Z jednej miski z kotem?

11.01.07, 03:30
No właśnie. Czy pozwalacie swoim kotom wylizywać talerze? Czy jak kicur
zamoczy wąsy w Waszej szklance, wylewacie zawartość, czy spokojnie dopijacie?
Co robicie z "nadgryzionym" kurczakiem czy "napoczętą" zupą?

Są dwie szkoły, jedna higieniczna, nad drzwiami której widnieje napis "Kot to
kot, a człowiek to człowiek". I druga luzacka, z godłem "Kot to czyste
stworzenie i nie ma co przesadzać".

Którą preferujecie? Ja kiedyś byłam zaprzysięgłą higienistką. Coś we mnie
pękło, kiedy na 20 metrach zamieszkały z nami dwa niepospolicie wścibskie
kicury. Z początków koegzystencji pochodzi ten dialog:
Ja: No to mamy jutrzejszą zupę z głowy.
Mąż: Czemu? (udaje, że nie widzi George'a z łebkiem w garnku)
Ja: Popatrz, kot się dobrał.
Mąż: No to co? Przecież wszystkiej nie zje...

Od tej pory jakby mi się ideologia rozmiękczyła smile A jak jest u Was?
    • yola1976 Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 09:06
      ja nie przesadzam. Koty czasem coś wyliżą, po czym talerz ląduje w zmywarce.
    • anovire Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 09:19
      Ja nie przesadzam, ze "świeżych" garnków jeść Bazylowi nie pozwalam (a uwielbia
      się włamywać szczególnie do rosołku)ale ostatnie kąseczki z talerza zawsze
      muszą być jego. Wolę mu pozwolić talerz wylizać niż słuchać tej dzikiej
      awantury, którą urządzi jako BARDZO NIESZCZĘŚLIWY I SYSTEMATYCZNIE GŁODZONY
      KICIUŚ, a talerz i tak się umyje. Zauważyłam też pewną prawidłowość - ta sama
      ludzka pasza NIGDY nie smakuje tak dobrze z kociej miski i trzeba ją zignorować.
    • kejt35 Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 09:23
      Jestem przedstawicielką szkoły luzackiej. Ale to jeśli chodzi o mnie, męża i
      dziecko(wyrodna matka!), natomiast jezeli kot wyliże czy napocznie coś
      przygotowane dla gości, to raczej tego juz nie podam.Generalnie jak mam mieć
      gości, to kuchnia jest bardzo pilnowana, żeby potem nie było dylematusmile
      Mój kot jest czysty, pachnący, odrobaczany. Niby dlaczego mam wylewać kefir, do
      którego Miniu na chwilę wsadził pysk? Wypijam po nim.
      Niektórzy ze znajomych, jakby się o tym dowiedzieli, to chyba juz u mnie nigdy
      herbaty nawet by nie wypili, tacy "obrzydliwi". No ale jeżeli Miniu dorwie coś
      dla gościa (baaaaardzo rzadko), to oczywiscie jest natychmiast wymieniane.
      • kirke18 Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 09:26
        Hmmm ... ja raczej nie mam tego problemu, bo Katia jest raczej niejadkiem, ale
        np. jogurtem karmię ją z łyżeczki (zasadniczo tylko Danonki) i zdarzy mi sie
        zjeść razem z nią. Ot co smile
      • capuccino_days Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 09:26
        a'propos "obrzydliwych" znajomych, jak moim niezakoconym gościom powiedziałam,
        że sałatki nie będzie bo kot zlizał dokładnie cały vinegret, to z oburzeniem
        zapytali, czy nie mogłabym sosu dorobić i sałatki jeszcze raz polaćsmile
        dla mnie oblizana marchewka to jednak przegięciesmile
    • annb Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 09:33
      mam dwa koty, damę i głodomora.
      pani gaba(dama) musi miec podane do jej miski-na nasze talerze nawet nie
      spojrzy.
      pani głodna(mała) najchetniej by zrobiła włam, jak w mikrofali rozmrazam dorsza
      to siedzi przed nią i spiewa piesni załosne o głodnym kocie.
      a jak sie obrabia mieso to bacznie patrzy i pilnuje z parapetu.
      ale skrawki okrawki dostają do michy.
      zdarzylo mi sie raz ze gaba wsadzila łapę do kubka z herbatą aby wydobyc
      szczurka, i go gonić po stole.
      ale z talerzy im nie daję jesc.
      pomimo posiadania zmywarki
      Moze dlatego ze mialam wczesniej psa a on wsadzał mordę na spacerach w rozne
      swinstwa, no i tak mi zostalo
      talerz moj, gary tez
      kuchnia zamykana
      ale
      ale
      moze mi sie odmieni wink
      moze
      nigdy nie mow nigdy smile)))
    • biljana Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 09:50
      Gucio uznaje ludzkie jedzenie za niejadalnewink
      Jak widzi, ze cos jem to przychodzi i stara się powąchac a nastepnie zakopac -
      zeby przypadkiem ludziom takie swinstwa nie zaszkodzily.
      A ze jest kotem wybitnie towarzyskim, to zazwyczaj jak widzi, ze ludzie jedza -
      to sam tez udaje sie do swoich miseczek i cos tam pogryzasmile

      Raz tylko "włamal sie" do stojącej na niskim stoliku miski z moimi płatkami
      sniadaniowymi i mlekiemsmile Jak weszlam do pokoju to wlasnie sobie chleptal
      mleczkosmile A ze ogolnie malo pije, to ja bylam zachwycona, ze w ogole pije i mu
      nie zabieralam. Wypil polowe. Reszte zjadlamsmile)))))))))
      • pixie65 Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 10:10
        W relacjach ludzko-kocich jestem raczej zwolenniczką pewnego luzu,inna rzecz,
        że moje praktycznie nie interesują się ludzkim jedzeniem. Natomiast jestem
        ortodoksem w relacjach kocio-kocich i jeśli zakatarzony "dochodzący" Pączuś
        dobierze się do miseczki Dzidzi, to reszta karmy wędruje do kosza a miseczka
        polewana jest wrzątkiem. "odchowałam" już pewną geomadkę "dochodzących", mniej
        lub bardziej chorych i pod tym względem jestem higienistka do bólu...Ale tez
        może dzięki temu udało mi się uniknąć problemów nawet po opiece nad kotem z
        podejrzeniem panleukopenii...
      • marta.kunc Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 10:13
        ja tam brzydliwa nie jestem. po kocie zjem zawsze. jako szczaw kilkuletni
        jadlam lody wloskie na spole ze swoja piesa.lizaki rowniez.teraz nad jeszeniem
        wespol z psem bym raczej pomyslala ale po kocie sie nie brzydze.
        z reszta moje koty sa raczej wybredne i za bardzo sie nie pchaja do wyzerania.
        i tak wiedza ze z kazdego otworzonego jogurtu, smietany serka itd. beda mialy
        swoja dzialke podana na moim palcu - tak najlepiej smakuje. jedyne czego nie
        moge zostawiac na wierzchu to angielskie maslo solone - zezarlyby razem z
        papierkiem.
        powiem jeszcze wiecej - caluje moje koty prosto w ryje. z dubeltowki. i nie
        wstydze sie tego.
        a robaki i takie tam??? oba moje futra sa niewychodzace, regularnie
        odrobaczane. latwiej chyba by mi bylo zlapac jakiegos pasazera z owocow i
        warzyw.

        minerwasmile brawo dla artura!!!!smile))
        • a.g.n.i Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 10:22
          Ja też całuję. Prosto w pysk. A Hipek jest wychodzący...
        • annb Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 10:28
          całowanie to insza inszość
          wink
    • a.g.n.i Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 10:16
      Do niedawna nie miałam tego problemu, Hipek, poza jednym jedynym incydentem,
      kiedy to ściągnął ze stołu skórę od wędzonego pstrąga (moja mama miała ją
      właśnie wyrzucić) i uciekał z nią przez całe mieszkanie, nigdy nie interesował
      się naszym jedzeniem. Wtedy był zreszta usprawiedliwiony - to byl jego drugi
      dzień, trafił do nas potwornie zagłodzony, a niestety zaraz po nakarmieniu
      dostał sraczki-giganta (wiem, że powinno się karmić po odrobince, no ale to
      była po prostu kwestia w ogóle zwabienia go w tym lesie i złapania) i wet kazał
      jeszcze ten jeden dzień przetrzymać go bez jedzenia, dał oczywiście kroplówkę
      etc. Mieszkałam jeszcze wtedy ostatni miesiąc u mamy, mama robiła śniadanie dla
      siebie i ojca, ja pilnowałam kota w swoim pokoju, no ale na chwilę otworzyłam
      drzwi. Czułam się jak bydlę wyrywając mu tę skórę z pyskasad

      A potem juz jadł tylko swoje. Czasem dostawał odrobinę masła, ale nigdy nie
      wchodził sam na stół i nie łasował.

      No a teraz mam... wychodzi na to, że nie wiedziałam, co to znaczy mieć kota.
      Wiwi wsadza pysk wszędzie. Do maselniczki, jeśli zapomnę przykryć, do misek z
      sałatkami, w swięta ze zdziwieniem znalazłam na podłodze kawałek ryby w
      galarecie, jakoś dziwnie zmalał ten kawałek (małpa jedna).
      A ostatnio mój mąż zakomunikował, że piła zupę pomidorową z garnka. Smakoszka
      jedna. Dojedliśmy po niejsmile uprzednio mocno zagotowawszy.
      • a.g.n.i Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 10:19
        a.g.n.i napisała:

        Dojedliśmy po niejsmile uprzednio mocno zagotowawszy.


        Oczywiście zupę, nie kotabig_grin choć przyznam, że ta perspektywa wydaje się czasem
        kusząca;-P
        • ma.witkowska Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 10:49
          Mi sie udalo nauczyc moje kocury, ze na blat w kuchni sie nie wchodzi (nie wiem
          co robia jak mnie nie ma, ale NIGDY nie zostawiam niczego do jedzenia na
          wierzchu, tak samo jak torebek foliowych z uszami i innych gadzetow, ktore koty
          moglyby uznac za super zabawke). Przekonanie ich, ze podczas gotowania czy
          krojenia dla nich 5 kilogramow miesa, zajelo kilka miesiecy. Teraz siedza
          grzecznie na podlodze albo na parapecie i patrza i czekaja na swoja kolej.

          Gorzej jest z konsumpcja - tego juz nie zawsze uszanuja. I probuja wpychac
          ryjki do talerza (ale nie mam stolu, jem na kolanie na kanapie). A jak juz sie
          dziele jakims niekocim zarelkiem (jogurt, zoltko, ser), to zazwyczaj w ich
          misce.
          • ma.witkowska Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 10:56
            A z drugiej strony to i tak nie wierze, ze mozna byc super hiper higienicznym
            majac kota. Jak taki kocur/kotka pojdzie do kuwety, zrobi co ma zrobic,
            zakopie, wyjdzie z kuwety, przejdzie przez cale mieszkanie, wskoczy na
            lozko/kanape/fotel, klepnie tam sobie i dopiero zabiera sie za mycie swojej
            pupy (czasem zapomni i o tym), to juz chyba zdazy zostawic zarazki w calym
            domu.

            Kolejna sprawa to wszedobylskie klaki (no wlasnie oduczenie kotow od biegania
            po blacie w kuchni doprowadzilo do wyeliminowania pojawiania sie klakow kocich
            w moim obiedzie), pfu pfu - powinnam odkurzac co 2 dni.

            No juz o myciu zebow dwa razy dziennie po 3 minuty nie wspomne! big_grin
        • kejt35 Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 11:45
          Agni, ja nawet nie rozważam, z mojego to by okropnie tłusty rosół wyszedł, błeeesmile))
    • isztar.6 Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 11:35
      U nas kot podjada nawet gościom z talerza, większej części naszych znajomych to
      nie rusza
      • nastja Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 11:49
        a u nas panuje luzik. Belweder bardzo lubi jogurty truskawkowe i serek danio
        waniliowy to czasami jemy jedną łyzeczką. Janosik ZAWSZE kradnie jedzenie i
        spiernicza z nim w ciemny kąt - nie zdarzyło mu sie jeść z nami przy stole.
        czasami kradnie szynkę z kanapki sprzed samych ust - robi to blyskawicznie!
        Belw za to włazi na stół jak jemy w niedzielę śniadanko - zawsze jest tyyyyyle
        rzeczy, i nmasło, i serek, i pomidorek... ale zwykle konczy się na wąchaniu i
        polizaniu masełka. Jeny, gdyby to moja matka widziała!!! jak coś nadgryzie to
        już mu daje całe. "gotowanego" nie lubi - tylko kości z kurczaka kradnie, ale
        to myślę że tylkko ze względu na dobrą zabawę, bo jak mu się uda coś zwinąć to
        ja latam za nim po całym domu próbując odebrać - coby mu to w gardziołku nie
        stanęłowink a! całuję oba w pyszczek, mój niemąż też ale jak Belw mnie chce
        całować - z języczkiem! - po prosty lizać mnie w usta to mu nie daję.
        Pozdrawiam
        • beali Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 12:42
          Ja jestem jak mój pies:moja micha jest moja i zabrać pyski wszyscy,łącznie z mężem,nie ma 'daj spróbować'.
          Nie jem razem z psem,ani z kotami,ale co robią,jak już ja skończę,
          to już insza inszość.Potrafię wyrwać kotom kawał nadryzionego mięsa
          i zrobić gulasz,który ze smakiem zjemy.Zupę,do której kot wsadził pyszczek
          też raczej zjem,przegotuję i zjem.
          Obrzydza mnie takie jedzenie jedną łyżką ze zwierzakiem,bo on sobie
          tym samym językiem dupkę myje.

          Kiedyś koleżanka wróciła do domu głodna bardzo,w domu nic nie było,
          ale na misce psiej leżał sobie kawał mięcha. Nie zastanawiała się długo,czy pies lizał,próbował mięso,ale wzięła i pochłonęławink)
    • mada.d.n Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 12:48
      do garów na szczęście nie podchodzi (po ciężkich miesiącach walki nauczyliśmy
      ją, że po blacie w kuchni się nie biega - oczywiście co robi pod naszą
      nieobecność to inna sprawa), za to włazi na stół w jadalni i salonie (jest
      regularnie przeganiana), a jedzonko - błyskaiwcznie potrafi zwinąć szynkę z
      trzymanej w ręce kanapki lub polizać masło w nieprzykrytej maselniczce. szynka
      nie jest z gardła wydzierana, masło nieląduje w koszu, a jk nadgryzie kiełbasę
      albo coś - dostaję swojąupolowaną część, reszta jest hmm opłukana (zazwyczaj
      ląduje na podłodze podczas polowania i ma całe tabuny kocich kłaków
      przyklejone) i zjedzona przez nas, bo kota mimo szczerych chęci całej kiełbachy
      nie zje - będzie goniła po całej chacie, w końcu znajdzie się gdzieś za pół
      roku pod jakąś szafą smile jogurt, serek itp dostaje w miseczce


      163 dni smile
      Przestrzeń sugeruje, by się przemieszczać,
      jednak jedynym celem podróży mędrców jest ich dom.
    • kawka74 Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 12:55
      co ja mam pozwalać czy nie, jak Biała potrafi wykorzystać sekundę nieuwagi i
      podpieprzyć z talerza takiego, powiedzmy, pieroga z mięskiem
      moje koty nie konsumują bezpośrednio z talerzy (przypuszczam, że się brzydzą
      jeść z tej samej zastawy, co ludzie), ale najpierw ściągają łup na podłogę i tam
      się nim upajają we względnym spokoju
      po kradzieży artykułu żywnościowego, zrzuceniu go na ziemię i obtoczeniu w kurzu
      i kocich włosach - taki artykuł można spokojnie pozostawić łupieżcy
      tłumaczę jak komu dobremu - ja z twojej miski nie jem, nie przepadam za wołowiną
      w galarecie, nie wyżeram ci, nie ruszam, więc łaskawie się odpindol od moich
      pierogów, naleśników, kotlecików i kanapek z pasztetem i świeżym ogórkiem
      oczywiście nie działa
      • lisek.chytrusek Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 13:36
        Ja nie mam tego problemu, niestety Kicia jest alergiczką i nie ma mowy o
        wylizywaniu talerzy, tylko specjalna karmasad więc Miśki też nie podkarmiamy przy
        stole, żeby drugiej nie było przykro. Ale czasem jedzenie w gardle staje, jak
        się widzi przed sobą dwie pary wygłodniałych kocich oczusmile
        • ewung Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 14:48
          nam dalko do "higienicznego" trybu życia. kociejstwo łazi bezczelnie wszędzie
          (tzn. oficjalnie nie łazi po szafkach w kuchni i po stole) ale nieoficjalnie
          dały się przyłapać. asystują przy posiłkach i rozpuszczone są bo czesto coś im
          spada. czasem jakaś łapka próbuje dokonać smiałego porwania ze stołu ale
          zazwyczaj bezskutecznie.

          raz rozmrażaliśmy kotlety i jak tato poszedł je robić to jeden nie był w misce
          ale zawieszony na brzegu szafki - sprawca nieznay, zwiał. kotlet został umyty i
          zjedzony smile najbiedniejszy w tym był pies, nauczony ze nie wolno brać,
          siedział i pilnował tego kotleta, slina mu ciekła ale nie ruszył.

          karol to czasem poprostu kanpkę podsuwa zwierzowi żeby sobie ugryzł, loda daje
          polizać itp. ja tez się dzielę ale odrywając kawałek. swego czasu koty
          namiętnie wylizywały nam masło - poprostu je jedliśmy.

          aaa.. ja zawsze to nazywałm ze koty na mnie patrzą kiełbasianymi oczami smile
          i jak się tak na mnie gapią to klupię się w głowę mrucząc "głupie pomysły
          zawsze się mszczą, trzeba było ich nie rozpuszczać" a potem daję im kąska smile
          • misia007 Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 15:00
            Nasze koty podobnie jak Gucio Bijany uwazaja, ze my marnie jemy w porównaniu z
            nimi i naszymi talerzami sie nie interesują.Do higienistow jednak zaliczyc nas
            nie mozna bo podczas posiłków zawsze jakieś futro na stole lezy i jeszcze sie myje.
    • katikot Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 22:34
      Kota zazwyczaj coś kradnie z talerza, albo wyciaga łapą spod noża przy krojeniu i ściąga na ziemię - łup jej zostawiamywinkTalerze też może wylizywaćwinki łazić po stołachwink
    • sherman-doberman Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 23:35
      Ewung - zazdroszczę manier psa. Wpajaliliśmy naszemu dobre maniery przez 3 lata i mimo to kradnie
      wszystko, co się da zjeść, choć dyskretnie. Przy stole nie żebrze i tylko czeka, aż resztki wylądują w
      misce. Ale gdy nas nie ma - hulaj dusza piekła nie ma. Kotu też kradnie żarcie.
      Mąż dzieli się z psem po bratersku lodami. Ja czasem daję mu chyłkiem do wylizania talerz - po
      jedzeniu, przed myciem.
      Kot z właściwą sobie wyniosłością totalnie ignoruje wszelkie jadło na talerzach czy w garnkach. Jedyne,
      co go rusza, to krewetki - tylko świeże, mrożonych nie tknie. Za krewetkami pójdzie do piekła i
      ukradnie z półmiska. Nigdy nawet wąsa nie wsadził do żadnego garnka,talerza czy kubka.
      Ale co mu tam. I tak jada na porcelanie angielskiej -dostał w prezencie od kuzynki.Choć przyznam ze
      zdziwieniem, że raz zostawiliśmy kupne! ciasteczka z dżemem na blacie i rano dżemu już nie było. Psa
      w domu jeszcze nie było. Kot się nie wypowiedział. ale nie było żadnych wątpliwości, że to jemu nagle
      coś odbiło.
      • ewung Re: Z jednej miski z kotem? 12.01.07, 07:25
        sherman-doberman napisała:
        > Ewung - zazdroszczę manier psa. Wpajaliliśmy naszemu dobre maniery przez 3 lat
        > a i mimo to kradnie

        na nasze trzy psy (2 już za TM) działały podkładane kanapeczki na ostro
        przyprawione. Zostawiało się taką na noc pachnącą smakowicie a w środku pieprz
        papryka itp. Po paru razach kradziejstwo się kończyło.
        ale aż takich manier dobrych nie ma smile - czasem zdarzy mu sie coś w kocich
        michach upolować, a poza tym przy stole czasem okrutnie żebrze.
        • sherman-doberman Re: Z jednej miski z kotem? 12.01.07, 13:26
          Ostrych przypraw próbowaliśmy użyć, kiedy pies w młodości obgryzał gałki komody.
          Okazało się, że najwyraźniej ceni sobie nawet najbardziej ostre przyprawy, nie zatrzymały go ani
          musztarda, pierprz, tabasco czy ostre chili. Musiał po prostu wyrosnąć z gryzienia i tyle.
    • kleo_mini Re: Z jednej miski z kotem? 11.01.07, 23:38
      jak przyłapię matyldę z nosem w mojej misce z musli, to odganiam, rzecz jasna, a
      potem kończę jeść. kilka razy zostawiłam jej troszkę mleka na dnie, ale
      najwyraźniej zostawione dla niej nie smakuje równie dobrze, jak podkradane.
      podobnie z masłem - polizane w maselniczne smakuje lepiej, niż polizany kawałek
      włożony do miski.

      oczywiście, cały czas przechodzi mi przez głowę, że to niezbyt higieniczne, ale
      jakoś nic z tą myślą nie robię.
      • vauban Re: Z jednej miski z kotem? 12.01.07, 04:19
        Wylizują.
        Jakby nie gonić, małe łobuzy wylizują talerze. Ostatnio przyłapałem najmłodszego
        - i, wiecie co, nawet nie bardzo miałem na niego ochotę nakrzyczeć.
        Po pierwsze, nie jadamy wieprzowiny. Zatem choroba Aujeszky'ego jest mniej groźna.
        Po drugie, żona owszem, krzyczy na koty i zgania je ze stołu. Głównie po to, aby
        za pięć minut któryś pojawił się tam ponownie wink
        Po trzecie, one tak ogromnie chcą posmakować tego, co my jemy ! Skoro mama/tata
        jedzą, to musi to być przepyszne, nieprawdaż ? I zupełnie inne niż to, co my,
        koty, mamy w miskach. Nawet, jeśli to jest marchewka, której z zasady koty nie
        znoszą.
        No, właśnie.
        Po czwarte, człowiek jest sługą swoich kotów, i im prędzej to zrozumie, tym
        lepiej dla niego i dla kota wink
    • dorotek83 Re: Z jednej miski z kotem? 12.01.07, 09:54
      U mnie jest delikatny konflikt. Moj TŻ jest za wyrzucaniem i higienicznym
      trybem życia.
      Ja prezentuje poglądy odwrotne. Kot i ja zgodnie jemy jogurty, kefiry, smietany
      (swoim jogurtem podkarmia TŻ podkarmia kota) najlpiej smakują z mojego palca.
      Na początku wyrzucałam (raz się prawie popłakałam jak wyrzucałam najedzone
      filety z kurczaka, nie było nic na obiad).
      Później stwierdziłam, że mój TŻ nie musi wszystkiego wiedzieć, i takie mięso
      wędline starannie myję i odcinam nadgryzione kawałki.
      Po paru miesiącach oduczyliśmy kota żebrania (czytaj żałosnego skuczenia: ja
      jestem GŁODNY) jak robimy mięso. ALe siedzieć obok na taborecie po prostu musi.
      Zawsze się trafi ładny kąsek.

      Tylko jest problem jak rozmrażammy rybę. Doszło do tego, że ryba rozmraża się w
      piekarniku, bo nigdzie indziej nie jest bezpieczna. Robię rybę, kot chodzi koło
      mnie, płacze i się skarży (zero godności smile). Ostatnio prawie włożył łapkę pod
      nóż jak ją kroiłam.

      Ulubioną zabawką jest otwieranie lodówki i wpatrywanie się w nią. Jak mieso lub
      wedlina tam leży, to wyciąga i konsumuje (najlepiej pod ława w salonie).
      Wyżera mi też zieloną sałatę, pije mineralną z kubków i tyle. Gotowanego nie
      tknie, przynajmniej nie przy nas. Często można go przyłapać jak wyjada zimne
      resztki mięsa z talerza.
      Gdybym miała nie jeść tego do czego się kot dobrał, często nie jadłabym wędliny.
      Jest luzik.
    • uwazna Re: Z jednej miski z kotem? 12.01.07, 11:48
      Z dzieciństwa wyniosłam nawyk, żeby po nikim nie dojadać. Obojętnie czy będzie
      to po człowieku, po psie, czy po kocie. Tak było u mnie w domu, i tak mi
      zostało. Moja kotka ma swoje miski, a nawet swój własny zmywak. A jeśli chodzi
      o podjadanie, to problemu nie mam, bo nie jest zainteresowana moim jedzeniem.
      • wiesia.and.company Re: Luzacko - ale nie podjadam kotom z miski 12.01.07, 14:07
        bardzo się pilnuję, czasem mi tylko ręka skoczy sama do buzi, żeby sprawdzić
        czym one się delektują. A te zapachy gulaszu z kociej puszki....mniam,mniam.
        A swoją drogą, ciekawa jestem ile razy ktoś mi podkradł plasterek z grubo
        obłożonej mojej kanapki i tego nawet nie zauważyłam i zjadłam jako nietknięte.
        A bo to ja wiem, co dokończyłam po którymś z kotów? Nie choruję, to znaczy że
        mi nie przeszkadza. A bitwa z gromadką o odrobinę bitej śmietany z pojemnika?
        Przynajmniej coś wywalczę, gdybym się wzdrygała nigdy bym zapewne nie zdążyła
        spróbować.
        Pozdrawiam. Wiesia + 8
        • trawa11 Re: Luzacko - ale nie podjadam kotom z miski 12.01.07, 14:24
          Jeszcze nie tak dawno Duzy zazyczyl sobie jedynie dwie kanapeczki na kolacje.No
          wiec zrobilam mu je.Po jakiejs chwili mowi do mnie : no nie dosc ,ze chcialem
          tylko dwie ,to jeszcze na dodatek tylko z maslem dostalem...no nie powiem z
          czym kanapki byly...,no ale kto pierwszy ten lepszy.No nie?
          • kawka74 Re: Luzacko - ale nie podjadam kotom z miski 12.01.07, 17:31
            a propos kanapek
            moja pierwsza kota kradła artystycznie
            leży kanapka - masełko, szyneczka, ogóreczek
            wchodzi kot
            wychodzi kot, oblizując się ukradkiem
            leży kanapka - masełko, ogóreczek
            gdybym nie była pewna, że szyneczkę kładłam, to bym w życiu nie uwierzyła, że
            tam była
    • kotbert Re: Z jednej miski z kotem? 15.01.07, 22:17
      Luz. Jogurty, twarożki, krem z tortu - i inne pyszności, na które nasze Damy mają ochotę, jem z nimi jedną łyżką, sprawiedliwie - łyżeczka dla mnie, łyżeczka dla Damy big_grin
    • magdaksp Re: Z jednej miski z kotem? 15.01.07, 23:08
      od kiedy obejrzalam program wktorym byla mowa otym ze psy okoty maja czysciej
      wpyszczkach niz ludzie to juz mnie nie przeraza widok chelsea,bojki lub brawurki
      wyzerjacych moj serek np.
      • wiesia.and.company Re: magdaksp, zgadzam się.. koty i psy mają 16.01.07, 13:57
        chyba naprawdę mniej złowrogich bakterii... ślady po ich ugryzieniach szybko mi
        się goją, a po upijanionym koledze, który mnie ugryzł w ramię, ślimaczyło mi
        się przez pół roku, nawet opalić ramienia nie mogłam.
        Zarazić się od kotów też nie zarażę, kiedy je cmokam w pyszczki z dubeltówki.
        Kocie szczepy bakterii i wirusy nie przechodzą na człowieka.
        A więc cmok i jemy sobie to, co wspólnie lubimy. To zbliża...
        Pozdrawiam. Wiesia + 8
    • nessie-jp Re: Z jednej miski z kotem? 16.01.07, 14:34
      Staram się być w miarę higieniczna. Wet zabronił mi myć kotom zęby moją własną
      szczoteczką smile twierdząc, że w kociej paszczy siedzą paskudne patogeny. A że
      moje cierpią na przewlekłe zapalenie dziąseł, to raczej staram się, żeby każda
      jadła własne i nikt po nikim nie dojadał - nawet jeden kot po drugim kocie.

      Natomiast w pysk cmokam, koty maczają ryjki w szklankach z wodą postawionych na
      szafkach nocnych, z łóżka nie spędzam (tylko wrzeszczę, jak za dużo żwiru z
      kuwety naniosą...)
    • yoma Re: Z jednej miski z kotem? 16.01.07, 14:42
      Sprawa jest prosta. Kot żyje z człowiekiem pod jednym dachem = kocie bakterie
      harcują po człowieku, a człowiecze po kocie i wymiana czy brak wymiany bakterii
      "językowych" już tego nie zmieni.

      W kwestiach praktycznych - kuot nie ma wstępu na stół, kiedy stoi na nim ludzkie
      żarcie, ale to bardziej z przyczyny, że nikt, ani człowiek, ani kot, nie lubi,
      jak mu przeszkadzać przy jedzeniu. Cud, ale kuot mniej więcej to respektuje,
      chyba że jest akurat w stanie wskazującym (na chcicę).

      Wylizywać wylizuje, a czemu nie, szczególnie po kruchych ciasteczkach... smile
    • trzydziestoletnia Re: Z jednej miski z kotem? 17.01.07, 18:31
      Koty raczej nie wlaza na stol kiedy my jemy, bo drazni nas przeszkadzanie. Nie przesadzamy, nie wyrzucamy jak cos podgryza. Jednak muszimy teraz b.pilnowac jedzenia, bo koty potrafia sie dobrac do wszystkiego, wygryzaja dziury w torebkach z pieczywem itd. Ostatnio Milka objadla sie az do wymiotow, bo maz zapomnial schowac do lodowki garnek z gotowanymi podrobami. Generalnie nie brzydzimy sie, ale wiecie co, nie brzydzimy sie swoich kotow, gdybym byla u kogos to wolalabym by kot-domownik trzymal sie z daleka od mojej michy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja