No i wpadl na mnie...moj pierwszy uliczny kot :-)

29.12.06, 11:20
Dzis rano, w Grojcu, podpisywalam akt notarialny. Po notarialnym korytarzu
blakal sie przepiekny kotek, tak na oko 5 tygodniowy, szary (ciemno i jasno)
z piwnymi oczami.

Potem przysli jacys ludzie, wzieli go.... Zapomnialam o nim.

Po podpisaniu aktu wyszlam przed biuro, nagle straszny pisk. Kocie
wtarabanilo mi sie pod nogi. Okazalo sie, ze tamci go wcale nie wzieli, tylko
na chwile, w celu podgrzania malego, wrzucili do srodka budynku, na korytarz.
A potem z powrotem wyniesli na ulice. W poblizu nie ma zadnej piwnicy, to
nowoczesny budynek. Moim zdaniem kociak zostal wyrzucony lub sie zagubil.....
No i co mialam zrobic? Nikt sie nim nie interesowal.

.....wzielam malego (chyba mala, co potwierdzaja moje, co prawda
niedoswiadczone, ogledziny ). Nazwijmy ja Szarotka.

Szarotka jest grzeczna i slodka. Cala droge przespala na moich kolanach
mruczac. Potem zaczela lizac moje rece (kot, ktory lize, a nie gryzie!).

Przez cala droge zastanawialismy sie z narzeczonym co zrobic. I wpadlismy na
szatanski pomysl. Otoz moja przyjaciolka nie umie podjac decyzji co do
posiadania kota. Dzis zamierzam postawic ja przed faktem dokonanym. Po prostu
dostanie taki prezent od losu. Oczywiscie z zastrzezeniem, ze jesli przez
tydzien/dwa nie oswoi sie z Szarotka i decyzja - kote zabieramy z powrotem i
dalej bedziemy myslec.

Co ja narobilam...smile
    • biljana Re: No i wpadl na mnie...moj pierwszy uliczny kot 29.12.06, 11:27
      a moze to znak, ze powinniscie miec trzeciego kota? wink
      wiesz, niezbadane sa wyroki losusmile
      ps. to dziewczynka?
      • claire_de_lune Re: No i wpadl na mnie...moj pierwszy uliczny kot 29.12.06, 11:31
        ja bym chciala.......ale moj nie bardzo....sad
        to jest chyba dziewczynka, wiec cudnie...smile

        PS Plany dzisiejsze sie nie zmieniaja. Bedziemy smile
        • biljana Re: No i wpadl na mnie...moj pierwszy uliczny kot 29.12.06, 11:38
          claire_de_lune napisała:

          > PS Plany dzisiejsze sie nie zmieniaja. Bedziemy smile

          no ja mysle! smile

          hihihi Twoj nie wytrzyma - znowu bedziemy gadac o kotach smile ale przynajmniej
          jest dobry powodsmile
          chociaz czasem wydaje mi sie, ze nic nas nie usprawiedliwia wink
    • misia007 Re: No i wpadl na mnie...moj pierwszy uliczny kot 29.12.06, 11:31
      Claire zrobiłas to co musiałaś, zeby spokojnie patrzec na siebie w lustrze.Znasz
      juz więc to uczucie,że nie można się odwrócic i odejść.Wasze drogi sie
      skrzyżowały i już.Cokolwiek sie stanie nie bedziesz żalowac swej decyzji.Donoś o
      Szarlotce.
      • claire_de_lune Re: No i wpadl na mnie...moj pierwszy uliczny kot 29.12.06, 11:32
        dziekuje misiu smile
        • pinkpanther Re: No i wpadl na mnie...moj pierwszy uliczny kot 29.12.06, 11:35
          ucałuj ode mnie kicię. I od mojego Białego wink
    • claire_de_lune cd historii 29.12.06, 11:38
      Szarotka dostala swoja wyprawke. Niska kuwete, mleczko dla kociat, RC dla
      kociat, miseczke.

      Z relacji mojego mezczyzny wynika, ze:
      1. Moja brygada probowala ja obwachac, kotka prychala lekko, moja brygada
      prychala lekko, dla zasady.
      2. Nastpenie Szarotka wychleptala wszystko co bylo w miseczce.
      3. Teraz spi na kanapie, na ktora sie sama wdrapala. Brygada FF stoi i wpatruje
      sie intensywnie w dziwadlo, ktore spi na kanapie.
      4. Szarotka oglednie mowiac ma ich w "podogoniu" smile
      • biljana Re: cd historii 29.12.06, 11:42
        a co zrobisz, jak sie chlopaki zakochaja? smile
        wiesz, koteczka moze ich obu w mgnieniu oka okrecic wokol łapeczkismile - tak jak
        Maja mojego Gucia
        • claire_de_lune Re: cd historii 29.12.06, 11:45
          cholercia. Nie pomyslalam o tym.

          Najwyzej beda sie odwiedzac smile
          • mirmunn Re: cd historii 29.12.06, 12:17
            hihi, jakby powtórka ze znalezienia Mini, tylko Szarotka w lepszej formie.smile))A
            co do zakochania - potwierdzam. Maxon nie widzi świata poza miniusią i vice
            versa. Nawet daje sie jej bez oporu napadać i dusić smile))) wygląda to jak atak
            patyczka na klocek (miniusia pozostała chudeuszem)
            • misia007 Re: cd historii 29.12.06, 12:27
              Claire, pisalam Wam jak moje chlopaki momentalnie zakochaly sie w Ninie.Z tym,
              ze ona była bardzo no powiedzmy zalotna.
              • claire_de_lune prychaja niestety 29.12.06, 12:41
                wiozac kotka do domu mialam wlasnie cicha nadzieje, ze bedzie jak u misi.
                zawsze stawiam misie za wzor bezproblemowego dokocenia. Na razie bowiem
                odchodzi prychanie. Chlopaki nie zblizaja blizej niz na 2 metry i prychaja ile
                wlezie. Nic to. Teraz i tak jestem domkiem tymczasowym.
                • misia007 Re: prychaja niestety 29.12.06, 13:39
                  Wiem w czym problem, Szarlotka jest za młoda.Nina miala 4 miesiące i wiedziała
                  jak ich oczarować.
                  • claire_de_lune albo... 29.12.06, 13:50
                    ...nie jest kotka tylko kocurkiem smile Moglam sie pomylic. Dziurki chyba jednak
                    za bardzo oddalone smile No, a nastepnego rywala na terytorium to moja brygada
                    nie zniesie sad
                    • biljana Re: albo... 29.12.06, 13:57
                      albo jest trzecia mozliwosc: to kocie dziecko jest, a chlopaki nie wykazuja
                      instynktu ojcowskiego, ot co smile))))))))

                      a jajeczek malutkich nie ma? wiesz jakich, tak jak dwie male kropeczki kolo
                      siebiesmile
                      • claire_de_lune Re: albo... 29.12.06, 14:00
                        te moje chlopaki to chyba niestety prawdziwi faceci sa. Ani empatii dla kociej
                        bidy ani instynktu dla kociego malenstwa (bez obrazy panowie na forum - Wy
                        jestescie wyjatkiem smile
                        Co do jajek to nic nie widze, zadnych kropek, tylko dziurki daleko od siebie.
                        licze, ze jednak baba smile
                    • kejt35 Re: albo... 29.12.06, 13:59
                      claire, juz u tak małego kotka widać jajeczkasmile))) jak ich nie ma, to musi być
                      kotkasmile
                      Pozdrawiam
    • claire_de_lune mam pytanie: 29.12.06, 15:31
      czy taki na oko 5 tyg. kotek powinien sie juz wyprozniac bez masazu brzuszka
      przez mame? bo jest u mnie juz cztery godziny i ani siuskow ani kupki....
      • biljana Re: mam pytanie: 29.12.06, 15:38
        powienien. ale sie denerwuje chwilowo. wiec zalatwi sie pozniejsmile
      • mada.d.n Re: mam pytanie: 29.12.06, 15:39
        może jeszcze jest tak zdenerwowana, że nie ma ochoty? nasza kota pierwszy raz
        załatwiła się prawie dobę po przybyciu do nas! no, chyba, że gdzieś w nocy
        narobiła pod łóżko, ale my do tej pory nic o tym nie wiemy smile


        176 dni smile
        Przestrzeń sugeruje, by się przemieszczać,
        jednak jedynym celem podróży mędrców jest ich dom.
    • claire_de_lune Re: No i wpadl na mnie...moj pierwszy uliczny kot 30.12.06, 11:00
      wczoraj moja przyjaciolka zostala obdarowana Szarotka smile Po pierwszych
      chwilach zaskoczenia i niepewnosci - urok koteczki spowodowal, ze decyzja jest
      na tak. Kocia u Agnieszki zrobila pierwsze siku do kuwetki. Poza tym jest
      zdrowa, wesola i przeurocza. Traktor wlacza non stop na caly regulator i lgnie
      do ludzi.
      Trzmajcie kciuki, zeby bylo tylko lepiej smile
      • biljana Re: No i wpadl na mnie...moj pierwszy uliczny kot 30.12.06, 12:42
        Jak sie ma Szarotka? sa jakies wiesci?
        • claire_de_lune Re: No i wpadl na mnie...moj pierwszy uliczny kot 30.12.06, 13:44
          Szarotka juz calkiem sie zadomowila. Wedlug nowej opiekunki: jest zabawna
          (najbardziej pocieszna, kiedy walczy z odbiciem w lustrze smile, urocza i bardzo
          grzeczna. A zatem chyba wszystko dobrze smile Bardzo sie ciesze smile
          • misia007 Re: No i wpadl na mnie...moj pierwszy uliczny kot 30.12.06, 17:02
            Claire zakonczyłas rok dobrym uczynkiem, to pomyslnie rokuje na następny.Tylko
            pozazdrościć.
            • barba50 Przyjemnie jest czytać takie 30.12.06, 17:36
              historie ze szczęśliwym zakończeniemsmile Gratuluję decyzji, jak widać była trafna.
              Uszczęśliwiłaś Szarotkę, a i przyjaciółkę chyba też w co mocno wierzę.
    • claire_de_lune Re: No i wpadl na mnie...moj pierwszy uliczny kot 05.01.07, 15:06
      kotka ma na imie...Szuszu smile
      Agnieszka mowi, ze pani w sklepie "zwierzecym", w ktorym robila zakupy tez ma
      kotke o tym imieniu, a dzis przeczytala w Glamour, ze jedna z polskich aktorek
      podobnie smile
      • biljana Re: No i wpadl na mnie...moj pierwszy uliczny kot 05.01.07, 17:41
        Szuszu... tez ladniesmile Ale Szarotka podobala mi sie bardziejsmile

        Rozumiem, ze wszystko u koteczki w porzadku i juz oswoiła nową Pańcięsmile
        • claire_de_lune Re: No i wpadl na mnie...moj pierwszy uliczny kot 06.01.07, 09:21
          tak, Pancia juz o niczym innym nie mowi smile A zatem jest tak jak byc powinno smile
          • muraszka1 Re: No i wpadl na mnie...moj pierwszy uliczny kot 06.01.07, 10:41
            co za piekna historia smile
    • claire_de_lune Historii ciag dalszy...bengal? 05.03.07, 09:36
      Bylam ostatnio u kolezanki, ktora obdarowalam kotka (obecnie nazywana Szuszu).
      I nie mam juz teraz watpliwosci, ze to kot...rasowy.Szuszu jest przepiekna.
      Futerko ma jasnoszare z ciemnoszare wyrazne cetki i pregi. I nie chodzi mi o
      burosc tylko wyrazna czysta szarosc. Oczy piwne. Wyglada wypisz wymaluj, po
      prostu IDENTYCZNIE jak kot z reklamy Whiskasa. Moim zdaniem to kotka bengalska.
      Mialam juz takie podejrzenia jak ja bralam z ulicy, ale teraz watpliwosci co do
      jej co najmniej pomieszania z jakims rasowym nie mam.
      • biljana Re: Historii ciag dalszy...bengal? 05.03.07, 10:31
        ech, claire.. ty to nie masz glowy do interesowsmile Zamisat wystawic ja na Allegro
        jak "bengala" po rodowodowych rodzicach ;/ ty organizujesz jakies ekspedycje
        ratunkowe smile)))))

        a tak poważnie, to super, ze kotusia ma sie dobrzesmile W dobrym domku kazdy kot
        pieknieje..
        • paulina.galli Re: Historii ciag dalszy...bengal? 05.03.07, 18:25
          lubie takie historie!!!
          to jest impuls - nie mozna inaczej
          ja tez 3 x tak robilam (potem latalam z wywieszonym jezorem szukajac domu dla
          kota bo i moj kot i moj facet postawili powazne veto (kot wieksze smilesmile
          niektorzy tego niestety nie rozumieja sad a moze tylko bronia przed zostaniem
          druga violetta villas ?smile
    • claire_de_lune Re: No i wpadl na mnie...moj pierwszy uliczny kot 28.05.07, 10:38
      ...dzis niestety dostalam bardzo tajemniczego maila "Mam prośbę o pomoc, bo
      jestem zmuszona znaleźć nowy dom dla mojego kota. sad "Nic wiecej nie wiem,
      dowiedzialam sie tylko, ze to nie jest rozmowa na telefon...Jest mi bardzo
      przykro...i zal kotki. Byla w tym domu juz 5 miesiecy...Nauczka jest jedna -
      nie mozna nikogo uszczesliwiac na sile.
      • asidoo Re: No i wpadl na mnie...moj pierwszy uliczny kot 28.05.07, 11:45
        Znaczy, że koleżanka chce oddać Szarotkę - Szuszu?
        No niesłychane!
        Najwyżej ją weźmiesz i w końcu będzie na własciwym miejscu.
      • asica74 Re: No i wpadl na mnie...moj pierwszy uliczny kot 28.05.07, 11:50
        Clare, czy to oznacza, ze pani chce sie chce kotka pozbyc? Bo jesli tak, to
        przypomina mi sie powiedzenie: Dog is not only for Xmass. No i cat tez niesad

        Przejelam sie tym, bo ja co rusz oddaje moje koty innym ludziom i choc nie
        jestem w zadnen sposob zoobligowana do sledzenia dalszych losow moich
        podopiecznych, to jednak bardzo delikatnie pisze do ludzi, by sie dowiedziec, co
        sie dzieje z kotkami. Na szczescie, jak dotad mam same pozytywne odpowiedzi.
        Zastanawiam sie czy ma to cos wspolnego, z tym, ze ludzie, ktorzy chca adoptowac
        koty, musza za nie zaplacic (pieniazki ida na dalsze platnosci za veta, dla
        kotow, ktore pozostaja pod opieka organizacji, od ktorej mam swoich
        podopiecznych), wiec od razu staja przed wymogami i zobowiazaniami, jakie wiaza
        sie z posiadaniem zwierzat w domu...

