Przeciwnik kota -> największy miłośnik

02.11.06, 20:50
Pewna refleksja mnie teraz naszła, gdy popatrzyłam na mężą bawiącego się z
Groszkiem. Na początku, gdy przyniosłam kota, to ciągle były awantury. Mąż
wcześniej miał psa i nie umiał przyzwyczaić się do kota, który wszędzie
wskakiwał, przeszkadzał się kąpać, po całym mieszkaniu rozrzucał kawałki
wełny, zrzucał kwiatki z parapetów itp. Mąż był wściekły, raz nawet wyrzucił
Groszka z domu sad Ale zaraz po niego wyszedłsmile

A z czasem wszystko zmieniło się o 180 st.

Teraz uwielbia nasze kotki (w międzyczasie podjęliśmy decyzję o przygarnięciu
jeszcze jednego kociaka, żeby Groszek miał towarzystwo), kiedy Groszek
wyskoczył przez okno, to mąż był załamany. Na szczęście kotek się odnalazłsmile

Bardzo pokochał te nasze pchlarze.

A jak było u was? Od początku wszyscy w rodzinie byli przychylni kociakom, czy
też dopiero musieli się przekonać do kota?
    • bellisea Re: Przeciwnik kota -> największy miłośnik 02.11.06, 23:45
      U mnie podobna historia. Uwielbiam koty OD ZAWSZE, w przeciwienstwie do mojej
      mamy. Zawsze uwazala, ze koty sa wredne, a ludzie majacy je w swoich domach sa
      niespelna rozumu....w najlepszym przypadku dziwacy.

      Najpierw przy kazdej wizycie ignorowala bestie, ktora pragnela nawiazac
      kontakt. Po 2 miesiacach wszytstko sie zmienilo. Teraz jest to najukochanszy
      zwierzak, a jaki madry, zwinny, elegancki, zabawny....brak slow. Przynosi mu
      miesko, dba o bezpieczenstwo na balkonie, trzyma godzinami na kolanach.
      TOTALNA PRZEMIANA!!!!
      • miezekatze_78 Re: Przeciwnik kota -> największy miłośnik 03.11.06, 00:42
        Tak było z moim najlepsiejszym i z Anabel.
        Najlepsiejszy nie znał kotów, dlatego też z zasady ich nie lubił.
        Zawsze powtarzał, że jestem jedyną mu znaną osobą, która ma kota.

        Ale Anabel powoli zdobyła jego serce. Bez kompleksów wdrapywała mu się na
        klatę, kiedy tylko przychodził i siadał na kanapie.
        Mało tego, bezczelnie wąchała mu pachy, bawiła się jego krawatem, i wyciągała
        na jego torsie na całą kocią długość, śliniąc mu koszulę smile)

        I chociaż to ja byłam wielką miłością Any, kiedy tylko najlepsiejszy
        przychodził, ja szłam w odstawkę.

        Razem ze mną przeżywał jej odchodzenie. Musieliśmy ją gonić po całym
        mieszkaniu, bo w agonii nie dała się złapać, ba, nawet zlew rozkręcał, byleby
        tylko jej pomóc. Moja kawalerka wyglądała jak po przejściu tajfunu.

        Następne tygodnie to był najgorszy okres w moim życiu, na moich oczach rozpadał
        mi się blisko 4-letni związek.
        Ja zaczynałam płakać, kiedy tylko on mnie dotykał. On, jak to facet, myślał, iż
        obarczam go winą za śmierć Any. Ja byłam na skraju załamania nerwowego.

        Kiedy kilka tygodni później powiedziałam mu, że chcę wziąć Flamenco, bardzo się
        ucieszył. I już się nie może doczekać, kiedy ją pozna.
        A dziś zaproponował, że zasponsoruje jej krytą kuwetę smile)

        *****
        Anabel- zawsze będę Cię kochać
    • gatta_gatta Re: Przeciwnik kota -> największy miłośnik 03.11.06, 01:02
      moj maz mnie "bral" z dobrodziejstwem inwentarza, czyli z neurotycznym
      rozpieszczonym do granic mozliwosci burasem. czul chyba przez skore, ze musi
      sie dostosowac do NAS. kot byl wiec zaledwie tolerowany. a teraz? o mamuniu!
      zebyscie wiedzialy co razem wyprawiaja, glowa mala, z dziubkow niemalze sobie
      wyjadaja. Sprytuś to, Sprytuś tamto, Sprytuś owamto. w sama pore w domu nastala
      czarna Franka, bo az mnie mdlilo od tego ich migdalenia siewink
      teraz jest i rownowaga: dwie panie i dwoch panow i podwojna radosc patrzenia na
      dwa piekne stwory.
    • nessie-jp Re: Przeciwnik kota -> największy miłośnik 03.11.06, 01:09
      Mój ojciec, jak prawdziwy despotyczny pan i władca, kategorycznie zabraniał
      brania jakiegokolwiek kota do domu. Zabraniał tak przez 15 lat. W końcu się
      zestarzałam smile i kota wzięłam. Matko Bosko, co się działo. Ojciec na przemian
      albo wyrzucał mnie z domu, albo pakował się mieszkać pod mostem w kartonowym
      pudle. Patrzył na mnie z gryzącym żalem i wyrzutem w oczach, jak mogłam mu to
      zrobić.

      Po pierwszym dniu takiego zachowania wsadził głowę przez drzwi (nie wychodziłam
      z pokoju wskutek zawirowań rodzinnych) i warknął "Tylko pamiętaj, że takiego
      małego kota trzeba głaskać, żeby się nie czuł samotny. Zabawki jej kupiłaś?"

      W dniu piątym nosił kota na rękach po mieszkaniu. Argumentował to tym, że jest
      to niezwykle mądry i wyjątkowy kot, więc się nie liczy, ale innych kotów nadal
      nie lubi.

      Obecnie mamy już dwa koty...
      • smolimo Re: Przeciwnik kota -> największy miłośnik 03.11.06, 01:22
        Nessie, opisalas to cudnie, najlepsze jet to co tata warknal po pierwszym dniu,
        akurat cos pilam i chcialam opluc monitor ze smiechu.
        U mnie nie doszlo jeszcze do takiej milosci, slysze czesto narzekania i ze
        najlepiej te koty oddac...
        • nessie-jp Re: Przeciwnik kota -> największy miłośnik 03.11.06, 22:35
          No, ale co ja z tym na początku przeżyłam, to moje... uncertain Gdy początkowo
          postanowiłam znaleźć jej porządny dom, w którym nikomu nie będzie przeszkadzać,
          to po raz drugi w życiu autentycznie i otwarcie płakałam przy ludziach.
          Wysmarkałam sobie tego kota, jak mówi rodzina smile

          Kot mi spadł na głowę trochę znienacka, kolega kuzyna przyniósł do pracy
          informację, że znajomym z bloku "się okociło". Pozostałe kotki z miotu zostały
          wyrzucone gdzieś na wsi - mam nadzieję, że nie w szczerym polu, ale zdaje się,
          że ci ludzie tam mają rodzinę...

          Teraz tata mówi, że gdybyśmy jej nie wzięli, toby Sagunia na tej wsi nie wyżyła
          i kruki by ją zadziobały - a ja o mało co nie zaczynam ryczeć na nowo!
          • smolimo Re: Przeciwnik kota -> największy miłośnik 06.11.06, 22:41
            Nessie domyslam sie, ze mialas ciezko, ja w sobie w zasadzie nadal wysmarkuje
            to moje koty, efekty jeszcze nie sa tak dobre jak u Ciebie, ale moze kiedys..


            nessie-jp napisała:

            > No, ale co ja z tym na początku przeżyłam, to moje... uncertain Gdy początkowo
            > postanowiłam znaleźć jej porządny dom, w którym nikomu nie będzie
            przeszkadzać,
            > to po raz drugi w życiu autentycznie i otwarcie płakałam przy ludziach.
            > Wysmarkałam sobie tego kota, jak mówi rodzina smile
            >
            > Kot mi spadł na głowę trochę znienacka, kolega kuzyna przyniósł do pracy
            > informację, że znajomym z bloku "się okociło". Pozostałe kotki z miotu zostały
            > wyrzucone gdzieś na wsi - mam nadzieję, że nie w szczerym polu, ale zdaje się,
            > że ci ludzie tam mają rodzinę...
            >
            > Teraz tata mówi, że gdybyśmy jej nie wzięli, toby Sagunia na tej wsi nie
            wyżyła
            > i kruki by ją zadziobały - a ja o mało co nie zaczynam ryczeć na nowo!
            >
    • kirke18 Re: Przeciwnik kota -> największy miłośnik 03.11.06, 09:02
      U nas było zupełnie inaczej,ale ... podobnie. Kiedy mój obecny mąż zaczął bywać
      u mnie w domu miałam kotkę, która akceptowała tylko mnie. On został
      znienawidzony, za to, że "wygryzł" kotę spod mojej pachy w nocnym spaniu w
      łóżku. Kota zaczęła nam regularnie zasikiwać łóżko, a męża potrafiła UGRYŹĆ
      • kirke18 Re: Przeciwnik kota -> największy miłośnik 06.11.06, 11:04
        udryźć w TYŁEK ! poprzednio komp sie powiesił, teraz cd. Tamta kotka zmarła, a
        On przez półtora roku nie chciał się zgodzić na kota. Podstępem i zakładem
        udało sie wymóc pozwolenie, no i od stycznia br. roku mamy Katiuszkę. Tak, tak
        mamy! ON mówi do koty: "Tatusia Kaciusia" (został ojcem??? kocim?)i stale ją
        zaczepia, nosi na rękach i wącha jej łapki (Katia- Śmierdząca Nóżka!i całuje!!!)
        No i śpi z nami w łóżku, czasem Jemu na głowie. Teraz tylko namawiamy Go na
        komplet czyli dokocenie. Na razie nie chce słyszeć,... ale o Kaci też nie
        chciał- a ma... jest nadzieja.
    • mada.d.n Re: Przeciwnik kota -> największy miłośnik 03.11.06, 11:15
      u moich teściów sytuacja wyglądała tak: teść wychowany na wsi, przyzwyczajony,
      że psa trzyma się na łańcuchu w budzie, koty biegają, ale są samowystarczalne,
      tylko zimą miejsce im zrobić w stodole czy coś takiego
      już po ślubie i przeprowadzce do miasta mieli psa, ale też był na łańcuchu
      (duży ogród). pies zdechł, parę lat później zmarli sąsiedzi, którzy mieli
      kotkę. mała zaczęła kręcić się wokół jedynego znajomego domu, czyli teściów.
      teść nie zgadzała sięna przygarnięcie, teściowa zaczęła ją po kryjomu
      dokarmiać. w końcu kota zaczęła wchodzić do domu, było ultimatum - on albo kot.
      teściowa się nie złamała, z czasem kota była ulubionym stworzeniem teścia w
      domu smile kota była u nich parę lat do śmierci
      podobna sytuacja zdarzyła się jeszcze 2 razy - jak my przygarnęliśmy kotę
      (gdzie mi kota z lasu do domu przywozicie! na swoim będziecie trzymać -
      mieszkamy w ich drugim domu), no i jak nasza kota urodziła i teściowa
      zdecydowała się zaopiekować się maluchem - oczywiście całkowicie za plecami
      teścia, najpierw koty pojachały na weekend jak my wyjeżdzaliśmy, mały został
      niby na parę dni, bo mielismy kotę sterylizować (sterylka była pół roku
      później tongue_out), a mały - po 2 tygodniach dostawał najlepsze mięsko, fajne zabawki
      i jest fajowym przytulastym stworem smile


      jeszcze dużo czasu... bardzo dużo...
      • misia007 Re: Przeciwnik kota -> największy miłośnik 03.11.06, 12:35
        Zachowanie typowe dla kazdego neofity.Dawny wrog staje sie fanatycznym wielbicielem.
        • biljana Re: Przeciwnik kota -> największy miłośnik 03.11.06, 12:36
          hihihi koci neofita, boskiewink))
          • mist3 Re: Przeciwnik kota -> największy miłośnik 03.11.06, 22:10
            A ja właśnie niedawno zrezygnowałam z faceta, który po kilku miesiącach
            znajomości przyznał mi się, że on to jednak nienawidzi kotów. Owszem, u moich
            rodziców może sobie być (tym bardziej, że kotka jest tchórzem i do ludzi nie
            wychodzi), ale nie wyobraza sobie, żeby on miał mieszkać z kotem. Dobrze, że w
            miarę szybko się to wyjaśniło i nie boli.
            • kirke18 Re: Przeciwnik kota -> największy miłośnik 06.11.06, 11:06
              No to nie żałuj, właściwy facet będzie kotolubem, albo stanie sie jak ci w
              powyższych wypowiedziach smile))
              • mist3 Re: Przeciwnik kota -> największy miłośnik 06.11.06, 22:19
                wiem i nie żałuję smile dzięki smile
    • misiunia.malutka Re: Przeciwnik kota -> największy miłośnik 06.11.06, 22:24
      U mnie była podobna sytuacja jak u Was. Mąż zawsze kochał psy a koty "wisiały
      mu i powiewawały" smile Dał się jednak namówić na wzięcie kociaka do domu. Jednak
      codziennie powtarzał że go nie lubi i że psy są lepsze od kotów. Teraz kocha
      naszego Gerardka, bawi się z nim, całuje, nosi na rękach, czyści kuwetę. A
      kiedyś sama napisałam na tym forum post traktujący o niechęci Męża do Kota... smile
    • minerwamcg Re: Przeciwnik kota -> największy miłośnik 12.11.06, 22:41
      Umm, to było cudne. Kiedy w naszym domu miał się pojawić Kot Psot, mój brat
      marudził przeokropnie. Że nie chce, nie lubi, a już na pewno nie wpuści do
      swojego pokoju. Psocio przyszedł... i brat dostał kota na punkcie kota. Nosił,
      głaskał, spali razem, prowadzili długie rozmowy.
      Drugiego przypadku nie widziałam, znam z opowieści. Teść był antykocistą, dopóki
      w jego domu nie znalazł się Buras. Teraz kiedy Buras leży mu na biurku, teść
      trzyma mowę: "Kotku, nie możesz tu leżeć, ja tu będę pracować..." i delikatnie
      przenosi kicura na fotel. A w ogóle to teściowie są w tej chwili rodziną
      wielokotną - w jakiś czas po przybyciu Burasa w domu pojawił się jeszcze Feluś smile
Pełna wersja