yoma
17.08.06, 12:19
Zaczęło się od kota siedzącego nad myszą na sznurku i znacząco spoglądającego
to na sznurek, to na chopa.
- Kot siedzi nad myszą i znacząco spogląda to na sznurek, to na mnie -
stwierdził chop.
- Pojętny Duży. Da się mu przekazać, co kot chce - skomentowałam.
- To znaczy, że ja mam się z nią bawić, bo ona chce? A jak ja chcę ją
pogłaskać, to ucieka. To już nie ma równouprawnienia ludzi wobec kotów? -
zakrzyknął chop.
- A kiedykolwiek było? - zdziwiłam się.
Efekt:
Chop się oflagował i siedzi w kącie pod transparentem ŻĄDAM RÓWNYCH PRAW DLA
MĘŻCZYZN.
Kota się nażarła i śpi. Miejsce pobytu myszy na sznurku nieznane.