kawka74
01.03.08, 09:32
przynajmniej u mnie w domu
czarna kota, zdegustowana brakiem żwirku w kuwecie (mea culpa!!), czy też
wiedziona ułańską fantazją, wykonała numer następujący:
wlazła na krzesło, wypięła tyłek i obsikała ścianę
krzesło pozostało suche, tzn siedzisko, bo naszczała na oparcie (nieźle,
przyznaję, bo oparcie miała na wysokości głowy)
ściana mokra, mokre oparcie, mokre kartony
mały czarny słodki kotek wytrzeszcza na mnie zdziwione oczęta, czegóż ja się
tak awanturuję
gruby biały kot chichocze pod nosem, sama widziałam
zaczynam się przy okazji zastanawiać, czy cała ta ich nienawiść to nie jest
jakiś pic na wodę, wyczuwam pewną nić porozumienia
ale czarnego małego kotka uduszę, niech mi się tylko nawinie pod rękę