monkras
27.11.07, 13:16
witam Was serdecznie. Mam w domu bandziora

pol roku mu stuknelo
niedawno i musze przyznac - imię zobowiazuje. Dla mnie i tak to
przeuroczy kociak - i uwielbiam gdy się po domu kręci, gania
wyimaginowane muchy, huśta sie na firankach, wlepia we mnie swoje
wielkie oczy i przytula się gdy akurat zbierze mu sie na sen....Ale
czasem wsepuje w niego diabel. Jego zabawy z nami bardzo czesto
polegaja na regularnych bitwach z podchodami. W ruch ida zęby, choć
o dziwo rzadko pazury (jesli juz to przypadkiem). Jego chwyty
malutkimi szczekami są calkowicie zaplanowane i z premedytacja
wykonywane, jesli w jakims momencie cos idzie nie po jego mysli -
odskakuje na niewielka odleglosc, po czym wpatrujac sie w
przeciwnika z rozszerzonymi zrenicami, macha ogonem na boki i
skacze.....bo zatopic zeby w rece, nodze....a co gorsza zdarza mu
sie zapolowac na kawalek twarzy!!! To przestaje byc zabawne i zwykle
konczy sie wyniesieniem kota do innego pomieszczenia, bo straszaki
typu woda czy krzyk dzialaja doraznie i odraczaja zamach o
paredziesiąt sekund....pryskanie wodą zdaje sie nawet polubil

Dodam ze mamy takze psa z ktorym kot regularnie pod stolem urzadza
bijatyki - z tym ze pies macha zebami w grozbie absolutnie nie
chwytajac kociaka, a ten wpija mu sie w uszy czy wargi z cala kocia
sila. Dla labradora to zabawa niczym w kotka i myszke i poddaje sie
temu ochoczo ale nie dla nas tarzanie sie na plecach z kotem
udajacym wojownika. Podsumowujac - Bandzior bywa super kotem i
jednak trzeba przyznac ze jest bardziej grzeczny niz jeszcze 2 mies
temu ale i tak czasem jego zapedy w gryzieniu przyprawiaja mnie o
wscieklosc. Macie podobne dswiadczenia z dorastajacymi
kocurkami...Czy moge miec nadzieje ze mu to przejdzie?
Pozdrawiam Was serdecznie.