        Claire, mam nadzieje, ze ta sprawa sie jakos pozytywnie rozwiaze.
      • wiesia.and.company Re: O rany, coś się musiało stać..A może to tylko 28.05.07, 11:51
        impuls, emocje pod wpływem chwili...
        Kiedy przygarnęłam Uranka, był moim piątym kotkiem. Po dwóch dniach szaleństw z
        moimi małymi, Uranka wzięła do domu pani kabalarka. Stał się jej czarnym
        kotkiem. A po trzech miesiącach przyniosła mi go do domu, tak tylko na czas
        Bożego Narodzenia i choinki, po której to skakał niepokorny Uranek. Po
        tych "zimowych wakacjach" u mnie, miał do niej wrócić, bo już nie byłoby
        choinki, którą by dewastował. Ale już się po Uranka nie zgłosiła... Żałowałam
        tylko, że okres adaptacji, nabywania przyzwyczajeń, odbył u tej wróżki, a nie u
        mnie i moich kotów.
        Widocznie los tak chciał i się losowi poddałam. Może i u Ciebie tak po prostu
        miało być, że kotek miał być Twój i już... Słowa: jestem zmuszona znaleźć nowy
        dom dla "mojego kota" brzmią jakoś bezosobowo, co chyba niezbyt dobrze mówi o
        wzajemnej więzi. Może przesadzam.
        Trzymaj się i bo ja wiem, czy warto walczyć z przeznaczeniem....?
        Pozdrowienia. Wiesia + 7
        • misia007 Re: O rany, coś się musiało stać..A może to tylko 28.05.07, 12:08
          Biedna kicia,donos Claire co sie dzieje.Moze rzeczywiscie byla Tobie pisana.
        • asica74 Re: O rany, coś się musiało stać..A może to tylko 28.05.07, 12:11
          No wlasnie Wiesia, uderzylas w sedno. Zwierzak to nie zabawka, nie zachcianka,
          ktora mozna ot tak oddac, kiedy sie znudzi, lub zacznie skakac po choince.
          Przepraszam, ze tak wracam do moich osobistych doswiadczen, nie mam na uwadze
          wykazywania, ze "jestem lepsza, inna", ale mi przychodzi z trudnem oddanie
          kotow, ktore sa u mnie kilka miesiecy, badz tygodni.Przyzwyczajam sie i
          przywiazuje do nich, nawet wbrew wlasnej woli (moj dom jest domem tymczasowym
          dla kotow). Chyba jedyny przypadek, jaki jestem w stanie zrozumiec, a ktory
          zmusza do oddania kota, jest przypadek ciezkiej alergii na kota, u kogos z
          domownikow (moje obecne koty sa z takiego domu: wnuczek, ktory sie urodzil ma
          ciezka alergie na kurz, koty, etc. )

          Co widzi optymista na cmentarzu? - Same plusy!
    • claire_de_lune Re: No i wpadl na mnie...moj pierwszy uliczny kot 28.05.07, 12:59
      juz wiem. Agnieszka wypowiedziala umowe o prace, ale nie ma pracy nowej. W
      perspektywie wyjazd za granice. To naprawde jest dziewczyna, ktora ma ostatnio
      sporo zyciowych klopotow.
      Generalnie ustalilam, ze bede finansowac kociczke, ale ze bede tez szukac jej
      domu (mam na to ok. 3 miesiecy). Dobrze, ze powiedziala wczesniej, a nie w
      ostatniej chwili. Jak nie znajde domu, to oczywiscie moj dom jest dla niej
      otwarty, choc niestety podejrzewam, ze moj mezczyzna sie nie zgodzi i i tak w
      perspektywie bedzie szukanie domku.
      Nic to - na pewno kociczki nie zostawie bez pomocy.

      Czuje sie odpowiedzialna i nie chcialabym potepiac Agnieszki, bo zupelnie ja
      zaskoczylam Szuszu. Ona nawet w najsmielszych przypuszczeniach nie myslala o
      kocie, majac sama ze soba i swoim zyciem spore problemy.
      • asica74 Re: No i wpadl na mnie...moj pierwszy uliczny kot 28.05.07, 13:04
        Aaaa... wiele to wyjasnia...
        • wiesia.and.company Re: No tak - mogę to zrozumieć. 28.05.07, 14:13
          Dobrze, że Cię koleżanka poinformowała z dużym wyprzedzeniem. Szkoda, że tak
          się jej układa (raczej nie układa). No cóż, to na razie powodzenia w akcji,
          cykaj zdjęcia, może ktoś się zakocha od pierwszego wejrzenia. A może Twój
          partner się przyzwyczai do zdjęcia a potem do oryginału, jeśli zdjęcie będzie
          długo wisiało w widocznym miejscu? Pozdrawiam. Wiesia + 7
Inne wątki na temat:
Pełna wersja