pepsi
16.03.07, 15:29
wczoraj wieczorem stalo sie. odebralam dziewczyny po 21.00, noc mialam
nieprzespana - bo obie biegaly, ganialy sie i lały sie tak calkiem powaznie i
moglam sobie gdzies wsadzic porady zeby kota polozyc w cieplym miejscu - nie
usiedzialy na pupach ani na chwile. musialam je rozdzielic i dogladac co
chwile.
dzis Koko czuje sie swietnie, troche tylko wiecej spi - zjadla rano gerberka,
potem troche miamora, z kuwety skorzystala.
ale martwie sie o Kike.. jest taka malutka, filigranowa, a teraz jeszcze te
zapadniete boczki.. obraz rozpaczy... spi caly czas, zlizala rano troche
gerberka - ale po kilku godzinach zwrocila. potem wymiotowala jeszcze raz.
nie wiem czy jechac z nia do weta, czy dac jej dzis spokoj?
poradzcie, bo chyba oszaleje..