smutna, delikatna koteczka potrzebuje pomocy :(

15.09.06, 20:07
w schronisku w katowicach jest delikatna, sliczna koteczka, ktora po prostu
nie radzi sobie w tym miejscu. jest coraz chudsza, podrapana przez inne koty,
ona naprawde rozpaczliwie poszukuje domu. nie mamy juz domkow, nawet
tymczasowych, zeby wyciagnac ja i szukac jej nowego, prawdziwego, kochajacego
pana... ona tam zginie, jesli ktos nie wyciagnie do niej pomocnej reki...

koteczka jest drobna, delikatna, ma sliczne smutne oczy. jest bialo-bura,
naprawde urocza.

czy znajdzie sie ktos, kto ja przygarnie? jest prawdopodobnie juz
wysterylizowana i bardzo potrzebujaca..

sama bym ja wziela, gdybym tylko mogla, ale kika dni temu przygarnelam inna
bide i juz nie mam miejsca.. sad
    • pluszowa Re: smutna, delikatna koteczka potrzebuje pomocy 15.09.06, 20:08
      zapomnialam dodac, ze gdyby znalaz sie dla niej domek spoza katowic to
      zorganizujemy transport dla niej.

      jeszcze raz: pomocy!
    • pluszowa Re: smutna, delikatna koteczka potrzebuje pomocy 17.09.06, 14:02
      hop do gory!
    • naszita Re: smutna, delikatna koteczka potrzebuje pomocy 17.09.06, 22:54
      sad ja już się dokociłam. Trzymam kciuki.
    • asienkaz Re: smutna, delikatna koteczka potrzebuje pomocy 18.09.06, 13:41
      i jak sytuacja? trzymam za małą niestety nie mogę pomóc sad
    • ja_joanna Re: smutna, delikatna koteczka potrzebuje pomocy 18.09.06, 17:23
      A ja się wciąż łamię. Mieszkam wprawdzie w Berlinie, ale mój chłopak jest w tej
      chwili w Gliwicach. Myśl o kocie w ogóle nie daje mi spokoju od dwóch miesięcy,
      ale nie mogę się zdecydować, bo nie mieszkam sama. Jest kilka rzeczy na
      przeszkodzie. Np. długie wyjazdy (na miesiąc) do Polski, no i chyba trochę
      nieprzystosowane mieszkanie (na razie brak siatek w oknach i na balkonie na 3.
      piętrze, wszystko na otwartych regałach, nawet w kuchni, więc obawiam się, że by
      zaraz kubki się wymieszały z kaszami na podłodze...). Ciągle nie wiadomo, czy
      mój Luby nie ma przypadkiem uczulenia na koty (bo ma różne alergie).

      Jeśli nie ta to pewnie i tak niedługo następna (zapewne ze schroniska), jak już
      będzie kasa na zabezpieczenie mieszkania i jak mój Luby powie kotu "tak". smile
      • pluszowa Re: smutna, delikatna koteczka potrzebuje pomocy 18.09.06, 19:41
        na pocieszenie powiem Ci, ze ja mam takze w domu wszystko na wierzchu, czyli
        regaly i polki (nie szafki), w kuchni wszystko na wierzchu, kubki, talerze i
        przyprawy i trzy koty do tego i nic sie nie miesza. moga sie tam swobodnie
        dotac, ale nie robia tego. odkad je mam tak naprawde stlukly mi jeden kubek.
        mysle, ze one wyczuwaja gdzie im wolno, a gdzie nie smile

        naprawde zachecam do przygarnieca kota, najlepiej takiego pokrzywdzonego przez
        los, one kochaja jak zadne inne. pomysl o tej kici, ona caly czas czeka,
        marnieje i usycha z rozpaczy w katowickim schronie sadsadsad jest taka strasznie
        smutna i delikatna.. sad
        • misia007 Re: smutna, delikatna koteczka potrzebuje pomocy 18.09.06, 19:57
          Joanno,jęsli mozesz to pomóz tej kici.Ja podobnie jak pluszowa mam trzy koty,
          wszystkie potrzebowały pomocy.Żadnych szkód specjalnych z tego tytułu nie
          odnotowałam.A dały nam tyle milosci i szczęscia, że trudno opisać.Widać z tego
          postu, ze poruszyła Cie historia kici, jak wszystkich zresztą, ale mu tu
          przewaznie zakoceni na full i niewiele mozemy pomóc.Tylko trzymac kciuki i
          czekac az ktos da jej dom.Pozdrawiam z moja trójka
          • mirmunn Re: smutna, delikatna koteczka potrzebuje pomocy 18.09.06, 20:12
            popieram dziewczyny. Kicia naprawdę pokocha Cię jak nikogo na swiecie. moja
            Mini - uratowana przed tygodniem - już sie ode mnie nie moze odkleićsmile)). A
            propos obaw - mam mieszkanie typu open space, pełno różności na wierdzchu,
            półki - bo miejsca mała i trzeba wykorzystać, ale nigdy Maks niczego nie
            zniszczył, teraz nowa kocia mini - też nie.
            • ja_joanna Re: smutna, delikatna koteczka potrzebuje pomocy 19.09.06, 15:31
              Dziewczyny, pogadam z moim Ukochanym, ale niczego nie obiecuję. Wiem, że on
              potrzebuje jeszcze czasu, żeby podjąć decyzję.

              W takim razie jeszcze pytanie: czy w ogóle realna jest taka długa podróż dla
              kici, która przecież jest już i tak bardzo zestresowana i przestraszona? To
              byłby prawdopodobnie cały dzień w pociągu albo i w kilku pociągach... Inaczej
              się nie da. Samoloty chyba wciąż drogie. Jak to jest technicznie wykonalne?
              Transporter + szelki? Co z załatwianiem się na takiej długiej trasie?
              • pluszowa Re: smutna, delikatna koteczka potrzebuje pomocy 19.09.06, 16:25
                mysle, ze kota da sie przetransportowac na tak dlugiej trasie. ja sama tego nie
                praktykowalam, ale sa osoby, ktore to z powodzeniem robily smile
                co do zalatwiania sie, to mysle, ze zestresowany kot raczej sie nie zalatwia.
                najlepiej takze nie dawac jesc i pic przed pozdroza.

                co do przygranieca tej dokladnie kotki. ona jest w srednim stanie z powodu
                pobytu w schronisku. mysle, ze jesli zdecydowalibyscie sie ja przygarnac (byloby
                bosssko big_grin) to i tak dziewczyny z katowic, z ktorymi jestem w stalym kontakcie
                (bo ja z wawy) wyciagnelyby ja, odkarmily, odwiedzily weta. dopiero po tym
                wszystkim kota bylaby do zabrania. czyli moze przy nastepnej waszej/Twojego
                chlopaka wizycie w polsce. wszystko trzeba dogadac, ale wszystko jest do
                zorganizowania smile. zeby tylko domek byl. bo one nie maja juz miejsca na
                wyciaganie kotow, dla ktorych nie ma zaklepanych domkow. niestety sad jakby co,
                to ja z checia pomoge w kontaktach. jakby co, pisz mi maile na poczte gazetowa.
                • ja_joanna Re: smutna, delikatna koteczka potrzebuje pomocy 19.09.06, 22:26
                  Ok, to będę się zastanawiać. Bo właśnie mnie naszły wątpliwości, gdyby to miało
                  być natychmiast teraz w ten weekend to było by ciężko choćby dla tego, że kociak
                  musi mieć paszport, a więc wszystkie szczepienia, jak przejeżdża przez granicę,
                  więc by się nie dało tego załatwić tak szybko, a ja teraz nie mam możliwości
                  przyjechać na dłużej.
                  • pluszowa Re: smutna, delikatna koteczka potrzebuje pomocy 20.09.06, 11:46
                    joasiu, nie chce byc wscibska ani Cie ponaglac, ale czy moglabys dac mi znac,
                    moze byc na priv, kiedy moglabys podjac decyzje odnosnie tej koteczki? kiedy cos
                    bedzie wiadomo? pytam tylko ze wzgledu na dobro i zycie tego kota, bo o ile ja
                    moge czekac, ona nie za bardzo sad jesli wszystko mialoby sie przedluzac, to
                    trzeba jednak szukac nadal jej domku, bo dalszy pobyt w schronie moze byc dla
                    niej kwestia zycia lub smierci sad niestety sad a wyciagnac mozemy ja dopiero
                    wtedy, gdy ktos zadeklaruje, ze po odchuchaniu ja wezmie do siebie. nie mamy juz
                    miejsca na wyciaganie kotow dla ktorych nie ma jeszcze domu. takze nie miej mi
                    za zle, ze nadal bede szukac jej domku. ona potrzebuje go jak najszybciej.

                    moze wiec ktos jeszcze przygarnie te urocza, ale strasznie smutna koteczke,
                    ktora czeka na kochajacego pana? bardzo prosze o pomoc dla niej, bardzo..

                  • pluszowa Re: smutna, delikatna koteczka potrzebuje pomocy 20.09.06, 11:51
                    ja_joanna napisała:
                    >Bo właśnie mnie naszły wątpliwości, gdyby to miało
                    > być natychmiast teraz w ten weekend to było by ciężko choćby dla tego, że kocia
                    > k
                    > musi mieć paszport, a więc wszystkie szczepienia, jak przejeżdża przez granicę,
                    > więc by się nie dało tego załatwić tak szybko, a ja teraz nie mam możliwości
                    > przyjechać na dłużej.

                    o takie rzeczy sie nie obawiaj. jesli zdecydowalabys sie przygarnac kocice, to
                    mysle, ze daloby sie zalatwic to tak, ze dziewczyny z katowic zaszczepilyby ja,
                    zalatwily paszport, etc. bylaby przygotowana dla Ciebie do adopcji. do dogadania
                    pozostalaby ewentualna kwestia finansowa opaszportowania i przygotowania do
                    adopcji, bo jak wiadomo, jakies tam koszty zawsze sa, ale mysle, ze to
                    najmniejszy problem. najwiekszy, to znaleźć tej koteczce dom.
              • kot00 Re: smutna, delikatna koteczka potrzebuje pomocy 19.09.06, 22:51
                Wlasnie mieszkam chwilowo zagranica. Mam tez kota. 3-4 razy do roku jade do
                Polski. Kot podrozuje ze mna. Dodam jeszcze, ze kot jest strasznym tchorzem i
                wczesniej nawet wyjazd do weta dwie ulice dalej byl dla niej stresem. Teraz
                oczywiscie podroz tez nie nalezy do przyjemnosci ale jest juz o wiele lepiej.
                Podrozujemy samochodem. Kota sobie wygodnie lezy na tylnej polce w samochodzie
                a ja siedze z tylu i mam na nia oko. Zreszta jej sie tam bardzo podoba i
                wlasciwie sie nie rusza. Mam tez na wszelki wypadek transporterek i szelki. Do
                transporterka wkladam kota gdy widze policje i gdy przekraczam granice - tak
                aby nie miec problemow. Przed podroza dbam o to aby kota zalatwila swoje
                najwazniejsze potrzeby (przewaznie wiadomo kiedy kota robi te rzeczy). Nie
                przekarmiam jej. W drodze je bardzo malo ale troche je. Mam tez zawsze kuwete,
                ktora jest na podlodze, za siedzeniem. Raz gdy nam sie podroz przedluzala ze
                wzgledu na korki, kota skorzystala z niej. Poza tym mam oczywiscie jakies
                jednorazowe reczniczki kuchenne, wode itp. Kota ze stoickim spokojem wytrzymuje
                z nami w samochodzie 13-14 godz. Jest naprawde cierpliwa. Jednak jest
                szczesliwa gdy juz dojedziemy do celu. Wiem, ze samochodem troche latwiej niz
                pociagiem czy autokarem ale mysle, ze wszystko da sie zorganizowac. Moj maz raz
                lecial z nia samolotem. Byla razem z nim na pokladzie, w transporterku. Troche
                na poczatku pomiaukiwala i pod koniec. Niestety tez nawalila do transporterka
                (wtedy torebka plastikowa w ruch i po klopocie). Jest to na pewno stresujaca
                sytuacja ale koty to zrozumieja jak bedziesz z nimi.
                • szuwary4 Wzięłam kota z tego schronu.... 20.09.06, 11:17
                  dwa tygodnie temu, tez w odpowiedzi na apel Pluszowej. Kicia została
                  przywieziona do mnie wysterylizowana, odkarmiona, odrobaczona w bardzo dobrej
                  kondycji jako mój już 10 kot. W pierwszym tygodniu bardzo bała się moich trzech
                  psów, które koniecznie chciały się z nią bawić, tak jak bawią się z wszystkimi
                  kotami w domu. Okazała się przy tym bardzo bojowa i nie uciekała ,ale ze
                  strachu z furią atakowała, siejąc popłoch wśród moich zwierząt. Teraz już
                  połapała się, że przebywa w całkowicie przyjaznym miejscu, rozluźniła, nie
                  ucieka, prawie przestała fukać na pozostałe czworonogi i zaczyna coraz częściej
                  wychodzić do ogrodu, bardzo lgnie do mnie i ślicznie reaguje na swe imię. Mam
                  naprawde dużo satysfakcji, jak tak patrzę sobie na nią chodzącą wśród traw,
                  obwąchującą krzaczki, wspinającą na drzewa, siedzacą na parapecie i wygrzewajaca
                  się do słoneczka... zamiast kulić w ciemnym kącie schroniska. Zresztą przy tej
                  agresji wobec innych zwierzat jaką reagowała na stres, nie wiadomo jakie kroki
                  by wobec niej podjęto. Jeśli komuś chodzi po głowie taka myśl,by smutnej
                  koteczce pomóc - niech spróbuje, o ile mi wiadomo, gdyby taka adopcja się nie
                  udała to panie z Katowic nie zostawią kogoś samego z tym problemem. Ważne by
                  kocia została wyciągnięta. Pozdrawiam, zachęcam.
                  • pluszowa Re: Wzięłam kota z tego schronu.... 20.09.06, 11:38
                    szuwary4, dziekuje za to, ze sie odezwalas tutaj i za to, ze przygarnelas tamta
                    koteczke smile nie napisalam Ci jeszcze maila, jak bardzo jestem Ci wdzieczna i
                    zeby podziekowac za wszytko, wiec robie to tutaj. naprawde dziekuje. i bardzo
                    sie ciesze, ze koteczka juz sie u Ciebie zaaklimattyzowala.
                    i jeszcze jedno pytanie: jak ma na imie? smile
                    • szuwary4 Re: Wzięłam kota z tego schronu.... 20.09.06, 12:41
                      Koteczka ma na imię Furinka. Pozdrawiam
    • ja_joanna Re: smutna, delikatna koteczka potrzebuje pomocy 21.09.06, 15:46
      Gdyby w międzyczasie ktoś się znalazł do tej koteczki to mnie nie bierzcie pod
      uwagę. Z moim chłopakiem pogadam dopiero na początku przyszłego tygodnia, bo
      teraz nie mam jak. A najważniejsze, żeby szybko ktoś jej pomógł.

      Mam nadzieję, że czy u mnie czy u kogoś innego koteczka szybko znajdzie dom!
      • pluszowa Re: smutna, delikatna koteczka potrzebuje pomocy 23.09.06, 09:20
        podnosze. moze ktos sie nad nia zlituje. ona jest tak strasznie biedna w tym
        schronisku..
        pomocy..
        • gosiownik Re: smutna, delikatna koteczka potrzebuje pomocy 23.09.06, 21:49
          Pluszowa, napisalam na maila gazetowego. Mam nadzieje, ze doszlo...
          • pluszowa Re: smutna, delikatna koteczka potrzebuje pomocy 24.09.06, 21:36
            gosiownik napisała:

            > Pluszowa, napisalam na maila gazetowego. Mam nadzieje, ze doszlo...

            doszlo, doszlo smile
            juz odpisalam, sprawdz maila gazetowego smile
Pełna wersja