do tych ktorzy maja wiecej niz jednego kota

16.07.08, 18:58
mam pare pytan, wiem ze moze glupich, ale nie znam sie i musze je
zadac, bo jestem w trakcie podejmowania waznej decyzji i potrzebuje
rady smile

1. czy moze sie zdarzyc, ze koty zupelnie sie nie zaakceptuja, tzn.
ze beda walczyc i prowadzic kocia wojne nawet po dluzszym czasie?
czy moze raczej wszystkie w koncu zaczynaja sie lubic lub
przynajmniej tolerowac?

2. czy drugi kot w domu moze jakos zle wplynac na kota-neurotyka, w
dodatku rozpieszczonego jedynaka? chodzi mi o to czy rezydent nie
bedzie osowialy i wystraszony i nie bedzie to dla niego jakims mega
stresujacym przezyciem?

3. wiadomo, ze koty maja osobne miski, ale czy powinnam je jakos
izolowac? bo moj rezydent zje wszystko i w kazdych ilosciach, wiec
jakims jedzonkiem babycat na pewno by nie pogardzil (on nawet karme
psa probowal zjesc). jak rozwiazac ten problem przy kocie zarloku?

4. czy potrzebne sa dwie kuwety czy raczej futra moga korzystac z
jednej wspolnej toalety? wink oczywiscie w tym przypadku przy 2 razy
czesciej wymienianym zwirku.

5. czy nowy znaleziony kotek moze miec jakas ukryta chorobe nie
rozpoznana przez weterynarza ktora moze zarazic sie rezydent?

6. czy utrzymanie dwoch kotow na przywoitym poziomie (dobra karma,
stala opieka lekarska itd.) jest duzo drozsze niz utrzymanie jednego?

heh, chyba na razie tyle smile
    • magdaksp Re: do tych ktorzy maja wiecej niz jednego kota 16.07.08, 20:36
      temat ten byl poruszany juz naprawde wiele razy.moze warto troche przejrzec
      forum albo uzyc wyszukiwarki?
    • misia007 Re: do tych ktorzy maja wiecej niz jednego kota 16.07.08, 20:43
      mamy 4 więc czuję się wywołana do tablicy i jest tak
      1.owszem dwa moje kocury walczą ze sobą nagminnie, myślę,że to lubią w końcu to
      gangsterzy świata zwierzęcego.
      2.nie wiem, owszem mam jednego rozpieszczonego neurotyka ale on boi sie ludzi.
      3.raczej izolować, miki je osobno,nie lubi tłoku
      4.moje maja 4 kuwety na balkonie, radziłabym dwie bo często załatwiają sie grupowo.
      5.nie zdarzyło mi sie ale brałam wyłącznie chore i izolowalam ile bylo potrzeba.
      6.myśle,ze przy dwójce koszty są nieznacznie większe a wogóle totaka radość,że
      koszty schodzą na drugi plan.
      Doradzam dokocenie.
    • the_dzidka Re: do tych ktorzy maja wiecej niz jednego kota 16.07.08, 20:49
      Ja wprawdzie mam więcej niż jednego kota kilka dni dopiero, ale nie
      będę cię odsylać do wyszukiwarki, tylko napiszę to co wiem z
      doświadczeń i obserwacji kotów u innych.

      1/ Raczej będą się przynajmniej tolerować. Rzadko się zdarza aż taka
      agresja, że będą rzucały się na siebie z prawdziwą agresją. Kocie
      wojny natomiast będą toczyć w charakterze sparringów, żeby nie wyjść
      z wprawy. Luc i Cym zaczęli już sypiać w jednej szafie, ale
      rudobiałe kłęby futra ciągle latają po domu wink No i będą się starały
      ustalić hierarchię smile

      2/ może się to zdarzyć, tak samo jak odwrotnie - w rezydenta mogą
      wstąpić nowe siły witalne smile Nie ma reguły. Nie da się tego
      zaplanować.

      3/ bezwzględnie osobne miski, ustawione nie za blisko siebie. U mnie
      co prawda wyjadają sobie nawzajem, ale każdy ma własny zestawik, w
      skład którego wchodzi miska na mokre, na suche i na wodę. Ustawione
      pod tą samą ścianą, ale w dwóch rogach kuchni.

      4/ jest reguła, któa mówi, że ilość kuwet = ilość kotów + 1. Chodzi
      o to, że dominujący kot może korzystać z dwóch kuwet, a zatem dla
      nowego musi być trzecia. Co do mnie - druga kuweta przyjechała wraz
      z Cymkiem, obaj korzystają z dwóch, a trzeciej nie potrzeba. Na
      razie.

      5/ Mówisz o sytuacji, w któej wet obejrzał kota i dopiero później
      wpuściłaś go na salony? (kota, nie weta) Wydaje mi się, że tak, po
      prostu dlatego, że wśród wetów także zdawają się konowały sad Ale
      może ktoś bardzi9ej dświadczony się wypowie.

      6/ Jest po prostu dwa razy droższe smile)))) Ale w końcu - [rzecież
      nie wydajemy na karmę grubych milionów. Nikt z zakoconych znajomych
      nie powiedział mi, że drastycznie odczuł różnicę. Zapewne dla
      ubogiej emerytki to byłaby potężna róznica, ale dla przeciętnie czy
      dobrze zarabiającego? Chyba nie.

      No to lecę wyczyścić kuwety. Dwie smile
    • thorgalla Re: do tych ktorzy maja wiecej niz jednego kota 16.07.08, 20:58
      Odpowiem tylko na 3 punkt,reszta właściwie mnie nie dotyczy (matka z
      dziećmi)
      Zrobiłam jadlodajnię dla maluchów.W pudełku wyciełam mały otwór i
      tam podaje baby jedzenie.
      Tylko trzeba sprawdzić czy duży kot tam napewno nie
      wejdzie.Próbowałam wcisnąć tam kotkę ale nie weszła ale potem
      przydybałam ją jak swobodnie się w dziurze zmieściła.Spryciara jedna.
      Zrobiłam dużo mniejszą i teraz się nie mieści smile))))
    • gopio1 Re: do tych ktorzy maja wiecej niz jednego kota 16.07.08, 20:59
      Kiedys myślałam, że koty zawsze jakoś się tam zaakceptują. Ale parę razy
      widziałam na miau, że ktoś chce oddać kota, bo drugi go nieakceptuje i żyć mu
      nie daje. Myślę,ze z kotami jak z ludźmi - czasem trafią się takie osobniki,
      które za żadne skarby nie znajdą porozumienia. Ale znam sporo kociarzy i wśród
      znajomych taki problem nigdy nie mial miejsca. Dla kota drugi futrzak to przede
      wszystkim kompan do dobrej zabawy.

      Kuwetę moje miały wspólną, ale z tych dużych. Miskę z wodą jedną, z jedzeniem
      też jedną, ale dwudzielną. Z tym, że od małego wychowywały się razem, więc tak
      naprawde nie zaznały jedynactwa.

      Jesli chodzi o wydatki - od miesiąca mamy jednego kota i zauwazyłam znaczną
      różnicę w ubywaniu karmy i puszek. A i w kuwecie jakoś długo czysto.

      Ale, żeby nie było - ja jestem zdecydowaną zwolenniczką posiadania kotów w
      większej ilości smile
    • kena1 Re: do tych ktorzy maja wiecej niz jednego kota 16.07.08, 21:04
      1. nie mam takich doświadczeń, ale podejrzewam że tak się może zdarzyć. Dlatego
      adopcje są dobre, bo w ostateczności kot wraca do osoby, od której adoptowałaś.
      Oczywiście za szybko nie można się poddawać, futra potrzebują czasu. Moje po 2
      miesiącach jeszcze na siebie fuczały, teraz czasami się piorą, ale generalnie
      tolerują się smile

      2. dla Karmela, czyli kota-neurotyka, rozpieszczonego jedynaka, Toffi była
      stresującym przeżyciem wink Biedak bał się jej strasznie... Ale po jakimś czasie
      minęło mu i teraz z godnością nie zauważa jej istnienia wink No chyba, że ganiają
      się i galopują przez całe mieszkanie w tą i z powrotem. W każdym razie warto
      przeczekać ten początkowy koci stres.

      3. ja na czas jedzenia izoluję towarzystwo, bo Tofficzek nigdy by się nie
      najadła. Tylko, że u mnie koty nie mają dostępu stałego do jedzenia, bo
      przestałyby się mieścić w drzwiach. Na czas karmienia Tofi ląduje ze swoją miską
      w łazience.

      4. moim kotom wystarcza jedna kuweta.

      5. przez pierwszy tydzień pobytu Toffika, izolowałam ją od Karmela, a w
      międzyczasie zrobiłam testy na białaczkę, FIP i FIV zdaje się. Nawet jeśli te
      ostatnie nie są zbyt miarodajne, to miałam świadomość że zrobiłam wszystko co
      mogłam (koszt testów to ok. 150 zł)

      6. na dobrą (a nawet bardzo dobrą) karmę dla dwóch kotów wydaję ok. 200 zł
      miesięcznie (w tym pasta odkłaczająca i jakieś przysmaki). Karma wychodzi po
      prostu dwukrotnie drożej niż przy jednym kocie. A koszty weta są tak naprawdę
      nieprzewidywalne. Na pewno coroczne szczepienia i odrobaczanie co pół roku
      musisz liczyć podwójnie.

      Naprawdę polecam drugiego kota smile Moje może nie kochają się namiętną miłością
      tylko dyplomatycznie ignorują, ale fajnie jest mieć świadomość, że jak mnie nie
      ma cały dzień w domu, futra nie siedzą same. Nie mówiąc już o tym, że masz dwa
      razy więcej mruczącej kociej miłości i ciepełka (i oczywiście dwa razy więcej
      kłaków - moja rada: nie bierz rudego kota - kłaczy się jak głupi wink
      • paulina.galli Re: do tych ktorzy maja wiecej niz jednego kota 16.07.08, 21:20
        1. Tak sad
        (rzadko ale znam 2 takie przypadki gdzie koty od 3 chyba lat zyja w osobnych
        pokojach i piora sie za każdym razem jak sie ich drogi skrzyzuja uncertain)

        2. Tak sad
        calkiem czesto (ale najczesciej mija to po jakims czasie i generalnie drugi kot
        ma dobry wplyw na "neurotyka".) czasami "neurotyk" jest obojetny na drugiego
        kota i udaje ze go nie ma

        3. Tak sad
        jedno czy dwurazowe pożarcie karmy dla kociat - nic sie nie stanie ale na pewno
        nie powinien jesc jej regularnie. Dwa nie bedziesz miala kontroli ile maluch je
        - czy moze nie stracil apetytu etc.

        4. Tak i nie.
        Znam takie i takie przypadki - ja raczej dalabym 2 kuwety bo tak to w czasie gdy
        czlowieka nie ma w pracy (ok 9 godz z dojazdem) kuweta moze byc mocno brudna i
        kociska sie wymecza. Znam tez przypadki ze koty stanowczo odmawiaja kozystania z
        kuwety ktora jest uzywana przez "tego drugiego".

        5. Tak.
        ostatnio moja wiara w weterynarzy zostala mocno nadszarpnieta i nikt ci nie da
        gwarancji ze wet "na pewno " wylapie chorobsko

        6. Jest drozsze - ale nie proporcjonalnie do ilosci kotow
        Ja tak wstepnie oceniam ze utrzymanie kota sztuk jeden to kwota X a dwoch to X
        plus maksymalnie 1/2 X smile
    • stary_gruby_kot Re: do tych ktorzy maja wiecej niz jednego kota 17.07.08, 12:22
      bardzo Wam wszystkim dziekuje kiss
    • sundry Re: do tych ktorzy maja wiecej niz jednego kota 17.07.08, 16:43
      1/nie wiem,moje się akceptują,trochę się czasem pobiją,albo
      poszturchają,szczególnie zimą,jak im się nudzi.Ale nie jest to agresja.
      2/mój Maks był i jest nadal neurotykiem,Rozalka czasem umie go trochę
      rozruszaćwinkOn na nią czasem nafuka,ale chyba nie jest zbyt zestresowanysmile
      3/moje jedzą z tej samej miski,ale często o różnych porach,jak razem,to jeden
      drugiemu nie wyjada
      4/nie dotyczy mnie,koty są wychodzące
      5/też mnie nie dotyczy,bo nowy kotek był malutki i od razu po znalezieniu
      obejrzał go weterynarz
      6/nie wiem,nie zajmuję się domowym budżetem.
      • wiesia.and.company Re: do tych ktorzy maja wiecej niz jednego kota 17.07.08, 22:32
        1) Są takie koty, które nie lubią jakiegoś osobnika i nie będą go darzyć
        sympatią. Po prostu fukają lub warczą, ale generalnie schodzą z drogi, nie ma
        darcia kudłów i krwi, bywa darcie pyska i podrapany nos.
        Generalnie koty stanowią gromadę / stado zamieszkałe na tym samym wspólnym
        terenie i starają się przestrzegać reguł stada.
        2) Kot neurotyczny to najczęściej kot niedopieszczony i niepewny swojej pozycji
        w stadzie. Trzeba go jeszcze więcej dopieszczać, nosić na rękach, powtarzać w
        ucho, że jest kochany i jedyny. U mnie trwało kiedyś cztery miesiące, żeby się
        dwa koty ze stada przestały zasadzać na siebie. Można do takiej dwójki przyjąć
        jeszcze trzeciego kota, wtedy na pewno któreś się sparują. Starszy kot może po
        prostu chcieć mieć spokój, wtedy dobrze jest dobrać do młodego także młodego
        przeciwnej płci i trzeci, starszy będzie miał upragniony spokój.
        3) Miski koniecznie oddzielne, chociaż któryś z kotów może być tym, który musi
        spenetrować zawartość wszystkich misek. Wtedy można takiego z nadmiarem
        wścibstwa (wcale nie apetytu) zanieść do innego pokoju lub łazienki i zostawić z
        jego własną miską. Reszta wtedy je w spokoju.
        4) Kuwety początkowo tyle ile kotów + 1 zapasowa. U mnie się to nie sprawdziło,
        bo w końcu nowy kot używał swojej małej kuwety, potem tę kuwetę odwiedzali
        rezydenci, nowy koty przenosił się zatem do kuwety rezydentnej i wtedy wszyscy
        przechodzili do tej starej sprawdzonej kuwety. W rezultacie mam jedną
        kuwetę-basen, do której czasem wchodzą i korzystają na zakładkę dwa koty.
        5) Są choroby, których nie rozpozna nawet bardzo dobry lekarz. Niektóre wyniki
        badań też nie są do końca miarodajne. Więc jeśli na oko i na słuch (badanie płuc
        osłuchowo i serca) niczego nie widać, to można zaryzykować. Jeśli wiadomo, że w
        miejscu, skąd pochodzi kot nie ma epidemii jakiejś zarazy, to on nie musi być
        zarażony. Ja sama mogę przynieść na butach jakieś zarazki zupełnie nieświadomie.
        Trudno. Trzeba zatem zaufać weterynarzowi, który dokona pierwszego przeglądu
        kota. Ja na tym dobrze wyszłam.
        6) Wzrastają koszty z każdym kotem. Ale jak już kroję mięso dla jednego kota, to
        machanie nożem trochę dłużej przy dwójce, to żaden wydatek mojej energii i wkład
        czasowy. Teraz - najważniejszy dobry nóż - kroję mięso dla dziewiątki w ciągu 10
        minut, więcej czasu zabiera mi czyszczenie kuwety - skoro koty są czyste i muszą
        się myć same, to ja im to muszę ułatwiać, więc sprzątam i sprzątam... bo one
        lubią i ja też lubię czystość.
        Pozdrawiam. Wiesia + 9
        • zazaz3 Re: do tych ktorzy maja wiecej niz jednego kota 24.07.08, 11:02
          Moje panny nie pałają do siebie wylewną miłoscią,ale krwawych jatek
          nie ma,czasami syki ,jak sie za mocno pogonią.Od początku nie lubiły
          sie razem bawić(młoda panienka i wyrośnięte kocię),więc bawimy się z
          kazda z osobna.Kuwety dwie,bardziej ze względów higienicznych,niż
          hierarchicznych,bo lubia korzystac jednocześnie.Koszty jedzenia-nie
          2X,ale 1,5X,nic się nie marnujesmile)))Co do koloru:Biała kłaczy
          okrutnie!!!!!
          • foxie777 Re: do tych ktorzy maja wiecej niz jednego kota 30.07.08, 02:10
            Niestey w mojej rodzince Czarusia Syjamka nie toleruje
            czarnuszki Bulleta i koniec.To juz trwa ponad dwa lata i nie widac
            zadnej zmiany.Obawiam sie ze tak bedzie zawsze.
            Nic nie moge na to poradzic.

            pozdr
Pełna wersja