Matylda łazi w kołnierzu.

25.10.06, 18:51
W poniedziałek zawieźliśmy ją do weta, bo cały czas drapała ucho. Widocznie
zastrzyk na te świerzbowce nie pomógł. No i dostała następny. Zlała się ze
strachu (oczywiście na mnie), moją apaszkę podarła na strzępy, po czym zwiała
pod szafkę i pani doktor musiała wyciągać ją za ogon uzbrojona w jakąś
pancerną rękawicę. Łazi teraz z tym abażurem na głowie, zatacza się,
przewraca, ale za to nie warczy już na Kocillę. Kocilla widocznie jej
współczuje, bo tylko ją obwąchuje ze zrozumieniem. Żadnych ataków, prób
zabaw, czy przeganiania po kątach.
Zaraz jedziemy na wizytę kontrolną.
    • misia007 Re: Matylda łazi w kołnierzu. 25.10.06, 20:11
      Dzielna Mati ma dziewczyna charakter.Moja Nina też na pierwszej wizycie
      zdemolowała wetowski gabinet i skonczyla pod szafka.Oczywiscie wyciągnąć ja
      musiałam ja i to bez rekawiczki.Dalsze badania odbyly sie w zamknietej torbie z
      której wystawal tylko pyszczek.To wystarczylo bo pomocy wymagalo oko.
      • iwu Znowu dostała zastrzyk 25.10.06, 22:09
        i znowu się na mnie zlała, świnia jedna. Najgorsze jest to, że w poniedziałek
        znowu będzie kłuta. Pójdę w jakimś kombinezonie ochronnym chyba.
        • pinos Re: Znowu dostała zastrzyk 26.10.06, 10:56
          ;o)

          Wspólczuję.
    • kirke18 Re: Matylda łazi w kołnierzu. 26.10.06, 11:29
      A to na pewno tylko świerzb? Było widac pod mikroskopem? Moja Katia miała
      grzyba...lepiej nie będe Cię straszyć co to znaczy... A ostatnia wizyta
      kontrolna zakończyła sie obcinaniem pazurków, ale kocia przegryzła "pancerną"
      rękawicę pani wet i użarła do krwi. Ma te zęby!!! No kolejna wizyta za tydzień-
      doszczepianie Felisvackiem a za drugi ytdzień sterylka,ja już mam pietra, kot
      jeszcze nic nie wie wink
      • capuccino_days Re: Matylda łazi w kołnierzu. 26.10.06, 11:43
        hehe kot już napewno o wszystkim wiesmile

        ja wczoraj byłam z Czarną na szczepieniu - chciałam ją zgarnąć z domu nawet się
        nie rozbierając po drodze z pracy, i co? - kot nawet nie przyszedł się
        przywitać, tylko od razu się schowałsad
Pełna wersja