Dodaj do ulubionych

Wychodzić czy nie wychodzić, oto jest pytanie!

12.03.07, 10:48
Marzec nastał, słońce za oknem pięknie świeci, a mój futrzak szału dostaje sad
Zawodzi biegając po całym domu i ogólnie roznosi go energia.Mieszkam w bloku i
nie mam możliwości wypuszczenia dziada by sobie polatał i się wyszumiał, a
takie trzymanie go w mieszkaniu, wydaje mi się dla niego torturą sad Zawłaszcza
jak widzi, że się z pieskiem gdzieś wychodzi a on tylko w tych 4 ścianach ...
chciałabym mu kupić szelki i czasem wyjść na spacerek, ale nie wiem, czy to
dobry pomysł ... bo i tak co to za przyjemności dla kota, gdy cię ktoś na
sznurku prowadzi tongue_out w końcu one lubią chodzić własnymi ścieżkami... zresztą
słyszałam, że jak sie kota nauczy wychodzić to potem też są z tym problemy wink
że drapie w drzwi, że o dziwnych porach chce wychodzić itp. I nie wiem co
robić, może macie jakieś pomysły? Ja wścieku dostaję od skakania po firankach
i tych wszelkich psot, kot wścieku dostaje ... a przydało by się dojść do
jakiegoś porozumienia z ta gadziną smile
Obserwuj wątek
    • kena1 Re: Wychodzić czy nie wychodzić, oto jest pytanie 12.03.07, 11:04
      Też mi żal mojego kota, jak tęsknie patrzy za okno albo przez kratki w
      transporterze kiedy idę z nim do weta sad Ale podobno jak już zacznie się
      wychodzić z kotem na spacery, to później nie ma zmiłuj, tak jak z psem, trzeba
      codziennie... A ja niestety często miewam migreny i wtedy jestem w stanie tylko
      zwlec się z łózka, żeby nakarmić futro, o spacerach w ogóle nie ma mowy.
    • karus100 Re: Wychodzić czy nie wychodzić, oto jest pytanie 12.03.07, 11:26
      Ja też o tym myślę, zwłaszcza, że jak się zrobi cieplej (właściwie to już jest
      ciepło) to Groszek zaraz zacznie szukać sposobu, by czmychnąć z mieszkania. W
      tamtym roku 3 razy mu się udało. Pomyślałam, że jeśli będę z nim wychodzić, to
      lepiej pozna okolicę i przynajmniej będzie umiał wrócić (chociaż podczas tamtych
      ucieczek też wiedział -tylko skąd??!!), który balkon jest nasz i po 2-3 dniach
      stał pod balkonem i miauczał.
    • agusiaaa666 Re: Wychodzić czy nie wychodzić, oto jest pytanie 12.03.07, 12:23
      Gosiunia wiesz co...hmm...co Ci powiedzieć, wydaje mi się że wychodzący kotek
      na smyczy nie jest problememsmileMimo że śmiesznie to wyglądawink Powiem Ci na
      własnym przykładzie że mój Filuś wychodzi od małego..najpierw prowadzałam go na
      smyczce takiej normalnej i jak sie przyzwyczaił to kupiłam tkaą hmm...kilki
      metrową rozwijaną..często właściciele psów takie mają,chyba wiesz o co Mi
      chodzismile? No i Mój futrzaczek na takiej biega..i nie wygląda na smutnego..wręcz
      przeciwnie! ma pory w których wychodzimy..jak chce wyjśc to stoi przy drzwiach
      i miałczy sobie tak prosz\ąc jak powiem ze nie dziś bo pancia jest zmęczona to
      kotuś rozumie..wydaje mi sie ze to nie problem..ani nie drapie w drzwi ani nic
      podobnego i ogólnie polecam takie spacery na takiej smyczce bo kotek moze sobie
      polatać..ja mam 5 metrów także sie nie zmęcze biegajac za nimtongue_out a jezeli już mu
      sie znudzi to idzie grzecznie do domku..w klatce go puszczam i biegnie pod
      drzwi do domu..Możesz śmiało swojego tak nauczyćsmile to jest bardzo wygodne..a
      wiesz jaką taki kotek ma radośc na pyszczku?Polecam ten widok!Pozdrowienia dla
      ciebie i Twojego futerkasmile
    • gosiuniaaaa no i już po pierwszym spacerku ;) 12.03.07, 18:16
      No i zdecydowałam się, kupiłam w osiedlowym zoologicznym szelki ze smyczą i
      wzięłam małego, prosił się to dostał ;P Ale bardziej się bał tego spaceru niż
      było to dla niego przyjemnością tongue_out Wyglądał jak by bał się nawet własnego cienia
      tongue_out 3/4 czasu spędził na moich rękach, a na co dzień takiego chojraka udaje tongue_out
      może skończy się ta fascynacja światem za oknem tongue_out
      fotoforum.gazeta.pl/u/gosiuniaaaa.html
      • aga-kocio Re: no i już po pierwszym spacerku ;) 12.03.07, 19:05
        tak też myslałam. moja kota która mieszkała kiedyś na podwórku wyczynia cuda-
        wianki żeby wyjść. ale jak przyjdzie co do czego to ciąga brzuchem po ziemi.
        Natomiast drugi kocik, wychowany od maleńkości w domu chyba by łapki pogubil
        uciekając przed wielką, obca przestrzenią.
        Tak więc oba grzecznie siedzą w domu lub wietrzą się na zabezpieczonym
        balkonie...
    • nessie-jp Re: Wychodzić czy nie wychodzić, oto jest pytanie 12.03.07, 19:04
      Moje nie wychodzą. Za dużo dużych psów w okolicy, za dużo - za przeproszeniem -
      psich gówienek wszędzie leży. Obawiałabym się chociażby ze względów
      higienicznych. Poza tym, mieszkamy na 5. piętrze, więc gdyby kot się jakimś
      cudem zgubił, to nie miałby szans wrócić.

