beapud
23.06.07, 21:36
Witam Wszystkich a zwłaszcza Administratora Forum

Problem, który poruszam dotyczy kocurka mojej mamy. Kociak ma 8 miesięcy, nie
jest wykastrowany. Mieszka w domku z wielkim ogrodem. Z nastaniem lata Maciuś
(tak ma na imie kotek) odkrył uroki brykania po ogródku. Niestety w okolicy
rządzi dojrzały kocur, który regularnie robi obchody po całej "wsi". Widać,
że kocur nie jest bezpański ale nie wiemy kto jest jego włascicielem. Kocisko
upatrzyło sobie biednego Maciusia i poluje na niego przy każdej okazji.
Maciuś jest wylękniony do tego stopnia, że boi się wychodzić na spacerek sam,
chowa sie po katach i drży przy najdrobniejszym szeleście. Kiedy widzi
dominującego agresora to przeraźliwie wrzeszczy, sika i oddaje rzadki stolec
pod siebie. Ostatnio doszło do dramatycznej walki i mimo natychmiastowej
reakcji mojej mamy, Maciuś został podrapany (czy pogryziony), oskubany z
sierści i pozbawiony pazurka. Krew sie lała, kociak był w potwornym szoku,
nie chciał wychodzić na dwór przez kilka dni. Kilka dni po tym incydencie
agresywny kocur napadł na wysterylizowana kotkę sasiadów i dotkliwie ja
pogrfyzł w okolicy krocza. Moja mama nie wie jak sobie poradzić z tym
problemem. Chce żeby jej Maciuś był kotem wychodzącym a nie kanapowcem.
Czy sa jakies sposoby na skuteczne lecz humanitarne zniechęcenie dominującego
kocura do odwiedzania ogrodu mamy? Pomysleliśmy, że może nie kastrować
Maciusia, żeby hormony dodały mu odwagi, ale Maciuś zaczął znaczyć szafy,
ściany i nogi mamy

Mama zdecydowała sie na kastrację w przyszłym tygodniu.
Czy sa szanse, że z tchórzliwego malucha wyrośnie kiedyś odważny
aczkolwiek "odjajczony" kocurek?