nini6 11.04.07, 11:19 Ile płacicie za wizytę u weta? Taką ze zmierzeniem temperatury, osłuchaniem i obmacaniem kota, zajrzeniem mu do ucha itp, żadnych badań, leki osobno. Czy 35 zł za w/w to normalna/wysoka/niska cena? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
annb Re: Koszty wizyty u weta 11.04.07, 11:20 ja nie powiem bo mi glupio..... ze naduzywam mojej pani wet.... nic.... bez lekow-nic Odpowiedz Link
nini6 Re: Koszty wizyty u weta 11.04.07, 11:22 > nic.... > bez lekow-nic Hie hie to już jakaś skal się nam klaruje.... Dodam, że jestem z Poznania. Odpowiedz Link
kirke18 Re: Koszty wizyty u weta 11.04.07, 11:25 i ja tez powiem, że bez szczególnych zabiegów -nic. Dla stałych klientów nawet obcięcie pazurków- gratis kotu. A w najdroższej klinice u nas - to tez ok.30 zł na dzień dobry. Odpowiedz Link
nini6 Re: Koszty wizyty u weta 11.04.07, 11:29 Z rozkoszą zostanę stałą klientką sensownego weta. Znaczy moje koty zostaną klientkami... Odpowiedz Link
annb Re: Koszty wizyty u weta 11.04.07, 11:30 poprzedni wet brał 20 złotych za wizyte kontrolną pierwszą a pozniej juz nic jesli nie podawal lekow a jak leki to tylko cena lekow Odpowiedz Link
kiciowata Re: Koszty wizyty u weta 11.04.07, 13:09 od 8 lat moje zwierzaki są pod opieką weterynarza z kliniki med-wet w Grudziądzu.Nigdy nie musiałam płacić za samą wizytę z obejrzeniem, osłuchaniem itp.Pazurki oczywiście gratis. Zawsze dostaniemy jakiś upominek- a to witaminki, a to nową karmę do spróbowania. Jeśli konieczne są badania, z góry doktor uprzedza jaki będzie koszt. Jeśli kupujemy leki i nie wykorzystamy wszystkich- możemy je oddać i dostajemy zwrot pieniędzy. Zawsze możemy zadzwonić i uzyskać poradę telefonicznie. Doktor pamięta nasze zwierzaki, na co chorowały, jakie miały leki i nigdy nie zdarzyło się, żeby kazał nam przywozić je jeśli nie było takiej potrzeby.Zdarzało mi się wpaść pilnie ze zwierzakiem na badania bez grosza w kieszeni-nie było żadnego problemu, płaciłam przy następnej wizycie lub przy okazji. A do tego jeśli już płacę za zabieg lub badania zawsze cenę zaokrągla na moją korzyść Odpowiedz Link
nini6 Re: Koszty wizyty u weta 11.04.07, 13:16 O takiego weta mi chodzi, całokształtowo, ze szczególnym uwzględnieniem Zawsze możemy" > zadzwonić i uzyskać poradę telefonicznie. Doktor pamięta nasze zwierzaki, na co > > chorowały, jakie miały leki i nigdy nie zdarzyło się, żeby kazał nam przywozić > je jeśli nie było takiej potrzeby" Szkoda, że Grudziądz daleko.... Odpowiedz Link
iris101 Re: Koszty wizyty u weta 11.04.07, 13:48 podobnie u mnie.płacę tylko za podany lek. mam wizytówkę, i lekarz jest do dyspozycji, co skrupulatnie wykorzystałam po sterylce.kicię też bez powodu nie muszę przynosić, a jeśli już przyjdę z problemem, to lekarz naprawdę poświęca czas, by wszystko dokładnie wytłumaczyć-oczywiście BEZpłatnie. Odpowiedz Link
nini6 Re: Koszty wizyty u weta 11.04.07, 11:27 Polećcie mi proszę dobrego weta w Poznaniu, wiem, że na szpilce jest "weci polecani" ale właśnie nie jestem zadowolona z weta stamtąd. Abstrahując od ceny wizyty (a na razie z moją kocią bidką jesteśmy u niego 2x w tygodniu) nic nie mówi na temat tego, co podaje kotu, co mu dolega, co by proponował, trzeba te informacje zniego wyciągać i mam wrażenie,że jest tą moją dociekliwością zniecierpliwony. Nie proponuje żadnych badań (kot ze schroniska, mocno zabiedzony) a ja się na tym nie znam... Pomóżcie!!! Odpowiedz Link
mirmunn Re: Koszty wizyty u weta 11.04.07, 16:04 takie to gwiazdorstwo wecie, kurde. Moi zawsze mówią co i jak, a do kotki zabiedzonej , wziętej przeze mnie z ulicy wstawali w nocy w lecznicy, coby ja karmić co przepisowe 2 godziny po łyżeczce. I jak ją zobaczyli, to wszystkie zabiegi (wyjęcie ok operacja, opatrunki na pokiereszowany tułow i łapki, kroplówy, kuracje antybiotykiem, odrobaczanie , sterylizację z ponownym otwarciem, bo zaciski puściły w środku kota zrobili za w sumie 180 złotych ( 3 operacje w narkozie- poprawka sterylki gratis!!). I w tym tydzień trzymania w lecznicy z wyżywieniem oraz co 2 dzień wizyty domowe oraz wszystkie leki.HA!!! No ale ja mieszkam w Krakowie. A weta drąż i pytaj - zresztą tu na forum masz same ekspertki kocie)).Zresztą - wszystko lekarz powinien wpisać w książeczkę kota i w jego kartotekę - u nas standard. Może poproś o wpisy lub wydruk zabiegów. Ja np. dodatkowo zostałam wyczerpujaco doinformowana, jak się profesjonalnie )) tuczy szkielecik do stanu normalnego (Mini), obserwuje oznaki stresu i odstresowuje bidy po schronisku lub traumie (oba: Mini i Maksio). Odpowiedz Link
mirmunn a wizyta pierwsza i oględziny - 10 zł 11.04.07, 16:08 a jeśli były leki, to nie liczą za wizytę0 Odpowiedz Link
marta.kunc Re: Koszty wizyty u weta 11.04.07, 17:03 mirmunn napisała: Ja np. dodatkowo zostałam wyczerpujaco doinformowana, jak się > profesjonalnie )) tuczy szkielecik do stanu normalnego (Mini) > prosze o porade bo ja nie moge przez ostatni rok wyprowadzic kofiliusza mojego z etapu szkielecikowatosci Odpowiedz Link
mirmunn Re: Koszty wizyty u weta 11.04.07, 19:50 Hm, z tego , co pamiętam (wybacz, jeśli coś pomyliłam), to jeden z Twoich kotów to Tiger wielkolud, a Coffee - szkielecik? Wyjaśniam od razu: Mini była szkielecikiem z powodu zagłodzenia i złych warunków - wyglądała, jak ta kicia ze schroniska, która nie mogła jeść i którą zaadoptowała Joasia z forum, nawet gorzej Też buraska. Ale miała ogromny apetyt i wolę życia, więc przytyła troszkę do 1 zabiegu w tydzień (wcześniej wet sie nie podejmował narkozy) a do kolejnej - w miesiąc. Tyle zajęło, aby odzyskała wagę. Dalej jest szczupła, ale bardzo ruchliwa - to mały, umięśniony komandosik, w przeciwieństwie do lekko puszystego Maxa (je wiecej niż on). Przez pierwsze dni była tylko na saszetkach RC dla rekonwalescentów rozrabianych z wodą - co 2 godziny, potem dołaczyłam karmę drobniutką suchą RC dla kociąt - co kilka godzin. Tak chciała jeść więcej, że w klinice usiłowała dostać sie z klatki łapką do miski stojacej niedaleko i zrobiła mały bałagan (przesunęła cała klatkę mimo słabości). Oczywiście, serce sie krajało, ale trzeba jej było wydzielać jedzenie z oczywistych powodów. Potem przez cały miesiąc - do sterylizacji była karmiona jedzeniem dla kociąt i mięsem - na żądanie, bo już opanowała głód. Jadła ok. 5- 6 razy dziennie mniejsze porcje. Teraz jest na karmie Nutro Choice dla dorosłych kotów, je 3 razy dziennie, jak Max (on ma RC mature weterynaryjną). Czasem dostają surowe mięso . Piją tylko wodę. Bardzo lubia weterynaryjnego RC dla kastratów (0-7 Male i Female). Te karmy są chyba też kaloryczne - Maxo dostał szybko brzusia,więc wróciłam do Mature, a Mini jadła jej bardzo dużo, dlatego bałam się, ze utyje i przeszłam na Nutro - ją tez lubi, ale mniej.Co ciekawe, oba koty mają w pogardzie ryby, ser i jajka oraz śmietanę - nawet w czasie kuracji Mini nie chciała jajek ani śmietanki. Reasumujac - kuracja trwała miesiac - po sterylizacji przestałam dawać karmę dla kociat. W UK masz pewnie większy wybór, ale u mnie rady dot. karmy dla kociaków - bardzo kalorycznej sprawdziły sie rewelacyjnie. Kocie mleko też dawałam, ale potem nie chciała już go pić. A najlepszy w tym wszystkim był Max, który stał na czujce za drzwiami w czasie karmienia Mini ( początkowo była w łazience w koszu- klatce, bała się wyjść) i kradł jej te chrupki, gdy tylko mógł, unosząc je w pysku i gubiąc, gdy go goniłam, hihi) A może Twój chudzielec ma taką urodę, przemianę materii, że mimo wysiłków nie przytyje? A moze )odpukać) jest chora (np. jak tasiemiec u ludzi, brrr)? Oczywiście w odwodzie były jeszcze jakieś specjalistyczne triki, ale mała tak się wzięła od razu do jedzenia, że pierwsza metoda zadziałała i na szczęście nie było trzeba stosowac jakiś środków medycznych - dlatego nie rozmawialiśmy o tym szczegółowo z wetami. Ale jeśli chcesz, mogę zapytać, co by zaordynowali - na pewno byłoby to mądre. W UK pewnie kuracja tucząca i porady kosztowałyby majątek. Odpowiedz Link
marta.kunc Re: Koszty wizyty u weta 12.04.07, 10:40 coffee szkielecik. od roku ja probuje podtuczyc. jak ja znalezlismy to wet byl w szoku. moglas sie uczyc budowy czaszki palpacyjnie. nawet te cholerne wglebienia skroniowe miala. byla na skraju smierci glodowej. teraz jest po prostu bardzo chudziutka. robali nie ma. jest odrobaczana regularnie, na zmiane raz strongholdem raz profenderem. je normalnie. myslisz, ze by pomoglo przestawienie jej na karme dla kociat? ona jest staruszka po przejsciach. seniora jej nie daje bo wszystkie te karmy maja obnizana kalorycznosc. juz nie wiem co robic. tyle dobrego, ze w maju przyjezdza do uk moja wetka kochana. to kofiliusza obejrzy. Odpowiedz Link
mirmunn do marty kunc 12.04.07, 18:31 Myślę, że mozna spróbować. Maxon ma 8 lat, brakuje mu połowy zebów i jak napisałam, po prostu szalał za tą karmą - robił całe akcje, aby ja zdobyć, hihi)). Z tego wniosek, ze jest bardzo atrakcyjna w smaku, chrupki sa drobniusieńkie. A karma dla kociąt jest bardzo kaloryczna i ma wysoką wartośc odżywczą no i te wszystkie witaminy, wapń itd. Może zagłodzonej jak Miniusia Kofijce potrzeba takich składników w dużej ilości. U Ciebie na pewno ma superwarunki, ale wyniszczenie organizmu robi swoje... Ja patrzyłam na efekty jak na cud - po tygodniu saszetek i tej karmy Mini ożywiła się, sierść zaczęła wyglądać normalnie, boczki się w miarę wyrównały - przedtem wyczuwało się kości i były widoczne np te wszystkie kosteczki miednicy( ? koło ogona). Ja panicznie bałam się wziać ja na ręce, a nawet dotknąc , bo miauczała z bólu, skulona w klatce. A zależało nam na czasie, bo miała resztki wybitego oka do usuniecia i koszmarne rany na główce i łapach, dodatkowo zabrudzone ziemią i