      Zrobiłam im wybieg na balkonie i tam mogą sobie zażywać słoneczka i świeżego
      powietrza. smile
      • aga-kocio Re: Wychodzić czy nie wychodzić, oto jest pytanie 12.03.07, 19:08
        mi tez się tak wydawało-3 piętro, domofon, nie ma szansy wrócić. Ale kiedy 2
        lata temu kocica mi czmychnęła na podwórko (drzwi od klatki były niestety
        otwarte) to wprawdzie szukałam jej przez 2 tygodnie, ale któregos pięknego dnia
        zameldowała się po prostu na wycieraczce. nie mam pojęcia jak to zrobiła, ale
        jak mawia mąż - widocznie się jej seksturystyka znudziłasmile (jest
        wysterylizowana, ale nigdy nie wiadomo czego jej się tam zachciało)
      • smolimo Re: Wychodzić czy nie wychodzić, oto jest pytanie 12.03.07, 21:16
        Dziewczyny to nie dziala tak szybko, kota trzeba uczyc chodzenia na smyczy
        etapami, w przeciwnym wypadku mozna go zrazic do szelek. Niestety to nie dziala
        tak, ze kot wyraza chec pojscia na dwor, zakladamy mu pierwszy raz szelki i
        idziemy na spacer a kot spaceruje zadowolony, ze dostal to co chcial.
        Tutaj jest instrukcja po angielsku:
        cats.about.com/cs/behavioralissues/ht/leashtrain.htm
        - Najwazniejsza rada to cierpliwosc, cierpliwosc i jeszcze raz cierpliwosc. Nie
        robic nic na sile, obserwowac kota, niech ta nauka stanie sie przyjemnoscia a
        nie walka kto wygra kot czy my. Radza, ze gdy juz jeden kot umie chodzic na
        smyczy to czasem drugiego jest latwiej nauczyc, bo bedzie on nasladowal
        drugiego. Oczywiscie zalezy od charakteru kota, mysle, ze sa koty, ktore nie
        nadaja sie do smyczy. Na przyklad ja moge to powiedziec o swoim Smoli,
        natomiast moj drugi kot ma predyspozycje. Uczylam go zgodnie z ta instrukcja,
        widzialam postepy, ale musialam przerwac na czas przeprowadzki i jeszcze
        zawalilam sobie, bo zabraklo cierpliwosci, zrobilam za duzy krok i niestety
        cofnelam sie w nauce, bo kot sie wystraszyl i szelki mu sie teraz zle kojarza,
        wiec jeszcze raz radze wszystkim cierpliwosci, nie powtarzajcie moich bledow.

        - Na poczatek radza dac kotu powachac szelki ze smycza, niech sie tym pobawi,
        nawacha, polozyc je w miejscu gdzie kot czesto spi lub przebywa, niech nasiakna
        jego zapachem i tak przez kilka dni.
        - Kolejny etap tuz przed zwykla pora posilku naloz kotu szelki na tyle ciasno
        by dalo sie wsunac pod nie dwa palce. Kot zwykle albo polozy sie na podlodze i
        nie bedzie sie chcial ruszac, moze sie probowac czolgac do tylu zeby zdjac z
        siebie szelki. Probujmy wtedy odwrocic jego uwage i dac mu jego ulubione
        jedzonko, zabawic go. Potrzymajmy kota w szelkach przez kilka chwil i potem
        trzeba je zdjac. I tak zakladac i zdejmowac codziennie przez okolo tydzien,
        mozna przedluzac czas w zaleznosci od zachowania kota. Wszystko to ma sie
        odbywac tylko na terenie domu. Ja bylam na tym etapie i z czasem kot czul sie
        wyraznei lepiej, biegal w szelkach, bawil sie, a potem poszedl w nich spac,
        chyba o nich zapomnial.
        - kolejny etap to przyczepienie smyczy do szelek i pozwolenie kotu chodzic na
        smyczy po mieszkaniu, najlepiej na poczatek uzyc krotkiej smyczy i pozwolic
        koty samemu chodzic po mieszkaniu tyle, ze z przyczepiona smycza i obserwowac
        by sie nie zaplatal. Warto go zawsze nagradzac czyms smakowitym i odwracac jego
        uwage w czasie gdy ma smycz i szelki na sobie. I tak znowu przez kilka dni.
        - Nastepnie uczymy go chodzic na smyczy trzymajac drugi koniec juz w naszych
        rekach tak by mogl sie przyzwyczaic, ze czasem jak sie poleci za daleko to sie
        poczuje opor i trzeba sie cofnac. I tak znowu przez kilka dni.Wazne by go nie
        szarpac, by kontrolowac go bardzo delikatnie.
        - Gdy kot wyraznie akceptuje smycz, mozna zaczac go wyprowadzac na klatke lub
        tuz przed drzwi potem stopniowo dalej. Na poczatek najlepiej wyprowadzac go
        wieczorem gdy jest cicho.
        Z czasem gdy nasz kot okaze sie odpowiedni do chodzenia na smyczy, gdy mu sie
        spodobaja takie przechadzki, gdy skojarzy sobie nalozenie szelek z czyms milym,
        mozemy miec kociego pieska, ktory tak jak jedna z nas to opisala bedzie czekal
        pod drzwiami i prosil o spacerek.
          • anetta Re: Wychodzić czy nie wychodzić, oto jest pytanie 13.03.07, 08:56
            Mój 9-letni kocur jest wyprowadzany na spacerki. Nie codziennie ale w miarę
            naszych możliwości. Nie ma problemu z szelkami, po prostu dobrze mu się kojarzą.
            Ten spacer to właściwie nie jest spacer. Po prostu kot pasie się na trawniku jak
            najbliżej ściany bloku, otwarta przestrzeń chyba go przeraża. No i
            przejeżdżające auto sprawia, że natychmiast ucieka do klatki i biegusiem leci do
            domku. Potem starannie czyści futro, ucina sobie drzemkę...i wypoczęty znowu
            staje przed drzwiami i jęczy, domagając się wyjścia. I tak od przedwiośnia do
            pierwszych jesiennych przymrozków. W lecie zabieramy go na całkowicie ogrodzoną
            działkę. I tam czuje się pewniej niż na podwórku przed blokiem.
        • agusiaaa666 Re: Wychodzić czy nie wychodzić, oto jest pytanie 13.03.07, 19:39
          Racja! przykładem jest mój futrzasty.. Na początky gryzł mnie i syczał i
          warczał i wogólesadTurlał sie i wyrywał! trzeba bylo mocno sie napracowac zeby
          ubrac szeleczki..ale z czasem powoli..nakładając szeleczki mówiłam ze to dla
          jego dobra zeby go durze psy nie zjadłutongue_out i teraz???O jejbig_grin sama słodycz!Filuś
          sie nadstawia ale najpierw....sam przynosi szelki!smile mruczy zeby go wszyscy
          słyszelismile
    • agn30ieszka Re: Wychodzić czy nie wychodzić, oto jest pytanie 13.03.07, 15:39
      nasze koty wychodzą na smyczy, narazie dopiero się uczą ale idzie coraz lepiej -
      już wychodzą z samochodu i idą do domu; w ogóle staramy się je zabierać ze sobą
      jak wychodzimy z domu np. do rodziców, do babci (200 km od nas); szelek nigdy
      nie nosiły w domu, nie było etapu przyzwyczajania, często szelki zakładamy
      dopiero w samochodzie i wpinamy w pasy (mają taki specjalny uchwyt - szelki nie
      koty);
      na początku podróż od mieszkania do mieszkania odbywała się tylko na rękach,
      potem koty już swobodnie poruszały się po klatce schodowej (naszej i rodziców),
      teraz już od samochodu idą same - otwieramy drzwi, oczywiście koty są już na
      smyczy, i pozwalamy im stopniowo wyjść na dwór, potem wolno się rozglądają,
      widać, że jednak są trochę przestraszone, ale już nie tak bardzo jak na
      początku. Smycze mamy długie - 5 m. dlatego bez problemy sami zaczynamy iść w
      stronę domu i wtedy one za nami stopniowo podążają. Delikatne zblokowanie
      smyczy powoduje bunt i zwłaszcza na początku próbowały się uwolnić, ale teraz
      po prostu zaczynają iść we wskazanym kierunku, oczywiście bez przesady, jednak
      to koty i muszą pokazać swoją indywidualność. Już znają drogę od samochodu do
      mieszkania. Polecam zaczynać spacery od godzin późno wieczornych, wtedy jest
      mało ludzi i mniej się boją.
      Dziś chyba też się wybierzemy. Perwszy raz bez samochodu, po prostu weźmiemy je
      na ręce i będziemy z nimi spacerować po osiedlu i w pewnym momencie po prostu
      je postawimy - zabaczymy jak będzie

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka