minerwamcg
12.04.08, 11:34
...na wieś, z teściami. Dobrze im, też bym sobie pojechała

A u nas w domu
pusto, markotnie i bezkotnie. Nikt nie kwiczy pod drzwiami domagając się
wypuszczenia, nikt nie skacze po nas w nocy, wychodząc do pracy nie muszę
usuwać z odzieży zwałów białego futra, z łazienki nie odchodzą "upojne" wonie
po kociej wizycie na kuwecie... a i tak nam tych huncwotów brakuje.
W tym roku teściowie będą mieli dodatkową rozrywkę umysłową w postaci
Hermionki pierwszy raz na wsi

Zobaczymy, jak się kocica zaaklimatyzuje. Na
razie przeżyła pierwsze spotkanie z Fredem i George'em - Freda zignorowała, na
George'a nasyczała okropnie. Złośnica z niej okropna. Ale śliczna jest... już
jej odrosło futerko po sterylce, jest nieduża, zgrabna, ma śliczne łapki i
całkiem kulisty łebek. I rzeczywiście, nadzieje teściów częściowo się spełniły
- gryzie o rząd wielkości mniej.