Kot w pociągu?

04.10.07, 16:25
Bardzo chciałabym adoptować kota, ale mam jeden problem.Kilka razy w
roku jeżdżę pociagiem do domu rodzinnego i zostaję tam na 1-3
tygodnie.Podróż z przesiadką trwa 5-6 godzin.W przypadku tych
dłuższych pobytów chciałabym kota zabierać ze sobą,ale czy to w
ogóle możliwe? Jak koty znoszą takie podróże?
    • oxygen100 Re: Kot w pociągu? 04.10.07, 19:48
      No z kotami w podrozy bywa czysty cyrk. Bo kot nie chce, nie lubi i
      sie boi. Albo jest miauuuu albo szwędacz albo lizanie reki ktora pod
      koniec podrozy jest jak reka praczki obsliniona i rozpulchnietasmile
      Niektorzy podaja kotom aviomarin wtedy kot spi i niewiele go
      interesuje, ale ja nie wiem czy to dobry pomysl
    • mama007 Re: Kot w pociągu? 05.10.07, 08:33
      radze wziac odrosnietego kota, ktory wiadomo jak zahcowuje sie w
      podrozy. pociag to najlepszy srodek transportu dla kota jak dl
      amnie smile a troche juz sie tych kotow nawozilam... smile)
      • lena_pe Re: Kot w pociągu? 05.10.07, 09:21
        A ja mojego woziłam pociągiem już od małego - i nic! Co prawda
        podróż trwała 3 godziny, ale dla małego kota to też bardzo długo.
        Sle w trakcie wyciągałam go z kontenerka i siedział u mnie na
        kolanach. Albo właśnie się szwendał po ramieniu pasażera obok...:o
        • kena1 Re: Kot w pociągu? 05.10.07, 12:42
          A jak z załatwianiem się? Bo chyba kuwety ze żwirkiem nie wozisz??
          • mama007 Re: Kot w pociągu? 05.10.07, 14:56
            kena1 napisała:

            > A jak z załatwianiem się? Bo chyba kuwety ze żwirkiem nie wozisz??

            na kryzysy podklad wchlaniajacy - w aptece mozna kupic takie
            poporodowe, sa najlepsze smile)
            kot wytrzyma kilka godzin bez sikania, chyba ze ze stresu, to wtedy
            podklad w transporterku.
            • lena_pe Re: Kot w pociągu? 05.10.07, 15:23
              ja swoim nic nie daję - przed wyjazdem tylko "zmuszam" je do
              załatwienia swoich potrzeb (zawsze jak czyszczę im kuwetę, to oba
              jak jeden mąż muszą wleźć i od razu zrobić siku na to już
              wysprzątane - także czekam aż do samego końca, wyjmuję brudny
              żwirek, one wskakują na siku, a potem gonimy się po domu jeszcze
              jakiś czas, bo jak jednego uda się złapać, to drugi w międzyczasie
              ucieknie) - i jedziemy! Nigdy jeszcze nie zdażyło się, żeby któryś
              załatwiał się w drodze. Po przyjeździe na miejsce też jakoś
              specjalnie nie biegną zaraz do toalety (znają już dom moich rodziców
              bardzo dobrze, także zapoznawać się z otoczeniem już nie muszą),
              więc pewnie im się aż tak nie chce.
    • yoma Re: Kot w pociągu? 06.10.07, 16:10
      Moje oba koty jeżdziły bez problemu

      Zipperowi trzeba było odpiąć trochę kontenerek, żeby mógł sobie powyglądać

      Marcel trzeba włożyć rękę do kontenerka i głaskać

      i na wszelki wypadek podkład, taki, który się wkłada do łóżka obłożnie chorym
      nietrzymającym moczu, do nabycia w aptece
    • jarka63 Re: Kot w pociągu? 08.10.07, 12:03
      Dzięki za wszystkie wypowiedzi.widzę, że jednak kocie podróże z PKP
      są możliwe,a więc pewnie się zdecyduję na adopcję.
      • minerwamcg Re: Kot w pociągu? 08.10.07, 14:20
        W większości wypadków lepiej kota mieć, niż go nie mieć smile Nie zawsze,
        powtarzam, ale w większości wypadków.
        • nastja Re: Kot w pociągu? 08.10.07, 16:02
          polecam książkę "Podróże z moją kotką" Aleksandry Boehm -
          Ziółkowskiej - właśnie skonczyłam czytać i powiem szczerze - nie
          mogę wyjść ze zdumienia :o moje koty sa tak mało mobilne ze to co
          pisze pani Aleksandra jest dla mnie nie do wiary. Ale jak się
          okazuje można nauczyć kota podrózowania. Koty pani Oli latały nawet
          samolotami z USA do Polski i jkaoś nic im nie było.
          radzę brać kota i brać się od razu za przyzwyczajanie go do podróży.
          i nie wiem czy dużego czy małego - bo mi się wydaje że mały kotek
          jak pojeździ trochę z pańcią to będzie myslal że tak wszystkie koty
          jeżdżą i że to część kociego żywota i nie będzie za bardzo
          protestował.
          pozdrawiam
          Justa
Pełna wersja