salimis
17.11.07, 19:03
Jak za pewne niektórym z was wiadomo jakiś czas temu byłam zmuszona skrócić
cierpienia mojej ukochanej koteczki.Dzisiaj mijają cztery tygodnie jak jej nie
ma a ja wciąz tęsknię i płaczę za nią.Mam w domu jeszcze jedną kotkę ale tamta
była szczególnie mi bliska.Gdy czytam niektóre wątki o zachowywaniu się
waszych ulubieńców to ryczę jak bóbr gdyż wracają wspomnienia typu : moja
Salunia też tak robiła.Nie sądziłam że mój ból po utracie kotki będzie trwał
tak długo.Miśka,moja druga kotka doszła do siebie po ok.dwóch tygodniach.Ja
nie mogę otrząsnąc się do dziś.Jedno wiem na dzień dzisiejszy że jeśli
kiedykolwiek przyprowadzę drugiego kota do domu to zrobię wszystko aby nie był
tego samego umaszczenia co Sali.Za bardzo by mi ją przypominał i bałabym się
porównań.Drugiej takiej kotki jak ona chyba już nigdy nie znajdę.Dla mnie była
wyjątkowa.Normalnie sama sobie się dziwię,baba 40 lat a ryczy jak dziecko.
: (