Karmienie kotów - gwarna restauracja czy

15.09.06, 10:15
spokojne flegmatyczne mlamlanie. Tak mi się jakoś ten wątek nasunął po naszych
opowieściach (w tym o Frydze i Filipku) i doświadczeniach z szykowaniem
jedzenia.
A zaczęło się u mnie tak nieźle: dwa koty (z tego samego stada, nie
rodzeństwo), które grzecznie czekały na podłodze kuchni, tylko buźki
wzniesione do góry i czekające z napięciem na miseczki z jedzeniem. Czasem
tylko popędzające mnie miauknięcie.
A teraz: rozwydrzona banda. Chyba je rozpuściłam, jak to się stało? No i
najśmieszniejsze, że mi to tak bardzo nie przeszkadza (a normalnie biłabym po
łapach, gdyby mi ktoś z talerza szykowanego na ludzkie przyjęcie podkradał
kanapki).
Pozdrawiam. Wiesia + 7
    • smillaaraq Re: Karmienie kotów - gwarna restauracja czy 15.09.06, 10:30
      Wiesiu,
      ja mam na to teorię o demoralizacji wink
      Balbinok, jak była sama, też grzecznie czekała, ocierała się o nogi, ale
      żadnego wskakiwania na blat, na stół nie było. I przy okazji, do ludzkich misek
      i talerzy nie zaglądała.
      Pikasia odwróciła cały ten porządek. Jak już myję miski, to koty są na blacie,
      ganiają w kółko, łażą mi nieomal po rękach, Pikaska barankuje (niedawno tak mi
      przygrzała twarz, że ciemno mi się w oczach zrobiło na moment). Do tego wrzask,
      połajania (Balbina karcąco na mnie szczeka), skargi takie, że jakby ktoś
      usłyszał, to pewnikiem zostałabym posądzona o głodzenie kotów.
      O zachowaniu przy stole podczas ludzkich posiłków powiem krótko - skandal i
      poruta! Dzisiaj Balbina nie dość, że siedziała na stole przede mna (ja miskę
      już w ręku trzymałam), to bezczelnie (aczkolwiek z pieruńskim wdziękiem i
      słodkim wyrazem twarzy) wsadzała łapę do mojej sałaty, co by sobie conieco
      wyciągnąć.
      Najgorsze, że mnie się to podobało wink

      smil
      • annb Re: Karmienie kotów - gwarna restauracja czy 15.09.06, 10:38
        ja na to mowie-biedne zagłodzone kotki
        pani nie karmi
        same muszą sobie organizowac jedzenie
        (w miskach pełno ale ludzkie zarcie ciekawsze widac)

        smieszne są
        jak idę zjesc sniadanie i one siedzą na taboretach i patrzą jakby chcialy
        powiedziec-co mi dasz?
      • mama007 bar studencki .... 15.09.06, 15:41
        dzis chcialam sie rano uprzejmie i po ludzku napic kawy, ale potwory mi nie
        daly. o Kote sie potknelam, Nocka mi wpycha glowe pod rece jak cos robie, Czort
        miauczy, raaaanyyyy....
        kroilam im mieso w koncu odpychajac noga Kote, lokciem spychajac Nocke ze zlewu,
        a Czort po nogawce spodni wlazil mi az do pasa.
        dom wariatow. albo knajpa studencka...
    • pepsi Re: Karmienie kotów - gwarna restauracja czy 15.09.06, 11:13
      u mnie Zula i Koko (a glownie Koko) na razie ponaglaja pojedynczym
      miauknieciem, ale i tak brzmi to jak skarga zaglodzonego kotka.. Koko
      wypracowla jeszcze technike drapania w piekarnik, ma to oznaczac "pospiesz sie,
      pospiesz, glodny kotek!"
      ale juz zdarzylo sie i jednej i drugiej wskoczyc na blat (czego im nie wolno) w
      poszukiwaniu smacznego kąska. mam sie spodziewac, ze zdarzy sie to czesciej,
      jak rozumiem? smile
      • misia007 Re: Karmienie kotów - gwarna restauracja czy 15.09.06, 11:38
        Moja trójka je w ciszy i skupieniu na stole.Suche maja na parapecie w pokoju
        więc wszystkie posilki wysoko.Tak mi wygodnie i im tez.Nasze posiłki ich nie
        interesuja kompletnie, widac dostaja lepsze.
    • adrzewoj Moja teoria 15.09.06, 15:27
      Konkurencja (każdy kolejny kot) powoduje potencjalne utrudnienie dostępu do
      jedzenia. Więc - kto pierwszy ten lepszy. Potem to już wyścig i eskalacja.

