Dodaj do ulubionych

Trzymamy kciuki za Wiesiną Frygę...

05.07.06, 13:58
Ja pierwszasmile
Dziś wizyta w klinice. Coś się może wyjaśni...
Ja życzę żeby wieści były optymistyczne, jeśli potrzebna byłaby operacja to
nie teraz - niech podrośnie, wzmocni się i zdrowo chowasmile))
Obserwuj wątek
    • party.girl Re: Trzymamy kciuki za Wiesiną Frygę... 05.07.06, 14:15
      Ja druga - żeby wszystko było dobrze.
      • misia007 Re: Trzymamy kciuki za Wiesiną Frygę... 05.07.06, 14:17
        Do trzech razy sztuka, niech sie weci zadziwia, jak się małej polepszyło.
        • wiesia.and.company Re: O kurczę! Nie dziękuję, żeby nie za szybko.... 05.07.06, 14:30
          wyprzedzać fakty. Zobaczymy, oczko się zamyka, ale dzisiaj było bardziej
          zaropiałe, znów się zrobił strupeczek, widać na coś wpadła. Ale może kiedy ten
          strupeczek odpadnie, to znów się zacznie goić i będzie lepiej. Ciii, nic na
          razie, po 18.00 powinnam wiedzieć, ale nie będę miała internetu, dam cynk jutro.
          Hej! Wiesia + 7
          • angieblue26 Re: O kurczę! Nie dziękuję, żeby nie za szybko... 05.07.06, 14:35
            Bardzo mocno trzymam i pozdrawiam smile
            • marta.kunc Re: O kurczę! Nie dziękuję, żeby nie za szybko... 05.07.06, 16:45
              trzymam kciukismile
              • katikot Re: O kurczę! Nie dziękuję, żeby nie za szybko... 05.07.06, 17:08
                i ja też trzymam!
                • anmar123 Re: O kurczę! Nie dziękuję, żeby nie za szybko... 05.07.06, 18:38
                  I ja też trzymam!
                  • pixie65 Re: O kurczę! Nie dziękuję, żeby nie za szybko... 05.07.06, 19:43
                    Ja też trzymam z całych sił i czekam na newsy....Będzie dobrze!
    • kotolub Re: Trzymamy kciuki za Wiesiną Frygę... 05.07.06, 20:19
      My też, my też, my też......smile))
      • biljana Re: Trzymamy kciuki za Wiesiną Frygę... 05.07.06, 21:26
        my oczywiscie rowniezsmile trzymamy kciuki i pazurki
    • kotka81 Re: Trzymamy kciuki za Wiesiną Frygę... 05.07.06, 21:54
      To my tez trzymamy kciuki bardzo mocno.
    • smillaaraq No i jak? 06.07.06, 09:33
      czekamy, czekamy smile
      • wiesia.and.company Re: Nie jest tak różowo - niedługo operacja 06.07.06, 11:56
        Pan chirurg-konsultant zobaczył oczko małej i powiedział, że ono już nie jest
        zdatne do niczego i trzeba operować jak najszybciej, w pierwszym wolnym
        terminie. Lepiej nie czekać, aż się coś przyczepi, w końcu przez to oczko
        dostają się różne bakterie, wirusy, nie można cały czas podawać antybiotyku
        ogólnego, ani też Gentamycyny do oka. I prawda. Właśnie wczoraj musiała sobie
        Fryga czymś oczko podrażnić i sączyła się z oczka ropa, a narośl było mocno
        podbiegnięta krwią. Wczoraj też nie mogła już oczka zamknąć, czyli narośl się
        właśnie powiększyła. Powiedział pan doktor, że z narkozą powinno być dobrze, że
        nie jedną taką operację robił (wiem, wiem), że nigdy nie daje narkozy na raz,
        że daje ostrożnie, że mała powinna świetnie operację przetrzymać, i że nie taka
        już mała. Że i uszy ma zaświerzbione (bo ma, kiedy ją przynosłam, to miała ale
        nie daje sobie tak łatwo czyścić, fryga jedna, wiercipięta) i te uszy się
        pięknie wyczyści pod narkozą przy okazji operacji i nie będzie z nimi kłopotu.
        Że sala operacyjna ma klimatyzację (więc na będzie za duszno uśpionej małej)
        i że klimatyzację ma również szpitalik. Przynieść mam Frygusię w poniedziałek
        o 9.30 do szpitalika, a jeśli wszystko pójdzie dobrze, to odbiorę ją po południu
        (wybudzoną i sprawdzoną, czy nic się nie dzieje). Po 10 dniach zdjęcie szwów,
        oczko zapewne będzie zaszyte, żeby nie było dostępu dla różnych świństw i
        kociej myjącej łapki. Koszt 350 zł (taka stawka, jak pamiętam to i u dr.
        Garncarza tyle).
        No więc jesteśmy zapisane, zwierzyłam się doktorowi, że się bardzo bardzo boję,
        on mnie pocieszał, a ja mu ufam. Poza tym pani z recepcji (w klinice są bardzo
        kompetentne i miłe panie) powiedziała, że operacja szybko, ale widocznie doktor
        uznał, że musi być szybko, bo może istnieć zagrożenie (o rany! gangrena albo
        coś w oczodole, co się paprze - bo się paprze, widzę przecież!). No więc tak
        wygląda sytuacja. Mała się umęczyła w tym upale, spała wieczorem jak zabita,
        nie miała siły na zabawę, ale dzisiaj o 4.00 rano sobie trochę poszalałyśmy
        (znaczy Fryga odryzała się na mojej ręce, a ja podsuwałam pluszową mysz
        piszczącą).
        No i boję się przecież o malutką, boję. Do poniedziałku niewiele czasu, a ja
        teraz myślę, czy w sytuacji jakiegoś zagrożenia, to czy nie lepiej jeszcze
        szybciej, potem się uspokajam, że no może nie jest tak bardzo źle, bo przecież
        lekarz chirurg by mi powiedział.
        Tfu, mam myśleć optymistycznie. Dobrze będzie niebawem i już. Fryga wraca z
        takich wizyt zmęczona, ale widać, że wie, że wraca do domu a nie w jakieś znów
        obce miejsce.
        W sobotę i niedzielę nie ma mnie w pracy, w poniedziałek i wtorek biorę urlop
        i będę doglądać. Nie zapytalam, czy potrzebny będzie kołnierz (mam, ale
        normalnej wielkości, a tu maleństwo takie...)
        Na razie będę zatem milczeć, dopiero w środę się odezwę z informacjami.
        Trzymajcie kciuki za Frygunię.
        Dzięki. Wiesia + 7
        • adrzewoj To czekamy na wieści 06.07.06, 12:03
          Z tego, co piszesz, wynika, że Fryga powinna po operacji poczuć się lepiej
          (zniknie zagrożenie zakażeniem0.

          Pamiętam z forum Zwierzaki historię jednookiego Piracika, tam tez wspomniany
          był inny jednooki kotek, ktory wlaśnie po operacji zaszyczia powieki znacznie
          podniósł się na zdrowiu.

          Bedzie dobrze!

          Pozdrawiam
          • adrzewoj tu link 06.07.06, 12:06
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=30644822&a=43135999
        • angieblue26 Re: Nie jest tak różowo - niedługo operacja 06.07.06, 12:15
          Wiesiu,
          Mocno trzymam kciuki za Fryge. Koteczka, ktora zgarnelam kiedys z ulicy z
          zaawansowanym kocim katarem, musiala przejsc wyczyszczenie oczodolu. Niestety
          to co sie w nim znajdowalo juz niestety nie bylo okiem sad Operacje trzeba bylo
          robic na cito, bo kotce grozila infekcja mozgu. Bylam przerazona zabiegiem, tym
          bardziej, ze kotka miala niecale 2 miesiace. Mimo to wszystko poszlo gladko,
          weterynarz doskonale wyczyscil rane i zaszyl. Kolnierz nie byl potrzebny.
          Jedyna komplikacja bylo to, ze czesc rany trzeba bylo zszyc ponownie, bo brzegi
          powieki zle sie zrosly. Ranka zrastala sie ok 3.5 tygodnia, szwy zostaly zdjete
          po 10 dniach, pozostale po 7 dniach. Dodam jeszcze, ze weterynarz ze skadinad
          renomowanej kliniki nie wzial za zabieg i opatrunki ani grosza, poniewaz byla
          to "bezdomna koteczka w potrzebie", jak powiedzial.
          Filonka przez niecale 2 lata mieszkala u mnie. Potem ze wzgledu na moje
          przetasowania zyciowe - problemy osobiste, ciagle wyjazdy, w koncu emigracja -
          najpierw mieszkala tymczasowo u mojej babci, w koncu obie panie zakochaly sie w
          sobie do tego stopnia, ze Filonka na stale przeprowadzila sie do babci.
          A dzisiaj Filka ma 6 i pol roku i wyglada tak smile:
          voila.pl/7m9rj/index.php?get=1&f=1
          Mocno trzymam kciuki i pozdrawiam smile
          Ola
          • angieblue26 Re: Nie jest tak różowo - niedługo operacja 06.07.06, 12:20
            Dodam, ze nigdy pozniej Fila na nic nie zachorowala, jak widac jest we
            wspanialej formie smile
            voila.pl/1wjz7/index.php?get=1&f=1
            • wiesia.and.company Re: och, dziękuję za pokrzepienie - 06.07.06, 12:37
              adrzewoj i angieblue26 - to są historie, które się dobrze kończą. Mam taką
              głęboką nadzieję. A za jakąś godzinę pomęczę się trochę (niewprawna jestem,
              kurczę żesz!) i powklejam zdjęcia na forum fotografii zwierząt. Taką mieszaninę
              z Frygą i niektórymi domownikami, a i z kawałkiem zabudowanego balkonu.
              Musi być dobrze i już.
              Na razie! Wiesia + 7
              • marta.kunc Re: och, dziękuję za pokrzepienie - 06.07.06, 12:44
                pewnie ze bedzie dobrze!!!
                nawet inaczej nie mysl!!!
                trzymam kciuki a koty zwijaja lapki na krowke za pomyslnosc!!!
                marta

                ps.a gdzie sie podziala groha? nie wiesz przypadkiem?
              • kejt35 Re: och, dziękuję za pokrzepienie - 06.07.06, 13:44
                Bedzie dobrze, Wiesiu, zobaczysz.
                Trzymam kciuki z całej siły i czekam na wieści w środę.
                pozdrawiam serdecznie
        • smillaaraq Re: Nie jest tak różowo - niedługo operacja 06.07.06, 14:00
          Wiesiu,
          nie denerwuj się, proszę (wiem, wiem, łatwo mi gadać...)
          Wyłuszczanie gałki ocznej nie jest niestety rzadkim zabiegiem, wbrew pozorom
          sporo kotów to przeszło i dożywają długich lat.
          A - na pocieszenie - wiedz, że właśnie zrobiona szybko operacja działa na
          korzyść Fryguni. Bo fakt - infekcje będą się tam robić. A poza tym, oko to
          zawsze bardzo blisko mózgu, dlatego pozostawienie gałki niesprawnej, a juz w
          szczególności mocno uszkodzonej zawsze jest jakimś tam zagrożeniem.

          Będzie dobrze, zobaczysz smile

          uŚciski,

          smil
          • beali Re: Nie jest tak różowo - niedługo operacja 06.07.06, 14:24
            Jak trzeba,to musi się.Dla jej zdrowia -z tego co napisałaś Wiesiu
            wynika,że zagrożenie jest,więc lekarz podjął właściwą decyzję.
            Do poniedziałku nic złego nie zdarzy się,a potem będzie dobrze,
            tylko dobrze.Mocno zaciska kciuki za Frygusię i za Ciebie,abyś
            jakoś zniosła tą operację małej.
            Pozdrawiam serdecznie i głaski dla siódemki
            • misia007 Re: Nie jest tak różowo - niedługo operacja 06.07.06, 15:39
              Jak mus to mus.Trzymamy za Frygunie, musi byc dobrze, no bo w koncu po to ta
              operacja.Czekamy na wieści.Pozdrawiam z moją trójka.
    • party.girl Re: Trzymamy kciuki za Wiesiną Frygę... 10.07.06, 19:12
      Wiesia, podnoszę, bo cały czas jesteśmy z wami, pamiętamy o Maluszku, czekamy na
      wieści.
      party ze swoimi futrzakami
    • adrzewoj Jutro powinny być wieści 11.07.06, 07:56
      Czekam niecierpliwie, trzymam kciuki.

      Pozdrawiam
      • angieblue26 Re: Jutro powinny być wieści 11.07.06, 07:59
        Mocno trzymam kciuki smile
        • kirke18 Re: Jutro powinny być wieści 11.07.06, 08:19
          Trzymamy, trzymamy, nie możemy sie doczekać dobrych wieści smile
          • barba50 Re: Jutro powinny być wieści 11.07.06, 08:23
            Wiadomości będąsmile I to dobre. Jak przyjadę do pracy to napiszę więcej.
            • barba50 Są wieści 11.07.06, 11:07
              Jestem. Z informacji telefonicznej wczoraj z godz. 22: Fryga już po operacji,
              którą zniosła zupełnie dobrze. Odebrana ok. 18 wybudzona i chętna do życia. Po
              powrocie do domu poznała koty, miała ochotę na jedzonko /dostała odrobinęsmile/ i
              nawet zabawę, więc Wiesia jest dobrej myśli. Ma podgolony łebek, sterczące nitki
              szwów, nie ma założonego kołnierza /p.doktór wyznaje zasadę, że kołnierz
              stresuje zwierzaka i robi więcej szkody niż pożytku/. Jutro po południu kontrola
              u weta i o ile wszystko będzie się ładnie goiło w następną środę zdjęcie szwów.
              Wiesia ze względu na jutrzejszą wizytę i opiekę nad małą jutro jeszcze w domu. W
              pracy we czwartek, i wtedy zda osobiście relację. Ja tylko za pośrednika
              "robię", ale zaangażowanego uczuciowo, bo tak jak i wszystkim zależy mi na
              zdrowiu malutkiej Frygusi i wszystkich naszych zwierzakówsmile))
              • adrzewoj Bardzo dobrze 11.07.06, 11:17
                Dziękuję za pomyślne wieści. Nadal trzymam kciuki.

                Pozdrawiam
              • umfana Re: Są wieści 11.07.06, 11:29
                Trzymam kciuki za kicię!
                Pozdrawiam serdecznie Wiesię i jej Koterię
                :o)
              • kejt35 Re: Są wieści 11.07.06, 11:47
                No to czekamy na następne newsy i trzymamy kciuki dalej!
                • kirke18 Re: Są wieści 11.07.06, 12:34
                  No super! Fryga górą!!!
              • misia007 Re: Są wieści 11.07.06, 14:58
                No to kamień z serca Wiesi pewnie spadł, bo najgorsze sa te chwile"przed".Teraz
                trzeba mała doglądac, rozpieszczac i kochac ale to akurat ma jak w
                banku.Pozdrawiam z moja trójka.
                • barba50 Dobrych wieści c.d. 12.07.06, 11:15
                  Fryga ma się zupełnie dobrze. Je, śpi, bawi się /sama, z Wiesią, z innymi
                  kotami/.Po narkozie nie ma żadnego śladu. Łebeczkiem na szczęście nie interesuje
                  się, nie drapie. Dziś wizyta w lecznicy, "fachowe oko" obejrzy, bo "nie-fachowe"
                  /ale zaangażowane uczuciowosmile/ nie obserwuje jakichkolwiek niepokojących objawów!
                  A jutro relacja bezpośrednia, od Wiesi.
                  Uff - cieszę sięsmile))
                  • adrzewoj Naprawdę dobre wiadomości 12.07.06, 12:03
                    A jak Fryga wygląda?
                    Ma zaszytą powiekę? Co jeszcze innego Jej zoperowano?

                    Pozdrawiam
                    • barba50 Andrzeju na te pytania dokładnie... 12.07.06, 13:47
                      odpowie jutro Wiesia. Ja wiem tylko to czego dowiedziałam się w rozmowach
                      telefonicznych. Wydaje mi się, że to co zostało po gałce ocznej zostało
                      wyłuskane, a powieka zaszyta.
                      • adrzewoj To poczekam do jutra 12.07.06, 15:11
                        Dzięki za dotychczasowe wieści.

                        Pozdraiwam
                        • adrzewoj A to jutro to dziś 13.07.06, 08:12
                          • kejt35 Re: A to jutro to dziś 13.07.06, 11:11
                            Dziś, dziś a wiadomości nadal nie ma...
    • party.girl Re: Trzymamy kciuki za Wiesiną Frygę... 11.07.06, 13:48
      Dzielna dziewczynka!
      Fryga, oczywiście smile
      • pixie65 Re: Trzymamy kciuki za Wiesiną Frygę... 11.07.06, 14:30
        Buziaki dla Fryguni, Wieci i całej reszty Towarzystwa!
        Będzie dobrze. Wreszcie!
        • angieblue26 Re: Trzymamy kciuki za Wiesiną Frygę... 12.07.06, 11:17
          Cudne wiesci, bardzo sie ciesze smile))
          duzo zdrowia dla Malej i usciski dla Wiesi smile
          • wiesia.and.company Re: Ej, dobrze jest - bardzo dziękuję barba50 13.07.06, 14:17
            za świeże informacje, bo siedziałam w domu, a z pracy mogę teraz się odezwać.
            Oczko zostało obejrzane przez dwóch fachowców: chirurga i lekarza internistę,
            robiącego teraz specjalizację okulistyczną. Jest dobrze z tym operowanym
            oczkiem. Łebek został podgolony po tej "operacyjnej" stronie, oczko (martwe)
            usunięte i zaszyte, całe miejsce pomalowane tym srebrnym, specjalnym. Na
            miejscu zszycia sterczą takie jakby druty kolczaste, to taka twarda nić,
            skręcona właśnie jak drut kolczasty. Wąsiki z tej strony też podcięte. Ale
            Fryga śmiga, szaleje za piłeczką, je i zapomniała o operacji. Narkozy też nie
            przeżyła tak jak inne moje koty, zupełnie się nie słaniała, nie szukała
            ciemnego miejsca, nie miała niższej temperatury ciała. No w ogóle ewenement dla
            mnie. Wczorajsza wizyta wykazała, że wszystko jest OK, nie ma wycieku, ropy,
            nie rozchodzą się szwy. W środę 19. lipca zdjęcie szwów przez chirurga, który
            operował, już jesteśmy zapisane. Lekarz okulista, u którego wczoraj byłyśmy,
            przebadał drugie oczko, które czasem w połowie, a czasem w 1/3 jest zakryte
            trzecią powieką. Odbyło się zakrapianie, podpieranie powieki specjalnym
            papierkiem, podważanie trzeciej powieki, zaglądanie oftaloskopem i świecenie
            specjalną latarką. I jest tak, że trzecia powieka nie jest zrośnięta z rogówką
            (b.dobrze), gdyby coś to można w przyszłości operować, ale może trzecia powieka
            sama się zacznie układać. Natomiast widać było powirusowe zmiany w rogówce, są
            trzy miejsca na rogówce, przez które Fryga ma ograniczone pole widzenia (coś
            jakby taka "żółta plamka" w trzech miejscach rogówki). Wykupiłam Tobrex do
            zakrapiania i Cornere Gel do smarowania tego "zdrowego" oka. Gentamycyna jest
            już za słaba. Może to spowoduje wyleczenie wirusa i poprawę/odbudowę leciutką
            w tych trzech miejscach rogówki. Potem ewentualnie jeszcze Braunol na jodynie w
            celu całkowitego pozbycia się wirusów. Więc się cieszymy jak na razie, przy
            czym Fryga może sobie po mnie poskakać na łóżku i poudeptywać, bo ja nie...
            (kto ją tego nauczył, no kto? Grosia? Uranek? teraz będę miała następne ślady
            kiedy przytyje). Chudziutka jest jak na razie, ale przecież szaleje. Nie czuje
            upału. Za to Uranek wczoraj bardzo źle się czuł, miał powiększone źrenice,
            zaczął otwierać pyszczek, szybko i płytko dyszał, chciał wchodzić do szafy, to
            po sekundzie wychodził. Leżał ciężko, musiałam go reanimować, bo naprawdę jego
            stan mnie przestraszył. Nalewałam trochę wody na dno wanny i wkładałam jego
            cztery łapki do tej wody, wolniutko i spokojnie, bo tego nie lubi. Potem go
            kładłam na podłodze i naprawdę było źle, bo leżał jak szmatka w pozycji, w
            jakiej go ułożyłam. Tak co godzinę łapki do wody, o 17.00 troszkę lepiej, bo
            zjadł kilka chrupeczek Royal Canina. Potem leżał, a na noc zaniosłam go na
            balkon (nie chciał wierzyć, że tam jest lepiej). I tak całą noc spędził na
            balkonie, rano nie chciał jeść. Ale i tak wydaje mi się, że jest lepiej.
            Źrenice się trochę zmniejszyły. Może coś w ciągu dnia podje, ale tego nie
            widzę, bo jestem w pracy. Niestety, nie wiem jak pomóc Urankowi, bo nawet
            Tolfedine nie pomaga przy jego schorzeniu neurologicznym. To spowodował wirus
            usadowiony w tylnym odcinku kręgosłupa. Powoduje ucisk na nerw lub na
            kręgosłup. Zmian kostnych żadnych, tylko te żrenice, słabe, chwiejące się tylne
            nóżki, zanik tylnych mięśni, czasem spada przy skoku na stół. Tak będzie do
            końca jego dni, oby tylko nie gorzej, czego się obawiam, bo czasem nawet
            potrzeby w kuwecie stanowią duży wysiłek. Nie chce pieszczot, bo jest obrażony
            za wprowadzenie Frygi. Ale to nic, jeszcze go wygłaszczę, tylko niech się
            odobrazi, niech przestanie łypać spod oka i uciekać od pieszczot. Jeszcze się
            dopieścimy, tylko miną upały, to i więcej będzie w nas zapału, żeby się obok
            siebie układać.
            Będzie dobrze z Frygunią i z Urankiem. Aha, jest wywiad z dr. Garncarzem
            w Kocich Sprawach lipcowo-sierpniowych. Ciekawy.
            Pozdrawiam i dziękuję bardzo za zainteresowanie i barbie50 za informacje w moim
            imieniu. Hej! Wiesia + 7

            • adrzewoj Bardzo cieszy udana operacja 13.07.06, 14:27
              I radość Frygi.
              Biedny Uranek, pogłaszcz Go ode mnie.

              Pozdrawiam
              • marta.kunc Re: Bardzo cieszy udana operacja 13.07.06, 15:08
                bardzo sie ciesze wiesiu.z urankiem bedzie dobrze.mowie cismile
            • kejt35 Re: Ej, dobrze jest - bardzo dziękuję barba50 13.07.06, 17:06
              Bardzo się cieszę,że operacja się udała! Fryga to dzielna dziewczynka!
              Uściski dla Ciebie, głaski dla biednego Uranka i całej reszty Futrzakówsmile
            • adrzewoj Co słychac u Małej? 20.07.06, 10:51
              Jak tam Uranek? Jak sobie radzą przy powrocie upałów?

              Pozdrawiam
              • wiesia.and.company Re: Co słychac u Małej? 20.07.06, 16:04
                Mała świetnie. Uranek... bardzo bardzo źle. Napiszę więcej, muszę się zacząć
                godzić ze złymi faktami. Zbyt był wczoraj osłabiony, żeby pobrać krew do
                badania. W następną środę krew pobierzemy (może), ale byłam wczoraj u dwóch
                lekarzy - chirurga i świetnego lekarza ogólnego (naprawdę świetnego). W sumie
                byłam już u 5 lekarzy i jednego profesora. Nie ma ratunku. Na razie tylko
                sterydy. Ma zaniki mięśni. Ech...
                Jutro się odezwę. Pozdrawiam. Wiesia + 7
                • misia007 Re: Co słychac u Małej? 20.07.06, 17:06
                  Tak mi przykro z powodu Uranka, moze sterydy pomogą, czasami potrafia zdzialac
                  cuda.Głaski dla całej gromadki.
                • angieblue26 Re: Co słychac u Małej? 20.07.06, 18:30
                  Wiesiu, bardzo mi przykro z powodu choroby Uranka...
                  Mocno trzymam kciuki za cud.
                  Ola z Zurkiem i Nuka
                • umfana Re: Co słychac u Małej? 20.07.06, 19:40
                  sad
                • pierozek_monika Re: Co słychac u Małej? 20.07.06, 22:37
                  ja nie wiedziałam sad
                  Wiesiu trzymaj się sad
                • adrzewoj Smutna wiadomość 21.07.06, 08:07
                  Jak Uranek znosi swoją chorobę?
                  Na zdjeciach wygląda na takiego spokojnego kota...

                  Trzymaj się!
                  • marta.kunc Re: Smutna wiadomość 21.07.06, 09:41
                    wiesiu trzymaj sie...
                    ukochania dla uranka i reszty.
                    marta+t+c
                    • mama007 Re: Smutna wiadomość 21.07.06, 09:49
                      Wiesiu trzymaj się mocno, i bądź przy Uranku po prostu, niech nadal czuje, że
                      po rpostu tam jesteś...
                      aga
                      • angieblue26 Re: Smutna wiadomość 21.07.06, 10:04
                        Mysle o Was caly czas i czekam na wiesci....
                        • wiesia.and.company Re: Boję się o Uranka - sterydy nie pomagają 21.07.06, 14:03
                          Nie chce jeść, karmię go od niedzieli ręcznie, a on nie chce, męczy się przy
                          jedzeniu, ma zaniki mięśni także żuchwowych. Chodzi kilka kroków, a potem
                          odpoczywa i ciężko oddycha. Nie była potrzebna w środę kroplówka, bo pije, bo
                          go na siłę karmię, ale lekarz powiedział, że wygląda fatalnie. Tylne nóżki
                          bardzo się chwieją. Patrzy na mnie z pretensją. To jednak sprawa gdzieś nerwów
                          i ucisków w mózgu. Sprawę gdzie jest ucisk wyjaśniłaby tomografia komputerowa
                          ale co dalej? Załamanie nastąpiło w okresie upałów, kiedy wszystkie koty leżały
                          jak placuszki. Ale u Uranka brak ruchu powoduje właśnie "zastanie" mięśni, w
                          efekcie utrudnione wstawania i poruszanie się, no i zanik mięśni. Podnoszenie
                          go na specjalnym brezentowym pasie (takim dla osób podciągających się w
                          szpitalnym łóżku) nie zdaje egzaminu, takie ćwiczenia gimnastyczne z Urankiem
                          nie wychodzą. W środę mam iść do lekarza i postawić Uranka na nogi tak, żeby go
                          nie osłabiło pobranie krwi (w marcu z krwią było b.dobrze, ale i tak słabł).
                          Tak więc męczę Uranka, bo liczę, że się poprawi i już nie będzie musiał być
                          torurowany. Dopóki nie wiem, co w krwi... Ale jest to choroba postępująca, więc
                          właściwie nie powinnam mieć złudzeń. Dodatkowo męczy mnie, że się przyczyniłam
                          do natężenia choroby (i upały!) przynosząć Frygę, bo to co się dzieje w jego
                          mózgu mogło się nasilić z powodu stresu związanego z nowym żwawym kotkiem.
                          Uranek jest na mnie obrażony, postękuje przy ruszaniu się i postękuje czasem
                          przy wydychaniu powietrza. Nie rzęzi, ale postękuje (to nic w płucach), broni
                          się przed wpychaniem jedzenia, choć ma ochotę jeść, ale to gryzienie sprawia mu
                          trudność. Wodę pije sam, wącha jedzenie, ale odsuwa główkę. Pan Profesor
                          prowadzący Uranka wyjechał (do września) na urlop. Ale też by nie pomógł, bo do
                          tej pory nie mieliśmy spektakularnej poprawy.
                          Trzymajcie kciuki, żeby go sterydy postawiły na nogi.
                          Pozdrawiam. Acha, Fryga szaleje, pogodzona ze wszystkimi, obgryza ogonek Uranka
                          (on ani drgnie, może traci czucie?), Lusia ją liże, gania się z Kubusiem.
                          No i tak.... Wiesia + 7
                          • pixie65 Re: Boję się o Uranka - sterydy nie pomagają 21.07.06, 14:25
                            Oj niewesoła masz Wiesiu sytuację...Biedny Uranek...A może jakieś zabiegi
                            lecznicze mogłyby mu pomóc? Monika_pierożek pisała jak takie zabiegi pomogły jej
                            psu i innym zwierzakom...Myślę np. o laseroterapii...Może...?
                            • marta.kunc Re: Boję się o Uranka - sterydy nie pomagają 21.07.06, 14:43
                              wiesia a moze bys go podpasla gerberami - nie musialby zuc.albo sa takie puchy
                              pasztetowe eukanuby HIGH CALORIE - sztuka ok 6 zl uncertain moglabys mu to
                              rozdziamdziac z rosolkiem i strzykawa do ryjka.ale jak juz bedziesz wiedziala
                              ze to nic nie daje to wiesz... bedziemy wtedy wszyscy z toba.trzymaj sie
                              kochana!
                              • misia007 Re: Boję się o Uranka - sterydy nie pomagają 21.07.06, 15:11
                                Trzymam, zeby jednak sterydy zadziałaly i postawily Uranka na łapki.Wygłaskaj
                                biedną kocinę i pozostałe bractwo.Pozdrawiam z moją trójką.
                          • m_orsetti Re: Boję się o Uranka - sterydy nie pomagają 22.07.06, 10:34
                            Wiesiu- jak dziś Uranek się ma? Lepiej jest?

                            Monika
                            • barba50 Re: Boję się o Uranka - sterydy nie pomagają 22.07.06, 11:09
                              Moniko - Wiesia pisze jedynie w tygodniu z pracysad Ale gdyby się do mnie
                              odezwała przekażę wieści.
                              • m_orsetti Re: Boję się o Uranka - sterydy nie pomagają 22.07.06, 11:35
                                Dzięki - będę wdzięczna- śledzę bardzo wątek...

                                Monika
                                • barba50 Bardzo smutna wiadomość 23.07.06, 18:08
                                  Uranka już nie masad Odszedł wczoraj przy próbie ratowania w lecznicy... Już nie
                                  cierpi, ale Wiesi jest bardzo ciężko, bo jak każdemu - wydaje jej się, że coś
                                  jeszcze można było zrobić, jakoś pomóc.
                                  Wiesiu! Zrobiłaś wszystko co było w Twojej mocy. Uranek miał mnóstwo Twojej
                                  miłości, on to wiedział...
                                  • misia007 Re: Bardzo smutna wiadomość 23.07.06, 18:40
                                    Wiesiu tak bardzo Ci współczuję,wiem jak to boli i jak okropnie musisz sie czuć.
                                    Uranek odszedł otoczony do końca twoja miłościa i juz nie cierpi.Musisz być
                                    dzielna, pozostała gromadka ma tylko Ciebie.
                                  • orangewhatever Re: Bardzo smutna wiadomość 23.07.06, 19:27
                                    Wiesiu, przytulam mocno.
                                  • kotka81 Re: Bardzo smutna wiadomość 23.07.06, 19:30
                                    Ja rowniez sledzilam watek Uranka i trzymalam mocno kciuki za niego.Przykro mi
                                    ,ze nie wystarczajaco mocno.Wyrazy wspolczucia Wiesiu dla Ciebie. Jedno co moge
                                    powiedziec , to ze Uranek byl szczesciazem ,ze mial Ciebie i do ostatniej chwili
                                    mogl byc z Toba.Trzymaj sie dzielnie Wiesiu . I glaski dla pozostalych futrzaczkow.
                                    • graz.ka Re: Bardzo smutna wiadomość 23.07.06, 20:26
                                      Bardzo współczuję...
                                      • mist3 Re: Bardzo smutna wiadomość 23.07.06, 20:40
                                        Ja też bardzo Ci współczuję Wiesiu sad(( Nieszczęścia się ostatnio u Ciebie
                                        wysypały, ale wierzę, że teraz będzie już tylko lepiej.
                                        Uściski kiss
                                        • pixie65 Re: Bardzo smutna wiadomość 23.07.06, 21:10
                                          Bardzo, bardzo mi przykro....
                                  • m_orsetti Re: Bardzo smutna wiadomość 23.07.06, 22:04
                                    Wiesiu- zrobiłaś dla każdego Twojego kota absolutnie wszystko, co było można.
                                    Bardzo Ci współczuję- i podziwiam.

                                    Monika
                                    --
                                    www.alkaida.com.pl
                                    • katikot (*)(*) 23.07.06, 23:11
                                      Serdecznie Ci współczuję.
                                  • umfana (*) dla Uranka 23.07.06, 22:22
                                    Wiesiu ogromnie Ci współczuję sad((
                                    • saguaro Re: (*) dla Uranka 24.07.06, 04:04
                                      Wspolczuje goraco...Wielki zal..sad((((
                                  • adrzewoj Smutno mi 24.07.06, 07:58
                                    • angieblue26 Re: Smutno mi 24.07.06, 09:07
                                      Wiesiu...
                                      Przytulam mocno...
                                    • kirke18 Re: Smutno mi 24.07.06, 09:15
                                      Wiesiu uncertain, wiesz wszystko... (*)
                                  • biomona Re: Bardzo smutna wiadomość 24.07.06, 08:36
                                    Bardzo mi przykro. Trzymaj się, Wiesiu
                                    • marta.kunc Re: Bardzo smutna wiadomość 24.07.06, 10:17
                                      wiesiu jestesmy z toba...
                                      uranek za TM mruczy do ciebie...
                                      przytulam....
                                      • mama007 Re: Bardzo smutna wiadomość 24.07.06, 16:55
                                        Wiesiu tak mi przykro sad trzymaj się Dzielna Kobieto, Uranek już nie cierpi i
                                        to najważniejsze...
                                        aga
                                        • kejt35 Re: Bardzo smutna wiadomość 24.07.06, 22:04
                                          Bardzo, bardzo mi przykro, Wiesiu...
                                          • smillaaraq Wiesiu... 25.07.06, 12:38
                                            To trudne uczucie, z jednej strony uratowało sie Frygunię, która dostała szansę
                                            na dobre życie, a z drugiej - przyszło się pożegnać z Urankiem uncertain NIe wiem, co
                                            napisać, czuję tylko, ba! jestem przekonana, że nie było takiej rzeczy względem
                                            niego, którą byś zaniedbała. Zrobiłaś wszystko, co mogłaś. a smutna prawda jest
                                            taka, że w pewnych sprawach pozostajemy bezsilni, jakkolwiek byśmy nie
                                            pragnęli, aby było inaczej sad

                                            Trzymaj się jakoś,

                                            smil
    • party.girl Re: Trzymamy kciuki za Wiesiną Frygę... 24.07.06, 13:05
      Cóż więcej powiedziec można... Smutno i boli... Trzymaj się, Wiesiu

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka