Dodaj do ulubionych

no i stało się ! znalazłam kota!

11.07.08, 10:11
dziewczyny ratunku!!!!

wczoraj poszłam leczyć depresje z powodu nieudanej fryzury (hehe człowiek to
ma problemy, co? smilezakupami w Galerii Mokotów.

Wychodzimy na parking juz po 22 zeby wracac do domu, a przy drzwiach dziwne
zbiegowisko: jakies dwie dziewczyny, mąż jednej z nich i jakis pijaczek. Na
ręku jedna trzyma maleńkiego kotka, taką małą burą kuleczkę...

Okazało się, że kotek jest ranny a oni zastanawiają się czy brac go do weta zy
nie, a w ogole to pewnie i tak zdechnie sad
No więc, nie wiele się namyslając zabrałyśmy od nich kocię i pojechałyśmy na
Niepodległosci do weta całodobowego.
Kicia, choc bylo blisko, całą drogę płakała i wpijała się mojej siostrze w
ubranie swoimi słabymi łapinkami. Z oczka i noska leciała jej krew, ciężko
oddychała - bo nosek miała spuchniety.

Ktoś ją kopnął

alb potrącił niechcący samochodem i nie zauważył (chcę wierzyć w tę wersję).

Została na noc w szpitalu, nie ma żadnych złamań, podniebienie na szczęści
całe. Dzwoniłam tam rano i dowiedziałam się, że przespała noc i czuje się lepiej.

Będzie miec konsultacje chirurgiczną, bo po tym uderzeniu dziwnie się zatacza
i ma niezborne łapki. Ale to mały kociak jest, ma ponoc niecałe 6 tygodni,
wiec niezbornosc jest normalnasmile Mam nadzieje, ze nie bedzie zadych przykrych
następstw tego wypadku.
Maleńka jest taka biedna, chudziutka i delikatna. Ale podobno silna i całkiem
zdrowa (poza obrazeniami z wypadku).

Nie mogłam spac całą noc, myslalam o moich zadbanych, wychuchanych kotongach,
których największym problemem jest, że pańcia daje zamiast kurczaka indyka
albo na odwrót.
A ten mały kotek... sam w szpitalu... nawet nie ma imienia...

W każdym razie plan mam taki:

Zabieram kicie do domu, jak tylko bedzie mogla wyjsc ze szpitala i zamierzam
ją odchuchac, odkarmic i wyleczyc.
A potem znaleźć jej dom.
Wiem, ze to nie będzie łatwe, bo teraz jest wysyp kociąt. A ona nie ma
jakiegos poszukiwanego koloru, nie przypomina rasowca. Ale jest śliczna,
malutka i tak wiele się wycierpiała w swoim krótkim życiu, że zasługuje na to,
żeby ktoś ją rozpieszczał i dał jej dobry dom.

Może znacie kogoś, kto potrzebuje kota? Bo ten kot bardzo potrzebuje swojego
człowieka...

Jak będę miec ją w domu, porobię zdjęcia i wstawię.
Do nowego domu - mam nadzieję - kicia pojedzie już zdrowa, zaszczepiona i
całym ekwipunkiemsmile Dostanie wyprawkę od swojej "tymczasowej mamy", a co smile

Proszę was o trzymanie kciuków, żeby z maluszkiem było wszystko dobrze, no i
oczywiście o pomoc w późniejszym szukaniu domu.

Boję się tylko jednego. Jak moje koty ją przyjmą. Bo one nie tolerują innych
kotów. Liczę na to, że może takie maleństwo nie będzie im zagrażać i może
wyzwoli w nich jakieś instynkty opiekuńcze...

jestem przerażona...
Obserwuj wątek
    • orchidka77 Re: no i stało się ! znalazłam kota! 11.07.08, 10:32
      Gratuluję zostałaś domem tymczasowymsmile

      O swoje koty sie nie martw - zazwyczaj rezydenci syczą na początku, a potem przyjmują nowego kota do stadka i jeszcze się nim opiekują (co ciekawe najlepsi opiekunowie dla takich małych znajdek to najczęsciej kocurki kastratysmile)
      Jak w domu jest więcej niz 1 kot to z reguły przejście od syczenia do opieki odbywa sie dość szybkosmile

      PS Jak do adopcji kotka będziesz potrzebowała wzoru umowy adopcyjnej - daj znać i chętnie Ci podeślęsmile
      • biljana Re: no i stało się ! znalazłam kota! 11.07.08, 10:44


        > Gratuluję zostałaś domem tymczasowymsmile

        nie wiem, czy śmiać się czy płakaćsmile

        > O swoje koty sie nie martw - zazwyczaj rezydenci syczą na początku, a potem prz
        > yjmują nowego kota do stadka i jeszcze się nim opiekują
        > Jak w domu jest więcej niz 1 kot to z reguły przejście od syczenia do opieki od
        > bywa sie dość szybkosmile

        no właśnie tu nie byłabym taka pewna. Bo półtora roku temu mieliśmy jedną próbę
        z bycia domem tymczasowym dla kota Milusia, która zakończyła się porażką na
        całej linii. Ale Miluś był dorosłym kocurem i moje się go zwyczajnie strasznie
        bały, poza tym on strasznie płakał i tęsknił za swoim zmarłym panem, więc nie
        chciał się integrować. Więc pocieszam się, że Malutką jednak przjmą...

        > PS Jak do adopcji kotka będziesz potrzebowała wzoru umowy adopcyjnej - daj znać
        > i chętnie Ci podeślęsmile

        hehe dzięki, ale sama tworzę różne umowy, więc pewnie sobie poradzę, jakby co.
        Poza tym taką umowę prawnie bardzo trudno jest wyegzekwowac, wiesz?
        • misia007 Re: no i stało się ! znalazłam kota! 11.07.08, 12:46
          Bijana też gratuluję,to co zrobiłaś musiało kiedyś nastąpić bo pierwszy kot
          otwiera nas na całą kocia populację.Cała moja czwórką przybyła w takich
          okolicznościach i doskonale pamiętam swoje przerażenie(co to będzie???)ale i
          przeświadczenie ,że tak trzeba.I koty chyba też to wiedzą,ze jak naprawdę trzeba
          pomóc to nie można sie wydziczać i pokazywać swego niezadowolenia.Będzie dobrze.
    • biljana wieści ze szpitala!! 11.07.08, 12:54
      moja siostra rozmawiała z panią doktor. Wiele się nie dowiedziała, ale usłyszała
      najważniejsze: ze kot dobrze się czuje no i że będzie dobrze i żeby się nie
      martwićsmile
      Więc chyba nic poważnego kici nie jest!
        • biljana Re: wieści ze szpitala!! 11.07.08, 14:50
          tak Magdo, do elwetu - bo było najbliżej.
          wczoraj na dyżurze był młody lekarz, a dzis pani doktor - niestety nie wiem jak
          się nazywa, ale się dowiem.
          Boję się tylko, że będą chcieli kicię zostawić jeszcze w szpitalu. A ja uważam,
          ze to bez sensu, żeby tam w klatce czekała sama... kiedy my możemy się ją w domu
          zając. Jak myślicie?
          • wrexham Re: wieści ze szpitala!! 11.07.08, 15:07
            ja mysle, ze skoro ju jest dobrze, to nalezy kicie zabrac czym predzej z tego
            miejsca; mam uraz - byc moze; ale jesli ona nie wymaga zadnych specjalistycznych
            zabiegow weterynaryjnych to po co ja tam zamykac w klatce; po co im placic za
            kazdy dzien hospitalizacji?
            pojedz tam postaw sprawe jasno i zadecyduj;
            czy zrobili jej przeswietlenie? czemu ta krew z noska? nic nie jest zlamane?
            napisz mi prosze w jakim jest wieku; mam domek, ale dla malutkiego kotka; sa w
            zasadzie tylko dwa warunki: ma byc malutki, zeby sie nie stawial rezydentowi i
            nie moze byc czarny, zeby sie z rezydentem nie mylil wink
            pani wyglada na naprawde fajna osobe; mam do niej wszelkie namiary;
            moze wziac kotka za 2 tygodnie bo wyjezdza na urlop, a chce sie nim zaopiekowac
            od poczatku, zeby kontrolowac stosunki z rezydentem, kotrym pod jej nieobecnosc
            bedzie sie zajmowac znajoma; rezydent jest wykastrowany;
      • biljana wrex 11.07.08, 18:37
        masz pw. do pani dzwonilam.
        dopiero teraz, bo przed chwila wrocilam z pracy a zajechalam jeszcze do burej do
        szpitala.
        Nie chcieli mi puscic jej do domu sad
        Podobno jest ok, ale chca ja do jutra poobserwowac...
        Pani doktor w elwecie ma jakichs mlodych ludzi, ktorzy szukali kota i ma tez o
        nich dzwonic, czy sa jeszcze zainteresowani.
      • biljana była szansa na domek dla burasi... 11.07.08, 19:23
        dzięki wrex. Ale niestety pani, która była bardzo nią zainteresowana i z którą
        rozmawiałam, zadzwoniła do mnie przed chwilą z informacją, ze jednak jej nie chce.
        Chyba przestraszyła się, że jest to kot po przejściach i pomyślała sobie, że
        dostanie chorego kota.
        Ja nie ukrywałam i nie będę ukrywać, że bura została kopnięta/potrącona i
        dlatego wymaga specjalnego domu - takiego pewnego, zeby nic juz jej zlego nie
        spotkało...
        Ale nie zamierzam nikomu wydawac kici dopoki nie dojdzie do siebie.
        Jak pisałam lekarka twierdzi, ze wszystko z nią w porządku i neurologicznie nie
        jest uszkodzona. Ale chcą ją co najmniej do jutra potrzymac na obserwacji.

        Poza tym lekarka mowi, ze mam jej nie brac do swoich kotow, bo jest za mala zeby
        zbadac, czy nie ma np. białaczki.
        Ale czy ona nie przesadza??? Jakie są wasze doswiadczenia w tym względzie? Bo
        jesli ona przyjdzie do mnie, to nie mam szans zeby towarzystwo izolowac
        • paulina.galli Re: była szansa na domek dla burasi... 11.07.08, 19:43
          Biljano - popytam.
          Tzn. cienko to dzis widze bo znajomi jak mogli mieć kota to juz maja, jak mogli
          miec dwa koty to już te dwa maja, jak...itd.
          Dodatkowo - jest sezon wakacyjny - wyjazdy, zaplanowane urlopy etc. i teraz nie
          jest dobry czas na branie kota do domu.
          Ale podpytam - bo a nuż smile
          • paulina.galli Re: była szansa na domek dla burasi... 11.07.08, 19:44
            co do bialaczki - pierwszy raz slysze zeby kot był "za mały" na zrobienie takich
            badan. ale pewnie sie nie znam
            tak naparwde bialaczka przechodzi na inne w trakcie intensywnych walk, ugryzien
            (mocnych) kopulacji etc. - jak by sie kociska nie prały to ryzyko zarazenia jest
            niewielkie (no ale jest)
              • wladziac Re: była szansa na domek dla burasi... 11.07.08, 20:25
                małe znajdki zawsze izolowałam ze względu na pchły,grzyba,kk ale po
                wyzdrowieniu brałam do domu do domowych bojąc się,że kocina
                zdziczeje w samotności,testów nie robiłam mi też wet tego nie
                zlecał,dopiero po całkowitym wyleczeniu szukałam domku nie w
                trakcie,kotów chorych lub nie doleczonych ludziska się boją brać,a
                tak to mogłam powiedzieć:kot jest zdrowy i przebadany przez weta u
                mnie przeszedł kwarantannę,powodzenia
                • wrexham Re: była szansa na domek dla burasi... 11.07.08, 21:58
                  kuuuuurza d...pa, przeciez jej napisalam, ze kot bedzie wydany zdrowy,
                  zaszczepiony i z wyprawka nawet, to co jej odbilo? napisalam jej, ze jest
                  znaleziony w galmoku na parkingu i ze bedzie mial konsultacje chirurgiczna, ale,
                  ze jest zdrowy; czego sie przestraszyla? moze umowy adopcyjnej? a wygladala na
                  taka sensowna; ona sie bala, ze mala bedzie juz za duza w wieku 8 tygodni (za
                  dwa tygodnie znaczy sie); nawet nie mam ochoty do niej dzwonic; ale zrobie to;
                  jutro;
                  co do testu to nie wiem nic o ograniczeniach wiekowych, ale robilam mojej murce
                  niedawno taki test i to sie zakrapla kropelke krwi na tester, wiec w czym
                  problem z malym kotem? co, krwi mu nie mozna pobrac czy jak? male koty czasem
                  zaraza matka zaraz po urodzeniu kiedy je myje; wiec mala moze byc zakazona,
                  przynajmniej teoretycznie;
                  najlepszy bylby tymczas bez kotow, ale z drugiej strony ile z was wizielo kota
                  nie testujac go uprzednio, a posiadajac juz koty...
                  kurcze, co tu teraz zrobic; a tak sie cieszylam, ze sie udalo cos zalatwic...
                  • wiesia.and.company Re: była szansa na domek dla burasi... 12.07.08, 07:49
                    No cóż, kobieta pewnie rozmawiała ze swoimi domownikami i ci może byli
                    przeciwni. Co to w sumie za robota przy drugim kocie? Betka! I tak się przecież
                    czyści kuwetę, i tak się podaje jedzenie, więc tylko nałożyć na drugą miseczkę.
                    Adaptacja małego (a jeszcze takiego 6-8 tygodn.) jest niesłychanie prosta. Może
                    jeszcze uda się ją przekonać, jak ochłonie po raz kolejny. Zwłaszcza, że dla
                    kocura czarnego to jest jak zastrzyk młodej krwi, odmłodnieje, będą się razem
                    bawić (bo to kotka, to jeszcze lepiej), czarny nie będzie się nudzić i tyć.
                    Co do białaczki, to nigdy nie robiłam żadnych testów dla świeżo przyjętych pod
                    dach, mimo że dwukrotnie od razu zabierając kota z krzaków leciałam z
                    transporterem do weta. Żaden nie robił tych testów, a wiadomo było że przyjmuję
                    kota do rezydentnych.
                    Robiłam tylko testy moim kotom już chorym na coś innego, gdy choroba nie chciała
                    ustąpić i było podejrzenie, że ze względu na białaczkę, której kot jest
                    nosicielem. I żadnemu z moich kotów nie wyszła białaczka. Teraz te koty (9)
                    które mam, też nie miały testów na białaczkę, a przecież bywamy u weterynarzy i
                    robimy badania krwi.
                    Przez mój dom przeszło i mieszkało jeszcze 7 kotów (czyli w sumie 16). Z
                    podejścia lekarzy wnioskuję, że być może w Polsce białaczka nie jest tak
                    nagminnym problemem, może populacja polskich kotów wolno żyjących nie ma takich
                    zagrożeń jak koty mieszkające w schroniskach w bardzo dużych, przypadkowych
                    gromadach.
                    Nie bałabym się zatem białaczki, bo i tak kot z białaczką wcale nie musi zarazić
                    pozostałych.
                    Ale tę panią (jeśli będzie rozsądna) to może uda Ci się przekonać, że to w końcu
                    lepiej dla czarnego samotnego, apatycznie pozostającego w domu, gdy jego
                    ukochanej pani nie ma.... smile
        • biljana szpital, szpital... 12.07.08, 18:55
          byłam tam przed chwila i sie w..wilam.
          lekarza nie ma, nic nikt nie wie, kazali dowiedziec sie o 21!
          dowiedzialam sie tylko, ze je.
          poza tym kombinujemy z siostra, zeby to ona zostala domkiem tymczasowym dla
          burej. Sęk w tym, ze jej facet nic o tym nie wiesmile Ale się dowiesmile W swoim
          czasie. Najfajniej by bylo, zeby z domku tymczasowego zostali potem domkiem
          stałym... ale to malo realne sad
          Wiec dalej musze szukac koci domu...
            • wiesia.and.company Re: A jak dzisiaj sytuacja z malutką? 13.07.08, 14:04
              Jeśli malutka je, to może ją jak najszybciej zabierz z Elwetu. Ja też mam o nim
              złe zdanie. Poza tym za pobyt w szpitaliku się płaci (bo jedzenie, bo
              monitorowanie, bo ktoś niby czuwa, bo czyszczenie kuwety...bla bla bla). Dobrze,
              że malutkie kotki szybko adaptują się nawet do niemiłych warunków i szybko
              zapominają. A co mówi teraz lekarz o tym wstrząsie mózgu - jak reagują teraz
              oczy? Jeśli lekarz nie jest w stanie ocenić w tej chwili tej sytuacji, to nie
              oceni jej jutro. Nie ma co przepłacać, a maleństwo dojdzie do siebie także u
              siostry (ukłony dla siostry i partnera). Maleństwo najszybciej wzrusza serce
              twardego mężczyzny, bo nie dostrzega niczego złego i pcha się do łóżka, zasypia
              nagle na kolanach, jest niesłychanie ufne i bezradne... no, a to sposób na
              ludzkich samców. Powodzenia!
    • biljana Re: no i stało się ! znalazłam kota! 13.07.08, 14:59
      kicia zostaje w szpitalu do poniedziałku.
      ona je - ale nie samodzielnie. Bo jeszcze nie zeszla jej dokonca z pysia
      pourazowa opuchlizna, wiec jest karmiona pipetką (dostaje saszetki
      convalescence) i kroplowki.
      w każdym razie najwazniejsze jest, ze nia ma żadnych trwałych następstw wypadku.
      I że będzie piękną, zdrową kocią panną smile

      w dalszym ciągu proszę o rozglądanie się za odpowiedzialnym domkiem dla
      burasińskiejsmile
      • biljana będą zdjęcia! 15.07.08, 11:12
        już dziś wieczorem kicia będzie miała sesjęsmile
        Mam nadzieję, że dobrze zniesie nowe otoczenie i będzie pięknie pozowacsmile
        tak bym chciała, zeby ktos się w niej zakochał...
        • wrexham Re: będą zdjęcia! 15.07.08, 15:26
          wyglada na to, ze pani marzena nie odbiera ode mnie telefonow...; chyba sobie
          juz odpuszcze; bardzo mi przykro, ze tak sie wszystko popsulo;
          czy malenka je juz samodzielnie? opuchlizna zeszla? jest juz u ciebie? czekamy
          na zdjecia smile
          • biljana Re: będą zdjęcia! 15.07.08, 15:34
            wrexham kochana nie przejmuj się tak bardzo. dziękuję ci za pomoc i
            zaangażowanie, ale skoro ta pani nie odbiera telefonu to do niej nie dzwon. Nie
            będziemy dawać kota komuś, kto go nie chce. Mam nadzieję, że dla kici znajdzie
            się domek forumowy!!! Taki byłby najlepszysmile))
            Zdjęcia wrzucę jak tylko będę je miała. Kocizna przybywa dzisiajsmile
      • biljana ZDJĘCIA! 16.07.08, 01:00
        fotoforum.gazeta.pl/3,0,1304561,2,1.html
        fotoforum.gazeta.pl/3,0,1304562,2,2.html
        fotoforum.gazeta.pl/3,0,1304563,2,3.html
        fotoforum.gazeta.pl/3,0,1304564,2,4.html
        fotoforum.gazeta.pl/3,0,1304565,2,5.html
        Kicia słabo widzi na jedno oczko - to z ktorego leciala jej krew - ale to chyba
        nie przeszkadza, prawda? teraz spi u mojej siostry na kolanach i posapuje z
        zadowolenia. Najadla sie, napila kociego mleczka i jest gitsmile
        Na razie zakraplac bedziemy jeszcze przez jakis czas kropelki do oczu i mysle,
        ze wszystko powinno sie wyleczyc. Moze z tym jednym oczkiem nie bedzie jakos
        swietnie widziec, ale z drugim bedzie wszystko jak trzeba.
        Poza tym ona jest taka chuda! I taka glodna! Oni o nia w ogole w tym szpitalu,
        tak jak podejrzewalam, nie dbali...Nawet jej kropli pewnie nie chcialo sie im
        zakrapiac.
        Poza tym, za pobyt kota, "leki" i "konsultacje" m. in. okulistyczna, zaplacilam
        horrendalna kwote!!! Taka czysto komercyjna. Jak powiedzialam, ze to znaleziony
        kot i ze moze inaczej troche by go potrakltowali i dali mi moze jakis upust, to
        pan wlasciciel powiedzial, ze jak chce, to moge oddac kota do schroniska, to
        schronisko zaplaci!!!! Boze co za ludzie! I oni lecza zwierzeta! Serca - zero.
        W kazdym razie bede ich omijac z daleka i odradzac komu sie da. A na ostatnia
        dawke antybiotyku pojde juz z kicia do mojego weta osiedlowego.

        Mam nadzieje, ze dla kici jednak - mimo tego niedowidzacego oczka - znajdzie sie
        domek.
        bardzo o niego proszę, ona jest taka słodka i bezbronna...

        A zaraz bedzie wiecej zdjec wink))
        • biljana Re: ZDJĘCIA! 16.07.08, 01:06
          kolejna porcja
          fotoforum.gazeta.pl/3,0,1304579,2,1.html
          fotoforum.gazeta.pl/3,0,1304580,2,2.html
          fotoforum.gazeta.pl/3,0,1304582,2,4.html
          fotoforum.gazeta.pl/3,0,1304582,2,4.html
          fotoforum.gazeta.pl/3,0,1304583,2,5.html
          prawda, ze słodkości? smile)) Tylko brac i sie zakochiwacsmile
        • annb Re: ZDJĘCIA! 16.07.08, 08:06
          ojapierdziu
          to ja chyba kwiaty kupie mojej pani wet bo jak przychodze z
          tymczasami to place tylko za leki po cenach przyjaznych uzytkownikowi
          bardzo przyjaznych
      • biljana wieści:) 16.07.08, 10:04
        kicia ma się coraz lepiej. Moja siostra o nią dbasmile Cały czas ma ją na rękach,
        albo na kolanach. Razem spią bo kicia w ogole duzo śpismile
        Oni wcale o nią nie dbali w tym elwecie!
        Teraz kot robi postępy z każdą minutą... Jest coraz bardziej śmiała i ruchliwa,
        ładnie je, ale jeszcze nie zrobiła siku.
        I zakrapiamy oczka. Podobno jedne krople szczypią i malutka już wie, że trzeba
        się ewakuować wtedy! Szybko się uczy skubanasmile
        • biljana Re: wieści:) 16.07.08, 11:15
          jest naprawde coraz lepiejsmile
          kicia mysli, ze moja siostra jest jej mamusiasmile przytula sie i gladzi ja łapkami
          po policzkach. Jest przekochana.
          I zrobiła kupke!!! Chyba zawiadomię prasę smile
          • misia007 Re: wieści:) 16.07.08, 12:54
            Śliczna maleńka, trzymam kciuki za najlepszy domek.Temat Elwetu pominę, dodam
            tylko,że jak przyszłam do weta ze złapaną Niną, to pomimo,ze kicia zdemolowała w
            gabinecie co się dało,tracąc przy tym ząb, zrobiono przy niej wszystko co trzeba
            i za to plus antybiotyk na 2 tygodnie
            zaplaciłam jakieś śmieszne grosze a wet jeszcze się tlumaczyła,że jest tu na
            zastępstwie i za leki musi wziąść bo w swoim gabinecie nic by nie wzieła.
        • wrexham Re: wieści:) 16.07.08, 13:55
          siedziala tyle w tym elwecie, a widze, ze jej nawet uszu porzadnie nie
          wyczyscili; moim zdaniem powinni oddac kota w stanie idealnym na ile to mozliwe,
          a czyszczenie uszu lezy chyba w granicach ich mozliwosci? a moze nie?
          ciekawe kto zrobil 'konsultacje okulistyczna' skoro wywalili jedna lekarke
          niby-okulistke, a ta co ja chcieli przyjac, nie chciala u nich pracowac (i
          chwala jej za to); mieszkam rzut beretem od nich, ale chodze wszedzie indziej
          byle nie tam; zajmuje mi to mase czasu, ale oni zlamanej zlotwki ode mnie nie
          zobacza; szczescie, ze sie nidlugo stad wyprowadzamy, nie bede musiala na nich
          patrzec;
          co z tym oczkiem biljanko?
          bo chyba na zdjeciach widac tylko to zdrowe?
          mam po rysiu sztuczne lzy w tubce (vidisc - zel) moze sie wam przydadza?
          • biljana Re: wieści:) 16.07.08, 14:09
            wez nic mi nie mow na temat tej "kliniki"
            z oczkiem jest tak, ze ono jeszcze nie wyglada najlepiej po tym uderzeniu i
            kicia na nie bardzo słabo widzi.
            zakraplamy trzy rodzaje kropli do kazdego z oczu i powinno się poprawic. Na
            drugie oko widzi.
            Ale wydaje mi się, ze domowemu kotu to nie przeszkadza, prawda???
            Wkleję zaraz kolejne zdjęcia gdzie widac oba oczkasmile
            W kazdym razie jutro jeszcze idziemy na ostatni antybiotyk ale juz do mojego
            osiedlowego weta - ktory ma pod opieką moją hultajską dwójkęsmile
            Nasz wet juz o wszystkim wie i mówi, żeby się nie martwić i że będzie dobrze.
            Najważniejsze, że kicia j i wydala wink
            A oczko się polepszy. W zeszlym roku wyprowadzałyśmy z mama oczy kota naszego
            wujka, które były w strasznym stanie po kocim katarze i się udało bez problemu.
            Z resztą stan kici się poprawia z każdą minutą i siostra mówi, że zapowiada się
            na słodką przylepkęsmile
            Mam nadzieję, że to gorsze oczko nie wystraszy potencjalnego domku...
              • dziewczynka_do_bicia Re: kolejne zdjęcia 16.07.08, 16:55
                jest sliczna !
                mam pytanie czy to oczko chore inaczej wyglada niz to zdrowe? (na fotce nie
                widac) Bo czasami ludziom nie przeszkadza lekka ułomnosc tylko wzgledy
                estetyczne - na oko moze nie widziec tyle zeby nie wygladalo to jakos zle smileNa
                pewno wiesz o czym mowie.
                ja caly czas pytam u znajomych - kurcze gdyby nie to ze wzielam miesiac temu
                Gringa to bym sie nie zastawiala ani chwili...
                ale moj podobno agresywny sad - no chyba ze moze jakas kontrolowana konfrontacje
                zrobimy czy co? smile Mojemu kotu tez by sie przydalo towarzystwo
                jestem w kropce - w schronisku 500 x mi wbijali do glowy ze Griongus nie nadaje
                sie do domu z innym kotem, ze kocie tow. odpada etc...

                ps. co do Elwetu - totalny samoboj - ja rozumiem ze gab weterynaryjny to nie
                instytucja charytatywna ale jakies lepsze ceny dla znajdek powinni miec -
                przeciez to by sie im nawet zwrocilo w postaci przychylnych komentarzy i
                informacji na forach i w necie ze warto do nich chodzic
                No coz - widocznie sie im za dobrze powodzi i maja w ... nosie bezpanskie bidy .
                Dobrze wiedziec! ) i zapewniam ze z mojej stronyz sporo osob sie dowie - juz
                nawet nie o samej kwesti placenia - bo nie maja obowiazku robic rabatow - ale
                chociazby za ten chamski tekst o schronisku)
                  • biljana Re: kolejne zdjęcia 16.07.08, 17:26
                    Paulina, oczko wygląda dobrze. Jest normalnie otwarte i nie ma żadnego bielma
                    czy cos w ten desen. Tylko na razie jeszcze do konca nie wydobrzalo po uderzeniu
                    - jest odrobine zasinione (bo z tego oczka jej krew leciała). Ale naprawde,
                    poprawia jej się z każdą minutę. Dostaje kropelki i nie sprawia wrażenia jakby
                    miała jakies problemy. W każdym razie oczko nie jest problemem estetycznym
                    Jest śmieszna, bo jeszcze np. nie umie zawracać smile tzn. idzie sobie za kanapą
                    wzdłuż ściany i potem np. aby wrocic robi fikołka do tyłusmile
                    Każda pomoc w szukaniu domku się przyda. Oczkiem się nie przejmujcie, wierzę, że
                    jak ktoś ją pozna na żywo, to ją pokocha. Jest wyjątkowo miłą i wdzięczną kicią...

                    Nazwałyśmy ją wstepnie Krysia smile
                    Podoba wam się?
                    • paulina.galli Re: kolejne zdjęcia 16.07.08, 17:32
                      Biliano - tak jak napisalam - ja marze o drugim kocie!
                      moze nie widziec na jedno oko to akurat nie wazne smile
                      Obawiam sie tylko ze to ja marze a nie Gringo!sad

                      Tyle tylko ze moze wyjsc z tego jedna wielka kichauncertain
                      nie mam pojecia jak ta cholera Gringo zareaguje sad
                      Moze - jesli faktycznie nikogo bys nie znalazla - a kotka by wydobrzala mogly
                      bysmy zrobic mala probe (oczywiscie pod nadzorem) jak by te siersciuchy na
                      siebie zareagowaly????
                  • paulina.galli Re: kolejne zdjęcia 16.07.08, 17:28
                    no wlasnie problem w tym ze gringo w schronisku byl bardzo apatyczny i osowialy
                    Agresje przejawial w domu do ktorego wziela go 1 dziewczyna przede mna - pobil
                    kocich rezydentow (duzo wiekszych i starszych od niego, jednemu uszkodzil
                    rogowke oka uncertain ) i dziewczyna byla zmuszona go oddac po 2-3 dniach sad
                    w schronisku w boksie nie reagowal na koty - ani nie zaczepial ani sie nie bawil
                    z nimi - dlatego sie boje
                    Ja bym b. chetnie miala 2 koty - bo Gringek sie nudzi no ale zeby z tego nie
                    bylo jakiejs tragedi, bo sobie nie wybacze!
                      • biljana Re: kolejne zdjęcia 16.07.08, 17:32
                        Paulina, ale może on walczy z kotami od których czuje zagrożenie? Tzn z
                        dorosłymi kotami? Bo może taką małą bezbronną kuleczkę by zaadoptował?
                        Nie wiem jak to sprawdzic...
                      • wladziac Re: kolejne zdjęcia 16.07.08, 17:36
                        wiadomo Paulinko o co Ci chodzi,ja nie wiedziałam,że tak było z
                        Panem G,to rzeczywiście nie wiadomo co robić,ale z mojego punktu
                        widzenia to zachowanie też mogło wynikać z jakiegoś zagrożenia
                        [oczywiście punkt widzenia kota,nie człowieka] trudno to rozgryść
                        bez spróbowania
                              • wiesia.and.company Re: agresja? hmmmm.... ze strachu 16.07.08, 23:44
                                Paulino, mam od grudnia koteczkę z niedowładem łapek, ma niedorozwój móżdżku od
                                urodzenia, co wpłynęło na tę niezborność łapek, drżący łepek, sztywny ogonek. I
                                widzę, że chociaż pochodzi z domu gdzie były koty i psy, to jednak była źle
                                traktowana, wszyscy jej wyjadali jedzenie, przyzwyczajona była do walki o swoje
                                (tak jak Twój Gringo w schronisku). Ona się boi większych od siebie. Frygi nie,
                                ale już pyzatej Grosi bardzo, dużego rosłego Filipka bardzo, bije łapkami,
                                warczy, wrzeszczy i wali na oślep i rzuca się na te duże koty. Drapie gdzie
                                tylko trafi. Ale jest to strach, w wyniku którego ona jest tą pierwszą, co broni
                                swojego terytorium, bo się czuje zagrożona przez duże, dorosłe koty (to
                                wyuczone). Myślę, że Twój Gringo nie będzie czuł zagrożenia ze strony takiej
                                malutkiej, mniejszej od siebie. A będzie chciał być może zaimponować takiej
                                smarkuli (naprawdę, koty lubią być idolami i nauczycielami dla mniejszych od
                                siebie, też się puszą z dumy, że są takie mądre). Tyle, że wizyta biljany z
                                malutką będzie zawsze jakimś szokiem dla niepewnego siebie Gringo (ta
                                pozostałość ze schroniska, gdzie był po prostu wycofany), więc to nie będzie
                                miarodajne. Co najmniej tydzień jest potrzebny żeby zwierzęta się przyzwyczaiły,
                                czasem się udaje już po 3 dniach. Ale może Wam się uda, nie wolno się załamywać
                                (człowiek takie dokocenia najbardziej przeżywa, koty jakoś lepiej). Ale malutka
                                jest słodka i może się dopasuje do Gringo, a on się jej nie będzie bał, bo ona
                                mniejsza, więc nie będzie reagował laniem.
                                Co do Elwetu to nie będę się brzydko wyrażać. Moje doświadczenia to na całe
                                szczęście dwie tylko wizyty na przestrzeni 10 lat. Koty tam są niemile widziane,
                                do pieniędzy stosunek wręcz przeciwny. Dlatego też proponowałam biljanie
                                zabranie malutkiej do domu, byle nie zostawiać jej w szpitaliku, bo to wysoce
                                płatne (ha, ha, opieka całodobowa, jedzenie, monitorowanie, lekarstwa ha, ha,
                                ha, tfu, tfu).
                                Grunt, że teraz będzie lepiej. No cóż, pewnie można uznać, że to oczko zostało
                                "podbite" przez jakiegoś człowieka lub inne uderzenie.
                                Pewnie wydobrzeje. Maleńka jest śliczna i taka puchato-falowana.
                                Trzymajcie się dziewczyny! A ja trzymam kciuki za dokocenie.
                                Pozdrawiam. Wiesia + 9
                        • biljana Najnowsze wiadomości:) 17.07.08, 10:09
                          Krysia ma się coraz lepiej. Ładnie się załatwia, dziś nawet zrobiła kupkę do
                          kuwety! I podobało jej się drapanie w żwirkusmile

                          Najbardziej lubi leżeć na kanapie zawinięta w kocyk albo spać u kogoś na rękach
                          - bo wtedy jej cieplutko...

                          To taki słodki maluszek, jest taka spokojna i delikatna. Ale potrzebuje dużo
                          miłości i opieki...

                          Idzie dzisiaj do weta na antybiotyk i ogólny przegląd.

                          Trzymajcie kciuki za Krysię, żeby jej się jak najszybciej poprawiało...smile
                          • kotapsota Re: Najnowsze wiadomości:) 17.07.08, 10:49
                            Przepraszam,że się wcinam w wątek. Chciałabym tylko doradzić jedną
                            rzecz-skoro koncurynka tak lgnie do ciepła i jest maciupka-dobrze
                            jest nagrzać wody, wlać do butelki i nałożyc na to skarpetę
                            wełnianą -taką góralską. I połozyć kocikowi, tam gdzie śpi. Będzie
                            szczęśliwa-taka butelka przypomina jej mamę-bo jest ciepła i
                            futrzasta. Ja tak robiłam z moimi małymi, a pół roku temu
                            poradziłam siostrze, która przyniosła małego kocurka z piwnivy-wet
                            powiedział,że jak przeżyje to będzie cud. I on bardzo się przytulał
                            do tej skarpetkowej butelki i spał smacznie. Stracił oczko, ale jest
                            pięknym kawalerem bardzo wdzięcznym, a moja siostrę traktuje jak
                            mamę-codziennie rano przychodzi do niej i wita nosem w nos-tak jak
                            to robią koty.
                            Pozdrawiam i życzę powodzenia dla Ciebie i Maluszka.
                            Joanna z Misiami
      • biljana Krysia info :) 18.07.08, 14:11
        A oto update:
        Krysia była wczoraj u pana doktora, który był ogólnie zadowolony jej stanem i
        natchnął nas nadzieją, że oczko się ładnie poprawia.
        Krychulec bierze jeszcze antybiotyk, ale już niedługo (może dzis lub jutro)
        odrobaczamy i ustalamy harmonogram szczepieńsmile
        Trochę jeszcze kicha, ale staramy się trzymać ją w cieple.

        Moja siostra trochę panikuje, bo Krysia dziś nie chce za bardzo jeść, ale wet ją
        widział wczoraj i zobaczy jutro, więc chyba nic się nie dzieje złegosmile

        Poza tym trzymajcie kciuki za domek Krysi - bo coś się szykuje wink))
        ale na razie ciiiii nie będę zapeszaćsmile

        W każdym razie kciuki potrzebne!
            • nioma Re: biljana 20.07.08, 22:40
              wlasnie przeczytalam caly watek (bylam na urlopie) i sie poryczalam,
              mam nadzieje, ze dziewczynka znajdzie domek
              ja mam dwie kocice, jedna tez bide po przejsciach o ktorej
              dowiedzialam sie z tego forum, zaluje ze nie moge wziac kolejnej...

              co do elwetu: jakis czas temu pojechalam do nich z moja kota na
              rentgen. Kota nie dala sobie zrobic zdjecia bo sie wyrywala, ale
              zaplacic musialam bo pan Dr poswiecil swoj czas.
            • biljana Krysia! 21.07.08, 09:35
              Dziewczyny, aż mi głupio czytać te wszystkie niezasłuzone peany na mój tematsmile To nie ja jestem wspaniała, tylko Krysia! smile

              Kicia jest naprawdę niezwykła. Tak przekochanej przylepki jeszcze nigdy nie spotkałam.

              A teraz wiadomości po weekendzie: Otóż Krysia miała gościa wink)))
              Tak, taksmile
              I Krysia się bardzo spodobałasmile I spała przyszłej Pańci całą wizytę na piersiach od czasu do czasu wyciągając łapkę, celem posmyrania Pańci po policzkusmile) Wie skubana, jak sobie domek załatwić, co?

              Pańcia chce Krysię wziąć, a ja chcę Krysię jej oddać, bo myślę, że będzie dla małej dobrym domem. Ale narazie leczymy Krychulca (doprowadzamy oczka do porządku, pozbywamy się katarku i tuczymy jak gęś). No i trzeba nauczyć pannę, że jak już się do kuwetki wejdzie i zrobi co trzeba, to należy z niej wyjśćsmile Niby oczywiste, ale nie dla wszystkichsmile, bo Krysia czasem w kuwetce zostajesmile

              Mam nadzieję, że domek się nie rozmyśli i Krysię weźmie... ale bardzo się boje, bo hmmm jeden potencjalny domek forumowy zachował się bardzo nieładnie. Umówił się na spotkanie, a potem nie przyszedł i nawet nie zadzwonił ani nie wysłał mejla. Na telefony też nie odpowiadał... cóż... najważniejsze, że domek dla Krysi (nie zapeszać) jednak się znalazł...Pal licho, że musiałam zmienić plany, stracić czas i pewne rzeczy szlag trafił... to nie ważne, bo przecież ja w życiu tylko kotami się zajmuje uncertain

              Wybaczcie za ten gorzki wpis, ale trochę się wkurzyłam. I nowej Pańci Krysi absolutnie nie posądzam o niecne zamiarysmile)))

              Ale dziewczyny, jak myslicie, kiedy będę mogła ją bezpiecznie oddac?
              Antybiotyk kończy brać w sobotę, krople jeszcze trzeba trochę zakrapiać... nie wiem sama... Jak sądzicie? Kiedy będzie dobry termin?
              • annb Re: Krysia! 21.07.08, 09:53
                jesli nowy dom bedzie chcial kontynuowac leczenie
                i bedzie wiedzial co ma robic
                to mozesz nawet teraz
                bo widzisz
                ty sie do niej przywiazujesz
                i bedzie ci coraz ciezej...
                • misia007 Re: Krysia! 21.07.08, 10:24
                  Zgadzam się z annb, będzie ci coraz trudniej z nią się rozstać i JEJ też.Trzymam
                  kciuki za to,żeby wszystko poszło jak najlepiej.
              • siliana1 Re: Krysia! 21.07.08, 11:12
                jesli to odpowiedzialna osoba, to nawet juz teraz. ona bedzie
                kontynuowac leczenie. mnie zmudne leczenie moich ogonkow bardzo
                zcalilo, czulam sie jak dzielna matkasmile
              • paulina.galli Re: Krysia! 21.07.08, 11:36
                Kiedy oddac - to zalezy tez od nowego domku Krysi . Czy czuje sie na silach
                doleczac kotke czy jednak wolalby w pelni zdrowa .
                Co do domku - jestem dobrej mysli (w razie czego to wiesz - ja jako "wyjscie
                awaryjne" nadal funkcjonuje - tzn tez mam juz na oku taka kocia bidke wiec mam
                nadzieje ze Krysia domek znajdzie smile)

                ps. a co ona robi w tej kuwecie jak zostaje!?smilesmilesmile
                • biljana Re: Krysia! 21.07.08, 11:42
                  paulina.galli napisała:

                  (w razie czego to wiesz - ja jako "wyjscie
                  > awaryjne" nadal funkcjonuje - tzn tez mam juz na oku taka kocia bidke wiec mam
                  > nadzieje ze Krysia domek znajdzie smile)

                  hmm Paulina bardzo liczę na to wyjście awaryjne, więc jak będziesz podejmować
                  jakieś wiążące decyzje - daj znaćsmile

                  > ps. a co ona robi w tej kuwecie jak zostaje!?smilesmilesmile

                  Otóż ona tam siedzismile Po prostu siedzi i medytujesmile

                  Poza tym boi się hałasu samochodów, widocznie przypomina jej ten nieszczęsny
                  parking...
                  A poza tym to lubi jezdzic samochodem, tzn. nie przeszkadza jej to. Siedzi sobie
                  w transporterku i albo się myje albo spi. Wczoraj nawet była z nami w coffee
                  heaven wink)))
                  Jechałyśmy z nią do rodziców i po drodze zatrzymałyśmy się na kawkę i kanapkę.
                  No i Krysia z nami. Siedziała sobie w transporterku przy stole i mrużyła oczki
                  do wpadającego przez szklany dach centrum handlowego słońca... budząc swoją
                  osobą sensację wśród przechodzących klientów...smile
                  • paulina.galli Re: Krysia! 21.07.08, 13:09
                    Biljano - na razie żadnych decyzji nie podejmuje
                    Dokocic chcialam sie na spokojnie - wiec na razie zbieram dane i zadnego kota do
                    domu nie biore. (no chyba ze jako to awaryjne wyjscie ale tylko Krysie smile)
                    Licze ze jednak Krysia dom znajdzie i nie bedzie musiala stawiac czola
                    Gringusiowi .
                      • biljana Wieści! 23.07.08, 14:46
                        Piszę trochę mniej intensywnie, bo jak domek na Krysię czeka (a czekasmile to
                        człowiek nie ma takiej presjismile
                        Ale Krysia robi w dalszym ciągu nieustające postępy.
                        Umie już korzystać samodzielnie z kuwetkismile)))) dzielny maluszek nawet w nocy
                        potrafi wygrzebać się ze swoich bambetli i pójść do kuwetki. Np. dziś poszła
                        zrobić kupkę wink))

                        Poza tym oczko się poprawia! Malutka dziś szalała po pokoju i jak każdy porządny
                        kot - polowała na muchęsmile

                        Nowy domek na kicię czeka i mam nadzieję, że za jakieś półtora do dwóch tygodni
                        Krysia będzie już u swojej nowej Pańci. Na razie zakraplamy oczka. Przy
                        pierwszych kroplach bunt i płacz jest straszny, bo szczypiąsmile Ale dzięki temu
                        wszystko ładnie się goi

                        Nawet nie wiecie, jak bardzo się cieszę, że wszystko się tak pięknie układa.
                        Domek się znalazł, Krysia zdrowieje z każdym dniem i pięknie się rozwija; mam
                        nadzieję, ze skończy się happy endem i w nowym domu będziemy mieć kolejną kocią
                        królewnę, zamiast biednego, niechcianego kotka parkingowego...

                        Bardzo wam wszystkim dziękuję za wsparcie, pomoc, podnoszenie na duchu i w ogólesmile
                          • biljana Re: Wieści! 23.07.08, 14:58
                            nioma napisała:


                            > niesamowicie sie ciesze, a powiedz jeszcze: ten domek to tak na 100%
                            > juz? nie rozmysli sie?

                            Nioma, nowy domek Krysi jest baaardzo fajnysmile)) I ja temu domkowi wierzę, że
                            Krysi nie zawiedzie i się nie rozmyśli...
                            Choć pewnie w życiu różnie bywa... o czym świadczy historia z potencjalnym
                            domkiem forumowym (pisałam o tym parę postów wyżej), to ja w ten nowy domek
                            wierzęsmile)) Dzisiaj nowy domek był dokładnie informowany przez telefon o
                            krysiowych postępach i się cieszyłsmile Mówi, że może wziąć Krysię w każdej chwili
                            - ale ja chcę doleczyć oczka i skończyć podawać antybiotyksmile
                          • biljana Re: Wieści! 23.07.08, 15:00
                            kena1 napisała:

                            > Ehhmmm, można o jakieś nowe zdjęcia malutkiej się uśmiechnąć ?? smile)

                            zdjęcia pojawią się w weekend, bo wcześniej nie ma możliwości technicznych wink))
                            Wszystkich fanów proszę o cierpliwe oczekiwaniesmile))
                            • nioma Re: Wieści! 23.07.08, 15:07
                              bardzo sie ciesze.
                              moza druga kota tez byla chora, znalazlam ogloszenie o niej tu na
                              forum, skopiowane z miau. nie ma teraz nawet sladu po tym, ze
                              kiedykolweik miala operacje, kulala itd. Jest najpiekniejsza pannica
                              na swiecie. Oczywiscie tak jak wszystkie koty smile
                              Niesamowicie sie ciesze, mam nadzieje, ze takie szczescie beda tez
                              mialy koteczki Ani
                            • paulina.galli Re: Wieści! 23.07.08, 15:22
                              bardzo bardzo sie ciesze ze tak sie wszystko potoczylo smile
                              pozdrowienia dla Krysi i oczywiscie tego Kogos kto wystepuje w tym watku pod
                              tajemnicza nazwa "nowego domku" smilesmilesmile
                              • biljana Re: Wieści! 23.07.08, 15:33
                                paulina.galli napisała:


                                > pozdrowienia dla Krysi i oczywiscie tego Kogos kto wystepuje w tym watku pod
                                > tajemnicza nazwa "nowego domku" smilesmilesmile

                                Krysia dziękuje swojej potencjalnej mamusi, która swoją postawą sprawiła, że
                                poszukiwania domku były bardzo bezbolesnesmile

                                Co do tajemniczej nazwy, to pisze tak, gdyż nie wiem, czy nowy domek sam się
                                ujawni na forum i czy ewentualnie sobie życzy, żeby o nim pisać w sposób
                                umożliwiający identyfikację wink))