Ojej... jak tu wysiedzieć w pracy...

20.10.06, 10:51
kiedy mój cudny brytek jest właśnie kastrowanysad
Tak patrzył na mnie tymi swoimi złotymi ślepiami...
Obudzi się w obcym miejscu, wśród obcych ludzi...
Możemy odebrać go dopiero po południusad
No nie myślałam, że będzie mi tak ciężko...
    • agusiaaa666 Re: Ojej... jak tu wysiedzieć w pracy... 20.10.06, 11:02
      Współczuje..ale nie martw się,wszystko będzie dobrze!Mój Filuś jest tydzien po
      kastracji...Moze to i lepiej ze nie widzisz swojego futrzaczka teraz..Ja byłam
      przy moim księciu i az sie poplakalam..jak lezał na tym stolesad(Fakt faktem ze
      niema pojęcia co sie dzieje ale sam widok dla wlasciciela futrzaczka jest
      strasznysad Ale Twój kotek jest pod opieką lekarza takze nic mu nie grozikissja
      mojego skarbka wzielam odrazu do domku i niosłam takie niewinne spiące
      stwozonko..On miał zabieg o 12 w poludnie a obudził sie o 20 wieczorem,dostał
      podwójną dawke bo zaczął podczas zabiegu sie budzićsad..bałam sie juz ze nie
      wytrzymasad(Ale teraz juz bryka i jest pełen radoścismileI Twój kotek tez taki
      będzie!!Zobaczyszkiss*Trzymam kciuki!Ja i Mój Ciciuś..Pozdrowieniakiss*
      • mada.d.n Re: Ojej... jak tu wysiedzieć w pracy... 20.10.06, 11:21
        ja się najgorzej czułam, jak odbieraliśmy po sterylce kotę z lecznicy -
        półprzytomna, wciśnięta z róg kosza, jeszcze trzeba było z nią dojechać po
        dziurawej drodze - serce się krajało! w domu położyliśmy ją na jej ulubionym
        miejscu i zeszliśmy zjeść kolację, a ona zaraz za nami - na pijanych girkach,
        zataczając pupą - śmieszny trochę widok był, ale resztę wieczoru spędziła na
        kolanach śpiąc. od rana próbowała wskakiwać na parapet, ale nogi było osłobione
        i się raz od niego odbiła, ale już po paru godzinach - dobę po zabiegu - gdyby
        nie szew i wygolone brzusio to by śladu nie było! tak więc nie martw się,
        będzie ok! na pewno będzie się ładnie goić!
        kota była sterylizowana pod koniec rui, bo miała od 3 miesięcy ciągle ruję i
        nie mogliśmy się wpasować w 2-3 dni między jedną a drugą, bałam się strasznie
        jakiegoś krwotoku, ale się udało smile nie było to rozważne, raczej akt desperacji


        jeszcze dużo czasu... bardzo dużo...
        • ari43 Re: Ojej... jak tu wysiedzieć w pracy... 20.10.06, 13:44
          Dzięki dziewczynysmile
          Mam nadzieję, że i u mnie wszystko będzie dobrze.
          Dzwoniłam właśnie do lecznicy, Antoś już się wybudził, a teraz śpi spokojnie.
          Czy kocurka trzeba jakoś zabezpieczyć?

          Czeka mnie jeszcze sterylka koteczki...
          • agusiaaa666 Re: Ojej... jak tu wysiedzieć w pracy... 20.10.06, 14:03
            Wiesz...niewiem jak Twój kiciuś ale Mój kicius nie miał siły nawet jeśćsadNa
            wszelki wypadek patrz jak je..jezeli nie bedzie miec siły jesc suchego jedzonka
            to daj mu mokre bo Mój filemon sie zaksztusiłsad(no i uważaj zeby nie spadł z
            nikąt do bedzie miec bardzo giętkie łapki..a wiesz jak to kotek..nie ustąpi
            nigdy i moze sobie zrobić krzywde..Mi lekarz jeszcze kazał patrzec przez kilka
            dni czy nic dziwnego sie nie wydostaje z jajeczek..czy nie leci krew jakiś
            śluz..no i jak futerko oddaje mocz..czy nic go nie boli.Najwazniejsze ze Twoje
            Serduszko sie juz wybudziło i teraz smacznie spismile)ze nic zlego sie nie dzialosmile
            Nie martw się!!Koteczka tez da sobie radę!Napewno jest silnym skarbem!Głaski
            dla biednego zmęczonego Antosia i dla przyszłej pacjentki<Mrrr....>smile
            • ari43 Re: Ojej... jak tu wysiedzieć w pracy... 20.10.06, 22:11
              dzisiaj jeszcze jeść nie może ale nawet gdyby mógł to i tak nic z tego...
              ciągle śpi, a jak otworzy oczy to mi się płakać chce, bo taki smutny jest...
              chyba nic go nie boli? Po południu zwymiotował, nie pije.
              Dzięki za radę na co zwrócić uwagę, wet nic nie powiedział, mam tylko przyjść w
              niedzielę gdyby nie zaczął jeść.
              Tosia też jakaś osowiała, pewnie nie wie biedulka co się dzieje, dlaczego jej
              kumpel zamiast ją ganiać śpi i śpi...
              Głaski dla Filemonka i pozdrowienia dla Ciebiesmile)
              • agusiaaa666 Re: Ojej... jak tu wysiedzieć w pracy... 21.10.06, 09:19
                Będzie dobrzesmileNie nic go nie boli..poprostu nie wie co sie dzieje..napewno
                dostał antybiotyki i leki przeciwbólowe..mój Filuś nawet miał jajeczka
                posmarowane takim specjalnym preparatemwink Twój skarbek moze wymiotował bo
                poprostu najpierw głodówka..stres..i ta narkoza..wszystko robi swoje.Ale nie
                martw się!Szybko wróci do siebiesmiledzis napewno jest juz lepiej prawda?A
                koteczce sie nie dziwie..przeciez to jej kompan! Pozdrowienia dla Ciebie i
                głaski dla Twoich futerkowych serduszek<Mmrrr..>smile)) Buźkakiss*
              • nessie-jp Re: Ojej... jak tu wysiedzieć w pracy... 21.10.06, 18:13
                Nie martw się, ja sama po narkozie rzygałam aż miło wink

                To bardzo dobrze, że kot został u weterynarza aż do wybudzenia! Gdyby się coś
                działo, gdyby nie wychodził z narkozy, wet mógł od razu zadziałać.

                Sagunia długo dochodziła do siebie po sterylce, siusiała pod siebie, płakała,
                ale to w ogóle księżniczka na ziarnku grochu jest. W każdym razie teraz, po
                ponad dwóch tygodniach, już hasa jak dawniej.
    • dalija26 Re: Ojej... jak tu wysiedzieć w pracy... 22.10.06, 21:48
      oj ja musiala tak elmaska zostawic.jak go odbieralam to dopiero co sie
      obudzil..tak sie wtluil jak nigdy i potem w domku wdrapal sie na kolanka i
      zasnal.bylam przerazona bo zobaczylam kilka kropelek krwi ale weta mnie
      uspokoila.na drugi dzien elmas juz jadl normalnie i sie zalatwial a za 2 dni
      juz nie pamietal smile)
Pełna wersja