ivoncja
04.04.08, 21:13
Feluś "adoruje" mojego męża. Siedzi na podłodze i wpatruje się w niego jak
zahipnotyzowany, kiedy mąż chce go dotknąć czy pogłaskać, ucieka i za chwilę
przybiega z powrotem, znów przyglądając mu się uważnie i tak w kółko. Gdy mąż
chodzi po mieszkaniu, Felek rzuca mu się pod nogi ryzykując zdeptanie,
miaucząc, a czasem nawet robi "phhhhhhhhhh", syczy na nogę i rzuca się na nią,
nieraz boleśnie dla męża. Często wskakuje na wysoką komodę (znajduje się wtedy
na wysokości głowy męża) i zachęca męża do zabawy- robi baranka, mizia się,
ale ostatnio w jednej sekundzie zaczyna syczeć, a nawet rzucił się z pazurkami
i drapnął męża w twarz. Widziałam tę sytuację i na pewno mąż nie zrobił mu-
nawet niechcący krzywdy ani nie sprawił bólu. Bawił się z nim tak jak zwykle.
Nie rozumiem o co mu chodzi i niepokoją mnie takie reakcje. Raz zdarzyło się,
że zachowywał się jak dziki, jakby znalazł się w obcym miejscu, syczał na męża
i córkę, młodą drapnął (mnie nigdy nie zrobił najmniejszej krzywdy i nie
phyczy na mnie). Pojechałam do weta, ale ten po badaniu nic niepokojącego nie
zauważył.
Czy mój kot chce coś mężowi powiedzieć, czego nikt z nas nie rozumie? (Może
jest zazdrosny o mnie?

) Poświęcamy mu dużo uwagi, ubóstwiam oba kocury (oba
są 3-letnimi kastratami) i nie zaniedbuję ich, są wymiziane przeze mnie zawsze
gdy tego chcą, często gdy nawet o to nie proszą...