prośba o pomoc - dramatyczna walka o zycie kociąt

22.07.08, 09:09
Przeklejam wątek z forum Miau.
Ania opiekuję się szescioma maleńkimi kotkami - jest dla nich domem
tymczasowym. Wszyskie kotki to znajdy, wzięte z tragicznych
ulicznych warunków, maleńkie - mają kilka tygodni. Wszystkie bardzo
chorują i ponieważ nie ma możliwości ani ich odseparowania, ani
zaszczepienia, choroby ciągną się i ciągną, a biedna Ania z nimi
walczy jak może, z pomocą wszelkich środków, sama finansuje
specjalistyczne karmy dla chorych brzusiów, sama finansuje leczenie -
oczywiście z pomocą innych osób dobrego serca z forum Miau.
Chciałabym poprosić Was o pomoc - finansową, rzeczową (karma, leki,
fanty na bazarki organizowane przez Anię - o ile ktoś jest z Wawy i
okolic), można też złożyc zamówienie na jej rzecz w sklepie
internetowym np. animalia - potrzebna jest zwłaszcza specjalistyczna
karma, suche i mokre, bo 6 kotów w okresie wychodzenia z choroby
pożera ogromne ilości karmy, a poza 6 znajd, Ania ma tez oczywiście
swoje koty (i psa).
Poznałam Anię osobiście, jest ciepłą, przemiła osoba, która
ratowaniu tych kociąt poświęca ostatnio całe tygodnie. Pomimo, że w
domu było 6 kocurków z dwóch miotow, Ania wzięła znalezioną na ulicy
maleńką koteczkę (nazwana na roboczo Koliberkiem, bo taka maleńka),
która teraz bardzo choruje.
Wiem, że takich apeli jest wiele, ale działania Ani przynoszą
wymierne efekty, jeden kociej został juz wyadoptowany, wierzę, że
warto Ani pomóc.
Poniżej ostatnia strona z wątku, których jest 65. Nie trzeba czytać
całości, to jest zapis znajdowania maleństw i walki o ich życie i
zdrowie, chyba że ktoś chce się wzruszyć i zobaczyć, jak
niesamowicie silną i dzielna osobą jest Ania. No i oczywiście na
poszczególnych stronach są zdjęcia Maluchów - te warto obejrzeć, bo
Maluszki są PRZE-SŁO-DKIEsmile)
Pomóżcie prosze w miarę swóch możliwości.
Nina
forum.miau.pl/viewtopic.php?t=75737&postdays=0&postorder=asc&start=960
    • aurelia76 Re: prośba o pomoc - dramatyczna walka o zycie ko 22.07.08, 09:16
      Pomogę, jeśli dobrze wyczytałam, Ania jest z Grodziska, ja też. Nie mam konta na
      miau, czy mogę dostać jakieś namiary na Anię? Kupię co będę mogła i zaniosę.
      • cleo_1 mailowy adres Ani Rylskiej 22.07.08, 09:51
        Podaję namiary na Anię:
        aniarylska@vp.pl
        Potrzebne są (ja to zamawiałam):
        Royal Canin VD Feline Convalescence Support saszetka instant 50g
        Animonda Integra Protect Intestinal tacka 100g
        Hill's Canine/Feline a/d puszka 156g
        Royal Canin VD Intestinal s/o (kot) saszetka 100g i suche
        Royal Canin VD Rehydration Support saszetka instant 29g.
        Royal Canin VD Sensitivity Control S/O saszetka kurczak z ryżem 100g
        Royal Canin VD Weaning Immunity & Digest suche
        Inne karmy, jeśli znacie, dla kotków chorych, z biegunkami,
        wymiotami, dla delikatnych flaczków, dla rekonwalescentów.
        Dziękuję w imieniu Ani i jej Maluchówsmile
        • magdaksp Re: mailowy adres Ani Rylskiej 22.07.08, 14:52
          wp.plczy vp.pl?
          • aurelia76 Re: mailowy adres Ani Rylskiej 22.07.08, 15:03
            vp bo skopiowałam jak jest i już się z Anią skontaktowałam.
      • cleo_1 Re: prośba o pomoc - dramatyczna walka o zycie ko 22.07.08, 09:55
        Aurelka, ale ten Twój kociej śliczny, obejrzałam zdjęciasmile Cudosmile
        • aurelia76 Re: prośba o pomoc - dramatyczna walka o zycie ko 22.07.08, 10:14
          Dzięki. To też rodowity grodziszczanin piwnicznysmile
          • nioma Re: prośba o pomoc - dramatyczna walka o zycie ko 22.07.08, 15:28
            to moze zrobmy pospolite ruszenie i kazdy z forum niech zadeklaruje
            chociaz mala kwote 5 czy 10 zł i uzbieramy, co?
            • aurelia76 Re: prośba o pomoc - dramatyczna walka o zycie ko 22.07.08, 15:35
              Ziarnko do ziarnka... Fajnie by było. Jeśli mi sie uda pójdę dziś do Ani,
              zobaczyć kociaki. Boję się tylko, że się zakochamsmile
              • cleo_1 Re: prośba o pomoc - dramatyczna walka o zycie ko 22.07.08, 16:54

                Aurelia, uważaj tylko, bo kotki Ani są niestety chore, podejrzewamy
                calciwirozę. Jeśli Twoje koty sa nie szczepione, lepiej ich nie
                przytulaj, a potem przed wejściem do swojego domu, dokładnie sie
                umyj, w tym ręce jakimś środkiem dezynfekującym - chyba, że masz
                aktualne szczepienia.
                Trzeba niestety bardzo uważać żeby nie było nieszczęsciasad

                PS Bardzo Wam dziękuję za zainteresowanie - obejrzyjcie na Miau
                zdjęcia, zakochacie się w tych Maluchachsmile
                • nioma Re: prośba o pomoc - dramatyczna walka o zycie ko 22.07.08, 17:31
                  ja juz nawiazalam kontakt z Ania
                  jutro jestesmy umowione, mam troszke pieniazkow od siebie i dwoch
                  kolezanek i kilka rzeczy na bazarek na miau
                  • cleo_1 Re: prośba o pomoc - dramatyczna walka o zycie ko 22.07.08, 22:38
                    Supersmile))))))))))
                    • aurelia76 Re: prośba o pomoc - dramatyczna walka o zycie ko 23.07.08, 09:14
                      Byłam u Ani. Cleo, dzięki za ostrzeżenie - ja mam nawyk dokładnego mycia po
                      cudzych kotach, więc pierwsze, co zrobiłam, to wyszorowałam się po przyjściu.
                      Kotki są kochane i śliczne, choć na kolana pchały się głównie te dorosłe i w
                      opinii Ani - zdrowe. Maluchy są rozkosznesmile Jeśli możecie - wspomóżcie.
                      • aurelia76 Re: prośba o pomoc - dramatyczna walka o zycie ko 23.07.08, 09:31
                        Ps. Pytałam się Ani, jak to jest z chorobami jej kociąt, czy nie zarażają się
                        wzajemnie, czy nie trzeba ich izolować. Twierdziła, że jest ok, wszystkie razem
                        są leczone i nie ma zagrożeń. Trochę mnie uspokoiła, ale po tym, co napisała
                        Cleo i co poczytałam teraz się martwię, czy zachowałam należyte środki
                        ostrożności. Co prawda maluchów nie przytulałam bo się wolały bawić ze sobą,
                        ręce wymyłam, w miarę szybko potem się cała kąpałam, ale ubranie zostało.
                        Myślicie, że mój zdrowy i silny kot mógł się zarazić?
                        • aurelia76 Ps2 23.07.08, 09:34
                          Jeśli mój kot przeszedł całą serię szczepień niespełna dwa lata temu, a
                          weterynarz mówił, że są ważne trzy lata, to chyba kot jest odporny? Niech mnie
                          ktoś oświeci, proszę.
                          • cleo_1 Re: Ps2 23.07.08, 09:40

                            Nie martw się - jeśli Twój kot był szczepiony 2 lata temu, w tym
                            czasie nie przechodził żadnych poważnych chorób, które zmniejszyłyby
                            jego odpowrnośc, to moim zdaniem nie ma żadnego zagrożenia nawet,
                            gdybys maluchy przytulała. Choć ja trzymam się zasady: wszystkie
                            ciuchy do pralki, od razu kąpanko, dezynfekcja rąk.
                            Ale to na przyszłość, co by dmuchac na zimnesmile Teraz się nie martw.
                            Kot jest zdrowy i szczepiony, to najważniejsze.
                            Mój kot jest przed szczepieniami i w dodatku prawie roky bardzo
                            cięzko chorowal, dlatego nie odważyłam się na razie pójść do kociąt.

                            • aurelia76 Re: Ps2 23.07.08, 09:47
                              Dziękismile Kropcio jest okazem zdrowia, od małego nie chorował (odpukaćsmile) więc
                              mam nadzieję, że będzie ok. A Ty tez mieszkasz gdzieś blisko?
                              • cleo_1 Re: Ps2 23.07.08, 09:54
                                Chyba niesmile
                                Mieszkam w Warszawie, na Kabatach, ale dojechać autem mogę wszędziesmile
                                • nioma Re: Ps2 23.07.08, 10:05
                                  pisalam dzisiaj maile z Ania, na GWAŁT potrzeba 300zł na szczepienie
                                  koteczkow.
                                  mozecie cos dorzucic?
                                  • cleo_1 Re: Ps2 23.07.08, 10:08
                                    Ja nie dam rady - obiecałam Ani wsparcie po pensji,. w lipcu na
                                    rózne kociaczki wydalam ponad 1000 zł... - karma, stale zobowiązania
                                    adopcyjne, datki pieniężne.
                                    Będę mogła ale za jakies 2 tygodnie.
                                  • maruda2 Re: Ps2 23.07.08, 11:10
                                    nioma napisała:

                                    > pisalam dzisiaj maile z Ania, na GWAŁT potrzeba 300zł na
                                    szczepienie
                                    > koteczkow.
                                    > mozecie cos dorzucic?

                                    Dziś wieczorem będę mogła podesłać parę złotych, ale na jakie konto?
                                    • nioma Re: Ps2 23.07.08, 11:56
                                      to moze napisz do Ani maila zeby podala numer?
                                      ja sie umowilam osobiscie wiec takich danych nie posiadam
                                  • m_orsetti Nioma, jesli kotki są chore 25.07.08, 16:24
                                    Nioma, jeśli kotki Ani są chore- NIE MA MOŻLIWOŚCI ich "GWAŁTOWNEGO SZCZEPIENIA".

                                    Nie chcę tu pisać kontrowersyjnych postów- ale z wielką uwagą śledzę wszystkie
                                    wątki Ani Rylskiej na miau [chyba jej wszystkie koty mają tam wątki i bannery (i
                                    apelują o pomoc- bo wszystkie ciągle ciężko chorują] - i prowadzonych jest tam
                                    bardzo wiele zbiórek na ich potrzeby. Szczerze mówiąc- ta ilość zbiórek
                                    pieniężnych i apeli o pomoc finansową na "ciężko chore koty" w każdym wątku
                                    kolejnych kotów nie budzi mojego zaufania.

                                    Tak samo nie budzi mojego zaufania apel o pilne 300zl "na szczepienia podobno
                                    ciężko chorych kotów" (z podejrzeniem kalciwirozy zwłaszcza- sic!).

                                    Zachęcam do lektury wszystkich wątków kotów Ani Rylskiej- jeśli obudzą Wasze
                                    zaufanie- wspomagajcie Anię. Ja chciałam to uczynić- ale zrezygnowałam- i
                                    pomyślałam, że przy takiej ilości zbiórek pieniężnych (efektywnych) i ogromie
                                    pomocy dla Ani (bo bardzo wiele osób ją wspomaga finansowo)- ja przeznaczę moje
                                    fundusze na biedniejsze koty.

                                    Proszę- nie krzyżujcie mnie za ten post- nie obrażajcie się. Mnie po prostu
                                    zastanawia to i owo. I podkreślam- być może moja nieufność jest niesłuszna. Nie
                                    wiem.

                                    Z szacunkiem
                                    Monika
                                    • aurelia76 Re: Nioma, jesli kotki są chore 25.07.08, 20:17
                                      Nie wiem, jak jest z tymi szczepieniami,ale Ania leczy te kotki. Byłam i
                                      widziałam. Nawet asystowałam przy zakraplaniu oczusmile W domu Ani jest 12 kotów (w
                                      tym 6 maluchów) i pies, wzięty ze schroniska. Samo wykarmienie tej czeredy to
                                      spory koszt. Ale oczywiście, zaufanie to sprawa indywidualna, a i kotków w
                                      gorszej sytuacji jest na pewno sporo.
                                      • nioma Re: Nioma, jesli kotki są chore 25.07.08, 20:36
                                        aurelio> czy mozesz do mnie napisac na otma@interia.pl?
                                      • m_orsetti Wyjaśnienie mojej nieufności 26.07.08, 01:29
                                        Aurelio,

                                        Na początku napiszę wyraźnie, że nie znam osobiście samej Ani Rylskiej, ani
                                        innych Osób, które apelują na forach- w wielu wątkach- o wsparcie finansowe dla
                                        Niej.

                                        Podkreślam: nie neguję faktu posiadania i leczenia przez Anię Rylską 6 malutkich
                                        "tymczasowych" kociąt "(mówimy o przygarniaczkach- zakładam, że pozostałe,
                                        własne zwierzęta, Ania utrzymuje sama- i nie prowadzi na ich rzecz publicznych
                                        zbiórek pieniędzy, fantów i jedzenia).
                                        Zastanawia mnie wyłącznie, dlaczego choroby przygarniaczków są tak rozliczne i
                                        ciężkie (opis merytoryczny wizyt u wetów Ani czasem zadziwia...), dlaczego teraz
                                        nagle trzeba te "śmiertelnie chore" maluchy "na cito" zaszczepić za 300zl
                                        (przecież przy podejrzeniu kaliciwirozy zaszczepienie to ryzyko śmierci)- i
                                        dlaczego potrzeby finansowe Ani są wciąż tak ogromne- mimo bardzo hojnego
                                        wsparcia ze strony forumowiczów miau (vide choćby publiczne rozliczenia wpłat w
                                        przytoczonych watkach).

                                        Z licznych wątków Ani tamże wynika, że kolejno- na wszystko- chorują wszystkie
                                        jej koty. Każdy kociarz wyskrobuje ostatnie grosze- bo apele Ani i jej koleżanek
                                        są "dramatyczne" i nieustające. Przestałam śledzić te wątki, gdy pojawił się w
                                        nich temat zakupu ślubnej sukni Ani, oraz sytuacja, w której ktoś proponował Ani
                                        zakup leków i wysłanie ich pocztą- a ona odpowiedziała, że ma receptę i woli
                                        wykupić je sama, jak tylko otrzyma od kogoś pieniądze na wykup tej recepty...
                                        Poczułam jakiś nieokreślony dysonans...

                                        Widzę z info w wątkach, że koty Ani otrzymały przeogromne wsparcie rzeczowe i
                                        finansowe- i nadużyciem wydaje mi się ciągłe określanie sytuacji Ani i 6 kociąt-
                                        przygarniaczków jako "dramatycznej".

                                        Po przemyśleniach- nie zdecydowałam się wesprzeć Ani w żadnej formie- chociaż
                                        początkowo miałam taki zamiar.
                                        Za to bardzo chętnie wspieram osoby, o których wiem, że po prostu czasem nie
                                        mają same co jeść- ale mimo to pomagają zwierzętom (przede wszystkim własnymi
                                        siłami)- ich sytuacja to prawdziwy dramat- a one proszą rzadko i cichutko- albo
                                        wcale...

                                        Napisałam tu o osobistych odczuciach- także dla informacji Ani- może nie wie,
                                        jaki wydźwięk w niektórych osobach mogą spowodować jej tak rozliczne wątki z
                                        prośbą o pomoc- i wsparcie... Nie chcę nikogo osądzać, ani, Boże broń,
                                        skrzywdzić jakąś szarżą. Polecam jedynie ostrożność.

                                        Z szacunkiem dla Wszystkich w tym wątku- także dla Ani Rylskiej-
                                        • nioma Re: Wyjaśnienie mojej nieufności 26.07.08, 09:34
                                          m-orseti>>> wiesz, moze to ja zle napisalam, o pieniadzach na GWAŁT,
                                          przeciez te slowa wyszly ode mnie, a nie od Ani. Nie chicalabym,
                                          zeby to co ja napisalam, uzywajac niewlasciwego slowa, wplyenlo
                                          negatywnie na obraz opiekunki kotow, bo ona na naszym forum o nic
                                          przeciez nie prosila.
                                          • barba50 Do wszystkich którzy wołają 26.07.08, 10:25
                                            o pomoc dla osób będących /ponoć/ w tragicznej sytuacji: upewnijcie się wpierw
                                            czy to co napiszecie jest PRAWDĄ, bo takim kontrowersyjnym apelem robicie więcej
                                            ZŁA niż wam się wydaje. Większość osób pomoże, za chwilę jednak poczuje niesmak
                                            i to że został oszukany. I przy każdym wołaniu, w każdej sytuacji dramatycznej
                                            zastanowi się 50 razy czy aby na pewno warto pomóc. A ucierpią na tym przede
                                            wszystkim KOTY.


                                            /wybaczcie, że niektóre słowa wykrzyczałam, ale wydają mi się ważne podkreślenia/
                                            • nioma Re: Do wszystkich którzy wołają 26.07.08, 12:08
                                              jaki jest sposob na upewnienie sie czy to co czytamy jest prawda?
                                              bo ja juz zglupialam...
                                              • annb Re: Do wszystkich którzy wołają 26.07.08, 14:24
                                                np prosba o weryfikacje stanu zakocenia przez innych wiarygodnych
                                                miaukowiczow
                                                swego czasu swiezy nick na miau zalozyl prosbe o pomoc finansowa na
                                                leczenie i wyzywienie dla trzech swiezonarodzonych kociat,
                                                znalezionych na trawniku.
                                                tak sie zlozylo ze zostalam poproszona o nocna jazde z kocietami i
                                                opiekunkami do lecznicy, gdzie walczono o zycie najslabszego
                                                kocuraka.pozniej jeszcze pare razy sie z tymi paniami umawialam i
                                                jezdzilam,.moglam wiec zaswiadczyc ze koty sa, ze sa leczone,
                                                karmione .
                                                a wierzcie mi ze opieka nad kocimi oseskami to nie jest bulka z
                                                maslem.
                                                tak wiec ja moglam zaswiadczyc ze koty sa
                                                ze sa leczone
                                                czy ja jestem wiarygodna?widac tak
                                                dlatego tez jesli ja pomagam to robie to albo przez fundacje albo na
                                                rzecz kogos kogo ktos inny widzial i jest w stanie potwierdzic
                                                ze proszacy zrobil wszystko co w jego mocy
                                                ale go sytuacja przerosla.
                                                • nioma Re: Do wszystkich którzy wołają 26.07.08, 14:33
                                                  u ani byla jedna forumowiczka
                                                  ja sie z nia widzialam (w pracy) i i dzisiaj mam do niej jechac do
                                                  domu (zostawila mi klucze) poniewaz musiala wyjechac na weekend a
                                                  koty trzeba nakarmic.
                                                  czy to jest wiarygodne?
                                                  moze ja nawina jestem, ale wierze, ze ludzie sa uczciwi.
                                                  • annb Re: Do wszystkich którzy wołają 26.07.08, 15:08
                                                    to juz od Ciebie zalezy

                                                    ja chadzam regularnie z kosmą
                                                    a i srebek okazał się byc bardzo chory
                                                    mam poglad na ceny
                                                    i jakos tak
                                                    podzielam obawy m orsetti
                                                    i to jest moje zdanie i mam do tego prawo
                                                    nie chce juz psuc watku dlatego dla mnie eot
                                            • aurelia76 Popieram 26.07.08, 18:53
                                              Bardzo mądra rada.
    • komarimoner Re: prośba o pomoc - dramatyczna walka o zycie ko 24.07.08, 13:24
      Witam serdecznie Wszystkich i bardzo dziękuje za taki odzew.
      Tak jak napisała cleo_1 kociaki są w dużej potrzebie, bo ich
      opiekunka jest juz niewydolna, a jest ich 6 - sześć maleńkich
      bezbronnych, skazanych i uzaleznionych od człowieka istnień.
      Maluszki dostały szanse od losu, zostały złapane, znalezione,
      uratowane.
      Bardzo chorowały, momentami było naprawde strasznie, bałam się
      okropnie, że nie dadzą rady, że ja nie dam rady im pomóc. Wszystkimi
      siłami walczylismy o nie i chyba sie udało, jest już lepiej. Nadal
      są leczone, doprowadzane do "stanu uzywalności" ;jednen kociak ma
      wrzody na rogówce - lecznie potrwa jeszcze 3-4 tygonie.
      Mam ambitny plan wyleczyć, zaszczepić, wykamic i poszukac
      kochających i odpowiedzialnych domów, domów na zawsze! Daleka droga
      przed nami... ale ja wierze, że się uda!

      serdecznie pozdrawiam, ania
    • komarimoner Re: prośba o pomoc - dramatyczna walka o zycie ko 25.07.08, 10:05
      allegro maluszków:

      allegro.pl/show_item.php?item=405684303
      • cleo_1 Re: prośba o pomoc - dramatyczna walka o zycie ko 28.07.08, 14:39
        Drogie Forumowiczki,

        na prośbę Ani Rylskiej, która poprosiła mnie o zamknięcie tego
        wątku, niniejszym chciałabym to uczynić.
        Każdy ma prawo do własnych sądów, ja jednak, gdybym miala takie
        wątpliwości jak niektóre z Was, przemilczałabym je. Dlaczego? Bo
        wolałabym nie skrzywdzić kogoś niewinnego, niż napiętnować kogoś
        winnego i ostrzec innych, bo każdy ma swój rozum. To jest moje
        zdanie, do którego mam prawo, jak każdy tutaj to podkreśla. Myślę,
        ża każdy, kto będzie chciał, znajdzie drogę do pomożenia Ani poza
        tym wątkiem.
        Pozdrawiam
        Nina
Inne wątki na temat:
Pełna wersja