utrapieniem. Boje się,
      ze dziecko i jego ciuszki od początku beda zakłaczone, tak jak i nasze zresztą
      są non-stop.
      A apropo zagryzania, to moja teściowa tez ostatnio taki tekst walnęła, a moj
      mąż zażartował, że czytał w internecie o tym jak to niemowlę zagryzło kota i co
      to w ogole za czasy i uciął dyskusję o pozbywaniu się kotów!
      Pozdrawiam
      • beali Re: baby w drodze - jak przygotować na to koty?? 03.07.06, 00:12
        Doświadczenia osobistego w tej mierze nie mam żadnego,
        ale w książce 'Mój kot i ja' napisanej przez wieloletnich kociarzy,
        czytałam,że dobrze jest podczas okresu oczekiwania na dzidzię,
        przygotowac koty do mniejszego nimi zainteresowania.Może to być
        problemem dla kocich mam,które uwielbiją pieściś non stop koty,
        a w ciąży tym bardziej,bo czułość w nich narasta,ale ponoć potem
        owocuje,kiedy pani ma mniej czasu dla nich z oczywistych względów.
        Zapobiega to manifestowaniu przez koty niedoborów czasu im poswięcanego
        typu siuranie tu i ówdzie,złośc na dzidzię,panią,depresjom kocim itp.
        Napiszę tylko,że wiele rad podanych w tej książsce wykorzystuję z powodzeniem
        na moich kotach,czasem modyfikując je,ale ufam kociarzom bardziej niz wetom
        w takich sprawachsmile
        Pozdrawiam seredcznie i gratuluję!
    • hakdil Re: baby w drodze - jak przygotować na to koty?? 02.07.06, 21:57
      Hej!A u mnie było tak:najpierw był Leoś,kastrat,a po półtora roku po nim
      przybyła na świat Marysia.Niedawno Mary skonczyła roczeksmileNajbardziej balam sie
      tego,by mała nie była uczulona na sierść,ale o tym czytałam na naszym forum,ze
      i na to jest rada.
      Kiedy byłam w szpitalu,mąż dawał do wąchania ubranka małej.A kiedy przybyłyśmy
      do domu,dawałam bez ograniczeń wąchać kotu wszystko,co nowe.Dziecka początkowo
      nie chciał,bał się jego płaczu.Powolutku przyzwyczajał się do
      nowego.Wpuszczałam go do pokoju małej,nie raz bywało tak,że karmiłam małą,a
      drugą ręką drapałam Leosia,bo uwalił się obok mnie i mruczał.Z sierscią
      walczę,ale bez przesady.Kot zaakceptował Marysię,mała uwielbia kota,żyjemy
      sobie w przyjazni.
      Gratulacje i nie martw sie na zapas,będzie OK!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka