Szacuneczek:))))

29.06.08, 06:58
Położyłam się i czytam. Jak powieki zaczęły mi już opadać, gaszę
światło, zasypiam. Czuję jakieś łażenie, ale trochę inne, niż
zwykle. Zapalam lampę-Misiek cały w skowronkach, a na kołdrze
myszka. Biedna, wystraszona. Zabrałam kotu sprzed nosa i zaniosłam
na dwór. Gaszę swiatło, słyszę trzask kocich drzwiczek, zasypiam.
Znowu łażenie i skakanie. Zapalam-kot i myszka.
Czy teraz będę musiała codziennie spać z kotami i ich myszami?
Pozdrawiam wyspanych i niewyspanych
Joanna zdwoma puchatkami
    • wladziac Re: Szacuneczek:)))) 29.06.08, 08:54
      szacuneczek-tak powinno być:mięsko za mięsko,wdzięczne Misiaczki są
      i już!
      • salimis Re: Szacuneczek:)))) 29.06.08, 15:48
        kotapsota dobrze że myszy się nie boisz bo inaczej nerwica murowana.
        ; )
        • kotapsota Re: Szacuneczek:)))) 06.07.08, 10:02
          Chyba sie nabawie nerwicysmileDziś w nocy Misio przylazł na moją
          kołderkę, ugniatał łapkami i nagle jak poleciał na podwórko-ino szum
          był. Czytam dalej. Słyszę tupot łapek i Misio wskakuje na łóżko z
          wielką myszą w paszczy! Czy on słyszał tę mysz czy co?! Złapałam
          mysz i pokazałam Misiowi,że mysz wędruje na balkon, a on razem z nią
          i niech sobie tam się bawią w kotka i myszkę. Drzwi od balkonu
          zamknęłam. Za jakiś czas tupot, aż cały dom się trzęsie i Misio z
          myszą w paszczy na mojej kołdrze[jest 2 w nocysmile]. Powtórzyło się
          [po prostu mysz mu zwiewała, on za nią i potem znów ja łapał i przez
          kocie drzwiczki przyłaził ze zdobyczą] to 2 razy, wreszcie nastał
          spokój i zasnęłam. Spałam sobie....Az obudził mnie rumor-Misio juz
          nie właził na moje łózko tylko latał za ta mysza po pokoju tupiąc
          niemiłosiernie i rozwalając jakieś moje papiery. No tego było już za
          wiele!Zapalam światło, jest 4 rano, mysz lata w kółko, Misiek za
          nią, a ja za nimi.Wreszcie mysza schowała się w szczelinę między
          regałem a ścianą. Misio przybiegł do mnie z płaczem, bo nie mógł się
          tam do niej dostać. Pomyslałam,że naprawdę już mam fioła i wydobyłam
          myszę wsadzając kij od szczotki. Ale złapałam ją po jakimś czasie
          (strasznie zwinna była)i wypuściłam na trawę. Misiek za nia, a ja do
          łóżka. Jak jeszcze raz mi tu przylecą-to zabiję i kota i myszę!
          Ech...idę spaćsmile))
          Pozdrawiam
          Misia w ogóle nie ruszyła swego czarnego kuperka, tylko patrzyła na
          Miśka, jak na idiotęsmile
Pełna wersja