Dodaj do ulubionych

nieudane dokocenie....

14.09.06, 12:04
Od dluzszego czasu planowalismy dokocenie.Poniewaz nasz obecny kotek to rasowiec,kupiony za
ciezkie dukaty,przytachany spod Niemieckiej granicy,teraz dla odmiany postanowilismy wziasc
sierotke z azylu.

Znalezlismy najblizszy azyl,pojechalismy tam wczoraj rowerami (ponad 10 km).
Azyl czysciutki,zorganizowany,kotki i pieski usmiechniete.Po szczegolwowej rozmowie z jednym z
opiekunow poszlismy poznac kotki.W klatce bylo kilkanascie kotkow,pani powiedziala,ze tylko jeden
jest do wziecia,reszta jest juz zarezerwowana.No i ta jedna bidulka okazala sie byc przesliczna,
czarna dziewczynka,z trojkatnym pyszczkiem i sterczacymi uszkami.Zakochalismy sie od pierwszego
wejzenia.Pobawilismy sie troche z kotkiem,pogadalismy z nia,obiecalismy wrocic po nia w sobote.

Wieczorem,jak juz ustalilismy imie dla nowego kotka,zadzwonila pani z azylu i powiedziala ze kotek
poszedl do innego domu.....buuuuuuu.......

Szukamy teraz nastepnego kotka ale zaden nie jest tak czarniutki jak tamten....
Obserwuj wątek
    • bellisea Re: nieudane dokocenie.... 14.09.06, 12:30
      Moze odpusc sobie holenderskie azyle, w ktorych jak widac jest deficyt kotow
      gotowych do adopcji......i zakrec sie wokol naszych nadwislanych. Pewnie sama
      wiesz, ze jest ich zatrzesienie - do wyboru do koloru, a tylko statystycznie co
      czwarty znajduje dom. Reszta bedzie zdychac z chorob i tesknoty za ludzka reka.
      • mirmunn Re: nieudane dokocenie.... 14.09.06, 14:07
        zgadzam się, ja tez przeżyłam "nieudane" dokocenie - nie doszło do niego w
        zeszłym roku. A w zeszłym tygodniu idę ulicą i ...plum! spadła mi z nieba kocia
        bida (patrz osobny wąteksmile. Traficie na swojego na pewnosmile))
        • napolnoc Re: nieudane dokocenie.... 14.09.06, 14:32
          W Holandii raczej nie ma bezdomnych kotkow,co w gruncie rzeczy cieszy.
          A w azylu niestety jest lista rezerwacji.Mozna kotka nawet najpier przez website obejzec,zarezerwowac
          i dopiero potem odebrac.

          Szukamy na necie "naszego" kotka,trzymajcie kciuki smile
          • annb jak oni to osiągneli? 14.09.06, 14:46
            nie ma tam babcimoherowych ktore uwazaja ze sterylizacja to krzywda?
            jak oni to osiągnęli?
            wykorzystują w większym stopniu korę mozgową i PO PROSTU myslą -
            no jak??
            • wiesia.and.company Re: Fakt, widziałam w Holandii: koty na płotach 14.09.06, 15:08
              patrzące wyzywająco na przechodniów. I nikt w nie nie rzuca kamieniami i psami
              nie szczuje, żeby sobie piesiunio poćwiczył na żywym obiekcie. Fakt, widziałam
              na spacerach na brukowanych uliczkach właścicieli piesków z co najmniej dwoma
              pieskami (zawsze na smyczy) i wyposażonych w zmiotki i szufelki i torby. Nikogo
              to nie denerwowało.
              A może społeczeństwo w Holandii jest bardziej karne i wie, że jeśli są jakieś
              przepisy, to są one przemyślane, czemuś służą i skłonni są je respektować?
              A może za nieprzestrzeganie przepisów karani byli zdecydowanie!
              Spróbuj u nas ukarać kogoś, kto wyrzuca notorycznie butelki z 12 piętra.
              Wiadomo kto. A był ukarany? Więc gdyby tak grzywna za wyrzucenie małego kota
              domowego, tylko dlatego że dorósł i strzyka? No to tego won, a weźmie się inną
              zabaweczkę. Tfu! Popatrzcie, ile się błąka domowych zwierząt, ciągnących do
              człowieka i ciągle ufających w dobre serce "pana i władcy wszelkiego
              stworzenia"? Tfu! Ten temat mnie stale uwiera.
              Pozdrawiam. Wiesia + 7
              • annb Re: Fakt, widziałam w Holandii: koty na płotach 14.09.06, 15:14
                wiesia.and.company zapytalam kiedys niemca
                skad ta karnosc w ich narodzie->patrz segregacja smieci
                powiedzial ze nie oplaca sie bo mandaty sa wysokie
                prawo mamy dobre
                gorzej z przestrzeganiem
                najpierw przeszkolic policjantow i straz miejska aby widzieli iz auwazali i nei
                bali sie karac
                • napolnoc Hurrrraaaa!!!! 14.09.06, 15:37
                  Oczywiscie sie tak ciesze,ze nawet postu poprawnie wyslac nie potrafie smile

                  mamy kotka!!!!
                  Mieszka tam sobie w okolicy Dordrechtu i czeka na nas.Taki czarno,lososiowy usmiechniety skarb.W
                  niedziele jedziemy po niego.Mam nadzieje wtedy ze tytul watku bede mogla zmienic na "udane
                  dokocenie".

                  A co do Holandii,to to kraj kociarzy.Poniewaz tu woda jest wszedzie,wiec szczury i myszy tez.Domy
                  zazwyczaj maja poziom parteru na poziomie ziemi,drzwi od ogrodu szeroko otwarte cale lato,wiec kto
                  nie ma kota ten ma myszy.Wlasciwie wszyscy tutaj maja koty,czesto wiecej niz jeden.Koty sa
                  wysterylizowane,z mikroczipami i adresem nna szyi.Znam nawet wielu holendrow,co za kotami nie
                  przepadaja ale je maja z praktycznych wzgledow.
                  O takich rzeczach jak paszporty,magnetyczne drzwi wejsciowe dla kotow,koszyki na rower do
                  transportu,automatyczne podajniki jedzenia i filtry do wody,to nawet nie ma sensu pisac.
                      • a.polonia Re: To my, i my też czekamy...lubimy się dokacać 15.09.06, 00:37
                        Napolnoc, gratulacje smile)))))))))

                        A jesli chodzi o Holandie, to rzeczywiscie, ogolnie rzecz ujmujac podejscie do
                        zwierzat jest duzo lepsze niz w PL, u mnie w bloku kilka osob ma koty
                        wychodzace, ktore wygrzewaja sie na samochodach i nikt ich nie przegania.
                        Ale spotkalam kilka osob, ktore, cyt. "gdyby mialy wiatrowke, to zastrzelilyby
                        kota, ktory im sra w ogrodku", wiec tak rozowo to nie jest.
                        Poza tym problem psich kup na chodnikach takze tu istnieje, szczerze mowiac nie
                        widzialam nigdy, zeby ktos sprzatal po swoim psie...
                    • napolnoc buuuuu...... 15.09.06, 19:43
                      hjwgtyqerv !!!!!!!

                      Ze przeklne siarczyscie.
                      Drugie nieudane dokocenie.Zadzwonila pani przed chwila i powiedziala ze kote "is gone",kfak !
                      Tego mielismy w niedziele odebrac....
                      Czyli po raz trzeci rozpoczynam poszukiwania.

                      A miseczki dodatkowe dzis kupilismy,i lezanke,buuuuu.....
                        • napolnoc no to do 3ech razy sztuka :) 15.09.06, 21:23
                          Znalazlam nastepnego koteczka,jak wszystko pojdzie dobrze ,to go jutro odbiore.

                          To jest po prostu wariactwo.Ogloszenie o kotku do wziecia pojawia sie na necie,po godzinie ma juz
                          ponad 1000 wejsc,po dwoch nie ma nawet co dzwonic....I dziennie pojawia sie ponad 200 ogloszen
                          tylko na jednym portalu!
                          W Holandii latwiej fajne mieszkanie znalezc niz kotka.

                          Juz nawet nie pamietam jak ten "nasz" kotek wyglada,przegladalam setki ofert,wykonalam dziesiatki
                          telefonow,kilkanascie maili a wciaz nie moge byc pewna,ze jutro kicia bedzie u nas.
                          Facet cos narzekal ze rano nie mozemy przyjechac,tylko dopiero wieczorem....Chyba na wszelki
                          wypadek z rana znow przejze oferty i szybko zaklepie innego buraska.

                          Ehhhh,tak dalej pojdzie, to do PL po kota z ulicy pojade smile
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka