Dodaj do ulubionych

Grzywka-nie wyrosnę na Łabędzia...

23.05.07, 10:04
Grzywka to taki całkiem Dziki-Dziki kot.Od czasu do czasu pojawiał się na
moim balkonie w celu skorzystania z miski smile)). Dostęp do niej miał o tyle
utudniony, że "swojego" terenu (i miski) zajadle broni Pączuś (pozdrowienia
dla Misi007...). We wtorek późnym wieczorem usłyszałam
charakterystyczne "kwiczenie" Pączusia. Wyjrzałam na balkon-
Grzywka...Siedział na taborecie w kącie balkonu i o dziwo - nie uciekł na mój
widok. Za to ja na jego widok o mało nie zemdlałam...Widywałam już koty w
różnym stanie, ale z czymś takim jeszcze się nie spotkałam: otwarta, bezzębna
paszcza z której ciurkiem leci ślina, poraniony w kocich bitwach kark,
pyszczek, świerzbowiec "wystający" z uszu...Obraz nędzy i rozpaczy. I
przerażone oczy wpatrujące się we mnie czujnie.Chciało mi się płakać, bo
pomyślałam, że jeśli nawet JAKIMŚ CUDEM uda mi się go złapać, to chyba tylko
po to żeby wet skrócił mu cierpienie.Kiedy wycofałam się z balkonu, żeby
przygotować mu trochę mięska z antybiotykiem, Grzywka "przesiadł" się z
taboretu - niewidocznego przez drzwi balkonowe- na kocią budę, w której
mieszkają Dziewczynki. Buda stoi na wprost drzwi, pomyślałam, że on chce,
żebym go widziała,że chce żeby mu pomóc.Akcja trwała jakieś 20 minut-łącznie
z uproszeniem weta o pozostanie na dyżurze (była godzina 21...), łapanką i
dowozem Kocieja do kliniki...Dziki-Dziki kot bez większych problemów pozwolił
się obejrzeć (ani jednego zęba w paszczy), zmierzyć temperaturę, podać
kroplówkę i zrobić zastrzyki...Wczoraj miał zrobione rtg i został
wykastrowany, na pytanie czy przeżyje wet stwierdził, że tak, o ile nie
będzie patrzył w lustro...smile))
Chciałam się z Wami podzielić tą historią bo dla mnie to przeżycie bez
mała "metafizyczne" - wszystko potoczyło się jak w układance i tak po prostu
jakby Grzywka wiedział, gdzie trzeba przyjść i dlaczego. Zastanawiam się,
który z Sierściuchów rozpowszechnia moje dane osobowe i JAK one to robią...:-
))
Obserwuj wątek
      • wiesia.and.company Re: O rany! Co za historia! Oboje mieliście 23.05.07, 10:33
        szczęście. Grzywka musi być inteligentny i odważny, skoro szukał pomocy u
        Ciebie - jego szczęście, że dał się zawieźć do weta. Twoje szczęscie, że mogłaś
        go prawie bezboleśnie wziąć i móc udzielić pomocy, bo przeżywałabyś straszne
        męki, gdyby się tak męczył ale uciekał. Naprawdę niesamowite. A gdzie jest
        teraz ten mądry Grzywka? Pewnie u Ciebie zalecza rany? Pixie, jak to dobrze, że
        na siebie w odpowiednim momencie trafiliście i dobrze, że weterynarz poczekał i
        udzielił fachowej pomocy. I ma poczucie humoru.... Pozdrowienia! Wiesia + 7
      • pixie65 Re: Grzywka-nie wyrosnę na Łabędzia... 23.05.07, 11:32
        Grzywka siedzi sobie teraz w jednej z najbardziej "wypasionych" lecznic w
        Lublinie winkW zależności od tego, czy jest bardzo zestresowany czy "jako-tako"
        zostanie tam do jutra-pojutrza.W domu nie miałabym szans z Dzikim-Dzikim...Nie
        dałabym rady z kroplówką, zastrzykami. Nigdy dotąd nie miałam z nim
        bezpośredniego kontaktu, a ponieważ mimo wszystko jestem realistką -
        podejrzewam, że gdyby tylko poczuł się odrobinę lepiej odmówiłby współpracy.
        Chociaż...jeden z Dochodzących - Pasek, brat Pączka, który przeprowadził się w
        dalsze okolice-w ubiegłym roku też pojawił się w fatalnym stanie.Wyglądał
        jak...damska torebka z bambusowym kabłąkiem: zgięty w pół, z wystającym
        kręgosłupem. Taki wychudzony i odwodniony był. Z Paskiem nie miałam wyjścia,
        nie był skłonny do kontaktu, ale...przez prawie dwa tygodnie,regularnie,
        codziennie przychodził na duuuużą porcję mięska zaprawionego antybiotykiem smile))
        Wyzdrowiał, nawet się widocznie zaokrąglił i...przestał przychodzić. Widuję go,
        nie wygląda kwitnąco, bo oczywiście bierze udział w bójkach. I tak sobie myślę,
        że gdybym miała równie dobry PR wśród ludzi jak pośród kotów - to dość prosto
        byłoby zwierzakom pomóc, pokastrować, wszyscy byliby zadowoleni. Niestety,
        klimaty są nieciekawe, więc uprawiam "partyzantkę". Nawet w tej "wypasionej"
        lecznicy, dyżurującej całą dobę (bo wiadomo, że zwykle "coś" się dzieje, jak
        już jest późno, albo jakieś święto...)jest tylko jeden-dwóch lekarzy, którzy
        bez obrzydzenia tykają się takich przypadków jak Pączek, Myszkin, Grzywka. Z
        Myszkinem trafiłam na dyżur mojego kolegi z podstawówki, który jest
        współwłaścicielem. Nie bardzo chciał nawet dotknąć Myszkinka, nie mówiąc o
        leczeniu. Dlatego teraz jadąc tam "zwizualizowałam" sobie, że jestem Bardzo
        Bogatą Kobietą z Niezwykle Wymagającym Kotem i życzę sobie....smile)) Ale
        doktor,który zajmuje się Grzywką jest OK. Może dzisiaj wieczorem uda mi się
        zrobić fotkę Grzywki, na rtg wygląda całkiem dobrze smile)) chociaż okazało się,
        że jest strszy niż myślałam - ma około 7 lat. Dlatego napisałam w tytule, że
        nie będzie z niego Łabędź. Pozostanie Paskudnym Kaczątkiem smile))
        • misia007 Re: Grzywka-nie wyrosnę na Łabędzia... 23.05.07, 11:47
          Pixie, przy takiej ilości uratowanych kocich istnien musisz byc "na jezyczkach"
          pewna jestem, że Twoj rysopis i adres sa przekazywane tak na wszelki wypadek w
          kazdej okolicznej kociej gromadzie.Za Grzywke kciuki trzymam, bo jak rozumiem po
          wyleczeniu wraca na wolność.No i ciekawa jestem jak wyglada, bo szczerze mowiąc
          brzydkiego kota jeszcze nie widzialam.Pączkowi dziękuje i nawzajem serdecznie
          pozdrawiam.
            • pixie65 No nie wyrosnę na Łabędzia...:-((( 23.05.07, 22:49
              Miałam nadzieję, że po dzisiejszej wizycie w lecznicy będę miała lepsze
              wieści...Ale być może zbyt wiele się spodziewałam. Nie jest źle, ale...Grzywka
              jest starym, dzikim kotem...Nie wiem jak sobie da radę...Na razie do soboty
              zostaje w lecznicy.
              fotoforum.gazeta.pl/3,0,664666,2,2.html
              fotoforum.gazeta.pl/3,0,664665,2,1.html
              fotoforum.gazeta.pl/3,0,664667,2,3.html
                • pixie65 Re: No nie wyrosnę na Łabędzia...:-((( 23.05.07, 23:19
                  Biljana, dzięki smile Grzywka jest w tej chwili zaopiekowany...Ja nie bardzo wiem,
                  co dalej...U mnie nie może zostać, na adopcję nie ma szans jest stary, dziki i
                  wygląda jak wygląda...Chociaż prawdę mówiąc we wtorek wyglądał gorzej. To są
                  dzisiejsze fotki z lecznicy.
                      • pixie65 angie... 23.05.07, 23:43
                        Grzywka ma około siedmiu lat, tak powiedział wet po prześwietleniu. On "w
                        zasadzie" nie jest w ciężkim stanie, serce ma OK, nerki OK, wątroba lekko
                        powiększona, ale to prawdopodobnie z niejedzenia, blizny na rogówkach po KK no i
                        inwazja Obcych...To wszystko jest do ogarnięcia. Ja boję się, że Grzywka
                        przestaje sobie radzić na wolności...Ani jednego zęba...Jedzenie-jedzeniem, ale
                        on jeszcze niedawno tłukł się zawzięcie. Teraz chyba rozumie, że nie ma z czym
                        "startować" - dzisiaj go głaskałam - kuli się ale nie próbuje nawet atakować.
                        Słabiutki jest bo nie bardzo chce jeść.
                        • angieblue26 Re: angie... 24.05.07, 00:55
                          Mysle, ze taki kot jak Grzywka dobrze czulby sie w towarzystwie starszej
                          samotnej osoby. Moze w domu z ogrodem ? Gdzies z dala od zgielku...
                          Nalezy mu sie dobry dom za ta cala niedole.

                          • angieblue26 Re: angie... 24.05.07, 00:57
                            Jestem daleko,wiec moja mozliwosc pomocy jest ograniczona, ale jesli moge sie
                            na cos przydac...
                            Bede w Warszawie za miesiac. Dopiero za miesiac niestety sad
                            • pixie65 No nie wyrosnę na Łabedzia... 24.05.07, 12:35
                              Ja też myślę, że dla Grzywki najlepiej byłoby, gdyby znalazła się nawet piwnica
                              w domu...Różnie to jeszcze może być, po wczorajszej wizycie już wiem prawie na
                              pewno, że Grzywka od razu nie pójdzie na wolność. Odbieram go najprawdopodobniej
                              w sobotę, kupię klatkę i...Tydzień, może dwa - zanim jakoś nie dojdzie do
                              siebie- będziemy mieszkać razem. Na razie słabo je, niewykluczone, że trzeba
                              będzie go karmić, a wtedy po jakimś czasie może się okazać, że Grzywka już nie
                              jest Dzikim-Dzikim kotem...Zobaczymy, oby tylko "przyszedł do siebie"...
                              • marta.kunc Re: No nie wyrosnę na Łabedzia... 24.05.07, 12:46
                                pixie, moja coffe tak wygladala jak ja znalazl moj niemalz. i tez sie kulila i
                                byla posadzana przez nas i wetow o autyzmsmile zero komunikacji z nia bylo.
                                teraz to najwieksza gadula i przylepa pod sloncem.
                                chcialabym ci pomoc jakos.
                                ale jak z uk pomoc?
                                mysle ze po tych 2 tygodniach u ciebie to juz nie bedzie dziki kot.
                                tu by sie przydal domek z kociarzem tak doswiadczonym jak nasze wiesia, barba...
                                ehuncertain
                                • angieblue26 Re: No nie wyrosnę na Łabedzia... 24.05.07, 13:04
                                  Mam znajomych, pod Warszawa. Dom jest z ogrodem, ale jest duzy feler. U nich
                                  wszystkie koty byly zawsze wychodzace i niestety ginely jeden po drugim. Nigdy
                                  nie dowiedzieli sie co z nimi sie stalo.
                                  Obawialabym sie powierzyc im Grzywki. Z drugiej strony nie wiem, czy kot, ktory
                                  cale zycie mieszkal dziko nie bedzie cierpial w zamknieciu sad

                                  • pixie65 Dziewczyny... 24.05.07, 13:29
                                    Dzieki za odzew...smile)) Na razie w zasadzie niczego nie potrzebujemy - jakoś tak
                                    się składa, że zwykle jak coś się dzieje to udaje mi się "złapać" jakąś
                                    dodatkową robótkę smile)) No, nie mogę wydać na perfumę albo co, tylko zwykle lecę
                                    "uiścić" do weta...wink))
                                    Pożyjemy - zobaczymy, co z Grzywki wyrośnie...Nie chodzi o urodę, on -wbrew
                                    pozorom wcale nie jest brzydki - ma przedłużone, miękkie(kiedyś) futerko i po
                                    doczyszczeniu i oblezieniu ze strupów będzie całkiem, całkiem wyględny. Tylko,
                                    że to bardzo dorosły kot...Raczej nie będzie pieszczochem, chociaż...
                                    • marta.kunc Re: Dziewczyny... 24.05.07, 13:38
                                      nigdy nie mow nigdy.
                                      jakby mi ktos rok temu powiedzial ze coffee najchetniej zamieszkalaby u mnie na
                                      kolanach i ze bedzie mnie budzic pogadanka i obslinianiem polowy twarzy i ze
                                      bedzie za mna lazila krok w krok to bym temu komus doradzila leczenie.
                                        • misia007 Re: Dziewczyny... 24.05.07, 14:16
                                          Pixie, dopiero teraz weszlam i jestem w szoku.Biedna kocina, ja nigdy nie
                                          widzialam kota w takim stanie.Co innego czytać a co innego zobaczyc.Bardzo bym
                                          mu chciala pomóc , tylko nie wiem jak.Jesli bedzisz potrzebować pomocy, proszę
                                          Pixie tylko napisz.
                                            • biljana Re: Dziewczyny... 24.05.07, 15:06
                                              angieblue26 napisała:

                                              > Mysle, ze najlepsza pomoca dla niego bedzie znalezienie dobrego domu.


                                              Zgadzam sie, tylko moim zdaniem powienien to byc dom ewidentrnie wychodzacy, z
                                              duza doza niezaleznosci, zeby on mial gdzie wracac, ale zeby sobie mogl chodzic
                                              wlasnymi sciezkami.
                                              • wiesia.and.company Re: Grzywka trafił w bardzo dobre ręce. Pixie jest 24.05.07, 16:06
                                                przecież bardzo doświadczona. Ma obycie. Z kotami. Z Grzywką dogadała się od
                                                razu, prawda? Wzajemnie sobie zaufali. Pixie, to może być tak, że Grzywka na
                                                wolności już swoje przeżył i teraz chciałby "na emeryturę", w ciepełku, pod
                                                ręką mierzwiącą futerko, z mlekiem i karmą puszkową podsuwaną pod nos. Mógł
                                                wcześniej już nie mieć kilku zębów, może umiał sobie jakoś radzić. Teraz to
                                                niedobrze, ale potem dziąsła stwardnieją trochę i będzie mógł ciamkać. Tyle, że
                                                musi mieć stałego człowieka-opiekuna.
                                                Jeszcze nie wiemy, co Grzywka chce Ci powiedzieć, to się okaże w sobotę -
                                                oznajmi decyzję zachowaniem. Czy od tego weterynarza możliwe byłoby odpłatne
                                                wypożyczenie dużej klatki? Takiej, że można i posłanie i miskę i kuwetę?
                                                Są takie składane i raczej w gabinecie mogą mieć (albo może z TOZ pożyczyć?
                                                Tak myślę na gorądo, wieczorem jeszcze popiszę, teraz wychodzę z pracy...
                                                Trzymaj się, Aniele Stróżu Grzywkowy! Hej! Wiesia + 7
                                                  • pixie65 Czy ja juz Wam mówiłam... 24.05.07, 17:34
                                                    że jesteście KOCHANE ??? Jej....jak się czyta takie posty, to od razu
                                                    człowiekowi lżej się na duszy robi i cichutkie "damy radę" zamienia się w "DAMY
                                                    RADĘ!!!"
                                                    Tak sobie myślę, że domek na stałe chyba niekoniecznie musi być z wielkim
                                                    doświadczeniem, "na dziś" mam wrażenie, że Grzywce mogłoby wystarczyć miejsce,
                                                    gdzie nie musiałby walczyć z innymi kotami, gdzie miałby spokojny kąt i własną
                                                    miskę. Ale sprawę domku będziemy rozwijać jak zabiorę go do siebie. Bo na razie
                                                    to kompletnie się nie znamy. Dzwoniłam dzisiaj w sprawie klatki do wydziału
                                                    ochrony środowiska - mają tylki łapki. Znajomi weci nie mają. Widziałam w
                                                    sklepie zoo króliczą i pewnie ją kupię...Nie ma innego wyjścia bo u mnie domek
                                                    wychodzący i przychodzący, w dodatku przychodzący Pączuś pewnie będzie próbował
                                                    Grzywkę zjeść wink))A Grzywki też wolałabym nie zostawiać "luzem" idąc do pracy.
                                                    Wiesiu...to co piszesz jest bardzo piękne i w głębi serca podejrzewam, że masz
                                                    rację. Grzywka już mnie uwiódł swoim zaufaniem, ale to może się zmienić. On do
                                                    tej pory dawał sobie radę, a przecież zębów nie stracił wczoraj. Wolałabym, żeby
                                                    znalazł domek, wiadomo...ja mam 18 m kw, dwa koty z którymi sypiam, trzeciego z
                                                    którym pewnie będę sypiać od jesieni, dwie starzejące się Dziewczynki w domku na
                                                    balkonie i co jakiś czas jakieś "podrzutki", "przybłędy", "znajdy".Rudy jest
                                                    neurotykiem i depresantem z niewydolnością nerek, dla niego każdy stres jest
                                                    niedobry, Pączek to zaborczy awanturnik, nie toleruje "obcych" w okolicy i nawet
                                                    "swoi" w domu trochę mu przeszkadzają, jedynie Dzidzia pewnie w końcu by
                                                    przywykła.Chociaż jak wyadoptowałam po długim tymczasie Jedooką Królewnę -
                                                    Dzidzia po prostu ze mnie nie złazi...Jej miłość do mnie rośnie wprost
                                                    proporcjonalnie do ilości wyadoptowanych kotów...
                                                    Myślę, że trzeba po prostu poczekać i samo się wszystko jakoś ułoży. Pisałam Wam
                                                    w pierwszym poście, że cała akcja wyglądała jak zaplanowana, wszystko układało
                                                    się po kolei. Wierzę, że ten Plan będzie się rozwijał. Plan, który ma na celu
                                                    dobro Grzywki...
                                                    Dziękuję Wam za wsparcie smile))
          • pixie65 Grzywka news... 26.05.07, 15:36
            Byłam dzisiaj juz dwukrotnie w lecznicy. Rano doktor dopiero rozpoczynał dyżur i
            akurat znieczulił innego kota do zabiegu, a niedawno byłam ponownie, ale okazało
            się, że doktor wykąpał Grzywkę więc pojadę po niego koło 17. Wczoraj też byłam,
            zawiozłam kocinie "kolację" - drobniutko posiekaną wołowinkę. Grzywka był
            zachwycony, wciągnął całkiem sporą porcję. W trakcie karmienia okazało się
            jednak, że ma jakieś problemy z połykanie. Mięso zostawało mu w pysiu, jakby nie
            czuł, że nie połknął. Dzisiaj doktor powiedział, że to może być spowodowane dość
            poważnym stanem zapalnym gardła i ropą, która gdzieś mu tam zalega i utrudnia
            połykanie.Mam wielką nadzieję, że to tylko to i Grzywka będzie potrafił jeść
            samodzielnie. Oczywiście tylko "miętkie"...Po wołowince nabrał jeszcze ochoty na
            convalescence i nawet sobie łapą pomagał smile))W ogóle wczoraj nie było "naszego"
            doktora tylko jakiś nowy, który z uporem maniaka mówił o Grzywce "ona"...Kot
            siedział w brudnej klatce na obsr.... podkładzie i papierowych ręcznikach, w
            misce woda o konsystencji zupy ze śladami kupy...Sorry za szczegóły, ale
            wymiękłam...Ale dzisiaj nasz doktor z dziewczyną chyba z recepcji doprowadzili
            Grzywkę do stanu używalności...smile))Kocina telepie się z tego wszystkiego jak
            osika, ale nie wykazuje agresji, a w końcu to przecież bardzo Dziki-Dziki
            kot...Myślę, że on po prostu zdaje sobię sprawę z tego, że z taką bezzębną
            paszczą to nie powalczy...
            fotoforum.gazeta.pl/3,0,668357.html
            fotoforum.gazeta.pl/3,0,668358.html
            fotoforum.gazeta.pl/3,0,668359.html
            Wieczorem, jak nie padnę na twarz, bo okropnie się stresuję co to będzie -
            napiszę więcej. Klateczka przeciwPączkowa przygotowana, wołowinka czeka, około
            17 jadę po Suchelca...
              • angieblue26 Re: Grzywka news... 26.05.07, 17:49
                Biedny Grzywek sad mam nadzieje,ze dzieki antybiotykom to gardziolko predko
                dojdzie do siebie i bedzie mogl normalnie jesc.. Na pewno klatka i zapach
                lecznicy tez nie sluza apetytowi.
                Na zdjeciach wreszcie widac cudne futerko i oczy smile Na poprzednich mial
                zamkniete, az sie martwilam co z nimi. Wyglada lepiej, moze to jeszcze nie
                przelom, ale coraz wiecej z Krolewicza a mniej Zaby smile
                Niecierpliwie czekam na nastepne relacje i zaciskam kciuki.
                Niezmiennie oferuje swoja skromna pomoc, nie wahaj sie napisac, jesli bedzie
                Wam czegos trzeba.
                  • kotapsota Re: Grzywka news... 26.05.07, 20:52
                    Ojej, jaki kociniek bidulek. A jakie WIELKIE Serce Opiekunkismile Bardzo wzruszyła
                    mnie historia Grzywki. Trzymam za Was kciuki razem z moimi trzema puchatkamismile
                    Trzymajcie się!
                    Joanna Z Miśkami i Kicią
                    • pixie65 Re: Grzywka news... 26.05.07, 21:43
                      Grzywka już u mnie...Jest tak chudy...Kiedy siedział taki skulony nie było tego
                      aż tak widać. Kiedy go przywiozłam bardzo chciało mu się pić, potem dostał
                      mięsko. Bardzo dzielnie sobie poradził, ale chyba przesadziłam z ilością...Nie
                      przyjęło się sad(( Teraz dostał kleik z siemienia i chyba na dzisiaj to będzie
                      tyle. Wygląda jak anorektyk, mam w zanadrzu "gerberka", może za jakiś czas
                      spróbujemy odrobinę. Moje koty na zewnątrz, więc wypuściłam Grzywkę z klatki,
                      przeciągnął się i...pomaszerował do koszyka Dzidzi. Siedzi w nim skulony, widać,
                      że boli go brzuszek. Może siemię pomoże.Kuwetkę zaliczył połowicznie: kręcił się
                      w klatce, więc go wyjęłam i postawiłam koło kuwetki, niestety "zaczął" obok,
                      wstawiony do środka chyba coś pojął, bo za drugim razem lekko nakierowany sam
                      wszedł, ale bez "efektu". W brzuszku pusto...Ciężka noc przed nami...
                        • barba50 Re: Grzywka news... 26.05.07, 23:16
                          Bardzo kibicuję Grzywkowi. Niech już idzie ku lepszemu! Trzymajcie się oboje,
                          Pączek też. Pixie - jeśli przydałaby się jakaś pomoc wołaj! Nic innego nie mogę
                          zrobić. Kciuki za Grzywka oczywiście są trzymane.
                        • pixie65 Re: Grzywka news... 27.05.07, 11:26
                          Ciężko było...Grzywka w nocy poczuł się ...świetnie i postanowił opuścić moje
                          skromne progi. Usiłował stłuc Mruczysława i za wszelką cenę próbował wyjść na
                          zewnątrz. Klatkę prawie zdemolował, bałam się że zrobi sobie krzywdę więc
                          zainstalowałam go w łazience. Oczywiście musiał wszystko dokładnie sprawdzić,
                          wskoczyć na wannę, ale w końcu gdzieś tak koło drugiej - ucichło...Pospałam ze
                          trzy godziny, bo zdawało mi się, że usiłuje wykonać podkop pod drzwiami.Przy
                          okazji zrobiłam drobne pranie, bo niestety zrobił siooo pod siebie, na Dzidziowy
                          materacyk, teraz ma koszyk wyłożony pampersami. Szczęśliwie po podaniu kleiku z
                          simienia i "gerberka" nie było więcej sensacji.Dzisiaj rano też dostał kleik i
                          gerberka i kilka maleńkich kawałeczków mięska. Na razie będę mu to podawać bo
                          tak sobie najlepiej radzi. W lecznicy dostawał Convalescence w saszetce, ale
                          strasznie się brudził bo ma problem z utrzymaniem kawałeczków karmy w pysiu, a
                          gerberka zlizuje. Chyba jednak ropa znowu go przytyka, bo nie rzuca się tak
                          łapczywie na jedzenie. Wypłukałam mu nosek wodą z solą, paszczę obejrzę i
                          spróbuję wyczyścić trochę potem.
                          www.fotosik.pl

                          www.fotosik.pl

                          www.fotosik.pl
                          • pixie65 Re: Grzywka foto 27.05.07, 11:30
                            Coś mi się nie udało z fotosikiem...
                            fotoforum.gazeta.pl/3,0,669410,2,1.html
                            fotoforum.gazeta.pl/3,0,669404,2,2.html
                            fotoforum.gazeta.pl/3,0,669405,2,3.html
                              • angieblue26 Re: Grzywka foto 27.05.07, 12:23
                                Pixie jestes Wielka kiss****
                                Ucaluj ode mnie Grzywke w ten cudny bezzebny pysior. Mam nadzieje, ze w tak
                                milym miejscu blyskawicznie nabierze sil i cialka.
                                PS Czy te rany na nosku sa swieze ? Wyglada jak po spotkaniu z jakims wiekszym
                                zwierzem. Biedulek.
                                • pixie65 Grzywka i nie tylko 27.05.07, 12:49
                                  Specjalnie dla Misi007 pozował Pączek Bandyta:
                                  fotoforum.gazeta.pl/3,0,669523,2,1.html
                                  Angie - rany na nosku Grzywki są stare, to takie jakby nadżerki, ale
                                  niewykluczone, że jak się wczoraj w nocy awanturował w klatce - mógł się
                                  poocierać. Dlatego go wypuściłam...
                                  • misia007 Re: Grzywka i nie tylko 27.05.07, 13:14
                                    Pixie dziekuję, slicznie Paczus wyglada.No i zupełnie nie na jakiegos
                                    bandytę.Slodki, powazny kocur, tak go odbieram i tego sie będe trzymac.Pączku
                                    aniele , oszczędż biednego Grzywkę.Pozdrawiam z moja trójką.
                                    • angieblue26 Re: Grzywka i nie tylko 27.05.07, 13:32
                                      Bardzo mozliwe, ze rozpapral sobie te ranki w nocy sad Nigdy nie zapomne, jak
                                      Zurek walil glowa o prety klatki w samolocie. Dobrze, ze tylko w czasie
                                      ladowania, bo widok byl straszny i tez balam sie, ze cos sobie zrobi.
                                      Dla takiego dzikiego kota sam fakt zamkniecia jest pewnie rownie duzym stresem
                                      co dla mojego ten lot samolotem sad
                                      Pozdrawiam Ciebie i cala kocia ferajne smile
                                      Specjalne calusy dla Grzywki*
                                      • wiesia.and.company Re: Bardzo mnie wzrusza Grzywka 28.05.07, 12:53
                                        Nosek ma biedny, możliwe że otarty o pręty klatki. Moja Misiunia też się
                                        awanturowała i taki miała do krwi podrapany. Ale otwarty pysiunio kojarzy mi
                                        się z niedrożnym, zakatarzonym nosem. Koty nie oddychają właściwie pyszczkiem,
                                        nie potrafią tak jak psy, więc otwarty pyszczek to konieczność. To znów
                                        przypomina mi okropną infekcję moich kotów zimą 2003, kiedy to Uranek kichał
                                        krwią rozbryzgując po ścianie i po łóżku. Nie mogłam podawać jedzenia, bo się
                                        nie przyjmowało u moich kotów, gardła i nosy miały zaklejone katarem, nawet
                                        antybiotyku (Keflex dla dzieci w zawiesinie) nie mogłam łyżeczką podawać, bo
                                        zaklejone gardło nie przyjmowało i wymiotowały flegmą. Mogłam tylko potem sama
                                        robić zastrzyki. Myślę, że Grzywka może mieć dodatkowo infekcję, bo ma słabą
                                        odporność. Sądzę, że musi mieć podawany antybiotyk i pewnie ma (w zastrzykach?)
                                        czy doustnie? Przy jego ranach i schorzeniach to konieczne, ten stan zapalny
                                        przy braku zębów i skaleczeniach antybiotyk to osłona.
                                        Na siusianie (mam to w domu, bo Fryga siusia na swoje posłania i Wikcia potrafi
                                        czasem też) mam sposób: wyścielam posłanie specjalną ceratką wyklejoną ligniną,
                                        czasem ceratkę przytwierdzam do legowiska plastrem, bo koty zakopują i
                                        rozgrzebują tę osłonę, potem kładę ręcznik. Wymieniam ręcznik, a ceratka służy
                                        mi przez tydzień. To są ceratki czeskiej produkcji, kupowane w aptece,
                                        popakowane po 5 sztuk (każda jest w oddzielnym pakunku) w jednej paczce. W
                                        aptece kupuje się je jako podkłady dla osób leżących w łóżku i sikających pod
                                        siebie. Są w dwóch rozmiarach. Może teraz nawet oferta w aptekach jest większa.
                                        Kosztowało takie opakowanie (w środku 5 sztuk) chyba 5,70 zł. Ja stosuję jako
                                        wielorazowego użytku, nie wymieniam, aż przyjdzie potrzeba.
                                        Pixie, uważam że jesteś naprawdę wielkiego serca, Twoje nieprzespane noce warte
                                        są kociej miłości i myślę, że ta chudzinka Grzywka o tym wie i nie wojuje
                                        zanadto. To ciężkie chwile dla Ciebie, Pączusia i Grzywki. Ale sama wiem, że to
                                        mija i koty sobie lepiej radzą z układem w domu, niż się ludziom wydaje. Ach,
                                        te nasze ludzkie emocje.
                                        Pixie, bardzo Ci sekunduję, życzę Ci sukcesu w oswajaniu. Nie będzie to szybki
                                        sukces, ale za to smaczniejszy. Trzymaj się dobra duszyczko i walcz o Grzywkę
                                        (antybiotyk w zastrzykach może być trudny do podania, Keflex dla dzieci dolany
                                        do mleka skondensowanego może być chętnie pity, u mnie bywał). Powodzenia i
                                        odzywaj się, nie mogę inaczej pomóc w tej chwili, tylko drobnymi radami (nie
                                        chciałabym tylko, żeby to wyglądało na wymądrzanie się na odległość - realia,
                                        to co innego). Pozdrawiam. Wiesia + 7
                                          • pixie65 Grzywka news - żyjemy 28.05.07, 16:44
                                            i mamy się całkiem, całkiem. Wasze kciuki i pozytywne myśli działają
                                            cuda...Wiesiu, serdecznie dziękuję za bardzo szczegółowe rady! Szczęśliwie w
                                            przypadku Grzywki, chyba nie będą mi potrzebne smile))Dzisiaj byliśmy na wizycie
                                            kontrolnej, ale już wczoraj pomyślałam, że dalsze podawanie antybiotyku nie
                                            będzie konieczne. Rany na nosku to pozostałości po wcześniejszych bójkach, po
                                            caliciwirozie, tak samo jak poszarpany język. Ja go z tej klatki bardzo szybko
                                            wypuściłam. Poza tym pani wet powiedziała, że osłuchowo to Grzywka "jest lepszy"
                                            niż...Pączek, który niedawno był u niej leczony. I w ogóle- poz skrajnym
                                            wycieńczeniem, odwodnieniem i brakiem zębów to Grzywce...nic nie jest.To znaczy
                                            na pewno jest zarobaczony, ma świerzbowca(pod kontrolą-iwermektyna), jest stary
                                            (przynjamniej 7 lat), ma papuzie dzioby na kręgosłupie i ani jednego zęba, ale
                                            poza tym...Apetyt mu dopisuje, dzisiaj awanturował się od czwartej, a "poszliśmy
                                            spać" po północy i PO KOLACJI. Będzie dostawał co drugi dzień inmodulen,
                                            kroplówki z witaminami i elektrolitami i w zasadzie tyle...smile)) Robi się
                                            krnąbrny, nietykalski i straaaaaaaaaaaaaaaszny z niego faflun- wczoraj zaczął
                                            się myć, co mnie bardzo ucieszyło, ale jak dzisiaj nad ranem zobaczyłam efekty
                                            tego mycia...Wyglądał jakby go ktoś przeciągnął po świeżo zaoranym polu...A na
                                            dowód całkiem niezłego samopoczucia (Grzywki, bo o sobie nie mogę tego napisać)
                                            obiadowe fotki:
                                            Jem w skupieniu...
                                            fotoforum.gazeta.pl/3,0,671994.html
                                            Co się gapisz...
                                            fotoforum.gazeta.pl/3,0,671995.html
                                            Pokaże ci język..
                                            fotoforum.gazeta.pl/3,0,671996.html
                                            A jak nie przestaniesz przeszkadzać mi w jedzeniu to zrobię ci tak:
                                            fotoforum.gazeta.pl/3,0,671997.html
                                            Strach się bać smile)) Prawdziwa Lwia Grzywka...
                                            • angieblue26 Re: Grzywka news - żyjemy 28.05.07, 17:20
                                              Ciesze sie, ze idzie ku lepszemu.
                                              Faflunstwo moze wynikac z obolalego jezyka, moze nie caly sie zagoil. A ze nie
                                              jest taki gladki jak powinien, to i z czesaniem zapewnie beda problemy.
                                              Do tego oslabienie. Ale jesli zaczyna o siebie dbac to bardzo dobry znak smile
                                              Trzymam kciuki za dalsza rekonwalescencje i przede wszystkim za dobry domek dla
                                              Grzywki.
                                              Widzialam wczoraj, ze na Miau zglaszala sie chetna do ewentualnej adopcji. Jak
                                              wyglada to na dzisiaj ?
                                              Pozdrawiam bardzo serdecznie Twoje kocieje i Ciebie. Robisz wspaniale Rzeczy kiss
                                              • pixie65 A właśnie - adopcja... 28.05.07, 17:47
                                                Angie...z tej adopcji na 90% nic nie będzie. Puss ma trzy swoje koty i chyba
                                                trzy tymczasy. Grzywka nie nadaje się na pieszczocha. Nie liczę na dom -to
                                                stary, chory, paskudny kot, który w dodatku boi się ludzi. Owszem budzi moją
                                                czułość, kiedy próbuje mnie capnąć bezzębną paszczą, ale myślę, że on wolałby
                                                żyć jako Wolny Kot. Dlatego bardziej liczę na miejsce, gdzie będzie w miarę
                                                bezpieczny niż na osobę, która go pokocha...
                                                • misia007 Re: A właśnie - adopcja... 28.05.07, 18:11
                                                  Ciesze się, ze jest lepiej tylko zeby to troche widac bylo.Ciągle wyglada
                                                  zalosnie nawet robiąc "Lwią grzywę".Pixie czy ty sama bedziesz mu robic
                                                  kroplowki??A jak koty na niego reaguja, skoro nie siedzi w klatce.Pozdrawiam i
                                                  zwyczajowe glaski dla Pączka.
                                                • angieblue26 Re: A właśnie - adopcja... 28.05.07, 18:24
                                                  Pixie, nie osmiele sie z Toba nie zgodzic, Ty najlepiej znasz Grzywke... ale
                                                  dopoki nie wydobrzeje trudno rokowac o jego charakterze na dluzsza mete.
                                                  Dziki kot, w dodatku w kiepskiej formie na pewno bedzie sie bronil przed
                                                  czlowiekiem poki starczy mu sil. Poza tym cale zycie byl zmuszony walczyc o
                                                  swoje, to teraz trudno bedzie zmienic z dnia na dzien stare nawyki.
                                                  Ale to mozliwe, jestem o tym przekonana.
                                                  Moja babcia przygarnela kiedys taka stara kotke, bardzo nieufna. Pol roku
                                                  siedziala za szafa, nastepne 5 lat na jej kolanach.
                                                  Wciaz mocno wierze, ze znajdzie sie ktos pokocha Grzywka, z wzajemnoscia.
                                                  Gdybym mieszkala blizej, a nie dwa tysiace kilometrow od Was i miala ciut
                                                  stabilniejsza sytuacje, sama bym go wziela.
                                                  Tyle, ze jemu trzeba koniecznie domu z ogrodem, albo na wsi sad
                                                  Pozdrawiam goraco kiss********
                                                  • angieblue26 Ps 28.05.07, 21:22
                                                    Moge sie mylic, ale sadze, ze ta kastracja dodatkowo zmniejsza jego szanse
                                                    przetrwania bez czlowieka. Testosteron spadl a wraz z nim szansa na wygrana o
                                                    terytorium, a nawet glupia mysz. Oczywiscie to bardzo dobrze, ze jest
                                                    wykastrowany, byle znalazl ten dom... Qrcze...
                                                    sad
                                                  • pixie65 Angie.. 28.05.07, 21:28
                                                    ależ ośmielaj się, ośmielaj nie zgadzać ze mną...smile)) ZWŁASZCZA w takiej
                                                    sprawie jak charakter Grzywki. Sama "wcisnęłam" na tymczas mojej sąsiadce
                                                    dwuletnią kotkę, która większą część swojego życia spędziła w piwnicy, karmiłam
                                                    ją tam ponad półtora roku. Nie zbliżyła się na wyciągnięcie ręki prze cały ten
                                                    czas. Złapana, wysterylkowana trafiła awaryjnie do Pani, u której przesiedziała
                                                    dwa tygodnie pod wanną, potem czas jakiś w wannie, a przez pół roku prawie
                                                    dotknąć się nie dała. Teraz...buziaczki, brzusio do głaskania, rozmowy i takie
                                                    tam...smile))
                                                    Grzywka miał dzisiaj spotkanie "oko w oko" z Pączkiem. To Grzywka "darł paszczę"
                                                    i "startował", Pączek chciał mu tylko przylać. Grzywka na widok Dzidzi próbował
                                                    wystartować z koszyka w bliżej nieokreślonych zamiarach (chyba się jeszcze nie
                                                    zorientował..wink, "usadziło" go pełne oburzenia syczenie Damy...Mietek się
                                                    dąsa...ale nie atakuje, próbuje tylko pokazać mi że nie jest zadowolony.
                                                    To nie jest tak, że ja całkiem nie wierzę w resocjalizację Grzywki. Mam jednak
                                                    niewiele czasu na znalezienie takiej świętej osoby, która poświęciłaby mu sporo
                                                    czasu i uwagi.Moja sytuacja życiowa jest trochę napięta, a do tego dochodzą
                                                    problemy zdrowotne. Boję się, że wszystko mi się zawali.
                                                  • angieblue26 Re: Angie.. 28.05.07, 22:10
                                                    Pixie, z calego serca zycze Ci, zeby nic sie nie zawalilo. A jesli bedzie
                                                    musialo, niech sie wali daleko od Ciebie.
                                                    Tak swietej osoby jak Ty sama dla Grzywki raczej nie znajdziesz, ale moze uda
                                                    sie trafic na kogos z jednym procentem Twojej wielkodusznosci. I za to tez
                                                    trzymam kciuki.
                                                    Zycze Wam wszystkim duzo zdrowia, przede wszystkim Tobie kiss
                                                  • wiesia.and.company Re: Podoba mi się zatroskanie - wiecie, jakoś 29.05.07, 10:10
                                                    się lepiej czuję, czytając te nasze posty, widzę, że są dobrzy ludzie,
                                                    współczujący, że coś dobrego robią, dobrego, wymiernego, jakieś efekty tego są.
                                                    To mnie podnosi na duchu.
                                                    Pixie, naprawdę jesteś wielka, masz jeszcze siłę i poczucie humoru, żeby opisać
                                                    zdjęcia przedstawiające naprawdę zmarniałego kota (ten pyszczek bezzębny a
                                                    grożący, kojarzy mi się z atakującym wężem, przez ten brak zębów). Mało śpisz,
                                                    a masz siłę, żeby jeździć do lekarzy, podawać jedzenie, łagodzić domowe
                                                    sytuacje. W gruncie rzeczy rozbraja mnie Grzywka, taki zakapior, jeszcze coś
                                                    tam próbuje podskoczyć, jeszcze się nie daje, jeszcze się nie pogodził z nową
                                                    kondycją życiową. On nie wie, że ma już za sobą 7 lat królowania i bicia innych
                                                    kocurów. Teraz on będzie bity i tylko mu pazury zostały wobec przeciwnika z
                                                    zębami i silniejszego. Naturalna rzeczy kolej, po jednym królu koronowany jest
                                                    następny król, bo Grzywka utracił zęby i panowanie. Więc emerytura, podczas
                                                    której trzeba mu znaleźć nowe zajęcie (hobby) lub namiastkę zabawy.
                                                    Musi też Grzywka przyzwyczaić się do życia stadnego, a to nowość dla tego
                                                    samotnika-odyńca. Ale jak to będzie? Zastanawia mnie ta ropa, która nie
                                                    pozwalała mu trawić jedzonka. Ale widać, że apetyt się poprawia, gardło nie
                                                    boli, skoro się liże przy toalecie. Może mu pomóc delikatnie wycierając
                                                    leciuteńko zwilżonym ręcznikiem? To czyści, nie moczy futra, ale też
                                                    przyzwyczaja do pieszczot bez narażenia ręki.
                                                    Trzymaj się Pixie i oby Grzywka troszkę się udomowił, łatwiej będzie znaleźć
                                                    domek, czego życzę bardzo bardzo.... Każdy zasługuje na miłość.
                                                    Pozdrawiam. Wiesia + 7
                                                  • pixie65 Grzywka - reaktywacja 30.05.07, 14:24
                                                    Zaglądam, zaglądam, ale siedzę w pracy i nie bardzo mam czas forumowo się
                                                    udzielać, tym bardziej, że na miu jeszcze Fundusz Dzidziulcowy pilotuję...smile))
                                                    Barba pisze prawdę - apety ma za trzech, wczoraj wciągnął PIĘĆ porcji mięska i
                                                    miał nie dostać już nic więcej, bo je od soboty, a qpala nie było. Chyba
                                                    zrozumiał o co chodzi bo późnowieczorową porą, zawędrował do kuwety w wiadomym
                                                    celu. W nagrodę dostał kolejną porcję mięska..wink)) W Grzywce na widok jedzenia
                                                    budzi się prawdziwy LEW - dzisiaj próbował użreć moją koleżankę, która poszła
                                                    go nakarmić. Gdyby miał zęby - musiałabym podawać mu jedzenie na długim kiju.
                                                    Więcej będzie wieczorkiem, bo mamy wizytę kontrolną wetki, więc na razie, żeby
                                                    nie zapeszyć....
                                                    Wiesiu, on faktycznie z dnia na dzień robi się coraz
                                                    bardziej...ehemmm...samodzielny...Coraz bardziej też widać, że się boi
                                                    człowieka, wcześniej był taki zobojetniały. Bardzo się staram niepotrzebnie go
                                                    nie niepokić, ale jednak trzeba doczyścić, wytrzeć paszczę...Miałam już do
                                                    czynienia z Dzikimi-Dzikimi kotami i intuicja mi podpowiada, że Grzywka nie
                                                    zaprzyjaźni się z człowiekiem. Już nie. Jednooka Królewna była dzika, ale
                                                    wyciągnięta na siłę spod kaloryfera po paru minutach głaskania "miękła". Dla
                                                    Grzywki pieszczota jest dopustem Bożym...
                                                    Kto wie ile kosztuje CAŁA krowa???? Muszę się przygotować finansowo na
                                                    zapotrzebowanie pokarmowe Grzywki wink)))
                                                  • wiesia.and.company Re: Ależ czupurny jest Grzywka - użreć bezzębną 30.05.07, 16:12
                                                    paszczą! Co by to było gdyby miał chociaż jednego zęba! Szczypawka.
                                                    No, ale dzielny to jest. Bo on jeszcze nie wie, że jest zdetronizowanym królem
                                                    okolicy. Wytrzeć to i tak go trzeba, bo ten pyszczek wygląda jakby zalepiony
                                                    glutami z flegmy i otwarty z powodu tego kataru, co nie pozwala oddychać. Męczy
                                                    go to, ale jest i tak bojowy. Fajny jest! Ale jako pacjent pewnie nieznośny.
                                                    Pielęgniarka i pozostali rezydenci mają dopiero życie! Ten to umie zmęczyć. A
                                                    może to jednak doceni? Oby! Dobra, krowa to nie na Grzywki zęby, ale produkty
                                                    nabiałowe? Ciamkanie serka Danio (waniliowy to moje lubią, oj lubią), to i
                                                    qpala łatwiej wyprodukować. Może czasem taka ciapkaninka? On jest taki
                                                    wychudzony, bidulek, sam nos i oczy, i grzywkę na czółku widać, a potem mikre
                                                    ciałko. I rogata dusza. Pozdrawiam. Wiesia + 7
                                                  • marta.kunc Re: Ależ czupurny jest Grzywka - użreć bezzębną 30.05.07, 16:29
                                                    pixie aj a ci powiadam ze z grzywki bedzie przytulak.
                                                    bo ja w nim widze moja coffee.
                                                    taka sama kupka nieszczescia.
                                                    najpierw autyzm i obojetnosc.
                                                    potem niedotykakniedotykaj.
                                                    a teraz przylepa.

                                                    tak wroze ci co do grzywki. i wroze tez cos co cie pewnie nie ucieszy.
                                                    ze go nie bedziesz potrafila oddac. wszystko jedno czy naturze czy innym
                                                    ludziom.
                                                    to co przychodzi z trudem kochamy najbardziej pixie.
                                                  • angieblue26 Re: Ależ czupurny jest Grzywka - użreć bezzębną 30.05.07, 17:21
                                                    Wiesz, opowiedzialam mamie o Grzywce, z nadzieja, ze zna jeszcze jakiegos
                                                    nieprzekoconego kociarza. Ona na to (a kociamama z niej straszna), ze jesli
                                                    przyszedl do Pixie, to nie znaczy ze przyjdzie do byle kogo. Takie dzikuski
                                                    czesto wybieraja sobie jedna jedyna osobe i nikomu innemu w swiecie nie dadza
                                                    sie dotknac.
                                                    Mysle, ze jesli nie broni sie pazurami i nie chowa przed Toba to juz jest, na
                                                    swoj sposob, oznaka zaufania. Przynajmniej od takiego dzikiego kota jak Grzywka.
                                                    Bronia kota sa przede wszystkim pazury, o wiele bardziej niz zeby. Wiec taki do
                                                    konca bezbronny nie jest smile
                                                    Ciesze sie, ze dopisuje apetyt, to cudny znak smile Nie mam pojecia ile kosztuje
                                                    krowa, ale jak sie dowiesz chetnie pomoge w zorganizowaniu zbiorki stosownych
                                                    funduszy smile
                                                    A jak Ty sie czujesz Pixie ?
                                                    Wysylam duzo cieplych mysli dla calego Twojego domu kiss****************

                                                  • vauban Re: Grzywka, super kot :) 31.05.07, 00:08
                                                    Hej,
                                                    To dopiero kocisko ma szczęście, tak trafić !
                                                    Widok biedulka budzi litość, niewiele aż tak zmarnowanych kotów widziałem. Ale
                                                    teraz ma na chyba nieźle ?
                                                    Ceny wołowiny (to w kontekście krowy), kształtują się chwilowo od 3,99 do 4,05
                                                    za kilogram, hurtowo. W detalu znacznie drożej, ale jeśli kupować całą krowę ?
                                                    Przeciętna krowa waży powyżej 150 kg, to można sobie policzyć...
                                                    To tak żartobliwie, a serio, to życzę kotu Grzywce wszystkiego naj, naj,
                                                    najlepszego i jego opiekunce o złotym sercu także.
                                                    Myślę, że z czasem się oswoi, nie takie kocury się stawały miziaste wink
                                                  • wiesia.and.company Re: Oj, dobrze mówi mama angieblue - zaufanie 31.05.07, 11:29
                                                    to Grzywka ma do Ciebie, pixie. Fakt, że kocie kopyta potrafią zadawać
                                                    najgroźniejsze i najliczniejsze urazy: w końcu paszcza jedna, a kopyta cztery.
                                                    I rację ma marta (kunc), że tych którzy wymagają od nas więcej trudu i są od
                                                    nas najbardziej zależni często obdarza się ogromnym uczuciem - czego Wam życzę,
                                                    następny opiekun Grzywki musi mieć Twoje cechy, a to będzie niełatwe wyszukać
                                                    takiego. Pozdrowionka. Wiesia + 7
                                                  • pixie65 Re: Grzywka, super kot :) 31.05.07, 11:29
                                                    Wczoraj nie był newsów, bo wetka nie dojechała...sad(( Rozchorowała się i
                                                    trafiła do szpitala. Grzywce apetyt dalej dopisuje, oczy, nos i paszcza w
                                                    porządku (chociaż do gardła nie za bardzo mogłam mu zajrzeć).Wygląda na to, że
                                                    fizycznie jest nieźle, nawet jakby lekuchno się "zaokrąglił", a przynajmniej
                                                    nie jest już taki "nastroszony". Fizycznie. Bo psychika Grzywkowa chyba nie
                                                    jest w najlepszej formie. Wczoraj praktycznie nie wychodził a koszyka, w nocy
                                                    też się nie plątał, tylko do miski i do kuwety się rusza. Może obydwoje
                                                    jesteśmy w nienajlepszej formie, ale osowiałość Grzywki mnie martwi. On cierpi
                                                    z powodu zamknięcia i przymusowego towarzystwa człowieka, boi się...Grzywka
                                                    coraz lepiej daje sobie radę z jedzeniem - wciąga wołowinkę, aż miło popatrzeć.
                                                    Nie daję mu żadnych papek, bo strasznie się brudzi, a potem denerwuje myciem, a
                                                    poza tym mięsko jest najlepsze. Z indyczym serduszkiem był pewien problem, ale
                                                    po dłuższej chwili "daliśmy radę". Marzy mi się znalezienie dla Grzywki
                                                    jakiegoś azylu z wybiegiem, gdzie mógłby spokojnie żyć nie będąc skazanym na
                                                    zamknięcie...
                                                  • wiesia.and.company Re: Dzięki za wieści... dobrze, że je i zaokrągla 31.05.07, 11:47
                                                    się tzn. wypełnia skórkę. Osowiałość też mnie martwi, jakaś infekcja mu się
                                                    odzywa? Pełny brzuszek i robaki powodują ciężkość? Tak na dotyk ręki - ma
                                                    temperaturę? Ten otwarty pyszczek wydaje mi się podejrzany, bo to by znaczyło,
                                                    że nosek zapchany, niedrożny z jakiegoś powodu. Może za krótko antybiotyk?
                                                    Chyba żeby ta osowiałość oznaczała pogodzenie się z sytuacją i nieznane dotąd
                                                    poczucie bezpieczeństwa, spadek adrenaliny i może Grzywka potrzebuje odespać
                                                    dotychczasowe stresy i choróbska. Może to początek rozejmu i "emeryturki"?
                                                    Acha, żeby było łatwiej Grzywce zgarniać jedzonko to może podawać mu kawałki
                                                    mięsa na deseczce do krojenia? (moje tak jadają - z deseczek, odkąd zauważyłam,
                                                    że Kiciusia nie mogła zgarnąć mięsa z miski, bo się jej wyślizgiwało (miała
                                                    straszną paradontozę i braki w uzębieniu). Teraz deseczki są jak najbardziej
                                                    OK, miseczki z mięsem pfuj (puszkowe w miseczkach - tak). Pozdrowienia. W + 7
                                                  • angieblue26 Re: Grzywka, super kot :) 31.05.07, 11:50
                                                    Pixie, moze rzeczywiscie pomysl ze stajnia nie jest zly ?
                                                    Zobacz tutaj np :
                                                    serwisy.gazeta.pl/turystyka/1,50348,2669841.html
                                                    Takie miejsce ma taki plus, ze zawsze jest ktos na miejscu, a i pohasac mialby
                                                    gdzie. Hmmmm...
                                                    Mysle, ze to najlepsza opcja oprocz domu z ogrodem.
                                                  • pixie65 Wiesiu, Marto, Angie... 31.05.07, 11:52
                                                    Napisałam na początku, że przyjście Grzywki było dal mnie przeżyciem zgoła
                                                    metafizycznym, ale jestem też realistką: Grzywka nie ma do mnie zaufania, boi
                                                    się, cały czas jest w stresie.Trzy razy nasiusiał pod siebie w różnych
                                                    okolicznościach i wiem, że to nie było ani złośliwe, ani nie wynika z problemów
                                                    zdrowotnych. Pisałam też o różnych dzikich kotach, z którymi miałam do
                                                    czynienia - poza Filipkową, którą sterylizowałam w ubiegłym roku - żaden z nich
                                                    nie przerabiał sobie lęku w apatię, raczej wręcz przeciwnie.Grzywka odważny
                                                    jest tylko przy misce. Rozpaczliwie odważny, bo jedzenie jest dla niego kwestią
                                                    życia i śmierci. Na wszystko inne się godzi, ale nie dlatego, że mnie lubi,
                                                    tylko zdaje sobie sprawę, że jestem od niego silniejsza. Po prostu. Z
                                                    oddawaniem każdego kota mam problem, bez względu na ilość poświęconego czasu i
                                                    stopień trudności w ratowaniu. Tego też się boję, bo wiem, że Grzywka nie jest
                                                    ostatnim potrzebującym pomocy. Jeśli chcę bezpiecznie pomagać - nie mogę mieć w
                                                    domu azylu, na tak małej powierzchni bardzo łatwo o wzajemne zakażanie i nic
                                                    nie zmieni faktu, że na tym punkcie jestem szczególnie wyczulona. Miałam kota z
                                                    podejrzeniem panleukopenii i wiem, że gdyby ta choroba "się rozkręciła", gdyby
                                                    nie nadzwyczajne środki ostrożnośi, a tak naprawdę WIELKIE szczęście - miałabym
                                                    epidemię. Znam takie sytuacje i chcę tego u siebie uniknąć. Moje uczucia nie
                                                    mogą zastąpić rozsądku, bo wtedy pomoc nie będzie możliwa.Poza tym ja nie chcę
                                                    Grzywki oddać komukolwiek,gdziekolwiek. Szukam rozwiązania, które będzie
                                                    najlepsze DLA NIEGO, i jeśli po utuczeniu Grzywka uzna, że chce sobie
                                                    pójść...to mu pewnie na to pozwolę...
                                                  • pixie65 Re: Wiesiu, Marto, Angie... 31.05.07, 11:57
                                                    Wiesiu, pomysł z deseczką jeszcze dzisiaj wypróbuję! Dzięki.
                                                    Angie, właśnie o czymś takim myślałam, chociaż ideałem byłoby raczej
                                                    przytulisko dla zwierząt, takie jak Nasza Szkapa,Tara...
                                                  • wiesia.and.company Re:Pixie, jesteś naprawdę bardzo rozsądna,rozumiem 01.06.07, 09:40
                                                    Twoje racje. Całkowicie się zgadzam z Twoim podejściem.
                                                    Siusianie pod siebie... pewnie, że to znam u zestresowanego kota. Może się bać
                                                    pójść do kuwety, bo akurat ktoś mu zagradza drogę, albo się przestraszył czegoś
                                                    (nawet dźwięku, huku, motycykla). Moja osobista Grosia trzylatka wyszła ze mną
                                                    przed drzwi na klatkę schodową, ktoś schodził ze schodów a ona bidulka nie
                                                    zdołała otworzyć sobie drzwi, ja nie zdążyłam też - no i zsiusiała się pod
                                                    siebie na wycieraczkę... Kotki (dokarmiane) potrafiły zsiusiać się ze strachu
                                                    na widok nadchodzącego kota agresora. To tylko tyle względem wspomnień o
                                                    siusianiu.
                                                    A sedno mojego blablania jest takie: Pixie, podziwiam Cię i wiem, że zrobisz
                                                    wszystko dla ratowania życia i komfortu każdego zwierzęcia i równocześnie
                                                    jesteś racjonalnie myślącą osobą. Doskonałe połączenie i cieszę się, że Grzywka
                                                    (oraz inne koty) mają szczęście "wpaść" na Ciebie.
                                                    Pozdrawiam. Wiesia + 7
                                                  • pixie65 Wiesiu.. 01.06.07, 10:38
                                                    Pieknie dziękuję za jak zwykle miłe i ciepłe słowa. Niestety nie jestem w
                                                    najlepszym nastroju tak ogólnie i w szczegółach dotyczących Grzywki też...Myślę
                                                    sobie, że najbliższy tydzień pokaże, w którą stronę zmierza ten Kociej. Apetyt
                                                    dalej dopisuje, qpal i sioo OK, nie ma żadnych niepokojących objawów, które
                                                    skłaniałby do szukania pomocy u weta, a Grzywka praktycznie nie wychodzi ze
                                                    swojego koszyka. Wczoraj było trochę chłodniej więc przykryłam go ręcznikiem, i
                                                    tak spał...Patrzyłam na Niego i zastanawiałam się: czy to jest taki czas
                                                    regeneracji, zbierania sił w sobie, czy wręcz przeciwnie...Zobaczymy.
                                                  • marta.kunc pixie ja nie chcialam tego wczesniej pisac 01.06.07, 10:46
                                                    ale
                                                    ty madra i dobra dusza jestes.
                                                    ja mysle ze grzywka sobie nie poradzi juz sam w 'dziczy'.
                                                    tak samo jak moja coffee by sobie nie poradzila.
                                                    jesli trzeba bedzie to pozwol mu odejsc za tm w spokoju i bezpieczenstwie.
                                                    bo wydaje mi sie, ze on wypuszczony 'w teren' po prostu umrze z wycienczenia
                                                    wczesniej czy pozniej.
                                                    koty co sobie umieja radzic nie sa takie chude i osowiale.
                                                    po prostu.
                                                  • pixie65 Marto... 01.06.07, 11:08
                                                    ja cały czas o TYM myślę...co dodatkowo wpływa na mój nienajlepszy nastrój. Na
                                                    razie to jest teoretyzowanie, Grzywka jest "poza tym" kompletnie niekłopotliwy.
                                                    W międzyczasie szukam miejsca, gdzie mógłby ewentualnie spędzić resztę swojego
                                                    życia. Bardzo, bardzo, bardzo nie chciałabym podejmować TEJ decyzji. I tym razem
                                                    w tej "intencji" proszę o kciuki...Żebym nie musiała odbierać życia, które
                                                    próbuję ratować...Niech się stanie kolejny CUD na tym forum.
                                                  • marta.kunc Re: Pixie 01.06.07, 12:56
                                                    ja tez trzymam z calych sil.
                                                    bo dla mnie grzywka to taka nieczarna coffe sprzed 2 lat.
                                                    bardzo bardzo przytulam ciebie grzywke i reszte inwentarza.
                                                    i wiem ze bedziesz rozsadna nawet jak bedzie bolalo.
                                                  • pixie65 Dziewczyny.. 01.06.07, 13:54
                                                    Jest ISKIERKA...
                                                    Nic więcej dzisiaj pisać nie będę, jutro dowiem się więcej,więc do jutra: nie
                                                    sprzątamy, nie pracujemy, nie robimy nic poza trzymaniem kciuków za rozwiązanie
                                                    najlepsze z możliwych smile)) Najlepsze dla Grzywki.
                                                    Jesteście koffane....
                                                  • angieblue26 Re: Foto 03.06.07, 06:03
                                                    sad(( widocznie to nie byl jeszcze Ten domek.
                                                    O, widze, ze nosek prawie calkiem sie wygoil smile) Tylko ciagle taki chudziutki,
                                                    ale na pewno z dnia na dzien nie da sie nadrobic miesiecy glodu.
                                                    Sciskam Was mocno i nadal mocno wierze, ze sie uda smile
                                                  • wiesia.and.company Re: Grzywka przystojnieje, jedynie uśmiech 03.06.07, 22:48
                                                    pozostał mu trochę krzywy, i te oczy... są i smutne, i przestraszone, i jest w
                                                    nich jeszcze trochę buty byłego, zdetronizowanego króla. Sytuacja mieni się
                                                    jeszcze na lepsze (pod zdjęciem jeszcze na forum przygarnij trochę dopisałam coś
                                                    z własnego doświadczenia). Życzę Grzywce szczęścia i domku . Dużo zdrowia i
                                                    pogody ducha dla Ciebie, pixie. Fanka Grzywki czyli Wiesia + 7
                                                  • pixie65 Jesteśmy, żyjemy...:-) 05.06.07, 09:54
                                                    Wczoraj mieliśmy popołudnie lekarsko- weterynaryjne i wieczorem już nic mi się
                                                    nie chciało. Ale jest OK. Przynajmniej jeśli chodzi o stan zdrowia fizycznego
                                                    Grzywki. Co prawda w jednym uchu trochę ropy, w drugim jeszcze brud albo polip,
                                                    ale poza tym - Grzywka jest cyborgiem...wink Żeby jeszcze miał psychikę
                                                    kosmonauty. W trakcie oględzin u wetki mogłam się przekonać, że Grzywka się
                                                    zaokrąglił, głaskany po grzbiecie nie kaleczy kręgosłupem smile, chociaż do
                                                    otyłości jeszcze mu daleko. Apetyt dopisuje, ale teraz kiedy nie jest już taki
                                                    głodny nie chce przy mnie jeść. Muszę zostawić miskę i odejść, dopiero wtedy
                                                    wychodzi z koszyka. Tak samo z kuwetą. Siły mu wracają i on to czuje - wczoraj
                                                    na mnie nawarczał, miał już dość "macanek". Żałuję, że nie miałam aparatu u
                                                    wetki, bo w dziennym świetle on jakoś tak...ładniej wygląda smile Niewykluczone,
                                                    że cały ten Grzywkowy "zjazd" miał przyczynę w osłabieniu, poranieniu z powodu
                                                    marcowania i załapaniu infekcji.
                                                  • mama007 pixie... 05.06.07, 12:29
                                                    nie może mi ten Twój kociej wyjść z głowy... sad kombinuję na wszystkie sposoby,
                                                    ale jakoś nic nie mogę wykombinować... to piękny kot, zasługuje na ciepły dom.
                                                    dlaczego ja mieszkam w bloku... sad((( sad(( sad((
                                                  • pixie65 Grzywka pięknieje... 05.06.07, 21:32
                                                    Cały czas rozglądam się za miejscem dla Grzywki...Wcale też nie upieram się przy
                                                    domu z ogródkiem. Jednak pomysł ze stadniną nie wydaje mi się już taki dobry. Co
                                                    będzie jeśli Grzywka zechce wrócić, a nie będzie przecież wiedział, że jest
                                                    100-200 czy więcej kilometrów od domu...? Dle wielbicielek Grzywki dwie nowe,
                                                    dzisiejsze fotki są tutaj:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=664&w=63222213&a=63711544
                                                    A dla Cioteczek, które chciały wspomóc Grzywce jest nieco inna propozycja:
                                                    forum.miau.pl/viewtopic.php?t=61170
                                                    To dla Cioteczek zarejestrowanych na miau...Aukcja.
                                                    A dla nie zarejestrowanych: chodzi o pomoc kociakom z tego wątku:
                                                    forum.miau.pl/viewtopic.php?t=59560&postdays=0&postorder=asc&start=0
                                                  • wiesia.and.company Re: No nie, pixie, przy Tobie zaczyna obrastać 05.06.07, 23:09
                                                    w tłuszczyk, grymasi jak panienka, a to że mu w talerz zaglądasz, a on by wolał
                                                    w samotności przekąsić, gazetkę poczytać, coś siorbnąć mocniejszego, a Ty my
                                                    wisisz nad głową... Bardzo się cieszę z jego hardej miny, na tym drugim zdjęciu
                                                    to Ci złorzeczy, czy daje upust pretensjom? Ale i tak mi się podoba. Życzę mu
                                                    szczęścia jak najwięcej, chłopak się cywilizuje, niech mu się trafi ekstra dom,
                                                    taki jak Twój. Ale masz na niego wpływ! Pozdrowienia serdeczne od mojej
                                                    gromadki, ingerują mi trochę w klawiaturę...
                                                    Do forum miau zajrzę jutro w pracy (ciiiiicho, nic nie mówiłam). Wiesia + 7
                                                  • pixie65 Kena 06.06.07, 10:20
                                                    Wszystko zależy od domku....Nie chodzi oczywiście o transport tylko o tzw.
                                                    warunki...Nie ukrywam, że w tym przypadku warunki są bardzo ostre, potrzebne
                                                    jest na "dzień dobry" WIELKIE serce i OGROMNA cierpliwość...z niewielką szansą
                                                    na wzajemność. Cała reszta to pryszcz...smile))
                                                  • kena1 Re: Kena 06.06.07, 10:43
                                                    Zapowiadało się dobrze, ale... sad Koleżanka jak zobaczyła zdjęcie biedactwa,
                                                    powiedziała że bałaby się, że sąsiedzi-padalce w trosce o swoje
                                                    wychodzące "rasowe" koty mogliby chcieć "wyeliminować" kota wyglądającego na
                                                    chorego sad( A już zaczynałam się cieszyć, no sad(
                                                  • pixie65 Re: Kena 06.06.07, 11:23
                                                    Dzięki Kena! Tak jak już pisałam tutaj, a przed chwilą na miau: Grzywka
                                                    najpewniej wróci na podwórko (za jakiś czas). Raczej nie zdecyduję się go
                                                    wyadoptować na "wychodzącego" poza miejsce które on zna i jego znają.Dzisiaj
                                                    nastąpiło bliskie spotkanie z Pączkiem i wbrew moim obawom Grzywka zachowywał
                                                    się tak jakby skarżył się Pączkowi i prosił o ratunek...Pączek co prawda
                                                    zdegustowany czmychnął, ale raczej też nie było w jego zachowaniu agresji, a
                                                    Morusa potrafił atakować nawet u mnie w domu.
                                                  • misia007 Re: Kena 06.06.07, 12:36
                                                    Wiedzialam, czulam, ze Pączek ma wielkie serce.I tez mi sie wydaje, ze Grzywka
                                                    powinien wrócic na "stare smieci".Jak sie zakumpluje z Pączkiem to będzie mu
                                                    łatwiej .Glaski dla Pączusia
                                                  • pixie65 Misiu...:-))) 06.06.07, 12:44
                                                    Wygłaszczę dzisiaj od Ciebie Pączka i przekażę mu, że ma się w przyszłości
                                                    Grzywką OPIEKOWAĆ smile)) Jeśli o mnie chodzi,wystarczy, żeby go nie odganiał od
                                                    balkonu i miski...smile))
                                                  • pixie65 Re: Misiu...:-))) 06.06.07, 23:44
                                                    Jutro będzie ciąg dalszy histori z Pączkiem w tle. Dzisiaj już nie mogę, padam
                                                    na twarz i mam omamy. Słuchowe. Ale musiałam to napisać: Grzywka MRUCZY....
                                                  • kena1 Re: Misiu...:-))) 07.06.07, 00:20
                                                    smile)) No nie wytrzymam, no smile Strrrasznie grrroźny kot mruczy big_grin
                                                    Pixie, może jednak będzie z niego przytulak tongue_out
                                                    Chyba Marta.kunc miała rację porównując przypadek Grzywki do jej Coffee...
                                                  • pixie65 Dziewczyny, nie tak hop, hop...:-))) 07.06.07, 10:04
                                                    Grzywka mruczy, ale nie do mnie tylko do...Pączka. Wczoraj wieczorem Grzywka
                                                    usłyszał, że Pączek jest w pokoju i zaczął go wołać, albo do niego mówić(?). W
                                                    pewnym momencie zdecydował się, wylazł z koszyka i przyszedł do pokoju. Wyraźnie
                                                    cieszył się z widoku Pączka i cały czas na ugiętych łapach - próbował się o
                                                    niego ocierać. Pączek był wyraźnie zdegustowany i strał się Grzywki unikać, ale
                                                    Grzywka zachowywał się jakby Pączuś był jego największym przyjacielem.Cały czas
                                                    głskałam Pączka i gadałam do niego, bo nie był zachwycony tą
                                                    sytuacją,spróbowałam pogłaskać Grzywkę, a ten...zaczął się podstawiać, ocierać,
                                                    postawił ogon i zaczął mruczeć...I taki taniec trwał jakąś chwilę, dopóki Pączek
                                                    nie uznał, że ma dosyć karesów tego podstarzałego playboya, pacnął go łapą i
                                                    zdecydowanie zażądał wypuszczenia na dwór.
                                                    Potem jeszcze było czyszczenie uszu i wieczorne mycie - wszystko odbyło się "po
                                                    staremu" z syczeniem, warczeniem, kuleniem się ale za to bez siurania pod
                                                    siebie. Kiedy zaczęłam szorować mu paszczę (takim gąbkowym zmywakiem do garów)w
                                                    pewnej chwili poczułam, a potem usłyszałam...mruczenie. Staremu kotu
                                                    przypomniało się zapewne jak to go mamusia szorstkim, ciepłym językiem czyściła
                                                    w dzieciństwie...
                                                    Dzisiaj rano Grzywka też przyszedł do pokoju kiedy usłyszał Pączka i stąd mamy
                                                    nowe, wreszcie nie łazienkowe foty smile)) Kiedy jednak Pączka nie ma w pobliżu
                                                    Grzywka dalej mnie nie lubi i boi się. Gdyby udało się przekonać Pączka do
                                                    nieagresji - Grzywka miałby bezpieczną drogę do miski.Zaraz wkleję fotki smile))
                                                  • angieblue26 Re: Dziewczyny, nie tak hop, hop...:-))) 07.06.07, 10:17
                                                    Pixie, to jest wielkie COS.
                                                    Moje koty sie nie ocieraja o siebie, tylko o mnie, chociaz razem bawia sie,
                                                    jedza i sie myja. Oznacza to, ze Grzywka jest towarzyskim kotem i smialo mozna
                                                    szukac mu domku z innymi kotami.
                                                    Wierze, ze nastepnym etapem bedzie ocieranie sie i mruczenie do Ciebie, nie
                                                    tylko przy Twoich zabiegach toaletowych.
                                                    Moim zdaniem to milowy krok, bardzo sie ciesze i czekam na foczki smile
                                                  • pixie65 Re: Dziewczyny, nie tak hop, hop...:-))) 07.06.07, 10:27
                                                    Mnie się wydaje, że zadziałało tu raczej powiedzenie, że lepszy znajomy wróg niż
                                                    nieznajomy przyjaciel...Grzywka Pączka zna bo nie raz się tłukły...A teraz
                                                    potraktował go jak dawno niewidzianego kolegę z "wolności"...
                                                    fotoforum.gazeta.pl/3,0,686182.html
                                                    fotoforum.gazeta.pl/3,0,686183.html
                                                    fotoforum.gazeta.pl/3,0,686184.html
                                                    fotoforum.gazeta.pl/3,0,686185.html
                                                    fotoforum.gazeta.pl/3,0,686186.html
                                                  • misia007 Re: Dziewczyny, nie tak hop, hop...:-))) 07.06.07, 10:54
                                                    Pixie dzieki, Pączek cudny i tez mi sie wydaje,ze Grzywka szuka w nim
                                                    przyjaciela i opoki zarazem.Moze i Paczek go nie pokocha ale z pewnościa doceni
                                                    poddańcze i unizone zachowanie Grzywki a to duzo.Trzymam kciuki za Grzywke, bo
                                                    jeszcze jednak żalosnie wyglada a dla Pączka jak zwykle duze glaski.
                                                  • barba50 Grzywka jest bardzo mądry! 07.06.07, 12:17
                                                    Wspaniały kocio jestsmile Sytuacja z pewnością jakoś się wyklaruje z korzyścią dla
                                                    Grzywki, jestem tego pewna!
                                                    Głaski dla Grzywki, Pączusia i pozostałych futrzaków! Tobie nisko się kłaniam,
                                                    wspaniała dziewczyna z Ciebie Pixiesmile))
                                                  • wiesia.and.company Re: Och, jakie dobre wieści! Grzywka ma jeszcze 08.06.07, 10:17
                                                    zapadnięte policzki ale pewnie to już tak będzie miał, bo bez zębów to mu się
                                                    polisie nie wypełnią, ale co tam. Niektóre modelki dają sobie wyrwać ostatnie w
                                                    szeregu zęby, coby twarz "wyglądała interesująco" (naprawdę!).
                                                    Ale angieblue słusznie zauważyła, że Grzywka robi się towarzyski, co dobrze
                                                    wróży. Pixie, wykonałaś doskonałą robotę, zasłużyłaś sobie wielce na mruczando
                                                    Grzywki. Pączuś zapewne się zgodzi na adorację Grzywki, tłukli się kiedyś, bo
                                                    tak trzeba było, ale teraz są na terytorium Pączka i Grzywka mądry o tym wie,
                                                    że już dawno został zdetronizowany na swoim terenie i musi iść w łaski.
                                                    Pozdrawiam Was wszystkich bardzo ciepło(może się rogata dusza Grzywki zgodzi na
                                                    głaski ode mnie?). Wiesia + 7
                                                  • pixie65 Wizyta kontrolna 10.06.07, 19:07
                                                    Dzisiaj Grzywka był u wetki...Jeszcze ucho do doleczenia i można kotu zwrócić
                                                    wolność.Trzy tygodnie wśród ludzi niczego w zachowaniu Grzywki nie zmieniły.
                                                    Dzisiaj była wielka awantura z wsadzaniem do transportera, siuranie na
                                                    odległość, wielki stres...Po powrocie do domu jeszcze gorzej - Grzywka
                                                    zorientował się rano, że można wejść pod wannę i zaszyć się w najciemniejszy,
                                                    najzimniejszy kącik...sad(( Próby wyciągnięcia skończyły się generalnym
                                                    sprzątaniem, zabezpieczaniem "podwannia" i nieszczęśliwym, zalęknionym kotem w
                                                    koszyku...Leży plackiem i bardzo się boi mimo, że staram się mu nie
                                                    przeszkadzać. A z lecznicy wróciliśmy z Kimś takim...:
                                                    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/49a6e634262cb666.html
                                                    Zuzanka - dla odmiany, nie boi się chyba niczego...
                                                  • misia007 Re: Wizyta kontrolna 10.06.07, 19:30
                                                    Coz Pixie widac dla Grzywki za pózno na zmiany i trzeba to uszanowac.Przyszedl
                                                    po pomoc i ja dostał.A co to za malutka dziewczynka? I dlaczego u Ciebie? Glaski
                                                    dla Pączka.
                                                  • wiesia.and.company Re: Wygląda na to, że Grzywka zwolni miejsce 10.06.07, 21:37
                                                    uzyska swobodę, a Zuzanka zostanie do odchowania i adopcji. Grzywka czuje, że
                                                    już dosyć tego leczenia i matkowania, nie przywykł, jest dużym samodzielnym
                                                    kotem, przynajmniej taki był. Wie, gdzie może szukać jedzenia, przyjaciela
                                                    (Pączka) i dobrych rąk (pixie). Będzie w pobliżu, to na pewno, chyba że go jakiś
                                                    następny lew przegoni a zawstydzony Grzywka poszuka innych rejonów. Ale Grzywka
                                                    jest inteligentny, wie gdzie szukać pomocy. No, to kuracja Grzywki się kończy i
                                                    pewien etap w jego życiu. Pixie, wielka robota. Bardzo jesteś odpowiedzialna i
                                                    zwyczajnie dobra. Pozdrowionka. Dzisiaj to pewnie żadnych relacji nie będzie, bo
                                                    w domu nowa sytuacja. Hej, hej!
                                                  • pixie65 Dzień pierwszy... 15.06.07, 18:00
                                                    wychodzenia.Wczoraj Grzywka kategorycznie odmówił współpracy w kwestii
                                                    zakraplania ucha. Dzisiaj rano również...Uznałam więc, że czuje się już na tyle
                                                    dobrze, że będziemy wypuszczać. Uciekł mi rano z łazienki i cały dzień
                                                    przesiedział w pokoju. Po moim powrocie z pracy było karmienie:domowych i
                                                    balkonowych. Drzwi na balkon uchylone, a Grzywka....:
                                                    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/d9e0ba8e2a9b171d.html
                                                    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/dc2e82a134d83499.html
                                                    Tyle, że znowu w trakcie robienia fotek "się zestresował" i nasiurał pod siebie
                                                    sad((
                                                  • annb Re: Dzień pierwszy... 15.06.07, 18:47
                                                    pixie65 on sie musi bac
                                                    widac "szczęk" aparatu cos niefajnego mu przypomina
                                                    ale
                                                    ale
                                                    sasiad z gory po skosie kiedys zaczail sie na moje koty
                                                    ze swoim aparatem
                                                    zrobil malej zdjecie
                                                    mala sie przerazila tego trzasku
                                                    uciekala az sie kurzylo
                                                    sasiad, mily chlopak bardzo przepraszal
                                                    to bylo zmiesiac temu a mala jak wychodzi na balkon to zawsze sprawdza czy on
                                                    nie patrzy
                                                  • misia007 Re: Dzień pierwszy... 15.06.07, 18:57
                                                    Pixie , on wyglada zdecydowanie lepiej, taka zmiana na lepsze w tak krótkim
                                                    czasie To wychodzenie to moze jeszcze troche potrwać, Grzywka pewnie ostatnie
                                                    wspomnienia z wolności nie ma za mile.Głaski dla Pączusia i calej twojej gromadki.
                                                  • wiesia.and.company Re: Pixie, zdecydowanie lepiej wygląda 15.06.07, 19:19
                                                    ale nie da się ukryć, że i tak jest mikry. Zagoiły się rany drapane na nosku,
                                                    nie ma kataru, flegmy, na pewno czuje się nieporównanie lepiej fizycznie.
                                                    Psychicznie... wygląda jakby zdawał sobie sprawę z tego, że jest królem po
                                                    abdykacji, boi się wyjść na spotkanie starego, bo to już nie będzie tak...
                                                    Jest ciągle słaby, to mądry kot i wie, że nie może się tak pokazać, bo
                                                    natychmiast konkurenci do terytorium wykorzystają jego niemoc.
                                                    Dobrze, że się nie spieszy, okrzepnie trochę i nabierze wiary w siebie. Wyjdzie,
                                                    gdy będzie wiedział, że i tak ma azyl, do którego może wrócić. Na razie tego nie
                                                    wie.
                                                    On Ci już ufa i tu się czuje mile widziany. Wielka, wielka rzecz! Ufa Ci, a że
                                                    się zsiusiał.. ech, koty nie lubią nagłych trzasków, motoru, strzelenia
                                                    drzwiami, przeciągu. Twoja czułość, troska i dobre serce spowodowały, że
                                                    właściwie zaprzyjaźniłaś się z kotem dzikim i pozyskałaś jego zaufanie - pixie
                                                    masz moje wyrazy prawdziwego podziwu. Wiesia + 7
                                                  • pixie65 Do widzenia wszystkim Ciociom... 18.06.07, 10:30
                                                    Dzisiaj nad ranem Grzywka zaczął się kręcić po łazience. Wstałam zobaczyć co
                                                    się dzieje, więc znowu "ukrył się" w kuwecie. Wróciłam spać. Chwilę potem
                                                    przyszedł do pokoju i wyraźnie zmierzał w kierunku balkonu. Mieczysław na
                                                    niego nawarczał, ja się poruszyłam więc Grzywka wycofał się do łazienki.
                                                    Wstałam i uchyliłam drzwi balkonowe. Po chwili Grzywka ponownie zjawił się w
                                                    pokoju, zatrzymał się na chwilę i PATRZYŁ mi w oczy...Po czym "łapiąc wiatr w
                                                    nozdrza" niespiesznie pomaszerował na balkon...Takie oczy kiedyś mi się
                                                    przyśniły i dotyczyły zupełnie innej sytuacji, ale to już jest temat
                                                    metafizyczno-senny...
                                                    Ciszę się, że Grzywka sam wybrał. Od czwartku nasza krucha "współpraca"
                                                    zupełnie się nie układała. Musiałam wozić go do weta na czyszczenie uszu, bo
                                                    nie dawałam sobie rady. Siuranie i kupkanie przybrało rozmiar
                                                    katastrofalny,reagował tak na każde moje pojawienie się zbyt blisko. W sobotę i
                                                    niedzielę mimo otwartego balkonu, kiedy znalazł się w poblizu drzwi - zawrócił
                                                    i poszedł do łazienki, dlatego pomyślałam, że on nie wie gdzie jest i nie wie,
                                                    że przez balkon można wyjść. Ale widocznie dokładnie zrozumiał co go dzisiaj
                                                    czeka (miał w pespektywie kolejne czyszcznie uszu u weta...) i stwierdził, że
                                                    wystarczy tego znęcania się nad kotem...