Czy możecie spokojnie zjeść..?

16.02.07, 12:26
Bo ja chyba za bardzo rozpuściłam swoje bestyjki. W sumie Milkę wystarczy 2 razy pogonić i nie jest zbyt natrętna, ale w Kocfi budzi się ZWIERZĘ gdy czuje jedzenie - skacze na stół, kradnie z talerza, warczy itd. W takich warunkach nie można normalnie zjeść śniadania! Dziś zamknęłam ją w pokoju na czas mojego jedzenia, ale mi tak szkoda jak słyszę to żalosne mauczenie.. Powinnam być twarda, konsekwentna i absolutnie nie podkarmiać kotów przy jedzeniu - tak mówi mąż, ma racje?
    • dorotek83 Re: Czy możecie spokojnie zjeść..? 16.02.07, 13:12
      Mąż ma racje, niestety.
      Ja miałam podobnie, podkarmiałam kota wędlina i nauczył się, że ja jem
      śniadanie, on musi coś dostać. Mój facet tego nie robił i oduczył mnie tego.
      Nie do końca, bo często się łamie jak widzę te głodne oczy kota. Z drugiej
      strony konswekwencja przez pewien okres czasu i ignorowanie kota pomogło. Kot
      wie, że co na kanapce to nie jego i nie kradnie. Jeśli zaś mu nic nie dam to
      pochodzi sobie, popatrzy żałośnie i koniec, żadnego miauczenia, skuczenia.

      Z drugiej strony rudy gad tak mnie wyszkolił (od małego mnie szkolił), że
      najpierw jemu sypię suchą karmę a potem robię sobie śniadanie, nieważne jak
      głodna jestem. Kot zawsze ma pierwszeństwo.smile
      • moyra_p Re: Czy możecie spokojnie zjeść..? 16.02.07, 13:37
        z moim Czarkeim jest tak , że podejrzewamy iz on aby cokolwiek zjeść to musiał
        nauczyc się niezłego szperactwa.
        kiedy jest głodny a jego jedzonko ' nabiera temp. pokojowej' czego on nie do
        końca rozumie, że koty zimnego nie jedza...wskakuje na blaty, stoły i jesli
        jest tam cos akurat do zwedzenia to kradnie.
        swoje przypuszczenia o jego tragicznym dotychczasowym zyciu snuje na podstawie
        obserwacji jako, że kot nawet potrafi ukraść sałatke z kiszonym ogórkiem i
        wypić ze szkalnki sok pomidorowy, co chyba do menu kociego za bardzo nie należy.
        my czarka w żaden sposób nie karcimy...zreszta nie umiemy krzyknąc na zwierzę,
        myslę, że mu to przejdzie kiedy tylko wyrówna deficyt pokarmowy.
        Ale ja wszystko doskonale rozumiem...co innego trauma ' wojenna" a co innego
        jak kot ma tzw. fanaberyje..hi hi, pozdrawiam
    • iris101 Re: Czy możecie spokojnie zjeść..? 16.02.07, 14:04
      a tu dla odmiany nie zazdroszczęsmile)ponieważ u mnie odpada ,normalne' jedzenie,
      więc i tym co na stole też sie nie interesuje przesadnie...głaski dla kić!
      • misia007 Re: Czy możecie spokojnie zjeść..? 16.02.07, 14:28
        My mozemy, koty wcale sie nie interesuja co jemy a czasem którys lezy na stole
        obok naszego śniadania i spi.No ale u nas koty dostają zarcie pierwsze przed
        nami,moze tu tkwi sekret.
        • kejt35 Re: Czy możecie spokojnie zjeść..? 16.02.07, 15:44
          Misiu, nasz kita ZAWSZE dostaje jedzenie pierwszy. Zjada z prędkością światła i
          pędzi sprawdzić co my jemy, a raczej dopiero robimy do jedzenia. I kradnie na
          bezczelnego, wyrywa kawałki jedzenia z ludzkiej ręki, ściąga z talerza, itp.
          Wciąga jak odkurzacz prawie wszystko.
          Po prostu - ten kot urodził się, żeby jeść. I nic tego nie zmieni.
          • misia007 Re: Czy możecie spokojnie zjeść..? 16.02.07, 17:59
            No to juz nie wiem, skąd mi sie takie dobrze wychowane zwierzaki trafiły, ale
            naprawdę nikt nam w talerz nie zagląda a taka np, rybke wędzona jemy prawie
            codziennie.
            • kejt35 Re: Czy możecie spokojnie zjeść..? 16.02.07, 18:09
              No, Misiu, Ty masz wyjątkowo grzeczne kotki. Tak jak Dudzio - spokojny,
              opanowany, kulturalny kocur. Natomiast Miniu i Amelka (zwłaszcza w kwestii
              jedzenia) to szatany wcielone i prostaczki niewychowanesmile Czasami myślę, że
              gdyby Amelka została u nas, to nie wiem jak bylibyśmy w stanie spożyć
              jakikolwiek posiłek w domu. A tak, to tato jada śniadania na stojącosmile
              A Miniu, no cóż, dla niego jedzenie jest celem w życiu i nie zawaha się przed
              niczym żeby je zdobyć.
    • party.girl Re: Czy możecie spokojnie zjeść..? 16.02.07, 17:58
      Odkurzacz - dobro określeniesmile)) Do Kacpra pasuje jak ulał. W dodatku odkurzacz
      o bardzo dużej mocy ssącej - zeźre swoje, ukradnie Filipowi, potem pyska pcha do
      nas w talerze. Podejrzewam, że gdyby mogł, to zeżarłby nas z kopytamismile
      • mist3 Re: Czy możecie spokojnie zjeść..? 16.02.07, 21:09
        Moja Kicia jest niejadkiem, więc czasami jest tak, że namówienie ją na jedzenie
        jest cudem. W związku z tym nie mam takich problemów - nie wiem czy niestety czy
        na szczęście. Zresztą kotka od początku jest nauczona, ze na stół nie ma wstępu
        (choć są świadkowie nocnych potajemnych eskapad wink w czasach burzliwego
        dzieciństwa), a talerzy się... boi (jak wielu rzeczy niestety sad ) - zjada tylko
        ze swojej miseczki albo wyciąga mięsko z miski i zjada na podłodze (najlepiej
        smakuje na środku dywanu a zostawienie kawałka, żeby ktoś w nie wdepnął to wręcz
        jej hobby wink )
    • nessie-jp Re: Czy możecie spokojnie zjeść..? 16.02.07, 22:09
      Saga ignoruje mnie totalnie przy jedzeniu, ale to jest rozpieszczony kot domowy.
      Za to Kropka, znajdka uliczna, łazi, miauczy, łapką trąca, patrzy tak... tak...
      żarłośnie!

      Nie łamię się i nie daję, no, może ze dwa razy się złamałam - raz koteczek
      kochany zeżarł solę saute, a raz dostał kawałek nogi z kurczaka. Nogą wzgardził...

      Ale wczoraj - o dziwo już obie - próbowały ukraść mi pączki z talerza! Tłumaczę
      jak komu dobremu, to nie dla kota - to szkodliwe. Nic. Intensywne wpatrywanie
      się (może się da zahipnotyzować...?) Miau. Miau. Drap. Miau...
    • biljana Re: Czy możecie spokojnie zjeść..? 16.02.07, 23:12
      Ja mogę. Gucio zawsze dostaje pierwszy jedzenie a poza tym on chyba uwaza, ze
      ludzkie jedzenie jest jakieś nie tegessmile Owszem przyjdzie zobaczyc co tam jem,
      powącha, ale potem z troską w oczach zakopujewink)))

      Ech z Majka to zupelnie inna historia. Ona, jako kot po przejsciach piwnicznych,
      caly czas je. Jest wszystkożerna i strasznie żarłoczna. Dąży do ideału, którym
      jak wiadomo, jest kształt kuli. Jest juz bliskosmile
      Jak jem, to Majka idzie na wygnanie do sypialni.
    • smillaaraq a ja mam w domu złodziei 16.02.07, 23:38
      jak w tytule - o ile jeszcze Balbi ma niejasną do pwenego momentu przeszłość, to
      Pi owszem, głodowała przez chwilę (matka ją odstawiła od cyca, jak Pi
      zachorowała; ot - uznała, że mała nie przetrwa i nie ma co w nią inwestować),
      ale w sumie krótko to było. Prawda jest taka, że Pikaśka ma naturę kradzieja, a
      Balbina załapała to od niej.
      Efekt jest taki, że do wszystkiego próbują nosy wsadzić. POnieważ u nas w domu
      ludzie nie jedzą mięsa, to pojawienie się szperaczy w ludzkich miskach było
      pewnym zaskoczeniem.
      A wiecie, co jest przemniamuśne? Płatki ryżowe (takie do mleka a la
      kukurydziane, niesłodzone, bo ultra-wegetariańskie - średnio smaczne prawdę
      mówiąc uncertain), winogrona, pomidor, olej z pestek winogron, olej parafinowy zresztą
      też (Pikaśka uwielbia, serio), cebula, ogórek, sałatę też można skubnąć...
      Jogurt i maślankę trzeba trzymać mocno przy sobie, bo wyżłopią raz dwa. Masło
      chować natychmiast - inaczej będzie ostra inwazja.
      Żarte są okrutnie.

      Przy jedzeniu nikt ich nie dokarmia, ale i tak kradną. Chyba dla sportu. Tzn. na
      pewno, bo głodzone nie są. Tylko łowne takie wink)
      • nessie-jp Re: a ja mam w domu złodziei 16.02.07, 23:40
        Smilla, gratuluję łownych kotów smile Wszelkie wegetariańskie myszki ryżowe lepiej
        niech się mają na baczności! wink

        A masło jedzą prawdziwe, czy wegetariańskie czyli roślinne? O ile prawdziwe
        jeszcze jestem w stanie zrozumieć, to kot na margarynie przekracza moje
        zdolności pojmowania... Moje w każdym razie nie chcą ani jednego, ani drugiego...
        • smillaaraq Re: a ja mam w domu złodziei 17.02.07, 10:36
          nesse, masło jest pycha pod każdą postacią. Pikaśka zresztą lubi wszystko, co
          tłuste, toteż z podawaniem parafiny nigdy nie było w jej przypadku problemu -
          ot, nalać na łyżkę wystarczyło, ona i tak już się nerwowo kręciła z
          niecierpliwości, żeby już-już dać jej tego cymesa ;P Innym przysmakiem Pikasi
          jest sałata, przypomniała mi dzisiaj o tym wink

          A propos wegetariańskego żarcia, to nie wiem, co, kiedy i jak im się w głowach
          poprzestawiało, ale bardzo lubią pasztet z soczewicy, no i parówki sojowe(trzeba
          cholernie uważać, wystarczy chwila nieuwagi i już parówkowi skrytożercy gnają z
          łupem do swojej złodziejskiej kryjówki (czyli pod łóżko).


          ---
          jest taka warszawska legenda, że jak metro dojdzie do Młocin, to nastąpi koniec
          świata.
          • biljana Re: a ja mam w domu złodziei 17.02.07, 12:05
            smilla - parówkowym skrytożercom mówiemy NIE !!!! smile)))))

            a propos salaty i innych dziwnych upodoban. Gucio uwielbia surowa marchewke. A
            Majka dałaby się pokroić za ...bułkęsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja