Martwie sie :(

06.09.06, 04:15
Sisi jest z nami od niedawna.Vet powiedzial ze na grube kotki trzeba
uwazac,bo czasem przeprowadzka to dla nich taki szok,ze odmawiaja jedzenia i
zdaza sie ze po 2 tyg odchodza z tego swiata!!Nie mam pojecia ile przedtem
Sisi jadla i nie wiem czy otylosc to kwestia hormonow po sterylizacji czy
kwestia braku ruchu i nudy (przypominam ze mial do dyspozycji piwnice w
ktorej nie ma okien i nikt sie nia nie zajmowal).nie ma mnie przez czesc dnia
w domu.raz ja przylapalam ze pila wode,ale nigdy nie widzialam zeby jadla....
no i lezy wiekszosc czasu pod lozkiem.nie wiem czy trudno jej chodzic czy
drazni ja swiatlo... acha.. podtykalam kurczaczka,serek,lody.cokolwiek byleby
tylko pociamkala i nic!! co mam zrobic.zmuszac ja?? i czy grube kotki sa
apatyczne?? ach no i jeszcze jedna kwestia!! do tej pory obcowala z
pofiksowanym kotem (jak koty kocham to tamtego nie tykam) i chyba przez to
Titulka nie lubi,garnie sie bidok,noski-noski chce robic a ona groznie
mruczy. myslicie ze przejdzie?? nie chce zeby Titul czul sie odtracony,bo on
strasznie przytulasny jest i wogolesad prosze o wskazowki!! nigdy nie mialam 2
kiciunow na raz wiec moje dylematy sa chyba oczywiste,ufff
    • boykotka Re: Nie martw się 06.09.06, 06:20
      U mojej babci żył kiedyś kot (pracujący na wsi) który zimą był tak tuczony
      przez moją mamę i ciocię, że zawsze myślałam iż jest naturalnym kastratem. Gdy
      nadchodziła wiosna kot zaczynał chodzić własnymi drogami i strasznie chudł.
      Takie przemiany zachodziły co roku i ani zbytnia otyłość ani zbytnia utrata
      wagi nigdy mu nie zaszkodziły.
      Rozumiem, że uCiebie głównym problemem jest przeprowadzka. Ja rok temu wzięłam
      na przechowanie kota koleżanki, która wyjechała do Irlandii. Kotek przez
      miesiąc nie wychodził spod stołu. Zostawiłam go w spokoju. Pewnej nocy
      przyszedł do mnie sam a tak naprawdę to dopiero parę tygodni temu po raz
      pierwszy władował mi się sam na kolana.
    • annb Re: Martwie sie :( 06.09.06, 08:13
      daj im czas a sie polubia
      nic jej nie podtykaj tylko kup karmę -dla otyłych kotów
      moja pierwsza kota na poczatku jadla tylko w nocy
      • smillaaraq Re: Martwie sie :(dokałdnie tak, jak annb napisała 06.09.06, 10:15

    • beali Re: Martwie sie :( 06.09.06, 13:02
      Kota,która spędzała czas w zamkniętym pomieszczeniu,
      bez zainteresowania ze strony swoich państwa na pewno
      nauczyła się żyć siedząc,śpiąc i jedząc.Do tego kota
      wysterylizowana i mamy grubasa.Ona potrzebuje zainteresowania,
      ruchu i odpowiedniej diety.Wszystko jednak trzeba stopniowo wprowadzać,
      bo zmiany juz ma duże.Zaczęłabym od przekonywania jej,że tu jest dobry dom,
      że może liczyć na pieszczoty,odrobinę lekkiej zabawy,która wspaniale
      odstresowuje koty,ale uwaga,żeby jej nie przeforsować!