podbiegnięte ropą - koszmar. Mimo podawania antybiotyków obawialiśmy się , czy przeżyje do operacji. Po tej końskiej dawce kalorii szybko się zregenerowała (ma rok, ale wygląda na 3-4 miesiące - z wygłodzenia nie urosła) Potem normalne dawki karmy ją ładnie ustabilizowały. Weterynarze byli bardzo zadowoleni z efektu. Potem lekarka mi powiedziała, ze obawiała sie, ze Mini nie dożyje zabiegu, ale dzięki naszemu uporowi udało się.)) Reasumując - saszetki dla rekonwalescentów + karma dziecięca na pewno nie zaszkodzą. Są przecież przeznaczone dla delikatnych maluchów kilkutygodniowych i bid wyniszczonych chorobą. Życzę powodzenia!!! i głaski dla kocików) Odpowiedz Link
mirmunn Re: do marty kunc 12.04.07, 18:43 Aha, a ten wygląd i wielkośc naszych bid to na pewno też wpływ głodu. Weci, jak zobaczyli Mini, stwierdzili, że ma ok 3 miesiecy. Jak zajrzeli w pysio, stwierdzili, ze ma pół roku. A jak otworzyli ją do sterylizacji, to dopieo po wykształceniu macicy okazało się, ze naprawdę ma rok. Po prostu z powodu warunków zahamowały się procesy wzrostu. Tak myślę, że moze Twoja staruszka mogłaby też mieć np. osłabienie kości, zanik mięśni (częściowy - tzn mniej rozwiniete mięśnie, tkanki niz normalnie - no, nie jestem medykiem, wiesz o co mi chodzi). Jak to mówią potocznie - organizm "żywił się sobą", oszczędzał maksymalnie , zabierał budulec - białko. I teraz mogą być trudności z regeneracją. Takie tam luźne refleksje humanistki))) Może spróbuj najpierw diety supertuczącej - a potem można np. czasem podać saszetkę, mieszać kocięcą karmę z normalną itp. A do wieku naszych Staruszków pasuje też Mature - jest bogatszy od Seniora i Max jest po nim w świetnej formie. Seniora czasem mu kupuję na zmianę, ale woli Mature. Ale się nagadałam, uffff! mam nadzieję, ze na coś sie przydały nasze doświadczenia)) Odpowiedz Link
hajota Re: Koszty wizyty u weta 11.04.07, 11:32 "Oględziny kota", mała przychodnia prywatna w centrum Warszawy - 20 zł. Odpowiedz Link
hesperidae Re: Koszty wizyty u weta 11.04.07, 11:43 ja u mojego weta też bez leków nic. ostatnio poszłam z kotą po hormony, dostałyśmy 3 tabletki, i nie byłam pewna czy dobrze usłyszałam, że mam zapłacić 3 (słownie: trzy ) złote Odpowiedz Link
marta.kunc Re: Koszty wizyty u weta 11.04.07, 12:10 u moich wetow w pl nic. tu za samo dzien dobry 17 funtow Odpowiedz Link
pixie65 Hesperidae 11.04.07, 13:54 Jeśli to było 3 zł za trzy tabletki Provery, to...wcale nie tak tanio... W opakowaniu jest (o ile dobrze pamiętam) 30 sztuk i całość w aptece kosztuje...10 złotych z groszami... Odpowiedz Link
hesperidae Re: Hesperidae 12.04.07, 08:57 pierwszy raz podawałam kotu hormony, więc nie wiedziałam ile kosztują ale dobrze wiedzieć a wetka akurat inna z lecznicy, do której chodzę, pierwszy raz się widziałyśmy, bo normalnie to na inną zawsze trafiamy i z przyzwyczajenia i zaufania staramy się trafiać a co do kosztów jeszcze, ja do mojego weta jeżdżę spory kawałek od domu, a parę metrów od miejsca zamieszkania mam weta, który nawet za wypisanie zaświadczenia na wystawę (po zajrzeniu w książeczkę zdrowia i kotu w uszy i to chyba wszystko) wziął 25 zł. Odpowiedz Link
biljana Re: Koszty wizyty u weta 11.04.07, 13:56 hesperidae napisała: > ostatnio poszłam z kotą po hormony, dostałyśmy 3 tabletki, i nie byłam pewna czy dobrze usłyszałam, że mam zapłacić 3 (słownie: trzy ) złote to dosyc drogo. Ja dla Majki przed sterylką dostałam kilka tabletek provery gratis. Wet machnął reką, ze to grosze jakies. Odpowiedz Link
biljana a ja sie dzis zszokowałam! 11.04.07, 13:24 poszłam z Majką na SGGW (do dr Biel, ktora leczy Gucia a poza tym swietnie pobiera krew) na badania, bo ona - moim zdaniem - jest juz chorobliwie otyła. Zbadano jej cukier i krew na profil wątrobowy. Poza tym ogolny przegląd kota. Zapłaciłam 95 zł!!!! Myslalam ze padne. Okazało sie, ze doliczaja tzw. wizyte. Pierwszy raz - 30 zł. Kazdy nastepny 15zl. Wczesniej tego nie bylo. Z jak chodzilam to zazwyczaj placilam max 40 zł z kroplowka. No coz, pozostane przy moim osiedlowym wecie, ktory za wizyte od nas nic nie bierze a leki sprzedaje mi po kosztach. A na SGGW bede chodzic tylko z wariatem Guciem w szczegolnych sytuacjach. Odpowiedz Link
barba50 Re: a ja sie dzis zszokowałam! 11.04.07, 13:58 O lecznicy małych zwierząt w SGGW wyrobiłam sobie zdanie po pierwszej /i jedynej/ wizycie. Pani doktor obejrzała Ksikę traktując ją bardziej jak eksponat, bo przy okazji "uczyła" studentki. Więcej miała do powiedzenia do nich niż do mnie, a ja wtedy byłam początkującą kociarą /Ksika jest pierwszym naszym kotem/. Z wizyty nie wynikło nic, podała jedynie vetminth na odrobaczenie /czego nasz piaseczyński wet nie chciał komentować aplikując Ksice kolejną dawkę leku, ale już innego na odrobaczenie/. Wizyta trwała jakiś czas /przez wykład dla studentek/, bo badanie i kontakt z opiekunem zwierzęcia był bardzo pobieżny. Zapłaciłam zdaje się 35 zł, a było to 4 lata temu. I nawet nie o kwotę tu chodzi. Raczej o kontakt z lekarzem. Wrażenie po wizycie miałam kiepskie. W zeszły czwartek zawiozłam zewnętrznego Gutka do "mojego" weta. Poświęcił mu ok. 30 min. Zrobione zostało wszystko co było można /badanie ze zmierzeniem temperatury, zakroplenie oczu, uszu i szczepienia kocie i p/wsciekliźnie/. Dostałam jeszcze jedne krople do oczu /drugie musiałam kupić w aptece/. Za wizytę, szczepionki i całą resztę zapłaciłam 112 zł. Nie jest to mało, ale wet był naprawdę zainteresowany doprowadzeniem mojego kota zewnętrznego do dobrej formy. I o to właśnie najbardziej chodzi. Odpowiedz Link
marta.kunc kobialki:) 11.04.07, 14:06 bo u doktor bielowej sie placi rowniez za nazwisko fakt, ze dr bielowa jest b. dobra w trudnych diagnostycznie przypadkach. wyciagnela kota znajomego z czegos co moglo byc tylko bialaczka i zatrzymaniem funkcjonowania watroby. ale na codzien gwiazdoruje i jest troche do tylu z nowinkami medycznymi. to opinia wetki, jej bylej studentki. Odpowiedz Link
biljana Re: kobialki:) 11.04.07, 14:17 marta.kunc napisała: > bo u doktor bielowej sie placi rowniez za nazwisko Mozliwe, ale jeszcze do stycznia tego roku nie bylo tych dodatkowych oplat za wizyty. moim zdaniem klinika wprowadzila je wzorem innych lecznic. > fakt, ze dr bielowa jest b. dobra w trudnych diagnostycznie przypadkach. > wyciagnela kota znajomego z czegos co moglo byc tylko bialaczka i zatrzymaniem > funkcjonowania watroby. Mojego Gucia wyciagnela prawie zza teczowego mostu i dalej monitoruje jego problemy z ukladem moczowym. > ale na codzien gwiazdoruje zgadzam sie)) ale geniuszom sie wiecej wybacza, niz zwyklym smiertelnikom. Dlatego chodze do niej tylko w sytuacjach szczegolnych. Na zwyczajne przeglady kociarni, odrobaczanie, szczepienia itp wystarcza osiedlowy wet. Ale Gucio niestety nie ma przed nim żadnego respektu i zachowuje sie tam masakrycznie)) > i jest troche do tylu z nowinkami medycznymi. > to opinia wetki, jej bylej studentki. mozliwe. np. bardzo trudno z nia skonsultowac diete (nie zna sie na nowych karmach) oraz jakies nowe leki. Z gory zazwyczaj mowi, ze sa zle ) (tak bylo np. z convenia, antybiotykiem o dzialaniu 14 dniowym) Ale summa summarum w wawie jest trudno o dobrego weta od trudnych przypadkow, wiec nikt inny mi nie pozostaje. Odpowiedz Link
marta.kunc co do antybiotykow o przedluzonym dzialaniu 11.04.07, 14:25 tutaj mam takiego fajowego weta - chlopak w moim wieku(27l) on bral udzial w testowaniu tego antybiotyku przed wprowadzeniem na rynek. skutecznosc w przypadku schorzen ukl. moczowego to ok 45%. totez w uk chyba zabanuja ten leg w leczeniu tego typu chorob. bardzo dobrze dziala natomiast w przypadku schorzen calego ukladu oddechowego. jak bylam w pl w styczniu to wypelnialam na kompie u swojego weta jego sprawozdanie z testow dla producenta i wyniki byly podobne. tyle ze w pl chca ten antybiotyk wpuscic do dowolnego uzytku - w sensie do ukl moczowego tez. Odpowiedz Link
biljana marta.kunc - dzięki za info! 11.04.07, 14:34 bo ja pilnie sledze kazde newsy na tematy zwiazane z chorobami ukladu moczowego u kotow))))) eee.. chyba sie bede z tego doktoryzowac) tylko nie wiem czy mnie przyjma z magisterium humanistycznym)) Odpowiedz Link
marta.kunc Re: marta.kunc - dzięki za info! 11.04.07, 14:38 JA TEZ MAM HUMANISTYCZNE MAGISTERIUM AAAAAAAAAAAA biljanko, ja nie wiem czy to dobrze, ze w uk chca zabanowac ten antybiotyk na choroby ukl moczowego. no bo jak nic innego nie dziala to chyba mozna sprobowac czegos gdzie mamy ok 40% szansy skutecznosci nie? poza tym, szczegolnie przy tego rodzajach chorob, ktore sa bolesne i stresujace, kilka wizyt u weta i codzienne meczenie zastrzykami czy tabletkami moze pogorszyc sytuacje. a tu masz jeden kuj i 2 tyg dzialania. ale to weci niech decyduja. oni maja potrzebna wiedze. Odpowiedz Link
nessie-jp Re: Koszty wizyty u weta 12.04.07, 17:38 Jeśli przychodzę pohisteryzować, znaczy, kot po obmacaniu, wymierzeniu temperatury i poobserwowaniu okazuje się zdrowy, to nic To dotyczy mojego weta 'osiedlowego'. W klinice większego formatu płaciłam 10 zł za 'konsultację' plus za testy i zabiegi osobno. U specjalisty (okulista) płaciłam 50 zł za konsultację i jeden lek. Ale tam było oglądanie kotu oka przez lupę, zakraplanie znieczuleń, itede, itepe. Odpowiedz Link
ruda.lenka Re: Koszty wizyty u weta 13.04.07, 15:17 Witam serdecznie. Zmieniłam weta i chyba wyszło to wszystkim nam na dobre ( głównie mojemu psięciu i kocięciu ) Ale nie o tym...Za wizytę z mierzeniem temperatury, ogólnymi oględzinami oczu, uszu, sierści, brzuszka itp, oraz podaniem hormonów wyciszajacych i obcinaniem pazurków zapłaciłam 29 zł. Aha- jeszcze tabletka odrobaczajaca. Nieźle chyba, nie? I baaardzo przyjazny wet. Odpowiedz Link