Ależ mają zabawę...!

04.11.06, 17:40
Kupiłam kotom po kurzym żołądku. Razem 36 groszy kosztowało. A koty...
szaleją! Zjeść się tego za szybko nie da, bo gumiaste niemożliwie. No więc
żują, żują, szarpią, tarzają się w tym, łapką tłuką, żeby zdechło wreszcie,
gonią po całej podłodze... Kocie szaleństwo! Dawno nie miały takiej zabawy.
Pluszowe myszki wysiadają.

Hm. A ja też będę miała zabawę - idę myć podłogi i prać dywan z surowego mięsa.
    • misia007 Re: Ależ mają zabawę...! 04.11.06, 19:58
      Mnie czeka pastowanie, bo koty się swietnie bawiły sniegiem na balkonie.Co tylko
      troche napadalo, trzeba było stratowac a potem hyc przez klapkę i mokrymi
      łapkami po podłodze.Nie miałam serce im zabronic , tym bardziej, ze dla Ninki to
      był pierwszy kontakt ze sniegiem.
      • nessie-jp Re: Ależ mają zabawę...! 04.11.06, 20:40
        smile A u mnie nic nie napadało, bo balkon jest zabudowany, żeby koty nie
        wyskoczyły... piąte piętro! Dla Kropki to też pierwszy śnieg w życiu, ale Saga
        jest zimorodek i wiosną tego roku była wyprowadzana w szeleczkach na balkon na
        śnieg.

        Ja bym tylko chciała wiedzieć, co Saga zrobiła ze swoim żołądkiem. Nie wierzę,
        żeby go zjadła, musiała gdzieś wcisnąć. Będzie trza wywąchać smile
        • smillaaraq poplułam się ze smiechu :D 04.11.06, 21:46
          przeczytawszy o zabawie z żołądkiem smile)
          BTW, przypomniały mi się letnie żonglerki ogórkiem w wykonaniu arystki scen
          stołecznych Picassy von Koło smile Co ona wyrabiała, to pojęcie przechodzi. A
          najdziwniejsze było to, że kiedys przyszła do nas Babcia (moja Mam), osoba
          trochę konserwatywna, która ...piała z zachwytu na widok tych akrobacji smile

          Zaś co do śniegu, to u nas nastapiła totalna olewka! Żadnego pacania po szybie
          za płatkami śniegu, żadnej fascynacji - az mi się żal zrobiło sad
          • mada.d.n Re: poplułam się ze smiechu :D 04.11.06, 22:29
            u nas żołądki były ugotowane i pokrojone, bo wszelkie karmienie czymś, co tylko
            zechce współpracować w kwestii ruszania się kończą się gonitwą po całym domu -
            najlepiej jak jest to kawałek kiełbaski czy coś takiego - okrągłe, więc
            świetnie się kula smile a u nas parkiet, nie możemy się zabrać za lakierowanie,
            więc surowe drewno - plamy straszne, kocie kłaki i inne kurze też, więc
            jedzonko chyba najlepiej smakuje jak jest okłaczone, wyturlane i złapane smile


            jeszcze dużo czasu... bardzo dużo...
            • nessie-jp Re: poplułam się ze smiechu :D 04.11.06, 22:54
              > jedzonko chyba najlepiej smakuje jak jest okłaczone, wyturlane i złapane smile

              Oj tak, tak... może to na myszkę bardzie wygląda i tu jakaś pamięć genetyczna
              działa?

              Zapomniałam napisać o najważniejszym, czyli o celu tej zabawy żołądkowej: otóż
              poleca się ponoć dawanie kotom surowego mięsa, które muszą starannie żuć, bo to
              dobrze oczyszcza zęby i dziąsła. Saga ma straszne problemy z tymi dziąsłami, a
              Kropce śmierdziało z pyska gorzej, niż za przeproszeniem spod ogona. Czasem myję
              im zęby, ale... brr!

              Tymczasem dzisiaj po wyżuciu żołądka i skonsumowaniu kawałka steku wołowego (22
              zł/kg!!!), Kropci pyszczek pachnie świeżutko i zachęcająco! To wprost nie do
              wiary - naprawdę ten nieprzyjemny zapach zniknął. Kurze żołądki działają na kota
              chyba tak, jak guma Orbit na człowieka smile

              Sagi mycie zębów nie ominie, mimo mięsnych zabaw, ale przynajmniej poćwiczyła
              szczękę... Jest na sterydzie, więc dziąsełka ją nie bolą, niech pracują!