      Koty,które zaczynają czuć się pewniej w domu,czy po
      jakimś stresie,zaczynają tez jeść.Z kotami trzeba bardzo delikatnie postępować,
      by nie powiększyć im stresu,ale spokojnie czasem możesz ją spod tego
      łózka wyciagnąc na piesczoty,ponosic trochę po domu na rękach/ja tak robiłam z nowo przybyłymi/.Dobrze byłoby żeby to się na poczatek odbywało
      bez obecności TiTi,o którym tez nie możesz zapominac i pieścić,pieścić
      ile się da-to ważne da niego w tym okresie.Ona sama poczuje się pewniej,nie będzie musiała skupiac się na
      Titim i zastanawiac,czy tez coś jej z jego strony nie grozi.Resztę czasu niech
      oczywiście spędzają razem,a Ty głaskaj i gadaj do jednego i drugiego,niech widzą,że kochasz obydwa i jesteś podzielna,a szczególnie Titi,że dla niego nic się nie zmienia wraz z przybyciem koleżanki.
      Woda stoi i bardzo dobrze,ona pije to znaczy,że nie odwodni się.Jedzonko także niech stoi cały czas.Dobrze byłoby wiedzieć,co jadła u poprzednich właścicieli
      i to jej dac na początek,ale jak nie wiesz,daj karmę dla grubasów,możesz dokładac też coś ładniej pachnącego i świeżego,a nuż się skusi i zje.
      Nie przejmuj się za bardzo kontaktami koty z Titim,koty poradza sobie raczej same.Ona może go w ogóle nie pokochac ,ani nie polubic,jednak nie powinno
      być to przeszkodą do wspólnego życia-mam taką cholerę,której żadna nie lubi
      i nikomu to nie przeszkadza.Zawsze jednak jest szansa,że sie polubią.
      Mniej więcej tak robiłam z przybywającymi do nas kolejnymi kotami i zawsze
      wszystko dobrze się układało,noo może z wyjątkiem przybycia trójkolorowego zbója,kiedy trzeba było specjanie mocno skupic się na cierpiącej z tego powodu
      i obrażonej na śmierć na mnie Adelce,jednak metody stosowne pomogły z czasem
      i Adelson się odobraził choć nienawiśc do Majsona pozostała i vice versa zresztąsmileW każdym razie to człowiek jest najważniejszy dla kota w domu i bez względu na to,ile jest kotów,to jeśli każdy czuje się pewnie przy ludziach,kochany przez nich,daje sobie radę z resztą spraw i pobratymców.
      Powodzenia
      • wiesia.and.company Re: Beali - tak, tak, tak!(w tłumaczeniu:yes, yes! 06.09.06, 16:40
        Dokładnie tak!
        Podpisuję się pod tym. Wiesia + 7
        • misia007 Re: Beali - tak, tak, tak!(w tłumaczeniu:yes, yes 06.09.06, 16:50
          Dalija najwazniejsze to Sisi jakoś rozruszac.Pewenie to nie bedzie łatwe skoro z
          nia się nikt nie bawił ale koty uwielbiaja zabawy z nami i musi sie udac.Jak
          zacznie sie ruszać to i apetyt bedzie miała lepszy no i bedzie bardziej kontaktowa.
    • dalija26 dzieki 07.09.06, 04:16
      dzieki wam wszytkim.jedzonko caly czas stoi w miseczkach,kupilam purinke ,taka
      na kontrole klaczkow i utrzymanie wagi,mysle ze bedzie dobra dla obu,takich
      typowo DIET nie widzialam jeszcze,ale moze cos przeoczylam.
      poza tym sisi chyba powolutku sie do nas przyzwyczaja.smutne ze nie reaguje na
      swoje imie (opiekunka nadala jej je niedawno,bo wlasciciele nie nadali jej
      zadnego).ale powoli,prawda? jestem dobrej mysli.gadam do obu,nie rywalizuje i
      staram sie poswiecac duzo uwagi.znaczy poswiecamy smile w domu akcja KOTEK wiec
      narzeczony mnie wspiera smile
Pełna wersja