Niby przybłędy, a pańskie tyłki...

02.09.07, 00:21

mam 2 kotki, matkę i córkę. Matka przybłęda, powiła jedną szylkretkę
z jednym okiem. Zaczęły od desek za garażem zeszłego lata. Przez
zimę awansowały przez łazienkę na salony. Kocham je bardzo, mała
jest kot-bandyta. Od stycznia na własne życzenie była szyta 3 razy.
Dzisiaj obie się wyprowadziły na noc, bo sprzątnęłam z pokoju
gościnnego pościel z bawałnianej satyny, w której od dwóch dni się
przewalają. A trzeba było widzieć to spojrzenie..Ono mówiło tak: jak
nie pasuje, to bez łachy,pójdziemy sobie na deski.
No nie sa bezczelne?
I tak nie pójdę spać, dopóki nie wrócą, bo w nocy zimno....

Baskarek pozdrawiawink))).
    • login_niedostepny Re: Niby przybłędy, a pańskie tyłki... 02.09.07, 01:55
      no proszesmile kochamy przybledy, znajdy i inne bidy prawdasmile???
      • login_niedostepny Re: Niby przybłędy, a pańskie tyłki... 02.09.07, 01:56
        btw uwielbiam klasc sie do lozka wciskajac nogi w labirynt ogonow i
        lapek porozwalanych na koldrze futer.... i sluchajac fukania "no co
        sie pancia tak rozpychasz, ja tu bylam pierwsza...!!!"
    • oxygen100 Re: Niby przybłędy, a pańskie tyłki... 02.09.07, 09:13
      tja.... to tak juz jest im kot jest wieksza przybleda tym szybciej
      nabiera panskich fum. I sa one wieksze niz te u kotow po
      czempionachtongue_out Ciekawe dlaczego??
      • aniabe13 Re: Niby przybłędy, a pańskie tyłki... 06.09.07, 14:02
        Też się nad tym zastanawiam smile mam kota za 2zł (wówczas
        równowartość "wina łzy sołtysa"), kota którego nikt nie chciał,
        przeganianego z kata w kąt, jak ją zabierałam wyglądała jak chory
        szczur a nie kot a teraz primadonna-księżniczka kotka smile Fochy
        prezentuje co chwila, byle czego nie zje, obraża się...
        Koleżanka za to kupiła z dobrej hodowli dwa syberyjskie, rodowód i
        te rzeczy. I co? Fajne kociska, wesołe, jedzą co dostaną, żadnych
        dąsów i obrażania się.
        Niezależnie od wszystkiego następny kot też będzie przybłęda big_grin
        • biljana Re: Niby przybłędy, a pańskie tyłki... 06.09.07, 14:23
          Ja już kiedyś pisałam, że mam Jaśnie Wielmożnego Gucia ze Stodoły i Jej
          Szerokość Księżniczkę Maję z Piwnicy wink
          Ze wszystkimi konsekwencjami tego "wybitnego pochodzenia".
          Guciuś odżywia się najchętniej kurczakiem. Ale świeży musi być wink i odpowiednio
          miękko podgotowany. Ostatecznie moze być kurczak w galaretce albo jakieś wybrane
          puszki - pod warunkiem, ze codziennie będą inne smile
          Maja je wprawdzie wszystko, ale musi być duuużo i żadnego kurczaka smile
          Sucha karma tak, ale tylko bardzo określonej wielkoścismile
          Śpią tylko na kocykachsmile Nie można przecież leżeć na fotelu, na którym nie ma
          ulubionego kocykasmile
          No jaśnie państwo po prostusmile
          Ale nalezy im się. Za ciężkie kociństwo.
          • login_niedostepny Re: Niby przybłędy, a pańskie tyłki... 06.09.07, 19:03
            biljana napisała:

            > Guciuś odżywia się najchętniej kurczakiem. Ale świeży musi być wink
            i odpowiednio
            > miękko podgotowany. Ostatecznie moze być kurczak w galaretce albo
            jakieś wybran
            > e
            > puszki - pod warunkiem, ze codziennie będą inne smile
            > Maja je wprawdzie wszystko, ale musi być duuużo i żadnego
            kurczaka smile
            > Sucha karma tak, ale tylko bardzo określonej wielkoścismile

            Ojjjjj, jak ja to doskonale rozumiem! tylko wiewior i mala u mnie
            nie wybrzydzaja, kitka i felisia chocby padaly z glodu (co przy ich
            szerokosciach raczej im nie grozi) to nie tkna "wczorajszej" puszki
            (nawet dla niepoznaki zmieszanej z oliwa, maselkiem, mieskiem,
            rosolem lub swieza puszka), podgrzanego kurczaka, za bardzo
            ugotowanej watrobki, a suche przebieraja - dostaja mieszanke roznych
            karm i zawsze najciemniejsze chrupki zostaja w misce..

            Wczoraj mialam smieszna scene - zajadalam sobie krewetki z
            warzywami, przyszla kitka i jak zwykle - pychol w talerz, co pancia
            je, moze cos dobrego. Pogardzila krewetkami, siadla sobie z boczku i
            obserwowala. Przyszedl wiewior - pychol w talerz, pancia dawaj
            obojetne co tam masz. Dostal, zezarl. Kitka z ogromnym
            niezadowoleniem, oburzeniem i obrzydzeniem poprosila ponownie.
            Lypiac groznie na wiewiora BARDZO SIE STARALA zjesc ohydna
            krewetke... W koncu wymiekla i obrazila sie. Czare goryczy przelal
            wiewior zjadajac po niej. Kitka ostentacyjnie schowala sie w szafie.
            • verdana Re: Niby przybłędy, a pańskie tyłki... 07.09.07, 16:05
              Kota mojego syna wzięta po dwóch nocach spędzonych na podworku, w
              kałuzy, z biegunką i wychudzona jak szkielecik.
              Kota mojgo syna jada obecnie tylko najdroższe puszki, po 5 zł
              opakowanie, ktore da sie zobaczyć tylko pod mikroskopem - a i to pod
              warunkiem, że puszka zawiera w składzie sos serowy.
              Inaczej demonstracyjnie głoduje.
Pełna wersja