              I tylko kurom, poprzednim posiadaczkom żołądków, nie jest dziś do śmiechu... No
              ale cóż, kota z rzędem temu, kto z kota zrobi weganina wink
              • mada.d.n Re: poplułam się ze smiechu :D 04.11.06, 23:17
                a tego to niewiedziałam, ale w takim razie ulegnę mojemu kochanemu mężczyźnie,
                który karmi ją surowym czasem
                ale żołądków i tak nie ruszę - chce karmić kota to niech sam kupuje i karmi -ja
                tego nie ruszam bleeeeee (nie jadam i nie dotykam żadnych podrobów)


                jeszcze dużo czasu... bardzo dużo...
                • mirmunn poradźcie, jak podawać 05.11.06, 08:47
                  dzieki za pomysł, maxo też ma problem z dziasłami, to kupię mu żołądek. A
                  dajecie rozumiem w całosci i na surowo do takiego czyszczenia? A nie udławi sie?
                  • napolnoc Re: poradźcie, jak podawać 05.11.06, 13:07
                    Moje turlaja secami kurzymi, zawsze musze je drobno pokroic inaczje znajduje
                    smierdzace serducha gdzies pod szafka smile))
                    • mist3 Re: poradźcie, jak podawać 05.11.06, 13:13
                      Co do udławienia - jeśli kotek jest nie przyzwyczajony do wielkich kawałków
                      mięska, to może na początku je zwracać. Dlaczego? Dlatego, że nie nauczony
                      gryzienia będzie próbował połykać, jak suchą karmę. Ale zobaczysz, że po pewnym
                      czasie się przyzwyczai, że to trzeba pogryźć.
                      Co wyjdzie mu na dobre - szczęki i zęby będą pracować, a to może być tylko z
                      pożytkiem dla kota smile
        • yoma Re: Ależ mają zabawę...! 05.11.06, 13:57
          > Ja bym tylko chciała wiedzieć, co Saga zrobiła ze swoim żołądkiem. Nie wierzę,
          > żeby go zjadła, musiała gdzieś wcisnąć. Będzie trza wywąchać smile

          Spoko - Marcel tak samo traktuje kawałki mięsa. Ono sobie w spokoju ducha
          zasycha gdzieś pod szafką, mumifikuje się. Nie śmierdzi smile
          • mada.d.n Re: Ależ mają zabawę...! 05.11.06, 14:15
            znaleźliśmy wczoraj jakąś pieczarkę za kanapą - zmumifikowaną, uschniętą.
            pieczarki to jej ulubione warzywko, z racji okrągłego kapelusza możne je fajnie
            kulać po caaaaałym domu smile


            jeszcze dużo czasu... bardzo dużo...
            • nessie-jp Re: Ależ mają zabawę...! 05.11.06, 15:11
              smile)

              "Mumia 3: Poszukiwacze Zaginionego Zołądka"... smile

              Moje koty na początku próbowały połykać w całości, ale dałam im kawałki na tyle
              wielkie, że to się po prostu nie dało zrobić. Próbowały lizać, jak puszkowe
              jedzenie - no i nic. Ale dość szybko załapały i teraz ładnie żują. Przypłaszcza
              się taki kot do ziemi, głowę ustawia tak, żeby linia szczęki była pod kątem do
              podłoża i żuje półgębkiem smile
              • ewung Re: Ależ mają zabawę...! 05.11.06, 15:22
                moja Rózia czasem lubi pobawić się surowym mięskiem i rzuca nim po domu.
                Zdarzyło mi się kiedyś znaleźć kawałek kurczaka przylepiony do ściany i
                uschnięty smile ale zazwyczaj surowizna w oka mgnieniu znika w żołądkch.
                • smolimo Re: Ależ mają zabawę...! 07.11.06, 22:30
                  Moje tez lubia serca, ktore przy okazji sa dobrym zrodlem tauryny.
                  Tez im daje cale, zeby poczyscily zeby i pocwiczyly szczekismile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja