czytam smutne watki...

20.10.06, 18:55
chce sie mylic,jednak sadze,ze "najnowsze" srodki przeciwko kocim robalom sa
szkodliwe,byc moze stosowane nieprawidlowo(moze zle przetlumaczona ulotka)
juz nigdy,nigdy nie pozwole podac zastrzyku,czy wycisnietego na karczek
preparatu zwierzaczkowi,cos z tym nie jest tak!
    • misia007 Re: czytam smutne watki... 20.10.06, 19:01
      Muraszko jasniej proszę, dawałam mojej trójce Profender na kark i jestem
      zachwycona ,ze nie muszę staczac walki z wepchnięciem piguły do dzioba, więć
      wytłumacz w czym rzecz proszę.
    • smolimo Re: czytam smutne watki... 20.10.06, 19:04
      tez czytam, po przerwie watki i niestety duzo tych smutnych...
      • iwu Muraszko, ale co jest nie tak? 20.10.06, 20:29
        Zabrzmiało to niepokojąco...
        • mist3 Re: Muraszko, ale co jest nie tak? 20.10.06, 20:56
          ja tez nie widze zwiazku pomiedzy odrobaczaniem a nieszczesciami jakie spotykaja
          forumowe kotki. tym bardziej ze moja kicia tez byla wielokrotnie odrobaczana, a
          jednak nadal u niej wszystko w najlepszym porzadku. czy mozna wiec prosic o
          doprecyzowanie wypowiedzi?
    • jul-kot Re: czytam smutne watki... 21.10.06, 02:22
      Witaj Muraszko,
      Współczuję Ci z powodu kotki, przykro mi, że tak się to skończyło.
      Jeśli chodzi o odrobaczanie, nie mylisz się. To nie wychodzi najlepiej prawie
      wszystkim weterynarzom, nawet przy stosowaniu środków tradycyjnych, bo zwykle
      przekraczają dopuszczalne dawki. Dziwi mnie ta beztroska, ale tak jest.
      Zwłaszcza odrobaczanie małych kociąt w złym stanie np. zabranych z ulicy,
      czesto kończy się chorobą lub nawet śmiercią. Nie mówię tego bez pokrycia.
      Pierwszy środek na biegunkę, bez szukania innych przyczyn, to często jest
      odrobaczenie.
      Odrobaczanie środkami doustnymi jest o tyle bezpieczniejsze, że truje robaki
      tam gdzie trzeba, trucizna zwykle nie wchłania się prawie z przewodu
      pokarmowego, jest wydalana i nie zatruwa specjalnie organizmu, jeśli dawka jest
      właściwa. Ja daję minimalne dawki i nigdy nie miałem z tym kłopotu.
      Trucizny w zastrzyku lub wcierane w skórę wchłaniają się całkowicie i działają
      w całym organizmie, może są skuteczniejsze, ale też i bardziej niebezpieczne,
      zwłaszcza przy PRZEDAWKOWANIU. I tu jest problem. Nie można ich przedawkowywać,
      nie można podawać jak leci, bez względu na wiek i stan zdrowia kota. A już na
      pewno nie chorym kociakom.
      Pozdrawiam, Juliusz.
      • nessie-jp Re: czytam smutne watki... 21.10.06, 02:32
        Przepraszam, że tak się wcinam w cudzym wątku, ale Juliuszu, mam do ciebie
        pytanie odnośnie glistnicy i tasiemca.

        1. Czy środki doustne działają na glisty? (Wiem, że larwy rozłażą się po całym
        organizmie, nie tylko tkwią w jelitach)

        2. Czy można w jakikolwiek sposób "gołym okiem" stwierdzić, że kot ma/może mieć
        tasiemca? Moje kotki dostawały zawsze tylko środki doustne (i jak widać,
        dobrze!), ale młodsza ma od dawna problemy jelitowe. Cetal-Cat chyba nie
        zwalczyłby tasiemca? Ona ma 5 miesięcy, czy da się tego (potencjalnego) tasiemca
        w ogóle usunąć, nie szkodząc kotu???
        • jul-kot Re: czytam smutne watki... 21.10.06, 03:07
          Witaj,
          Nie szkodzi, jeśli już jesteśmy przy tym temacie to tym lepiej. Dopiero teraz
          przeczytałem Twój wpis i odpowiadam.
          Środki doustne działają na glisty, ale trują tylko osobniki dorosłe w
          przewodzie pokarmowym. Larwy, które wędrują powracają do przewodu pokarmowego
          mniej więcej po dziesięciu dniach, trzeba je wytruć ponownie zanim osiągną
          dojrzałość i możliwość rozmnażania się. Drugie odrobaczanie robi się po dwóch
          tygodniach po pierwszym i to zwykle wystarcza. Środkiem stosunkowo bezpiecznym
          jest pyrantellum, które stanowi składnik większości leków złożonych. Ja używam
          samego pyrantelum w syropku dla dzieci, po odpowiednim przeliczeniu.
          Tasiemca usuwa się łatwo, bo nie rozmnaża się wewnątrz organizmu, potrzebuje
          żywicieli pośrednich. Truje się raz i wystarczy. Pisałem o tym niedawno na
          forum weterynaria. Stosowany jest np. pratel, niewielkie tabletki, które
          zawierają praziqantel na tasiemca i pyrantelum na obleńce, w tym i glisty.
          Wcześniej koty powinny być skutecznie odpchlone, bo przez pchły też mogą
          zarazić się tasiemcem.
          Ja odrobaczam stopniowo, najpierw glisty, potem wszystko, zapobiega to zebraniu
          się kłębka martwych robaków wszelkiego rodzaju. Weterynarze uważają, że
          bardziej niebezpieczne są glisty, właśnie ze względu na szybkie rozmnażanie się
          i atakowanie całego organizmu.
          Gołym okiem można czasem zobaczyć w kupce lub w okolicy odbytu dojrzałe człony
          tasiemca, zawierające jaja. Są podobno podobne do ziarenek ryżu lub odcinków
          tasiemki, ja nigdy nie widziałem. Jeśli się tego nie obserwuje to nie jest
          dowód, że kot tasiemca nie ma, zresztą laboratoryjne badania kupki na obecność
          jaj też nie zawsze dają wynik zgodny ze stanem faktycznym. U mnie jeden z kotów
          zwymiotował kiedyś coś dziwnego, co może było tasiemcem, na wszelki wypadek
          odrobaczyłem wszystkie. Prawidłowo przeprowadzone odrobaczanie nie szkodzi
          kotu, moje nigdy nie miały żadnych niepokojących objawów.
          Nie znam preparatu Cetal, musisz poczytać ulotkę.
          Pozdrawiam, Juliusz.
          • nessie-jp Re: czytam smutne watki... 21.10.06, 18:05
            Dziękuję za odpowiedź.

            Składu Cestal-Cat doszukałam się w końcu na stronach bodajże hiszpańskich(!)
            Jest to:
            # praziquantel 20mg
            # pirantel pamoat 230mg

            Czyli kot został chyba prawidłowo odrobaczony. Najpierw dostał coś (nie wiem,
            co, bo nie był mój jeszcze), a 3 tyg. potem - u mnie Cestal (nie całą tabletkę -
            chyba 1/4. Czy to nie przedawkowanie?).

            Mam nadzieję, że te glisty nie zdążyły się rozmnożyć przez 3 tyg. Ale w jej
            odchodach absolutnie nic nie widać, tyle tylko, że ma od dawna biegunkę.
      • jul-kot Re: p.s. 21.10.06, 02:39
        Dla ścisłości: przedawkowanie dwukrotne preparatu doustnego, to prawie norma, a
        kiedyś na forum miau była mowa o dziesięciokrotnym przedawkowaniu, nie pamiętam
        już, czy tamten kot tylko ciężko chorował, czy nawet nie przeżył. Małe, mocno
        zarobaczone kocięta, a nawet i starsze koty umierają czasem z powodu zatkania
        przewodu pokarmowego kłębkiem martwych robaków, gdyby dostały mniejszą dawkę,
        ale np. przez kilka dni, robaki usuwałyby się stopniowo. No ale o tym trzeba
        wiedzieć, tak samo jak o konieczności podania kotu kilku ml oleju parafinowego
        w kilka godzin po odrobaczeniu. Czy weterynarze o tym mówią? Jeśli nawet, to
        chyba nie wszyscy ...
        Pozdrawiam.
Pełna wersja