historia coffee czyli zwyrodnialcy sa wszedzie

25.09.06, 17:00
coffee zostala znaleziona przez mojego chlopaka rok temu na angielskiej
wsi.to byl cien cienia kociego.wazyla jakis kilogram, miala moze 1/3 futerka
i bala sie nawet ruszajacej trawki.zajelo nam ok pol roku doprowadzanie jej
do tzw. stanu uzywalnosci. pierwszy raz na rekach trzymalam ja po 8
miesiacach. po wstepnym badaniu u weta okazalo sie, iz miala polamane zebra
(juz zrosniete krzywo),poczatkowy stan perforacji narzadow wewnetrznych z
powodu dlugotrwalego niedozywienia, powrastane w lapki boczne pazurki,rany
wokol szyi(prawdopodobnie byla trzymana na sznurku lub ktos ja probowal
powiesic). wyprowadzilismy ja z tej smierci polowicznej. teraz coffee jest
najslodsza mrukawka,nasza ksiezniczka,brykiejkiem.coffee ma ok 8
lat.myslelismy, ze juz wiemy o jej smutnej historii wszystko.
coffee najbardziej placzliwie reagowala na wszelkie zabiegi okolo dupkowe, w
kuwecie podczas 'urobku' plakala. wet nie potrafil znalezc przyczyny. jakies
2 dni temu cofisia zaczela sobie wyszarpywac futro z okolic udowo dupkowych,
w pewnym momencie zaczely jej o to futerko dziwnie dzwonic zabki, pokazala
sie krew... oszczedze wam szczegolow. wyciagnelismy jej 3 kawalki srutu.
zryczelismy sie obydwoje.nie wiem jakim trzeba byc skurwysynem, zeby cos
takiego zrobic zwierzeciu. nie wiem jak mozna bylo zrobic cos takiego tej
kotce.ona jest tak ufna, mila i grzeczna... nie potrafie sie pogodzic ztym ,
na jakim swiecie zyje...
    • misia007 Re: historia coffee czyli zwyrodnialcy sa wszedzi 25.09.06, 17:08
      Marta to potworne, jak ta malutka musiala cierpieć.Że takie potwory ziemia nosi,
      to sie nie mieści w głowie.Napisz czy małej juz nic nie grozi, w sensie jakas
      infekcja? Wygłaskaj bidulke, jedno pocieszające, ze juz ja nic złego nie spotka.
      Pozdrawiam z moją trójka.
    • kot00 Re: historia coffee czyli zwyrodnialcy sa wszedzi 25.09.06, 17:11
      Zamurowalo mnie. Rzeczywiscie jak mozna cos takiego zrobic. Jak sie ciesze, ze
      kotka jest z wami. I bedziecie miec przyjaciolke do konca zycia.
      A to ze zwyrodnialcami prawda. Wszedzie znajda sie ludzie uczciwi, dobrzy oraz
      niestety kanalie.
    • marta.kunc Re: historia coffee czyli zwyrodnialcy sa wszedzi 25.09.06, 17:18
      poki co, wszystko jest ok. najbardziej przerastajace moje pojmowanie jest to,
      ze po tym wszystkim co ta kicia przezyla, za kazdym razem gdy wchodze do domu
      biegnie do mnie cala mruczaca z oczyskami jak kocur ze shrecka... i co rano
      budza mnie te 2 siersciuch najkochansze zimnymi nosami... czlowiek nigdy nie
      bedzie tak dobry i niewinny jak zwierze... nigdy.
    • mama007 Re: historia coffee czyli zwyrodnialcy sa wszedzi 25.09.06, 17:21
      im bardziej poznaje ludzi, tym bardziej kocham zwierzeta... im wiecej czytam i
      widze takich historii tym bardziej odechciewa mi sie byc czlowiekiem, naprawde.

      marto, coffee trafila do Was, zebyscie mogli ja uratowac i pokazac jak inny
      moze byc czlowiek... pozdrawiam mocno
      aga
      • annb mamo 007 26.09.06, 08:55
        podpisze sie pod tym obiema rekami


        ciach

        im bardziej poznaje ludzi, tym bardziej kocham zwierzeta
    • gatta_gatta Re: historia coffee czyli zwyrodnialcy sa wszedzi 25.09.06, 18:18
      potworne!
      siedze i rycze ...
      sad
      • ewung Re: historia coffee czyli zwyrodnialcy sa wszedzi 25.09.06, 18:43
        biedactwo - aż się wierzyć nie chce...jak dobrze że ma was. Głaski dla bidusi.
    • a.g.n.i Re: historia coffee czyli zwyrodnialcy sa wszedzi 25.09.06, 19:04
      Biedna... No niestety, w takich sytuacjach opadają ręce albo scyzoryk się
      otwiera w kieszeni, nei wiadomo, co bardziej.
      Nasz został z kolei znaleziony w lesie zagłodzony prawie na śmierć i usmarowany
      farbą, obok były tereny dla paintballowców. Na szczęście nie miał żadnych
      wiekszych uszkodzeń, poza tym, że chorował z początku ciągle, to pewnie od tego
      głodowania w dzieciństwie.
      Teraz też jest najsłodszym stworzeniem pod słońcem, pozwala ze sobą zrobić
      wszystko. Zwierzę chyba naprawdę czuje, że mu sie uratowało życie i tak się
      odwdziecza...
      Głask ode mnie dla Coffee też...
    • magdaksp Re: historia coffee czyli zwyrodnialcy sa wszedzi 25.09.06, 19:34
      poryczalam sie sad
    • claire_de_lune Re: historia coffee czyli zwyrodnialcy sa wszedzi 26.09.06, 08:51
      na szczescie sa tacy LUDZIE jak Wy. Sw Franciszek tez przechodzil wowczas obok
      tej kotki,w osobie Twojego chlopaka.
Pełna wersja