Dodaj do ulubionych

nie jest dobrze :(

10.10.06, 18:39
czwarty dzien a furio wciaz jest zly i wystraszonysad warczy na malego, prawie
nie daje sie dotknac...wczoraj na chwile przyszedl sie kolo mnie polozyc ale
mimo moich najwiekszych staran nie mruczy sad!!! probuje wszystkich waszych
wskazowek ale nic nie wskazuje zeby mialo byc lepiej sad

zastanawiam sie czy pomogloby gdybym wykapala gizma? mimo ze jest u mnie juz
4 dni, ciagle ma bardzo specyficzny zapach, taki troche siuskowaty, jak
chomik smile wzielam go z domu z cztereme innymi kotami i psem, zapchlonego i z
paskudnym futerkiem..pchly wytepilam, futerko wyczesalam, ale zapach zostal
mi samej nie berdzo odpowiada, to znaczy nie jest jakis odpychajacy, ale
gizmo nie pachnie moim kotkiem, jak furio...kotek sie myje, na ile mu sie w
tym wieku udaje, wiec nie wiem czy problem siuskowego zapachu zniknie po
kapieli, a juz w ogole nie wiem, czy zmieni cos w nastawieniu furia..raczej
nie ma szans zeby przesiakl szybko moim zapachem bo o ile nadstawia sie do
glaskania, to przy wzieciu go na rece nagle wyrasta mu 100 pazurkow smile
poradzcie prosze bo zaczynam watpic czy dobrze zrobilam sad
Obserwuj wątek
      • boe_ Re: nie jest dobrze :( 10.10.06, 19:29
        no na chlopski rozum tak mi sie wlasnie wydaje...watpilam tylko, czy po 4
        dniach w nowym domu kotek moze jeszcze ciagle pachnac kociarnia+ psem? moze te
        siuski to taki jego urok? no ale co mam do stracenia, poza kasa na szampon i
        zaufaniem gizma?smile

        ech...najgorsze to to, ze skonczylo sie to przeslodkie nosem o nos...i
        gruchanie...i nie moge sie juz wwachiwac w furiowe futerko sad no i moj maz,
        ktory od poczatku byl przeciwny drugiej kocinie, patrzy na mnie z wyraznym
        triumfemsad
        • smillaaraq Re: nie jest dobrze :( 10.10.06, 19:39
          jak wykąpiesz (tylko pilnuj, żeby mokty nie ganiał, bo się przeziębi), to
          spróbuj z Feliwayem w dyfuzorze (może jest u Was w sprzedaży). Furiowi powinien
          się troszkę nastrój poprawić.

          --
          jest taka warszawska legenda, że jak metro dojdzie do Młocin, to nastąpi koniec
          świata.
          • boe_ Re: nie jest dobrze :( 10.10.06, 19:45
            wlasnie doczytalam w starszych postach ze takiego malucha (9 tygodni) nie
            powinnam wcale kapac
            co to jest feliway? moze jest ale nigdy nie sprawdzalam

            moze go natrzec kocimietka? smile
            albo kurczakiem, bo wlasnie im ugotowalam smile)
            • annb Re: nie jest dobrze :( 10.10.06, 19:49
              boe_ albo wylej mu na glowe saszetke wiskasa
              wink
              wez je do kupy i zrob wyklad o tym ze sa kotami
              i ze powinni sie dogadac
              i juz
              wink
              ja si esmieje ale teraz
              po zakoceniu(w maju) widze ze juz chyba wyslismy na prosta wink
            • misia007 Re: nie jest dobrze :( 10.10.06, 19:55
              Kapałam Wacka 8 tygodniowego na polecenie weta ale on byl w takim stanie, ze nie
              wiedzial co sie z nim dzieje.Jak mały ma tyle pazurkow i wie do czego służa, to
              bym nie ryzykowala bo po pierwsze przykro to się moze skończyc dla Ciebie a po
              drugie dopiero mąż by triumfował.Co do smarowania to nie mam zdania a moze
              perfumy twoje, przychylnie nastawiłyby Furia.
              --
              Ludzie dzielą się na tych, którzy lubią koty
              i na pokrzywdzonych przez los.
              • boe_ Re: nie jest dobrze :( 10.10.06, 20:06
                jutro rano mam rozmowe kwalifikacyjna, juz teraz do lokci wygladam jak ofiara
                przemocy domowej, a co by dopiero bylo przy kapieli...

                narazie wlozylam mu do koszyczka moja koszulke w ktorej caly dzien malowalam
                mieszkanie i bynajmniej nie pachnie farba smile
                moze faktycznie wysmaruje go czyms zjadliwym..kurczak powinien byc lepszy niz
                perfumy i napewno przyjemniejszy dla kociego powonienia
    • biljana Re: nie jest dobrze :( 11.10.06, 10:55
      boe_ trzymaj sie. potrzebujesz teraz glownie cierpliwoscismile Ja sama sie
      dokocilam jakis miesiac temu i bylo naprawde zle, Gucio az sie pochorowalsmile Ale
      teraz kochaja sie bardzo, seriosmile Bija sie jak trzeba, ganiaja - ale to
      wszystko z miloscismile Odwagi!
      • boe_ Re: nie jest dobrze :( 11.10.06, 12:37
        dzieki...strasznie mnie to dobija, bo wydaje mi sie ze zrobilam temu mojemu
        szczesciu okropna krzywdesad do 5 dni przemyka po domu jak cien, na
        przykurczonych lapach, z nastroszonym futrem, szybko i byle w bezpiecznej
        odleglosci od malego...mam wrazenie, ze gdy nikogo nie ma w poblizu to jest
        miedzy nimi lepiej..czasem jak mnie zaniepokoi jakas dluzsza cisza i wyjrze z
        kuchni tak ze mnie nie widza, to widze jak siedza i sie na siebie gapia ale bez
        agresjii...jak tylko sie ktos pojawi, furio sie jezy i warczy
        a gizmo tez glupi, bo wlazi mu prosto pod nogi i sam sie o to lani prosi!
        furio prawie caly czas siedzi na zewnatrz i zza szyby obserwuje co maly
        wyprawia..gizmo nie umie otworzyc sobie klapki wiec to jedyne miejsce gdzie
        furio czuje sie bezpiecznie..;z drugiej strony wcale nie robi mi sie lepiej jak
        widze ze ta moja kocina siedzi cala noc skulona na tarasie
        naprzemienne glaskanie kotow nie bardzo sie udaje bo furio nie daje mi sie
        dotkanacsad
        biljana, po jakim czasie zaczelo sie u ciebie robic lepiej?
        • annb Re: nie jest dobrze :( 11.10.06, 12:46
          boe_ jak ciebie nie ma to się nie bija, nie syczą
          nic
          bo nie ma pani, zostaly same
          wiec się obchodza
          spokojnie
          leją się tylko w twojej obecnosci
          ja wczoraj musialam moje koty rozdzielac bo lekko przesadzily
          i co?i nic
          wiem ze im razem lepiej niz gdyby gaba byla sama
        • biljana Re: nie jest dobrze :( 11.10.06, 12:49
          u mnie byla skomplikowana sytuacja, bo Maja musiala sie w koncu wyprowadzic do
          moich rodzicow. ale to dlatego, ze Gucio ciezko zachorowal (zupelnie z innych
          przyczyn, niz dokocenie, aczkolwiek stres z pewnoscia obnizyl mu odpornosc).
          Lepiej zaczelo sie robic po 4-5 dniach. Nastapilo zawieszenie broni i cos w
          rodzaju akceptacji. Jak opisujesz zachowanie Furia i Gizma, to jest dokladnie
          tak jak z moimi pszczolkami. Gucio choc starszy zupelnie nie radzil sobie z
          ekspansywna Maja. A ona tak jak Gizmus sama pchala sie Guciowi po lapy. Ten za
          to bil ja i wyganial po szafe. I w dodatku pilnowal, czy aby na pewno nie
          wychodzismile)) A ja oczywiscie plakalam i bylam jednym wielkim wyrzutem sumienia
          pt: "Co ja zrobilam mojemu kotu" A koty jak to koty, poradzily sobie bez moich
          interwencji. Teraz bardzo sie kochaja. Jak Maja przychodzi na weekendy, to
          milosc kwitnie. Bija sie dalej, ale bez agresji. Tak wiec bedzie dobrze, daj im
          tylko czas. Jesli taki indywiduaclista jak moj Gucio polubil współkota, to z
          innymi tez sie udasmile Trzymaj sie i postara wyglaskac im wąsy na przemian.
          Podobno dziala.
          • boe_ Re: nie jest dobrze :( 11.10.06, 13:32
            wiem, czytalam o chorobie gucia i ciesze sie ze ma sie coraz lepiej
            ja tez musialam odizolowac furiowa miske, bo przy malym w ogole nie chcial
            jesc..teraz je, ale co rusz sie odrywa zeby sprawdzic czy nikt sie za nim nie
            skrada
            rozpieszczam go jak moge, w pon powinnam go byla wziac na szczepienie, ale
            odwlekam to troche zeby nie pomyslal ze sie nad nim dodatkowo pastwie

            a swoja droga gizmo jest cudownysmile staram sie do niego jakos strasznie nie
            przywiazywac na wypadek gdyby mialo to wpedzic furia w jakas straszna chorobe,
            ale wymiekam przy nim..pelen enregii, wariat i zarlok, ale grzeczny i czysty -
            leje w kuwete, drapie drapak a nie meble, pieszcoch ale juz z
            charakterem..chcialam mu zrobic pare zdjec ale na wszystkich mi smiga i tylko
            ogon zostaje
          • gopio1 Re: nie jest dobrze :( 11.10.06, 21:28
            biljana napisała:
            >Postara wyglaskac im wąsy na przemian. Podobno dziala.

            Działa, działa. wink
            Trzeba tylko dość często czynnośc powtarzać. My jeszcze braliśmy swoje dwa na
            raz na ręce - i tłumaczylismy jak dzieciom, że maja sie polubic i już! Najpierw
            wierzgały, potem, prychały, w trzeciej fazie wydawały jakieś gardłowe dzwięki,
            aż całkiem sie poddały. Teraz zachowuja sie jak bliznieta syjamskie - wszystko
            robia razem - nawet razem chadzaja do kuwety...

            --
            Pozdrawiam Gosia
        • barba50 Re: nie jest dobrze :( 11.10.06, 13:31
          Boe - rozumiem Twoje niepokoje, u mnie dokocenie małymi burymi przebiegło
          boleśnie /dla Ksiki/ i cały czas nie ma pełnej aprobaty. Przeczytaj sierpniowy
          wątek Kawki o Czarnej i Białej.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=46915494
          Jest tam również opis naszej sytuacji, ale najważniejsza jest wypowiedź Beali,
          którą traktuję jak mantrę. Od tego czasu patrzę innymi oczami na relacje między
          kotami i inaczej oceniam ich stan psychiczny.
          I albo pomógł również w zachowaniu Ksiki mój /tzn. mój i męża/ 2 tygodniowy
          wyjazd na urlop albo inaczej odbieram ich /kotów/ zachowania pod wpływem postu
          Beali /Beali - wielbię Cię za to przeogromnie!!!/ - w każdym razie jest lepiej
          albo ja jestem spokojniejsza.
          Mam pewność, że Ksice nie dzieje się w tej chwili krzywda i wiem, że ona wie, że
          jest przez nas kochana i akceptowana. Ufff... Na chwilę oderwałam się myślami od
          chorego Peputka...
          --
          Ksika
          Kotybure
    • aalata Re: nie jest dobrze :( 12.10.06, 10:55
      nie martw sie boe ! Furio z czasem zaakceptuje malucha. ja tez sie niedawno
      dokocilam. Sokrates to moje trzyletnie szczescie i moj osobisy pieszczoch.
      pierwszy kontakt byl fatalny, zwlaszcza, ze mala Milka tez cuchnela innymi
      kotami z dodatkiem siuskow. syczal, furczal - nawet na mnie. bylam zalamana, bo
      wydawalo mi sie, ze zrobilam krzywde jemu i sobie. ale w ciagu tygodnia stosunki
      sie radykalnie ocieplily. nie jestem pewna czy to zasluga pokojowych
      charakterkow moich kotow, czy tez pomoc Felifriend (feromony w sprayu -
      smarowalam przez dwa dni mala i moje spodnie, zeby Sokratesowi sie dobrze
      kojarzylo).
      na dzien dzisiejszy jedza ze wspolnej michy,gonia sie jak wariaty w srodku
      nocy,spia na jednej kanapie, a zapach siuskow zniknal sam. Sokrates troche ja
      wychowuje na swoj sposob, np przyciskajac lapami do ziemi jak w judo ( czasem
      ssie troche martwie o mala, ale wet powiedzial, ze oni sami musza sobie wyjasnic
      kto tu rzadzi i mam absolutnie nie interweniowac). w sobote minie 3 tygodnie jak
      sa razem i naprawde nie spodziewalam sie, ze moze sie tak dobrze skonczyc. tak
      wiec jak widzisz boe, trzeba odrobine czasu (ewentualnie pomoc Felifriend - nie
      jestem pewna ale wet mi powiedzial, ze Feliway dziala lepiej do spsikiwania
      miejsc, zeby koty nei sikaly, albo nei niszczyly mebli. podobno Felifriend
      dziala na "poprawienie stosunkow" - moze warto sprobowac). zycze powodzenia i
      trzymam kciuki!
      • boe_ Re: nie jest dobrze :( 12.10.06, 13:50
        zapytam lekarza o feliway/felifriend przy okazji wizyty ktora i tak powinnam
        odbyc

        no wlasnie, kolejne watpliwosci - gizmo trafil do nas dokladnie rok po tym jak
        wzielismy furia, czyli razem z gizmem przybyl list od naszego lekarza ktory
        uprzejmie zaprasza nas na doroczny przeglad kota i przypominajace szczepienie
        przeglad i pierwsze szczepienie naleza sie tez gizmowi, ktory u weta jeszcze
        nigdy nie byl, a ktory wykorzysta kazda sytuacje zeby nam uciec pod nogami do
        ogrodu
        jak to teraz logistycznie rozwiazac? poczekalabym z furiem jeszcze z tydzien az
        mu sie nastroj troche poprawi, a w miedzyczasie zawiozlabym gizma, ale boje sie
        ze jak wroci caly pachnacy wetem, to furia trafi jesczze wiekszy szlag
        ktos ma pomysl?
            • boe_ Re: nie jest dobrze :( 12.10.06, 14:09
              tez sie zastanawialam, sprawdzam czy to dobry pomysl smile
              mam dwa osobne transporterki...moze jak wroca beda tak zajete lizaniem ran ze
              przestana sie tluc smile
              z drugiej strony nie wiem czy furio nie dostanie ataku serca z nadmiaru
              emocji...
                  • misia007 Re: nie jest dobrze :( 12.10.06, 18:19
                    Przed rokiem , faktycznie wygladal żałosnie ale juz jako 7 miesięczny niezwykle
                    srogo.Na miejscu Gizma (uroczy) raczej bym nie podskakiwała.
                    --
                    Ludzie dzielą się na tych, którzy lubią koty
                    i na pokrzywdzonych przez los.
                    • boe_ Re: nie jest dobrze :( 13.10.06, 12:10
                      bylismy dzisiaj u weta, o rany ale sie dzialo!! dopieo dotarlam do pracy i
                      jestem wykonczona...zapakowalismy furia do transporterka dopiero za trzecim
                      podejsciem, a jeszcze go trzeba bylo wczesniej zlapac..a on przeciez obrazony
                      na caly swiat, cierpiacy w obliczu intruza..ech, rany drapane do lokci na 4
                      rekach smile
                      no ale potem juz kazde bylo tak zajete swoim nieszczesciem ze jakos latwiej mi
                      bylo je ogarnac

                      co sie dowiedzialam od lekarza - 6 dni ktore uplynely od pojawienia sie tej
                      okrutnej bestii w zyciu furia, to naprawde nie wiele...bardzo zadko kotom udaje
                      sie dogadac w tak krotkim czasie..feliway czy anytdepresanty wprowadza sie
                      jezeli sytuacja nie zmieni sie po miesiacu czy dwoch, ale jesli furio je i
                      zachowuje sie wzglednie normalnie, poza tym ze jest wyraznie obrazony, to
                      powinien sie z tym sam uporac, potrzeba tylko duzo czasu i cierpliwosci
                      dalej, jezeli nowo przybylo kot jest dorosly (tak od 12 m-cy) to kot rezydent
                      duzo latwiej go zaakceptuje, ale szanse na wielka przyjazn sa niewielkie,
                      raczej beda sie tolerowac... z kociakiem sparawa jest duzo trudniejsza, bo to
                      wulkan energii..taki wariat wprowadza w uporzadkowane zycie kota rezydenta za
                      duzo chaosu i to go dodatkowo denerwuje...po ukonczeniu 1 roku kotom sie dosyc
                      mocno zmienia charakter, w sensie ze bardziej absorbuja go jego wlasne sprawy,
                      np polowanie na muche, niz odbijanie sie od scian...a ganianie za wlasnym
                      ogonem jest wrecz niesmaczne smile dlatego trudniej jest sie im przekonac do
                      intruza, i dopiero kiedy ten zrozumie gdzie jest jego miejsce, sytuacja zacznie
                      sie ocieplac..oczywiscie im kociak mniejszy i glupszy tym dluzej bedzie to
                      trwalo...ale w takim ukladzie jest szansa na wielka przyjazn miedzy zwierzetami

                      i faktycznie kiedy gizmo siedzi bez ruchu, co mu sie zadko zdarza, furio
                      przejdzie obok niego obojetnie, czasem najwyzej syknie..kiedy ten lata jak
                      szalony, furio sie jezy i warczy i tylko czeka kiedy tamten podleci za blisko

                      no dobrze bede czekac i donosic, a wy trzymajcie kciuki!
      • boe_ martwie sie:( 16.10.06, 10:27
        to ze miedzy zwierzetami nie jest rozowo to jedno, ale leglo w gruzach cale
        mozolnie budowane porozumienie miedzy furiem a mna sad(( martwie sie czy jeszcze
        kiedys bedzie tak jak bylo sad tak okropnie za nim tesknie, dzis w nocy snilo mi
        sie ze musze go oddac i obudzilam sie jak z koszmaru, siedze tu i ryczec mi sie
        chce sad(
        cale dnie i noce spedza poza domem, wprawdzie przychodzi kiedy go wolam, ale
        nie mruczy juz jak dawniej na sam moj widok, nie ociera sie o nogi, najczesciej
        minie mnie pedem i poleci zobaczyc przez szybe jak wyglada sytuacja w domu i
        znowu idzie do swojej kryjowki...kiedy go wezme na rece to sztywnieje i mialczy
        zeby go wypuscic sad raz dziennie, wieczorem, przychodzi zeby zjesc i widac ze
        szuka sobie miejsca w domu, ale w koncu pokreci sie, powarczy na gizma i znowu
        znika...wczoraj juz pakowal mi sie na kolana ale zauwazyl malego i od razu
        polecial go postraszyc i tyle bylo z drapanek
        po 8 dniach sytuacja sie moze ciut ocieplila, to znaczy furio moze mniej na
        gizma wrczy a wiecej go ignoruje, ale moze mi sie tylko wydaje bo prawie go nie
        widze...udalo mi sie posadzic oba koty w zgodzie obok siebie na 5 minut, kiedy
        to karmilam je na przemian z reki zoltym serem, ale generalnie jestem ta cala
        sytuacja zrozpaczona...furio dostal teraz na zime takiego pieknego futra, tak
        strasznie chcialabym w nie wsadzic nossad((((((((((((((
        • misia007 Re: martwie sie:( 16.10.06, 11:26
          Boe w kwestii dokocenia jestem weteranką i uwierz mi , z tego co piszesz nie
          jest żle a będzie lepiej , tylko bądż cierpliwa.Furio trochę się zmieni bo jak
          się przekona do Gizma to będą mieli swoje kocie sprawy i mniej czasu na
          zajmowanie się Tobą. A co do pieszczot to spokojnie, jeszcze sie będą biły o
          Twoje kolana.
          --
          Ludzie dzielą się na tych, którzy lubią koty
          i na pokrzywdzonych przez los.
          • aalata Re: martwie sie:( 16.10.06, 13:21
            zgadzam sie z misia. obserwuje kociarzy wokol mnie i widze, ze zawsze jakos to
            idzie do przodu. jednym zajmuje to kilka dni, innym troche dluzej. furio musi
            pokazac, ze nie podoba mu sie zmiana - inaczej nei bylby kotem. to on byl szefem
            do tej pory, a teraz twoja uwaga dzieli sie na dwa koty. to normalne, ze jemu to
            nie bardzo odpowiada. daj mu czas, ale od czasu do czasu rozpieszczaj
            smakolykiem, albo jakims malym "smyru-smyru". zobaczysz, ze przejdzie mu..
            trzymam kciuki za koty i ich pancie smile
        • biljana Re: martwie sie:( 16.10.06, 13:21
          wiesz boe_, to normalne, że Furio sie troche zmienil. On musi sie odnalezc w
          nowej sytuacji, szuka dla siebie miejsca. Gucio tez tak robil. Nie chcial nawet
          kolo mnie siedziec (bo na kolana to on nigdy nie przychodzismile
          Ale ja go i tak gralam na rece i nosilam, glaskala, chociaz on sie boczyl. Mam
          wrazenie, ze jakos mu pomoglo to, ze wiedzial iz ja szukam wciaz z nim
          kontaktu, mimo, ze on udaje, ze sobie tego nie zyczy. To brzmi jak glupoty, ale
          mysle, ze wiesz co mam na myslismile)
          Jeszcze troche wytrzymaj. Bedzie dobrze. Na 100 %
          --
          Gucio i Maja otwierany w nowym oknie
          • boe_ Re: martwie sie:( 16.10.06, 14:11
            nie, to nie brzmi wcale jak glupoty...ja go biore na rece i sciskam i mowie mu
            ze bede tak robic czy mu sie to podoba czy nie, bo nawet jak mnie juz nie lubi
            to i tak jest moim ukochanym synusiem..to dopiero sa glupoty smile

            ja wiem dziewczyny, ze histeryzuje troszeczke...rano pierwsze co, to lece w
            pizamie do ogrodu, zawolac furia zeby sprawdzic czy juz mnie znowu troszeczke
            lubi czy jeszcze ciagle nie...i boli mnie okropnie jak przychodzi i wcale sie
            nie cieszy ze mnie widzisad
            a kiedy to moje szczescie siedzi gdzies tam samo zimna noca, gizmo wyciaga sie
            na furiowym spiworku lub skacze mi po glowie (szybko sie zorientowal, ze sa
            miejsca fajniejsze niz jego koszyczek)...malenstwo jest kochane i nie moge sie
            na niego gniewac, ale wyglada na to ze zterroryzowal furia

            ech, no dobrze, wezme sie w garsc..najwyzej tu od czasu do czasu zajecze
            dzieki za slowa otuchy!!!!!!
            • agau06 Re: martwie sie:( 16.10.06, 16:20
              Ech..,u mnie to samo. Mam 3 letnia kotke i malego 9 tygod.kocurka,ktory
              zamieszkal z nami 2 tyg.temu.Byly fochy,fukanie,dasanie sie.Wydawalo sie,ze juz
              po tyg bylo lepiej,lezaly nawet na tym samym lozku,ale niestety chyba nie jest
              zbyt dobrze.Kotka moze i chcialaby juz zblizyc sie do malego,ale on na nia
              ciagle skacze .Tluka sie wiec strasznie.Jezeli kota polozy sie w poblizu mnie,
              ten maly diabel skacze na nia,ona pacnie go i ucieka obrazona.Wydaje mi sie ze
              jest smutna,malo je...Ogolnie wydaje sie byc nieszczesliwa,choc nadal chce
              przebywac ze mna,to mnie troche pociesza.Mam straszne wyrzuty sumienia,ze
              dokocilam sie,ze zrobilam swojej ukochanej kotce krzywde,ze chyba bylo jej
              lepiej samej.
              • misia007 Re: martwie sie:( 16.10.06, 16:41
                Zebys tych wyrzutów nie miała, powołam sie jeszcze raz na Sumińską.Dla kota NUDA
                jest gorsza od głodu czy choroby.Niewazne , ze poczatki mogą byc trudne, ze sie
                bija, sycza itp.W ich życiu coś sie dzieje, cos poza nami i to jest wazne.Mały
                poki co nie jest jeszcze dla kotki partnerem ale koty szybko rosną i uwierz
                będzie ok.Pozdrawiam z moją trójka.
                --
                Ludzie dzielą się na tych, którzy lubią koty
                i na pokrzywdzonych przez los.
                  • boe_ Re: martwie sie:( 16.10.06, 18:45
                    misia jak zwykle jest nieustajacym zrodlem optymizmu smile
                    mnie wyciaga z najczarniejszej rozpaczy

                    furio nudzil sie z nami jak diabli wiec powinien byc szczesliwy, a nie
                    jest...chociaz, jakby tak ciut lepiej znosil gizmowa obecnosc..dzisiaj przez
                    chwile siedzieli razem w ogrodzie, i furio tylko raz na malego naprychal, a
                    poza tym siedzial i obserwowal z wyraznym zainteresowaniem jak gizmo
                    wyrabia..odleglosc byla jednak bardzo bezpieczna i trawlo to wszystko moze 15
                    minut po czym poszedl sobie w sobie tylko wiadome miejscesad
                    • boe_ chyba jednak mnie troche lubi :) 18.10.06, 12:58
                      zrobilam sobie dzisiaj dzien dziecka - nie poszlam do pracy i mialam w planie
                      sie wyspac ale furio polowal na malego od rana i cala burza przetaczala sie nad
                      moja glowa..potem jak zwykle zniknal i bylam pewna ze lazi gdzies po dworze,
                      wiec postanowilam sie powylegiwac z najnowszym "twoim stylem", odpierajac jedna
                      reka ataki gryzonia-gizma
                      az w koncu postanowilam wstac, ubrac sie i pojsc kupic kociejom watrobke oraz
                      ingrediencje na sernik dla meza (a co, niech inni tez maja dzien dziecka!) i
                      kiedy dotarlam do naszej sypialni (tymczasowo spimy w innym pokoju ze wzgledu
                      na rozne remontowe historie) znalazlam furia spiacego na naszym lozku w zwoju
                      papieru pakowego! dwa pietra powyzej bestii-gizma, to byl znowu moj ukochany
                      kociej - od razu wpakowal mi sie na kolana, gruchal, odprawilismy nosek o
                      nosek, ugniatanie lapkami i takie tam inne kocie historie..po pol godzinie
                      zdretwiala mi noga wiec musialam go odstawic z kolan, ale znowu zapakowal sie w
                      papier i spi! ide im kupic watrobke!
                        • boe_ ech, chyba jednak nie... 18.10.06, 14:58
                          furio jest przeziebiony! juz wczoraj wydalo mi sie ze dziwnie przelyka, a
                          dzisiaj wyraznie kaszle sad dlatego taki miziasty sie nagle zrobil
                          tego sie obawialamsad odpornosc mu spadla przez te stresy, dzien i noc na
                          dworze, a za cieplo nie jest i masz!
                          oczy ma normalne, jak sprawdzic goraczke nie wiem, ale futerko ma jakies takie
                          spoconesad
                          dzisiaj juz sie nie dostane do weta, musze czekac do jutra rana - dobrze ze spi
                          w domu, ale jak bedzie chcial wyjsc to go nie zatrzymam bo nawet nie mam
                          drugiej kuwety!sad
                          • babka71 Re: ech, chyba jednak nie... 18.10.06, 15:32
                            wybacz ale czegos nie rozumiem,,..
                            dlaczego Furio cały dzień i noc musi być na dworze?? to raz
                            a dwa..dlaczego nie masz drugiej kuwety?? dwa koty dwie kuwety??
                            Furio tylko w ciągu dnia przychodzi na jedzenie, a poza tym jest non stop poza
                            domem???..
                            To jakim cudem ma polubić, zaakceptować Gizma jesli nie przebywaja razem...//??
                            • boe_ Re: ech, chyba jednak nie... 18.10.06, 15:47
                              nie musi, chce...ma kocie drzwiczki, wychodzi i wraca kiedy mu sie podoba, co
                              oznacza, ze na ogol wraca kiedy zglodnieje..ja bym sie bardzo cieszyla, gdyby
                              spedzal troche wiecej czasu w domu, ale zatrzymywanie go na sile wydaje mi sie
                              czystym egoizmem
                              drugiej kuwety nie mam, bo odkad furio zaczal wychodzic na dwor, czyli od okolo
                              pol roku, przestal zupelnie z kuwety korzystac, nawet jak leje to idzie
                              wystawic tylek za taras...kuweta stala nieuzywana, teraz dostal ja gizmo
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka