a.g.n.i
15.10.06, 20:49
przynajmniej dla nas...
A na pytanie skąd się biorą koty, mogę z ręką na sercu powiedzieć - z lasu.
Ufff
Właśnie mi śpi w łazience. Małe, przegłodzone (ale na szczęście nie
zagłodzone na śmierć, jak Hipek - też znaleziony na początku października,
stąd tytuł postu)zestresowane (jechało skuterem, w torbie) zapchlone i pewnie
jeszcze za przeproszeniem sraczka będzie.
Jutro z rana do weta.
A taka była piękna wycieczka do lasu. Prawie tak piękna jak ta pamiętna
cztery lata temu, na którą nie mogłam pojechać i z której mi przywieziono w
plecaku taką czarną skórę naciągniętą na szkieleciku. Potem festiwal sraczki,
kroplówki, pielgrzymki do weta.
Spacerowaliśmy sobie po lesie w okolicach Nieporętu, spadł deszcz... Idąc już
do zostawionego nieopodal skutera usłyszeliśmy jakiś dziwny dźwięk. Mój mąż
zdążył zapytać" co to za ptak tak miauczy" i z lasu wyleciało takie
trzykolorowe z miaukiem, jakby zarzynali. ja się pochyliłam, wskoczyło na
kolana i koniec - stawiam na ziemi, idzie za mną... I tylko na ręce - i miauk
żałosny.
No i co było zrobić? pewnie wyrzucone. Skąd by było w lesie? Do torby no i...
na motor. Nie mieliśmy innego środka transportu. Dzielnie zniosło. Póki co
jest w łazience, ma koszyk, wodę i drugą kuwetę. Jedzenie wydzielam co
godzinę po odrobince - udało mi się o tej porze kupić tylko Whiskas Junior,
trudno. Dalam dwa razy po dwie łyżeczki mokrego i trochę chrupek. Zobaczymy,
co jutro wet powie. Na razie sensacji żołądkowych nie ma, choć mycie tyłka
zaliczone.
Hipek zestresowany albo obrażony, siedzi pod kanapą. Obwąchali się, no ale
martwię się, jak sie dogadają. Aha, maluch jest dziewczynką...
Ufff. Ratunku. Ja już nie pamiętam, jak to jest mieć malucha w domu!!!
A jeśli się nie polubią?