minerwamcg
11.01.07, 03:30
No właśnie. Czy pozwalacie swoim kotom wylizywać talerze? Czy jak kicur
zamoczy wąsy w Waszej szklance, wylewacie zawartość, czy spokojnie dopijacie?
Co robicie z "nadgryzionym" kurczakiem czy "napoczętą" zupą?
Są dwie szkoły, jedna higieniczna, nad drzwiami której widnieje napis "Kot to
kot, a człowiek to człowiek". I druga luzacka, z godłem "Kot to czyste
stworzenie i nie ma co przesadzać".
Którą preferujecie? Ja kiedyś byłam zaprzysięgłą higienistką. Coś we mnie
pękło, kiedy na 20 metrach zamieszkały z nami dwa niepospolicie wścibskie
kicury. Z początków koegzystencji pochodzi ten dialog:
Ja: No to mamy jutrzejszą zupę z głowy.
Mąż: Czemu? (udaje, że nie widzi George'a z łebkiem w garnku)
Ja: Popatrz, kot się dobrał.
Mąż: No to co? Przecież wszystkiej nie zje...
Od tej pory jakby mi się ideologia rozmiękczyła

A jak jest u Was?