dalija26
05.09.06, 04:20
Witajcie.postanowilismy pisac,gdyz w naszym domku pojawilo sie drugie kocie i
jest troche problemow.ale o tym potem.krotka historia.
Titi-ktorej nocy cos wlazlo przez balkon do domu.jak Boga kocham myslelismy
ze szop i juz mi sie wyrywalo "aaaaaaa" a tu cos zaczelo mocno plakac,wlazlo
do sypialni,potem do lozka i zaczelo sie lasic.oczywiscie to bylo kocie.ja od
razu oszalalam na punkcie kotka,tym bardziej ze musialam swojego ukochanego
Elmaska zostawic w Polsce.kotek zostal.poniewaz przez 2 tygodnie nikt go nie
szukal,moglam go zostawic!!!!!hurraaaa....od weterynarza dowiedzielismy sie
ze:to chlopczyk,byl wykastrowany jak mial z 8 tygodni i przebywal w bidulu-
stada tatuaz na brzuszku,doszlismy do wniosku ze ktos sie wyprowadzil i go po
prostu zostawil,bo bardzo byl spragniony milosci i nie byl tak bardzo
zapchlony ani chory.teraz Titulek jest naszym ukochanym synalkiem,caly czas
sie usmiecha i podbija serca wszytkich.
Sisi-jest z nami od 3 dni.historia troche smutna,bo wzielismy ja od pewnej
bogatej amerykanskiej rodziny,ktora pewnie cale jej zycie trzymala ja w
piwnicy.nie wyobrazajcie sobie brudnego,zimnego miejsca..bo chcialabym
mieszkac w TAK urzadzonej piwnicy (plazma,mini golf i te sprawy),ale mimo
wszystko kotem nikt sie nie zajmowal,bo ....byl gruby.czyli nie wolno go bylo
pokazac znajomym ,ktorzy przychodza.tu wszystko co grube to be.tylko niania
dawala namiastke rodziny i nazwala kotka Sisi,bo wlasciciele chyba nigdy nie
nadali jej imienia.i to dzieki niani-Christine ,ktora mi powiedziala ze
ta "piekna" i bogata rodzina ,chce sie pozbyc tego czegos grubego.poniewaz
Titi byl czasem smutnu stwierdzilismy ze to dobry pomysl...no i Sisi jest z
nami

))o rany ale sie rozpislam

) sorry,ale same imiona nie
wystarcza,musialam sie z wami podzielic,bo szlag mnie trafia na bezmyslnosc
amerykancow i podejscie do zwierzakow.no

zatem WITAJCIE