iwu
25.10.06, 18:51
W poniedziałek zawieźliśmy ją do weta, bo cały czas drapała ucho. Widocznie
zastrzyk na te świerzbowce nie pomógł. No i dostała następny. Zlała się ze
strachu (oczywiście na mnie), moją apaszkę podarła na strzępy, po czym zwiała
pod szafkę i pani doktor musiała wyciągać ją za ogon uzbrojona w jakąś
pancerną rękawicę. Łazi teraz z tym abażurem na głowie, zatacza się,
przewraca, ale za to nie warczy już na Kocillę. Kocilla widocznie jej
współczuje, bo tylko ją obwąchuje ze zrozumieniem. Żadnych ataków, prób
zabaw, czy przeganiania po kątach.
Zaraz jedziemy na wizytę kontrolną.