      Zresztą - ludziom też (na ogół) w grupie bardziej smakuje.

      Pozdrawiam
    • a.polonia Re: Karmienie kotów - gwarna restauracja czy 15.09.06, 16:27
      Jesli chodzi o ludzkie jedzenie, to Leo jest dzentelmen tongue_out, obserwuje z daleka,
      oblizuje sie, ale na stol nie wlazi. Tesia wlazi, bezczelnie wklada lepetyne do
      talerza, mozna ja zdejmowac ze stolu dziesiatki razow, zawsze wroci.
      Obydwoje maja bzika na punkcie moich porannych platkow z mlekiem, wystarczy, ze
      sie na chwile odwroce, juz chca zlopac z miski.
      • katikot Re: Karmienie kotów - gwarna restauracja czy 15.09.06, 23:57
        Moja kota to straszny zbój żywieniowy, ciężko coś w kuchni robić, bo zawsze przjdzie skontrolować, czy przypadkiem czegoś dla niej nie ma, jak ktoś kroi mięso, to zawsze wpycha łepek albo łapę prawie po nóż. Cud, że jeszcze nic złego się nie stało. No i oczywiście ładuje się na stół (zachwycalismy się jak była mała "jaki zdolny kotek, już wskakuje na stół", "ooo, patrzcie, jak fajnie je z talerza mamy") i dobiera się do talerzy, nawet mój, mimo że jestem wege, musi zawsze kontrolnie obwąchać, czy przypadkiem tam jakiegoś mięsiwa nie ma...
        • lubie.garfielda Re: Karmienie kotów - gwarna restauracja czy 16.09.06, 15:52
          Nasz jest spokojny... ale to jest "jedynak".
          Kiedy chce pokazać, że jest głodny to zgrabnie wskakuje
          na stół i przewraca się "bo już ustać na łapkach nie może".
          Ale kiedy zobaczy kocią puszkę w okolicach miski to następuje
          "zmartwychwstanie" i trzeba uważać aby go nie podeptać jak
          biegnie do michy!!!
          • juven74 Re: Karmienie kotów - gwarna restauracja czy 16.09.06, 16:22
            U mnie - kłębowisko kotów poważnie utrudniające chodzenie.Wrzaski Kreci są
            pewnie słyszalne u sąsiadów.Przepychanki i wyjadanie sobie nawzajem z misek (a
            wszędzie to samo!)bo w tej drugiej jest pewnie coś lepszego.Do tego jeszcze
            skandaliczne wyskakiwanie na stół i wsadzanie pysków do "ludzkiego".Wtedy
            tłumaczę gadzinom że ja im z misek nie wyjadam i przeganiam ze stołu.
            Ogólnie mówiąc - horror.
            • pixie65 Mama007... 16.09.06, 21:59
              a tak przy okazji: czy Czortek już Ci zaczął wylizywać wędlinkę z kanapek?
              Jeszcze nie? No, to uważaj...smile)))
    • a.g.n.i Re: Karmienie kotów - gwarna restauracja czy 17.09.06, 11:16
      U mnie samo jedzenie odbywa się cicho, natomiast tuż przed włącza się syrena
      alarmowa... widzi małpa, że wstaję, żeby sobie zrobić kawę, już roszczeniowo
      miauczy. Musi być pierwszy. A ja rano wstaję nieprzytomna, obijam sie o meble i
      mija mi dopiero po wypiciu kawy... I tłumacze małpie, że dostanie później, bo
      sobie palce odkroję... nie działa. Dlatego prawie zawsze paznokieć przy lewym
      kciuku mam krótki, odkrawam go sobie... wrrr. Czasem oszukuję i sypię rano
      chrupki do miski, mrucząc "spadaj, jak jesteś głodny to zjesz to, a mięso
      dostaniesz potem". I tak raz się zdarzyło, że próbowałam jednoczesnie zrobić
      sobie kawę i zaspokoić jego żądania no i zastygłam nad jego miską z
      przechylonym słoikiem kawy... w ostatniej chwili do mnie dotarło, że cos jest
      nie tak...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja