kot pod opieka...

17.07.07, 11:25
Mam od kilku dni kota pod opieka. Niby juz sie troche lepiej poczul, z moimi
sierciuchami gania jak szalony, a jednak cos jest nie tak...
Ma swoja karme, zywiony jest oddzielnie, miske z woda tez ma w innym miejscu,
wiem, ze troche zwirek mu sie nie podoba, bo ciagle w nim grzebie, ale jakos z
niechecia korzysta...najgorsze jest ze placze co chwile, chodzi pod scianami w
miauuu miauuu, probuje uciec z domu (raz prawie mu sie udalo).
Moim zdaniem teskni za swoim domem, ale pewna nie jestem.
Niby zdrowy, szczepiony (dopiero co z usa przylecial wiec wybadany w kazda
strone).

Jak mu pomoc?
Jakie Wy macie doswiadczenia w opiece nad cudzymi kotami?
    • swinka-morska Re: kot pod opieka... 17.07.07, 11:34
      W sprawie grzebania w żwirku: właśnie zaczytuję się "Zaklinaczem kotów", gdzie
      stoi, że kot będący najniżej w hierarchii kociego stada będzie najdokładniej
      zagrzebywał swoją produkcję (tak, jakby chciał najmniej zwracać na siebie uwagę
      i nie zostawiać śladów zapachowych). Tyle mówi książka.
      • misia007 Re: kot pod opieka... 17.07.07, 11:44
        Masz racje,to pewnie z tesknoty.jak pomoc?przytulac,glaskac tyle mozesz zrobić.Z
        tesknota sam musi sie uporac.
        • kirke18 Re: kot pod opieka... 17.07.07, 12:33
          Myślę, ze potrzebuje troche czasu na oswojenie się... nie martw się, moja Axla
          (a propos widziałaś ją na www.axla.pupile.com ? kiedyś jak zobaczyłam Twoją
          panienkę to sie zakochałam w szylkretkach i jak Katia zmarła i szukałam nowego
          kota to Aksia przypomniała mi Frokuje) jest gaduła, jak wracamy po dłuższej
          nieobecności to sie mocno skarży...
          • napolnoc Re: kot pod opieka... 17.07.07, 18:56
            Chyba macie racje smile
            Po prostu przez pierwsze dni tyle nie plakala co teraz, po prawie tygodniu
            pobytu u nas, ehh...a wlasnie wydawalo mi sie, ze sie oswaja.
    • savonka Re: kot pod opieka... 17.07.07, 19:55
      Wszystko nowe - dom, koledzy i opiekun. Jedzonko pewnie też inne. Koty nie lubią
      zmian, żadnych zmian. Jemu z pewnych powodów zafundowanano
      całkowite "przemeblowanie". Potrzeba mu czasu i dużo miłości. Mój Cezar
      odstawiał prawdziwe protest-songi w trakcie remontu mieszkania bo jego miska
      była przestawiona w inne miejsce.
      Czy kotek zostanie z Toba na stałe?
      • napolnoc Re: kot pod opieka... 17.07.07, 23:10
        Jedzenie ma to samo, a kotek u mnie tylko na miesiac. Wlasciciele polecieli do
        stanow, no i ciezko by im bylo ciagac kota z soba, zas ja nie chcialam jezdzic
        do nich codzien do domu karmic kota, bo to dom z antykami, alarmami itp, wolalam
        kota wziasc (za zgoda wlascicieli) do siebie.
        A kot ma prawo byc wnerwiony, dopiero co go 2 m-ce temu z usa do europy, jeszcze
        sie w nowym domu nie zadomowil, a tu go znow przenosza w inne miejsce, eh,
        ciezkie zycie kota smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja