narobila mi cholera w pokoju..

24.10.06, 21:14
naprawde nei wiem jak mam to rozumiec...
pisalam Wam o mim udanym dokoceniu. wszystko jest w ogolnym porzadku, ale
dzisiaj przydarzyla sie rzecz co najmniej dziwna. wchodze do duzego pokoju
(tam koty siedza najwiecej), a tu... olbrzyyyyyymia kupa - narobiona na takiej
malej poduszce do siedzenia na podlodze. napewno nie mogla jej narobic mala
kotka, wiec tylko duzy sie popisal. no ale nei rozumiem dlaczego. bo gdyby
jeszcze cos obsikal, to zrozumialabym, ze chce zazanaczyc teren, no ale ta
kupa to mnie calkowicie zaskoczyla. czy ktos mi moze powiedziec, dlaczego on
to zrobil???
pozdrawiam z moimi lobuzami!!
    • mist3 Re: narobila mi cholera w pokoju.. 24.10.06, 21:50
      A czy mają 2 kuwetki? Czy mniejsza kotka nie zaczepia starszej zawsze i
      wszędzie, nie pozwalając się skupić? Czy starsza jest właściwie dopieszczana
      (tzn. ona najpierw, jako przywódca stada, a potem młodsza) - to samo jeśli
      chodzi o karmienie i zabawy.
      Może do kotki teraz dotarło co się stało - że nie jest już jedyna, i daje wyraz
      swojemu niezadowoleniu.
      • aalata Re: narobila mi cholera w pokoju.. 24.10.06, 21:59
        no nie maja dwoch kuwet.
        mam male mieszkanie, ale chyba jednak nei bedzie wyjscia i bedzie trzeba znalesc
        miejsce na drugi kibelek. bo jak mi tak nalogowo zacznei robic w mieszkaniu, to
        sie powiesze. mala kicia jest wszechobecna. kocur ma czasem dosc, ale wykazuje
        sie wyjatkowa cierpliwoscia. pozwala sobie myc uszy, oczy i wlazic na glowe
        nawet w czasie snu. moze faktycznie ta kupa to jest jego "cicha" odpowiedz na
        obecnosc malucha.
        ale czy druga kuweta bedzie jedynym lekarstwem, czy moze cos jeszcze powinnam
        przaewidziec? od poniedzialku zaczynam prace, wiec "dzieci" beda same przez caly
        dzien.oby nei bylo niespodzianek..
    • mierzejka Re: narobila mi cholera w pokoju.. 24.10.06, 22:18
      a nie jest to czasem wyraz chęci dominacji? Ja tu rządzę, to mój teren,
      oznakowany moją kupą! Może to tak należy odczytać? Nie wiem co trzeba zrobic w
      takim wypadku, jak przekonac kota, zeby oddał czesc terenu dla młodszego kotka,
      jesli to oczywiscie miało to własnie znaczyć.
    • a.g.n.i Re: narobila mi cholera w pokoju.. 24.10.06, 22:50
      no, u mnie niestety jest podobnie... tzn. kupy mi żadne nie walnęło, ale
      nasikane w pokoju miałam jak najbardziej. W starym miejscu sikania Hipka sprzed
      kastracji (krzesło przy moim biurku + zasłona), więc to raczej na pewno jego
      wyraz buntu na tę małą cholerę.
      Od razu dodam, że kuwety mam dwie. Tyle, że mały małpiszon włazi jak mu się
      podoba, raz do jednej raz do drugiej, a przerób ma taki (je chyba trzy razy
      tyle co dorosły kot), że i pięć kuwet by zdążyła załatwić w mgnieniu oka. Być
      może zadomowionego kota drażni obcy zapach w JEGO kuwecie (przylazło takie
      małe, durne, zabiera uwagę państwa, zabiera przestrzeń, wszędzie się plącze pod
      nogami, zaczepia, zagląda do miski i jeszcze sika do MOJEJ kuwety). No to ja im
      zrobię prezent na środku pokoju, niech mają.
      Spróbuj z drugą kuwetą. No i radze to samo, co my staramy się robić - "stary"
      kot na pierwszym miejscu, dopieszczany, maksimum uwagi, pierwszy dostaje jesć
      etc.
      U mnie niby też dokocenie przebiega bezkolizyjnie - Wiwi jest cudowna,
      przylepa, mruczałka nie z tej ziemi, łazi za Hipkiem, tuli się do niego, chce
      się z nim bawić. On ją czasem dobrotliwie olewa, czasem pogoni, ale czasem
      pozwala się przytulić też. Tyle, że wobec nas jest sztywny, trochę nas unika -
      ech, pewnie obrażony ciągle. No i to nasikanie.
      Zobacz, jak się będzie rozwijała sytuacja. A ile czasu jesteś po dokoceniu? nam
      w niedzielę stuknął tydzień...
      • aalata Re: narobila mi cholera w pokoju.. 24.10.06, 23:15
        w poniedzialek minelo miesiac od dokocenia i wszystko przebiega wrecz bajkowo
        (nawet moja tesciowa jest zazdrosna bo u niej juz niedlugo rok bedzie i nadal
        jest "elektrycznie"). koty sie lubia - bawia sie bez przerwy, jedza czesto z
        jednej michy (tzn glownie ona z jego miski, ale on sie rewanzuje i wcina chrupki
        dla maluchow, ktore ona troche olewa), spia razem i jak pod koldre trzeba sie
        wladowac to tez razem.
        co do faworyzowania starszego, to u mnie to przebiega naturalnie, bo to moj
        pierworodny, ukochany, rozpieszczony do bolu. czasem mam nawet wyrzuy sumienia,
        ze nie dopieszczam malucha, tak jak starszego. no ale przyjdzie z czasem. on
        poczatkowo byl troche sztywny wobec nas (bo przeciez nikt go o zdanie nei pytal
        i tu nagle taaki prezent), ale minelo po dwoch tygodniach i znow jest wszystko
        tak jak dawniej. no tylko ta kupa (olbrzymiaaaaaa) - calkowicie mnei skolowal
        moj sokrates, bo nigdy w zyciu mu sie nic takiego nei przytrafilo (nawet gdy byl
        zupelnie malutkim siedmiotygodniowym bobasem). zawsze trafial do kuwety i nawet
        zadnego posikniecia terytorialnego nei bylo...ech.. juz sama nei wiem.
Pełna wersja